Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dylemat. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dylemat. Pokaż wszystkie posty

22 maja 2022

Dylemat – rozdział 40 [ostatni]

 .


Niepostrzeżenie wymknęli się na taras. Udało im się ominąć bawiących się gości weselnych i znaleźć chwilę dla siebie. Obydwoje czuli, że na coś się zanosi tego wieczoru, lecz bali się odezwać. Patrząc w swoje oczy, wiedzieli co czują. Byli pewni miłości względem drugiej osoby. 

— Ładna dziś pogoda — stwierdził Uzumaki, podchodząc do balustrady. Nie potrafił nic więcej z siebie wykrztusić. Zapomniał, co właściwie chciał powiedzieć. — Udała im się pora na wesele. 

— Mhm, to prawda. 

Hinata stanęła zaraz obok. Wpatrywała się na krajobraz przed sobą, natomiast blondyn obserwował jej długie granatowe włosy rozwiane przez wiatr. Wyglądała tak pięknie. Suknia idealnie pasowała do jej zgrabnego ciała.

Dlaczego wcześniej tego nie widział? 

Hyuga była piękniejsza od jakiejkolwiek dziewczyny. Miała idealne proporcje ciała, zadbane oczy, wyglądała cudownie bez makijażu. W każdym ubraniu wyglądała ślicznie. Nawet w worku na kartofle zrobiłaby na nim ogromne wrażenie. 

Ale najważniejszy był jej charakter – skromna osoba o cudownej duszy. Zawsze chętna do pomocy. Troskliwa. Czuła. Mógłby wymieniać w nieskończoność. Zresztą niejednokrotnie zdarzały się sytuacje, w których zauważał te charakterystyczne cechy. 

Hinata była tą jedyną. 

Idealną. 

Jednakże w tym momencie – Uzumaki nie wiedział, co powinien zrobić. Marzył teraz tylko o tym, aby nastał kolejny dzień. Chciał, by ta rozmowa była już za nim. Nigdy nie wyznawał uczuć innej dziewczynie. Zresztą w żadnej się tak naprawdę nie zakochał. Zazwyczaj to one oznajmiały, że go kochają, a on korzystał z okazji… 

Tym razem było inaczej. Nie chciał niczego spieprzyć. Miało być idealnie. Choć był młody, dużo przed nim… to jednak chciał spędzić resztę życia z dziewczyną, która stała tuż obok niego. 

Hinata Hyuga… 

— Jak się bawisz? — Pytanie partnerki dzisiejszego wieczoru wybudziło go z własnych rozmyślań. Oparł się o barierkę. Czuł narastające napięcie. Pot objął jego całe ciało. 

— Jest super. A ty jak się bawisz, Hinata?

— Idealnie. Bawię się naprawdę świetnie… — Uśmiechnęła się pod nosem, co nie umknęło jego uwadze. —  To tylko dzięki temu, że jesteś moim partnerem… Bez ciebie myślę, że nie byłby ten wieczór tak miły. 

Uzumaki podrapał się z tyłu głowy. 

Nie skupił się na tym, co dziewczyna mówi. Obserwował tylko jej ponętne usta podkreślone jasnoróżową szminką. Cudownie przygryzała wargi, gdy czuła się nie do końca pewnie. Była taka bezbronna i niewinna. 

Ale z drugiej strony jakże kobieca…

Potrząsnął głową, by wyrwać się ze swoich myśli. 

Panująca od dłuższej chwili cisza dała się w końcu we znaki. Kątem oka Uzumaki zauważył na ciele rówieśniczki „gęsią skórkę”. Ściągnął z ciała marynarkę i bez zbędnego komentarza założył na drobne ciało Hyugi. Spojrzała na niego zaskoczona, ale nie wyraziła sprzeciwu. Wtuliła się mocniej w użyczone odzienie, po czym uśmiechnęła się pod nosem. 

— Wyglądasz dzisiaj… Cudownie — skomentował Naruto. Podrapał się lekko po policzku, szukając wzrokiem jakiegoś punktu zawieszenia. Czegoś, co mógłby obserwować.

— Wzajemnie.

Cichy śmiech Hinaty sprawił, że Uzumaki wreszcie na nią spojrzał. Była naprawdę piękna. Jedyna w swoim rodzaju. Chłopak postanowił się wyprostować. Nie mógł się mieszać jak idiota. Chciał postawić wszystko na jedną kartę. Tyle czasu spędzał przecież z Hyuugą… Za bardzo mu zależało na tej znajomości, aby nic w niej się nie zadziało.

Teraz był ten moment…

Teraz albo nigdy…

Wzrok Naruto w jednej chwili skupił się na ustach ukochanej, co jakiś czas spoglądając też na zdziwione lawendowe tęczówki. Chwycił dziewczynę za nadgarstek, a drugą rękę położył na biodrze. Przyciągnął do siebie Hinatę, która w międzyczasie zdążyła zamknąć oczy i wreszcie rozkoszować się wzajemnym pocałunkiem. 

Uzumaki złączył ich usta. Z początku zrobił to delikatnie, by zaraz wsunąć między jej wargi język. Nigdy się nie całowała. Nie wiedziała jak powinna się zachować. Ale jemu to nie przeszkadzało. Skupiał się na tym, by czuć przyjemność i ogromną radość z bliskości, o której zdecydowanie marzył już od dłuższego czasu. 

— D-Dlaczego? — zapytała Hinata, gdy pieszczota dobiegła końca. Jej twarz oblała się pokaźnym rumieńcem, ale mimo to nie uciekła. Z cierpliwością oczekiwała odpowiedzi. 

— Kocham cię… Ja się w tobie tak zakochałem… Tak bardzo… 

Wypowiedź chłopaka sprawiła, że Hyuga cicho się zaśmiała, po czym złożyła na czole ukochanego delikatny całus. 

— Ja ciebie też… Od zawsze… 

Naruto wtulił się w ciało dziewczyny. Otrzymał od niej wszystko, co chciał mieć. Teraz wystarczy już tylko jedna rzecz – chciał spędzać z nią jak najwięcej czasu. Chwycił jej drobną dłoń i pociągnął w stronę sali. Mogli wszystkim oznajmić radosną nowinę. 

— Hinata, będziemy razem już na zawsze. Żadnego dylematu już nie mam. Jesteś tą jedyną. 



29 marca 2022

Dylemat – rozdział 39

 


Naruto

— Pijesz dalej, Naruto?

Pytanie zadane przez Hanabi sprawiło, że uczniowie technikum spojrzeli na dziewczynę z politowaniem. Może i Uzumaki sporo wypił, ale gimnazjalistka zachowywała się i wyglądała fatalnie. W tej sytuacji niestety błagania Hinaty o odwrócenie kieliszka siostry nie pomogły. Młoda miała pić, i tyle. 

— Chyba za niedługo trzeba będzie poprosić o pokój dla niej — skomentował Uzumaki. W tym samym momencie nadział na wykałaczkę winogrono. 

— Pokój to zamówcie sobie sami — mruknęła Hyuga, po czym z uśmiechem spojrzała na Hinatę. Rumieniec starszej siostry zdradzał wszystko. — Myślę, że siostrzyczka byłaby na ciebie napalona… W końcu jest też dziewicą!

— Hanabi!

Naruto niemal zakrztusił się przeżuwanym owocem. Jego twarz oblała się pokaźnym rumieńcem. Starał się uspokoić, drapiąc się po policzku. Nie mógł spojrzeć na Hinatę. Jej zapewne było jeszcze bardziej głupio. Nastolatek westchnął i wstał od stolika. 

— Hinata, idziesz zatańczyć? — zapytał, omijając wzrokiem pijaną Hanabi. Tylko w ten sposób mógł uchronić siebie i przyjaciółkę od głupich komentarzy. 

W odpowiedzi Naruto ujrzał tylko kiwnięcie. Dziewczyna starała się umiejętnie zakryć czerwoną twarz włosami. Ona czuła się zdecydowanie jeszcze gorzej niż on. Uzumaki wyciągnął więc kulturalnie dłoń w kierunku rówieśniczki. 

— Z-Z chęcią… — szepnęła, kładąc rękę na wyciągniętej dłoni. Zaraz została pociągnięta w stronę parkietu. 

— Musiałem nas uratować — westchnął Naruto, a oniedy para pojawiła się na środku sali. 

Chłopak spojrzał w piękne lawendowe oczy rówieśniczki. Była zakłopotana, ale z uśmiechem ułożyła dłonie na jego ciele, tworząc tym samym ramę tańca. Ciepło drugiego ciała sprawiło, że na ich twarzach pojawiły się rumieńce. Jeszcze muzyka zmieniła się na wolniejszą. Tak, jakby ktoś to zaplanował. 

— N-Nie potrafię tańczyć — szepnęła Hyuga, a w odpowiedzi została jedynie porwana w rytm spokojnego dźwięku. 

Kołysali się w sposób, jaki nadał Naruto. Na szczęście był wyrozumiały w stosunku do dziewczyny, która myliła co chwilę kroki. W oczach chłopaka było to nawet urocze. Starała się zachować pełnię powagi, ale za każdym razem, gdy się potykała, z ust wydowywało się ciche jęknięcie. 

— Ślicznie wyglądasz — szepnął Uzumaki i odsunął kosmyk włosów z czoła. Przysłaniały jej lawendowe tęczówki. — Jesteś naprawdę piękna, Hinata. 

— Dziękuję… — odpowiedziała z lekkim uśmiechem. — Ty wyglądasz najlepiej… Ten garnitur dodaje ci dużo…

— Seksapilu? — zaśmiał się, na co dziewczyna odwróciła wzrok. 

— Tak… 

Naruto pochylił się nad jej buzią. Oczami wodził po jej oczach, zgrabnym nosku, by w końcu zatrzymać wzrok na ustach rówieśniczki. Podkreślone różową szminką wargi sprawiły, że chłopak zapomniał o całym świecie. W tej chwili miał ochotę pocałować Hinatę. 

Nie czekając na reakcję dziewczyny, zbliżył się. Miał wizję ich wspólnego pocałunku. Chciał sprawić, aby ten obraz stał się rzeczywistością. Otuchy do takiej czynności dodały mu również zamknięte powieki Hinaty i lekko otwarte usta. Również tego pragnęła. 

— A teraz idziemy na jednego!

Para została wyrwana z romantycznych sideł. Uzumaki spojrzał na znajomego, który właśnie zbliżał się w ich stronę. Był kompletnie pijany i wcale nie chciał przestać wlewać w siebie trunku. Mężczyzna wziął pod rękę ucznia technikum informatycznego, po czym zaprowadził pod swój stolik. Miał przy talerzu dwa kieliszki i nie miał zamiaru sam pić. 

— Przerwałeś mi w najlepszym momencie — mruknął Uzumaki i ściągnął z barków ramię Genmy. — A byłem już tak blisko!

— Chciałeś ją wykorzystać? — zapytał zaciekawiony Shiranui, polewając sake do setek. — Pan Hiashi się wkurzy, jeżeli mu to powiem. 

— Niee — zaśmiał się blondyn. — Nie wykorzystać. Chcę ją po prostu pocałować. 

— Oo… Ktoś tu się zakochał! — wrzasnął starszy, na co Naruto obrócił się nerwowo w stronę stolika, przy którym siedziała Hinata. Na szczęście nic nie słyszała. 

— Cicho bądź. 

— Jaki wkurzony — skomentował znajomy i podał Uzumakiemu kieliszek. — Za waszą miłość. 

Wypili jednym duszkiem. Naruto nie miał zamiaru protestować z powodu wymienionego toastu. Hinata była wyjątkową osobą. Lepiej się z nią dogadywał niż z Sakurą. Może do drugiej czuł po prostu ogromne przywiązanie i przyjaźń? W sumie to przy Hyudze miał wrażenie, że serce mu wyskoczy z ciała. A jeszcze dziś… Hinata była tak pięknie ubrana i tak ślicznie wyglądała. 

— Dobra, to ja lecę. Dzięki za jedną rundkę. — Naruto starał się szybko wymigać od towarzystwa Genmy, ale ten jak na złość jeszcze na chwilę go zatrzymał. 

— Niee wiem czy ci się przydadzą… Ale trzymaj…

Mężczyzna podał blondynowi paczuszkę. Gdy Uzumaki ujrzał dobrze znane sobie opakowanie zamarł. Jego twarz oblała się purpurą i zaraz starał się oddać z powrotem pudełko z prezerwatywami. Niestety Shiranui kategorycznie zwrotu niespodzianki. 

— Ale my nawet razem nie jesteśmy. Błagam weź to, nie chcę jej przestraszyć. — Naruto próbował jeszcze coś wskórać. — Ta relacja jest dla mnie bardzo ważna. 

— Więc się zakochałeś… — mruknął Genma i wystawił dłoń. Uzumaki szybko oddał mu prezent. 

Zaraz po zwróceniu pakunku, Naruto wrócił do odpowiedniego stolika. Jeszcze na chwilę spojrzał w stronę Genmy, który trzymał kciuki w górze, po czym odwrócił się w stronę blatu i chwycił się za głowę. Nie mógł wytrzymać. Stwierdzenie Shiranui'ego bardzo go zdekoncentrowało. Że niby zakochał się w Hinacie? Szaleństwo. 

— Coś się stało, Naruto-kun? 

— Hinata… — Przeniósł wzrok na zmartwioną dziewczynę i uśmiechnął się lekko pod nosem. — Możemy porozmawiać na osobności? To ważne.





16 lutego 2019

Dylemat – Rozdział 38




Naruto x Hinata || Naruto

Gdy pojazd podjechał pod budynek w którym miała odbyć się impreza Naruto od razu z niego wyszedł. Był przerażony i chciało mu się wymiotować przez szybką oraz nieuważną jazdę Neji'ego. Od razu stwierdził, że to cała rodzina Hyuga jest taka porypana jeśli chodzi o samochody. Najpierw Hinata, a teraz ten rozszalały chłopak... Na szczęście blondyn nie zwrócił swojego wcześniej zjedzonego śniadania i ogarnął się do czasu, kiedy i reszta opuściła Hyundai'a. Szatyn chciał podejść do niego, ale jego dziewczyna nie pozwoliła mu na to i pobiegli do budynku. Naruto w końcu pozostał z Hinatą sam na sam, bo Hanabi pojechała z jej rodzicami.
— Naruto-kun, dobrze się czujesz? — Zapytała zmartwiona Hinata podchodząc do niego i kładąc mu swoją dłoń na jego ramieniu.
— Myślę, że jakoś to przeżyję... Jednakże wy wszyscy jesteście piratami drogowymi.
— Cóż... Tata nas uczył, a on też lubi taką jazdę...
— Matko... — Naruto wyobraził sobie jak jeździ z Hiashi'm w jednym aucie, lecz zaraz zrobiło mu się nieco słabo.
Uzumaki powstrzymał się od zemdlenia. Znów zlustrował przyjaciółkę od stóp do głowy i uśmiechnął się delikatnie. Wyglądała tak ślicznie... Naraz naszła go ochota ściągnięcia z niej tego ubioru i...
Chłopak energicznie zaczął kręcić głową na „nie”. On przecież tak nie może myśleć o tej kruchej dziewczynie, której boi się skrzywdzić...
Naruto przygryzł dolną wargę, a następnie położył dłoń na prawej stronie jej twarzy, po czym odsunął kosmyk jej granatowych włosów zahaczając je o ucho. Pochylił się nad jej uchem oddychając spokojnie.
— Wyglądasz tak ślicznie, Hinata-chan — uśmiechnął się znacząco gładząc jej włosy, ale na szczęście nie widział jej lekko czerwonej twarzy.
— N-Naruto-kun... Odsuń się ode mnie trochę... S-Stoisz z-za blisko...
— Nie podoba ci się taka bliskość? — Zapytał trochę zawiedziony i smutny jednocześnie.
— Nie... Nie o to chodzi... — Mruknęła cicho odsuwając się od niego. Chłopak jednak szybko chwycił ją za rękę i przytulił do siebie. — Yah, Naruto-kun... Puść mnie... Zaraz ktoś tutaj przyjdzie i pomyśli, że robimy coś nie przyzwoitego...
— O czym ty myślisz, Hinata? Nie znałem cię od tej strony.
— No widzisz... Chyba będziesz to musiał zmienić.
Gdy tylko dziewczyna skończyła to mówić, na jej twarzy pojawił się duży, czerwony rumieniec i gwałtownie odwróciła się do zaskoczonego blondyna tyłem. Białymi oczami próbowała znaleźć jakiś dobry punkt na którym mogłaby zawiesić swój wzrok, jednakże nie potrafiła takowego znaleźć. Zrobiła z siebie przed nim napaloną idiotkę, która nic poza seksem nie widzi, a to przecież nie prawda...Pierwszy raz powiedziała coś takiego i jest jej naprawdę cholernie przez to wstyd.
— Yah, Hinata... – Uzumaki stanął naprzeciwko niej z szerokim uśmiechem.
— Tak? — Spojrzała na czubki swoich butów, palcami kreśląc jakieś malunki na ziemi.
— Podoba mi się to, że jesteś taka zboczona, podobasz mi się w tej sukience, ogólnie bardzo mi się podobasz  z każdym kolejnym słowem Hyuga bardzo się rumieniła, jednak zaraz posmutniała, wiedząc, że on i tak kocha Sakurę — jesteś zajebista.
— D-Dziękuję bardzo, Naruto-kun... Twoje słowa naprawdę dodały mi dużo otuchy... — Posłała mu blady uśmiech, który był trochę wymuszony. — Może pójdziemy do środka, co? Wiesz... Przyjechali już... A nawet wszyscy weszli do sali... Tylko my tu stoimy jak debile...
— Uważasz, że jestem debilem? — Zapytał całkowicie poważnie, przymrużając swoje niebieskie oczy.
 Nie, nie, nie! Ależ skądże! Ty... Ty nigdy nie jesteś debilem...
 Bynajmniej jedna która tak uważa. Hinata, kocham cię normalnie! Jesteś najlepsza! — Krzyknął wesoło klaszcząc w ręce niczym pięcioletnie dziecko.
— N-Naruto-kun... — Zdążyła jedynie tyle wypowiedzieć, ponieważ chłopak splótł ich ręce i pociągnął w stronę drzwi budynku.
— Już nie narzekajmy, Hinata! Chodźmy się po prostu zabawić. Jesteś teraz moją parą, bo cię wybrałem, więc bawmy się póki mamy czas. Jakby co lubię dużo wypić, więc... — Nie dokończył, gdyż przerwała mu granatowowłosa.
— J-Ja też lubię... Dużo wypić, Naruto-kun... Dlatego nie masz się o co martwić, nie będziesz sam.
— Yatta! W końcu jakaś normalna dziewczyna zawitała do mojego życia. Hinata... Przyrzeknijmy sobie pewną rzecz... — Blondyn wyciągnął w jej stronę drugą rękę na którą Hyuga patrzyła przez dłuższą chwilę nie wiedząc co ma z nią zrobić.
— Co chcesz sobie przysiąc?
— Chcę zawrzeć z tobą pewien dobry dla obojga stron pakt... A teraz posłuchaj jaki on jest świetny!
— No dobrze, wytężam słuch.
— No więc! Jeśli do trzydziestki nie znajdziemy osoby z którą staniemy przed ołtarzem to weźmy ze sobą ślub! — Wykrzyczał uradowany, skacząc na wszystkie strony, a tym samym ciągnąc. — Oczywiście jeśli chcesz!
— N-Naruto-kun... — Odpowiedziała kompletnie zaskoczona. Nie miała bladego pojęcia co mu odpowiedzieć na ten głupi pomysł... Miała wyjść za niego za mąż dopiero po trzydziestce? To trochę dla niej za długo... No, ale dla Naruto jest w stanie zrezygnować z wszystkiego.
— Dobra, czyli można powiedzieć, że właśnie zawarliśmy bardzo ciekawy i mądry plan, który może wszystko w naszym życiu zmienić.
— Wiesz... Nie wydaje mi się by to wszystko było... Dobre, ty kochasz Sakurę-san, więc... Więc pewnie za niedługo będziecie razem... I nawet o mnie przez sekundę nie pomyślisz...
— Wiesz... Dopóki sama nie wspomniałaś o Sakurce to nawet o niej nie pomyślałem... A po drugie to... Ona kocha Sasuke, więc nie mam u niej szans. Jeszcze teraz nie dawno ze sobą spali...
— Poczułeś się zazdrosny? — zapytała nieco smutno.
— Nie, nie poczułem. Raczej jestem o ciebie zazdrosny, więc jakby co to ktoś może ode mnie dostać w łeb, rozumiesz? Gdyby ktoś coś ci zrobił to wiesz do kogo masz przyjść.
— Zapamiętam to, Naruto-kun.
— Przysięgnijmy sobie.
Chłopak przybliżył się do Hinaty jeszcze bardziej i spojrzał prosto w jej białe oczy. Gdy tylko puścił jej ręce, położył swoje na jej policzkach i złożył na jej czole delikatny aczkolwiek słodki pocałunek.
— Przysięgam Hinata... — szepnął sam do siebie, by ta tego nie słyszała.

Dylemat – Rozdział 37




Naruto x Hinata || Naruto

— Naruto-kun, patrz teraz uważnie, bo Iruka będzie się całował z Shinju. Ten moment będzie najważniejszy i nikt z gości nie powinien go ominąć, rozumiesz? — Powiedziała zafascynowana dziewczyna uśmiechając się od ucha do ucha.
— Uważasz, że do szczęścia jest potrzebna ta formalność?
— Do szczęścia nie... Ale każdy chciałby stanąć na tym ołtarzu. Ty nie?
— Ech... Oczywiście, że chciałbym tam stanąć ze swoją przyszłą miłością, jednak. Mnie nikt nigdy nie pokochał w ten sposób i pewnie nie będę miał szans na to by tam stanąć... — Mruknął niezadowolony. Nie chciał teraz o tym rozmawiać, to miał być wesoły dzień.
Po kilku minutach wszyscy w końcu wyszli z budynku. Najszczęśliwszy był chyba jednak blondyn, który jako pierwszy, jeszcze przed rodzicami młodego małżeństwa wybiegł z budynku uradowany, że to już koniec. Stanął sobie z boku, ale w widocznym miejscu, by koleżanka z jego klasy go zauważyła, kiedy będzie wychodzić. Dopiero po dziesięciu minutach z kościoła zaczęli wychodzić goście, niestety robili to wszyscy naraz i Uzumaki miał trudności w odnalezieniu Hinaty, która była trochę zestresowana.
— Hinata! Hinata! Tutaj jestem! — Krzyczał na cały głos machając rękami na wszystkie strony, by Hyuga go zauważyła w tym tłumie.
— Naruto-kun, spokojnie — usłyszał za sobą jej delikatny głos — od razu cię zobaczyłam, ale trochę trudno było mi się tutaj przedostać. Omal nie zostałam przewrócona przez jednego mężczyznę.
— Który to? Powiedz mi, a mu wpierdolę — powiedział trochę zły Naruto w charakterystyczny sposób przybijając pięścią w drugą dłoń.
— Yah, Naruto-kun... Nie przesadzajmy... To jest specjalny dzień dla Shinju i Iruki... Nie niszczmy im go...
— No w sumie masz rację, Iruka byłby na mnie zły gdybym dzisiaj komuś przyjebał — mruknął niezadowolony — w ogóle zauważyłem, że ci ludzie tak dziwnie się na mnie patrzą, szczególnie ci z rodziny Shinju...
— Bo to Hyuga, Hyuga zawsze tacy są — mruknęła cicho — niestety jestem jedną z nich...
— Nie prawda. Jesteś sobą i to się liczy — poczochrał ją po głowie.
Dziewczyna zaskoczona zaczęła poprawiać swoją fryzurę, którą ukochany niestety trochę popsuł, ale na szczęście szybko doszła do swojej poprzedniej formy. Bynajmniej tyle. Gdy nowożeńcy wyszli z budynku wszyscy zaczęli sypać ryżem oraz pieniędzmi, ale Naruto musiał dodać odrobinę od siebie i rzucał, szczególnie w Irukę, kamieniami.
— Naruto! — Gdy tylko para podeszła do nich od razu oberwało się sportowcowi za jego wyczyny.
— Próbuję dodać do twojego wesela choć odrobinę humoru. To nie może być prawda, że połowa gości to tacy sztywniacy. Jak ja niby mam wytrzymać z takimi ludźmi w ciszy, co? Pomyślałeś choć odrobinę o mnie? — mruknął Uzumaki, ale zaraz dostał po głowie od starszego kolegi, który wcześniej był jego nauczycielem w gimnazjum. No cóż, są sąsiadami to tylko w szkole musiał się do niego oficjalnie odzywać.
— Właśnie pomyślałem i ciesz się, że kuzyn Hinaty nie przyszedł, bo być może nudziłbyś się teraz.
— Ty pomyśl czasem. Gdyby Neji tutaj był to bym nie przyszedł — wystawił w jego kierunku język niczym małe dziecko, a panna młoda zachichotała cicho.
— Debilu to nie o mnie była mowa — tuż za nim odezwał się głos szatyna.
— N-Neji? — Zapytał zaskoczony, zarazem przerażony blondyn. — Co ty tutaj robisz, przecież miało cię nie być?!
— Dlaczego istnieją tacy durni ludzie... Uzumaki, tutaj chodziło o Hisao.
— Aaa... — Naruto przysunął się bliżej Hinaty, jakby chciał się obronić.
— To po co przyszedłeś skoro tutaj jestem?
— Nie wyobrażaj sobie za dużo — mruknął pewny siebie Naruto, który nie chciał pokazać iż się go boi, chociaż bał się go. — Z tym to akurat żartowałem i nie, nie boję się ciebie. Tak między nami to cieszę się, że przyszedłem, bo miałem nie przyjść.
— Dlaczego się cieszysz? — Do rozmowy wtrąciła się szatynka, która wtulała się w swojego chłopaka. — Powiedz, no powiedz. Chcę to usłyszeć.
— Cieszę się, bo mogę porozmawiać i pobyć trochę z Hinatą. A co zazdrościsz jej, że taki przystojny mężczyzna spędza z nią czas na weselu?
— Nie śmiałabym tak twierdzić — uśmiechnęła się potulnie i spojrzała w oczy Hyugi — ja już mam swojego mężczyznę, więc nie spojrzałabym na nikogo innego, a tym bardziej nie na ciebie.
— Jak możesz tak mówić?!
— Jestem najbardziej pożądanym chłopakiem w technikum!
— Zaraz po Sasuke, Shikamaru, Kibie, Shino, Gaarze... Czekaj mam dalej wymieniać?
— Co?! Nie! Nie prawda! Za mną naprawdę dużo dziewczyn się ogląda, myślisz, że tego nie widzę?! Oj zdziwiłbyś się, widzę wszystko.
— No nie wydaje mi się, w stosunku do wykrywania uczuć jak miłość, to jesteś naprawdę ślepy.
— Dlaczego tak twierdzisz?
— Ach, może porozmawiamy o czymś innym?!
Tym razem to Hinata przerwała tę rozmowę obawiając się iż chłopaki zejdą na niewłaściwy tor. Oczywiście chodziło jedynie o to, by Neji nie wygadał się z jej sekretu, a ona dobrze wiedziała, że ten byłby w stanie to teraz zrobić.
— To zbierajcie się, jedziemy — Iruka szybko zmienił temat widząc jak jego rodzice idą w ich kierunku.
— Mogę jechać z wami? — Zapytał Naruto z błagającym wzrokiem. – No wiecie...
— No dobra, wsiadaj.
— Ale nie wywieziesz mnie do żadnego lasu, czy coś nie? Nie zabijesz mnie? Nie pobijesz? — Zapytał zmartwiony blondyn, kiedy Neji podszedł do niego z poważną miną. — No proszę...

Dylemat – Rozdział 36




Naruto x Hinata || Naruto

Wybiła dwunasta. W tym samym czasie pod kościół podjechał sportowy pojazd należący do Neji'ego Hyugi z którego czym prędzej wybiegła Hinata oraz jej młodsza siostra. Chciały jak najszybciej złożyć życzenia stojącej przed drzwiami do budynku parze. Obydwie były trochę zmęczone, ale na szczęście zdążyły. Na początku życzenia składała młodsza, ale później Hinata. Gratulowała kuzynce wspaniałego wyboru jej, a później życzyła jej wymarzonego życia.
— Dobra wy już lepiej lećcie do tego kościoła, bo się my zaraz wchodzimy! — Iruka przytulił do siebie ukochaną i odwrócił się w prawo. – Patrz, a go jeszcze nie ma. Pewnie się spóźni, jak zwykle. Mógłby się w końcu nauczyć obsługiwać zegarkiem. Jakby co Hinata to on jest twoim partnerem, a teraz mykaj.
— A-Ale... — Dziewczyna chciała się zapytać bynajmniej o imię nieznajomego, ale nie zdążyła, ponieważ została wepchnięta do budynku przez Hanabi.
— Siostrzyczko, nie ma czasu teraz na zadawanie takich pytań.
— No w sumie... — Razem usiadły w ostatniej ławce, która była tuż przy ścianie i skryły się za filarem. Uwielbiały ze sobą rozmawiać i nie potrafiły się powstrzymać nawet w takim miejscu.
— Tu są tak małe miejsca, że nawet ja się nie mieszczę — mruknęła niezadowolona Hanabi oceniając wielkość siedzenia.
— Och, przestań już narzekać i ciesz się, że przynajmniej masz gdzie siedzieć — zaśmiała się starsza i westchnęła na cały głos.
— Dobra, cicho już bądź, zaraz się zacznie.
W tym samym momencie na ołtarzu pojawił się pan młody, a po chwili zaczęła grać ślubna melodia przy której panna młoda szła na czerwonym dywanie w stronę oczarowanego męża, który mimo iż już ją widział, wciąż nie potrafił uwierzyć w to jaka jest śliczna. Ta chwila była magiczna, a mimo to Hinata wyobraziła sobie siebie oraz Naruto przed tym ołtarzem.
Nagle wpadła na kogoś, a kiedy tylko ich spojrzenia się spotkały obydwoje byli równie zaskoczeni obecnością drugiego na tej ceremonii.
— Yah, co ty tutaj robisz, Hinata? — To był Uzumaki, który jako pierwszy otrząsnął się z tego szoku. Zlustrował ją od stóp do głowy i na chwilę zaniemówił. Wyglądała tak ślicznie, jednak nie mógł jej teraz tego powiedzieć. — Shinju jest jednak twoją rodziną? Pytałem się Iruki to mówił mi, że nie.
— T-Ty jesteś tym spóźnionym kolegą?
— Haha, pewnie tak. Czyli ty jesteś moją dzisiejszą partnerką? Nawet nie wiesz jak się z tego cieszę, bynajmniej nie będę znudzony czy coś w ten deseń. — zaśmiał się. — Jestem zajebiście szczęśliwy, że to ty jesteś tą dziewczyną.
— No nie wiem, czy będziesz mógł się przy mnie tak dobrze bawić jakbyś tego chciał, Naruto-kun... — mruknęła niezadowolona patrząc w inną stronę.
— Oczywiście, że będę się dobrze bawić. Z tobą po prostu nie potrafię się nudzić.
— Dlaczego? — zapytała trochę zdziwiona.
— Ekhem, przepraszam, ale ja też tutaj jestem — do rozmowy wtrąciła się młodsza siostra Hinaty, która została przez nią skarcona za jej niemiłe zachowanie.
— A tak, wybacz — zaśmiał się blondyn i uścisnął małą dłoń trzynastolatki — pamiętam cię. Jesteś tą która kiedyś wrzuciła mi do plecaka pająka. Masz go ciągle?
— Hinata go zabiła.
— Yah, Hanabi! — krzyknęła cicho Hinata, kiedy Hyuga powróciła do tamtego żenującego wspomnienia o jej byłym pająku, którego zabiła swoim tyłkiem.
— Ooo, ciekawie. Jeszcze nie słyszałem tej historii — zaśmiał się widząc zdziwione spojrzenie przyjaciółki — opowiedz mi.
— Jak zostaniesz moim szwagrem to wtedy ci powiem — uśmiechnęła się podejrzliwie szatańsko patrząc na siostrę.
— Więc nie zostaje mi nic innego jak to... Hinata zostaniesz moją żoną? — zapytał nagle Naruto, a dziewczyny patrzyły na niego ze zdziwieniem. Dużym zdziwieniem. Chłopak jednak wybuchł cichym, ale niekontrolowanym śmiechem. — Oj, żartowałem. Gdybyście widziały swoje miny w tym momencie... Jesteście boskie po prostu.
— To nie było zabawne, Naruto-kun — mruknęła zła Hyuga, a wtedy on posłał jej swój firmowy uśmiech. Nie potrafiła się na niego długo gniewać, więc ta niby złość jak szybko się pojawiła tak szybko znikła.
— No przepraszam, przepraszam — pogłaskał ją po głowie, a później spojrzał na ołtarz — jaki on jest zestresowany... Ja na pewno taki nie będę.
— Mam nadzieję, że zaprosisz mnie na swój ślub — szepnęła smutno białooka patrząc na swoje uda.
— Jak mam cię zaprosić skoro będziesz panną młodą? — Zaśmiał się, ale zaraz zaczął machać wymownie rękami na wszystkie strony. — No żartuję, żartuję. Chociaż wizja ożenienia się z tobą wcale nie jest taka zła.
Hinata zarumieniła się, ale znów usłyszała ze strony Uzumaki'ego słowo „Przepraszam”. No cóż, w sumie nie miała się na niego o co gniewać, ale wkurzało ją to, że  to było dla żartów, a nie naprawdę... Przecież jej marzeniem jest by stanąć tuż przed nim oko w oko na ołtarzu. By powiedzieć mu prosto w oczy „Tak”... Ech, marzenia zawsze pozostaną marzeniami.
Minęła już połowa ceremonii, a Naruto zaczęła przeszkadzać ta cisza, która została wywołana przez kazanie rozpoczęte przez księdza. Chłopak oparł się o ścianę i spojrzał kątem oka na spokojną Hinatę. Gdyby wiedział, że ona będzie tak ślicznie ubrana, pewnie nałożyłby na siebie jakiś lepszy garnitur czy coś, a tymczasem on ma zwykłą niebieską koszulę.
Uzumaki przeciągnął się leniwie przez co niektóre osoby siedzące zaraz przed nim odwróciły się w jego stronę i uciszyły go. Chłopak był trochę zażenowany tym i znów zaczął ich przepraszać. Nie lubił zachowywać się poważnie, nawet w kościele, ale chyba będzie musiał zacząć to lubić.
— Ja pierdziele... — jęknął znudzony chłopak przez to, że musiał jeszcze siedzieć na jednym miejscu przez dobre pół godziny. Bynajmniej tak mu się wydawało, dla niego czas płynął w tym momencie naprawdę powoli, ale ile tak naprawdę czasu minęło... No cóż, tego akurat no niestety nie wie.

Dylemat – Rozdział 35




Naruto x Hinata || Naruto

Po dwudziestu minutach w końcu podjechali do galerii. Hinata szybko wyskoczyła z pojazdu i ruszyła do pierwszego sklepu z butami. Wyglądała trochę zabawnie, ale zaraz miało się to zmienić. Gdy w końcu wybrała śliczne białe buty na koturnie. Przeglądając się w lustrze stwierdziła, że wyglądała naprawdę ślicznie i może na weselu nie będzie aż tak źle... Może nawet kogoś pozna? Mimo iż nie widziała siebie z kimś innym niż Naruto, to chciała trochę poszerzyć swoje znajomości.
Wyszła z pomieszczenia z przebranym obuwiem trzymając w prawej ręce trampki. Wróciła szybko do kuzyna i oddała mu je, po czym wraz z TenTen ruszyły do najbliżej fryzjerki i makijażystki. Na pierwszy ogień poszła brązowowłosa dziewczyna, która poprosiła o upięcie dwóch koków, czyli praktycznie to co zawsze.
— TenTen może rozpuść sobie włosy. Masz je takie śliczne, a będziesz je upinać... Mówię ci, Neji'emu na pewno spodobasz się w rozpuszczonych — Hyuga posłała przyjaciółce radosne spojrzenie, jednak ta pokiwała przeciwnie głową.
— Ja nie chcę się mu podobać, ważne bym ja się sobie podobała.
— Och, pierwszy raz słyszę, by ktoś tak mówił — powiedziała nieco zdziwiona — w większości dziewczyny starają się przypodobać swoim chłopakom jeszcze bardziej.
— Widzisz, jestem inna — odpowiedziała jej wystawiając w jej kierunku język.
— A pani jaką chciałaby fryzurę i make up? — Rozmowę przerwała im jedna z pracownic w stronę Hinaty.
— Delikatny makijaż pasujący do tej sukienki oraz... No żeby włosy były idealnie proste i żeby trzymały się cały dzień... — Posłała jej miły uśmiech i usiadła na drugim krześle obok TenTen.
Obydwie siedziały w ciszy, by nie przeszkadzać fryzjerkom w ich pracy. Chciały to ukończyć jak najszybciej. Ale dopiero po dziesięciu minutach fryzury były gotowe i dziewczyny mogły zająć się makijażem dla klientek. Wysoka blondynka zajęła się Hinata, a jej brązowowłosa koleżanka Mibushi. Gdy tylko ta druga zrobiła coś złego na twarzy Ten została skarcona. Tak, była trochę wredna, ale to przez to, że bardzo dużo spędza z Temari, której cięte riposty naprawdę potrafiły dobić człowieka. Na szczęście dla przyjaciół taka nie była i potrafiła się powstrzymywać od niemiłych komentarzy.
— Poprosiłam o błyszczyk, nie o szminkę — syknęła wrednie, kiedy nieznajoma trzymała w ręku nie ten przybór co powinna mieć.
— Ach, przepraszam. Stresuję się trochę. To mój pierwszy dzień w pracy. Zazwyczaj siedzę z głową w książkach od matematyki i fizyki i trochę trudno mi robić coś do czego mnie zmusili.
— Chwila... Że co proszę? Pani robi mi makijaż nie potrafiąc tego robić?
— No szczerze powiedziawszy to tak, ale jakoś daję sobie radę... Jeszcze żadna klientka nie naskarżyła się na mnie mojej szefowej, więc z ręką na sercu mogę powiedzieć, że chyba nie ma z moimi zdolnościami aż tak źle. W końcu każda dziewczyna powinna umieć malować, czy czesać. Jednak jeśli pani nie chce... To ja...
— Oczywiście, że chcę! — krzyknęła zła.
— TenTen, spokojnie... Zamieńmy się po prostu, nie rób problemów... Przecież nie ma źle.
— No dobra — dziewczyny szybko się zamieniły, a Hinata posłała fryzjerce przepraszający uśmiech.
— Lekki makijaż, tak?
— Tak, nie chcę jakiegoś fikuśnego, bo nie lubię i... Nie ma na to czasu. Poproszę hm... Jedynie o pomalowanie rzęsy i ust. Wiem, mogłabym sama to zrobić, ale nie mam siły na to.
Szatynka uśmiechnęła się szczęśliwy i wzięła do ręki odpowiednią rzecz. Po dwudziestu minutach druga z makijażystek wykonała śliczny makijaż dla wymagającej TenTen i obydwie opuściły salon z uśmiechem na ustach. Teraz już tylko prezent.
— Siostrzyczko, patrz co kupiłam — obok granatowowłosej pojawiła się jej młodsza siostra z mangami w ręku. Tak, miała kupić prezent dla kuzynki i jej przyszłego męża, a tymczasem sama sobie kupiła.
— Oddaj mi pieniądze, ja pójdę coś kupić — powiedziała trochę zła i zawiedziona.
— Masz! — Odkrzyknęła rzucając w jej stronę na szczęście jeszcze trochę wypchany portfel. Zastanawiała się co mogłaby kupić na wesele, ale nie potrafiła nic wymyślić.
— Polecam zakupienie jakiś sztućców, czy talerzy albo kieliszków, które będą im potrzebne w życiu codziennym... Bo po co im jakieś ubrania? Za niedługo pewnie i tak one im się znudzą, więc można zakupić coś potrzebnego. No i może jakiegoś wina i zabawki erotycznej. To ostatniej przydaje się zawsze. — To była ta młoda fryzjerka, która malowała Hinatę. Dziewczyna na ostatnią propozycję zarumieniła się nieco, ale w sumie to nie był wcale głupi pomysł.
— A mogłaby to pani dla mnie kupić? — zapytała trochę nie śmiało. — No wie pani... Tą zabawkę... Bo ja nie dam rady się zapytać o to.
— Ależ oczywiście. Proszę ze mną do środka, wybiorę coś ekstra — uśmiechnęła się szeroko — mówię pani, że nowożeńcy będą bardzo szczęśliwi.
— Ja również mam taką nadzieję... Nie chcę ich zawieźć, czy coś...
Shion, bo tak nazywała się nowo poznana osoba, wzięła od Hinaty trochę pieniędzy i weszła do pobliskiego sex shop'u. Hyuga czekała na nią trochę niecierpliwie bojąc się, że ta druga oszukała ją i uciekła, jednak ta zaraz wyszła ze sklepu z paczką, portfelem i rachunkiem w ręku. Granatowowłosa podziękowała jej za pomoc i odeszła.
Pojawiła się przy samochodzie kuzyna niedługo później, a w środku byli już wszyscy którzy być powinni. Prezenty na szczęście zmieściły się do samochodu, jednak ten zboczony prezent białooka ukryła w swojej torbie. Kuzynce wolałaby dać do ręki niż wsadzić do prezentu... Tak, miała bardzo dobry kontakt z panną młodą i przy niej jednej chyba niczego się nie wstydziła. Chociaż i tak była to bardzo żenująca sytuacja. Po co dała się namówić na ten chory pomysł... Co jej strzeliło do głowy... Ona sama nie wie, masakra.

Dylemat – Rozdział 31



Naruto x Hinata || Naruto

— Hinata! — Po raz kolejny krzyknął przestraszony szybko ruszając w stronę koleżanki. — Matko nic ci nie jest? Wszystko jest z tobą dobrze, Hinata? Boli cię coś?
— C-Co? — jęknęła, kiedy zaczęła sobie wszystko przypominać. — Ja... Nie... Przepraszam, wszystko jest dobrze, trochę tyłek mnie boli...
— Nie chcę wiedzieć co robiliście w nocy — jęknęła czerwonowłosa.
— Mamo — tym razem to Naruto jęknął załamany zboczonymi tekstami swojej rodzicielki, a jego koleżanka dopiero teraz ją zauważyła.
— Ach, dzień d-dobry, pani Uzumaki — szybko wstała kłaniając się przed kobietą, która zaśmiała się na jej widok. Była taka zabawna, polubiła ją już dawno temu.
— Zaraz macie być w kuchni, musimy o czymś porozmawiać — szepnęła z lekkim podekscytowanie, co wywołało u jej syna mieszane uczucia.
— Dobra... — odpowiedział jej na to.
— No to ja mykam, a ty jej daj jakieś normalne ubrania do przebrania, a nie tę starą bluzę — zaśmiała się wesoło pozostawiając ich samych.
— Przepraszam cię za nią, nigdy wcześniej żadna dziewczyna nie spała u mnie w domu, ze mną w jednym łóżku i jest trochę tym podekscytowana — zaśmiał się żenująco i podrapał się z tyłu głowy. Podszedł do szafy i zaczął ją przeszukiwać. Zaraz znalazł duży t-shirt i podał go koleżance. — Ja zostanę tak, nie chce mi się przebierać. Poczekam na ciebie na korytarzu.
— Dobrze... — szepnęła, kiedy ten wyszedł z pomieszczenia.
Po ubraniu się w bluzkę Hinata stanęła przed szafką na której było zdjęcie szczęśliwej rodziny Naruto. Swoim sokolim okiem dziewczyna zauważyła jednak w oczach ukochanego smutek. Wzięła ramkę do ręki, a następnie przejechała końcówką palca po twarzy niskiego blondyna. Nie potrafiła oderwać od niego wzroku. Chłopak tak bardzo się zmienił odkąd pierwszy raz go widziała, wydoroślał, stał się szczęśliwszy. Przygryzła dolną wargę, a następnie odłożyła zdjęcie na swoje miejsce i wyszła na korytarz, gdzie czekał na nią jej przyjaciel. Uśmiechnęła się do niego delikatnie, a następnie po krótkim „Prowadź” ruszyła tuż za nim.
Po chwili znaleźli się w kuchni, gdzie na stole były już przyszykowane kanapki specjalnie dla nich przez matkę chłopaka.
— Dzięki mamuś, pójdę odprowadzić Hinatę do jej domu.
Nim oboje ruszyli w stronę drzwi z pożywieniem w ręku, Uzumaki'ego w międzyczasie przechwyciła jego rodzicielka. Patrzyła przez chwilę w jego zaskoczone niebieskie oczy, a następnie zaczęła się szatańsko uśmiechać. Chciała wypytać o relacje jakie łączyły go z granatowowłosą dziewczyną, ale nie zdążyła zadać pierwszego pytania, wyprzedził ją syn.
— Hinata jest tylko przyjaciółką, nikim więcej — zatrzymał się na chwilę wspominając moment z lekcji wychowania fizycznego, kiedy Sasuke prosto z mostu powiedział mu, że ten ją kocha — rozumiesz? Dlatego nie zachowuj się tak dziwnie... Ile razy mam ci mówić, że podoba mi się inna koleżanka?
Blondyn opuścił pomieszczenie nieco zdenerwowany, ale zaraz rozweselił się widząc twarz Hyugi. Zawsze robiło mu się ciepło na sercu, kiedy ją widział.
— To co? Idziemy już do szkoły? W sumie jest siódma, a do ciebie jest pół godziny drogi, prawda? Spóźnimy się na pierwszą lekcję, a później znów wrócimy do akademika. — Dziewczyna posmutniała nieco, ale nie odezwała się ani słowem. — Nie chce mi się iść do szkoły jak chuj.
— Mi też... — mruknęła cicho, a zaraz po tym posłała mu delikatny uśmiech. — Idziemy? — Przytaknął delikatnym ruchem ręki i pomagając jej założyć kurtkę znalazł się niebezpiecznie blisko niej. Na szczęście lub nie, szybko odsunął się od niej.
— Będziesz spała dzisiaj u siebie czy w akademiku? — zapytał Uzumaki zamykając za nią drzwi, którymi właśnie wyszła.
— W sumie to nie wiem... Miałam pójść dzisiaj wieczorem do domu, ale nie wiem czy to wypali...
— Jakby co to mi napisz, dobra? — zapytał puszczając oczko na co ona zarumieniła się.  — Wiesz.. Wieczorem chodzą różni ludzie po Konoha, martwię się o ciebie.
— Ach... Nie musisz, naprawdę. Poradzę sobie.
— To się dopiero okaże. A nie chce by coś ci się stało, bo jesteś moją przyjaciółką i obwiniałbym siebie o to — znów posłał jej swój szczery oraz miły uśmiech przy którym zawsze miękły jej kolana.
— Nie musisz, Naruto-kun... Naprawdę ja sobie poradzę mimo wszystko. Ale dziękuję za twoją troskę, to miłe z twojej strony.
Hinata również się uśmiechnęła. Jej uśmiech jednak stworzył w chłopaku po raz setny to dziwne uczucie, ukłucie. Nie potrafił się odezwać ani jednym słowem, ponieważ zatopił się w jej uśmiechu. Poczuł, że chciałby dotknąć jej warg, pocałować ją.
— C-Chodźmy już — mruknął blondyn odsuwając się od niej.
W drodze do domu granatowowłosej nie odezwali się do siebie ani słowem. Postanowili do niej pójść tylko po to, by ubrała się w coś porządniejszego. Chłopak jednak nie spodziewał się tego co zobaczy w jej domu. Był to bowiem niespodziewany obrazek. Starszy mężczyzna z długimi do pasa brązowymi włosami patrzył na niego z mordem w oczach.
— Kim jesteś młody człowieku? — zapytał poważnie, kiedy w końcu wpuścił ich do środka. Hinata była cała czerwona na twarzy, ponieważ jej ojca nie powinno być dzisiaj w domu. Znów się dziwnie zachowywał i pewnie byłby w stanie odstraszyć Naruto.
Hinata przeprosiła ich twierdząc iż musi iść do swojego pokoju pod pretekstem zapomnianej wcześniej książki. Zostawiła ich sam na sam.
— Kim chciałbyś zostać w przyszłości? — zapytał niespodziewanie co wywołało u blondyna zdziwienie oraz lekkie rozbawienie. No bo po co takiemu mężczyźnie wiedzieć kim jest i kim chciałby być?
— Cóż — zastanowił się przez krótką chwilę, by nie wybuchnąć śmiechem — jestem kolegą pana córki z klasy. Syn moich rodziców i brat mojego rodzeństwa. Jestem najmłodszy jeśli chciałby pan i to wiedzieć. Kim chciałbym zostać? Informatykiem, który zawzięcie trenuje siatkówkę i chce być w reprezentacji kraju.
— Masz takie marzenia, tak? Cóż nie wierzę w to by taki nieogarnięty chłopak jak ty mógłby cokolwiek w życiu osiągnąć — wypowiedział całkowicie poważnie, co zszokowało chłopaka.
— Przepraszam, że co proszę? — zapytał zaciskając mocno pięści. Czy ten mężczyzna właśnie sugerował, że jest nieudacznikiem, czy coś w ten deseń?
Uzumaki już chciał coś powiedzieć, kiedy nagle tuż za nim pojawiła się nieco zła Hinata. Niespodziewanie chwyciła go za nadgarstek i pociągnęła w stronę drzwi. Pożegnała się z ojcem krótkim „do widzenia” i obydwoje wyszli z ogromnego budynku. Naruto obserwował jej wściekłą twarz ze zdziwieniem. Dziewczyna po raz kolejny stanęła w jego obronie, a mu znowu serce zaczęło niebezpiecznie drgać. Na szczęście nie musiał nad tym za długo rozmyślać, ponieważ idąc chodnikiem spotkali się z kuzynem granatowowłosej. Jednak kiedy niebieskooki uścisnął dłoń Neji'ego poczuł silny uścisk oraz zrozumiał to iż nie było to dobrym pomysłem spotkanie się z koleżanką. W trójkę rozmawiali o wczorajszych wydarzeniach z dyskoteki, jednak pominęli moment ze wspólnym spaniem. Gdyby o tym wspomnieli to Naruto mógłby wąchać kwiatki od spodu.
— TenTen mi powiedziała co robiłeś z tą dziewczyną w łazience. Nie mógłbyś się czasem opanować? — zapytał trochę zły. — Już nawet w toaletach dla płci żeńskiej musisz to robić?
— Ech? Tamto... A no... — Nieco zmieszany spojrzał na zdezorientowaną, nierozumiejącą i zdziwioną twarz Hinaty. Sam nie wiedział dlaczego, ale po prostu chciał jej się z tego wytłumaczyć, chociaż wcale nie musiał.
— Uzumaki, jesteś jak zwykle idiotą. Czasami mógłbyś ruszyć swoim mózgiem i domyślić się nie których rzeczy, bo ja się naprawdę zastanawiam czy ty i ja to na pewno jedna rasa.
— Czy ty w ten sposób pragniesz mnie obrazić? Co do Shion... No cóż... Jedna przygoda w moim nudnym życiu od czasu do czasu się przydaje.
— Jesteś zdecydowanie największym na świecie idiotą.
— Niby dlaczego?! Bo co?! Bo powiedziałem prawdę?! Gdybyś nie był teraz z TenTen to co byś robił? Nie wierzę w to, że grzecznie byś tańczył z poznanymi dziewczynami...
— Przepraszam — do ich rozmowy wtrąciła się Hyuga, która słuchała tego ze smutkiem — braciszku my już musimy chyba iść wiesz... Spóźnimy się na lekcje czy coś... A ty musisz iść chyba na zajęcia, nie?
Dziewczyna chwyciła Naruto za nadgarstek i mocno pociągnęła w stronę akademika. Zostawiła kuzyna samego na chodniku w lekkim osłupieniu. Co to w ogóle miało być za zachowanie z jej strony? Kompletnie go zignorowała.

Dylemat – Rozdział 32



Naruto x Hinata || Naruto

Menma zaparkował samochodem brata pod domem. Tę noc spędził w domu nowej koleżanki, która niemal natychmiast skoczyła mu do łóżka po wypiciu kilku piw. Również był na dyskotece, lecz w nieco bardziej ekskluzywnym miejscu niż paczka przyjaciół z technikum. On zawsze musiał być lepszy od Naruto. Chodził do lepszej szkoły, na lepsze dyskoteki, a nawet musiał mieć lepsze ubrania. Był taki, ponieważ chciał być w końcu zauważony... Mama nigdy się nim nie przejmowała, a ojciec nigdy się nim nie chwalił. Przynajmniej Uzumaki nie widział by było inaczej, zawsze był na najdalszym planie. Najpierw był najmłodszy, a później siostra... Tak przynajmniej uważał przez zachowanie rodziców.
Wszedł do ogromnego domu nie witając się ze swoją rodziną i od razu skierował się do swojego pokoju. Gdy tylko do niego wszedł zauważył matkę przebierającą jego nowo upraną kołdrę. Jeszcze pod nią nie spał, a ona już chciała wziąć ją do prania? Coś go ominęło kiedy nie było go tutaj, czy co? Machnął ręką nie pytając o powód, a następnie wyszedł z pomieszczenia. Pojawił się w kuchni, gdzie przy blacie stał ojciec krojący pomidory. Menma omal nie wybuchł śmiechem na ten widok, ale na szczęście powstrzymał się przed tym. Usiadł przy stoliku czekając na śniadanie w wykonaniu Namikaze.
— Gdzie się podziewałeś całą noc? — zaczął spokojnie najstarszy kładąc na stole talerz z kanapkami.
— Tu i tam... — mruknął niezadowolony, ale z drugiej strony też uradowany. Bynajmniej pamiętali o nim.
— Wiesz... Pewnie się zdziwiłeś, kiedy w pokoju zauważyłeś mamę, ale musiała przebrać ci pierzynę, bo Naruto z Hinatą spali dzisiaj u nas.
— Że co kurwa proszę?! — ryknął nagle.
— Wyrażaj się, Menma! — odkrzyknął nieco zaskoczony mężczyzna reakcjom syna. Oburzony trzasnął rękami o stół i spojrzał w znudzone niebieskie oczy dziewiętnastolatka. Jak zwykle wyczytał w nich tę wyższość. Nie chciał by jego syn się kiedykolwiek taki stał, a co się z nim teraz stało? Jest samolubny, zuchwały... Nie takiego chciał spadkobiercę swojej firmy. Dlatego wolał by Naruto odziedziczył ją, jednak ten obrał swoją własną ścieżkę.
— Jak mam się wyrażać lepiej, kiedy Naruto zawsze jest ode mnie ważniejszy? Pewnie gdyby tutaj nie spał nawet nie zauważylibyście, że mnie nie ma — odważył się po raz pierwszy powiedzieć to co myślał.
— Menma... O czym ty mówisz?
— O czym mówię? Pewnie się zdziwisz, że to teraz powiem, ale szczerze jestem bardzo zazdrosny o Naruto i Arico. Być może o tym nie wiesz, ale ja naprawdę cierpię przez to, że nie poświęcacie mi tyle uwagi co im. Wiesz... Wiesz dlaczego się taki stałem? To wszystko przez was. To wy nie dawaliście mi na tyle miłości, więc postanowiłem się zmienić byście mnie tylko zauważyli. A tymczasem co ja widzę? Ja zwykle inni są ważniejsi niż ja.
Menma nic więcej nie zdążył powiedzieć, gdyż poczuł iż jest oplatany przez czyjeś małe ramiona wokół swojego ciała. To była jego matka, jednak płakała. Głośno roniła łzy, które wywołał on. Nie chciał tego, nie lubił kiedy mama płakała... Jednak i jemu kropla łzy zakręciła się w oku. Szybko odwrócił się do rodzicielki wstając ze swojego krzesła. Otulił ją swoimi dużymi ramionami, a zaraz poczuł jak przyłącza się do tego i jego ojciec.
— Menma przepraszam cię za to, że tak się poczułeś...
— Przepraszam, że nie byłam w stanie zobaczyć tego jak się czujesz. Przepraszam za to, że nie byłam dobrą matką. Przepraszam za to, że nie pokazywałam swoich uczuć w odpowiedni sposób. Przepraszam cię za to wszystko.
Chłopak wraz z rodzicami długo rozmawiał. Opowiadali sobie różne historie, tłumaczyli swoje zachowanie, śmiali się z Naruto, ogólnie robili to czego im już dawno brakowało. Po paru kolejnych godzinach, gdzieś około dwunastej w końcu do kuchni zawitało również małżeństwo Okinawa. Wyglądali jak zombie, a Menma oczywiście nie powstrzymał się od tego wrednego komentarza za co dostał w głowę od starszej siostry. Arico była bardzo agresywna, a odziedziczyła to po matce, która równie często bije swojego męża. Toshi leniwie usiadł przy stoliku tuż obok swojego teścia i już sięgał po kanapkę z serem i szynką, kiedy jego dłoń została uderzona szmatką. Jęknął zdziwiony patrząc na ukochaną, która zaraz kazała mu pomóc jej przy zrobieniu osobnego śniadania. Zrobił to oczywiście niechętnie. Bo po co robić kolejne jedzenie skoro już jedno jest zrobione? Marnowanie pożywienia.
— Co robiliście przed chwilą? Wyglądało trochę tak jakbyśmy wam przeszkodzili.
— Bo przeszkodziliście — wtrącił czarnowłosy, który tym razem został uderzony przez matkę.
— Rozmawialiśmy bardzo długo o naszych relacjach.
— Ach rozumiem!
— Co niby rozumiesz?
— Braciszek się poskarżył na Naruto czy coś, tak?
— Nie prawda!
— Menma powiedział nam uczciwie co czuje i postanowiliśmy trochę pozmieniać co nieco. Będziemy mieli dla was jeszcze więcej czasu, więc lepiej szykujcie się na poważne rozmowy — wtrącił Minato patrząc prosto w oczy zięcia.
Toshi poczuł, że się poci. Ostatnim razem kiedy prawie kochał się ze swoją żoną przyłapał ich dorosły blondyn. Mężczyzna zaraz po tym wziął go na poważną rozmowę i prawie wylądował w szpitalu. Arico była jednak oczkiem w głowie u Namikaze.
— Co dzisiaj robicie? — Temat szybko zmieniła Kushina, która podeszła do zmywaka i zaczęła sprzątać.
— My idziemy na jakąś randkę. Toshi przygotował ją specjalnie dla mnie!
Czerwonowłosa podbiegła do córki podekscytowana tą nowiną i obie zaczęły piszczeć jak najęte. Jedyną osobą, która nie była zachwycona tym wspaniałym pomysłem był Minato, który nie potrafił sobie wyobrazić tego, że jego kochana córka już nie jest dziewicą. Jak ten chłopak mógł to zrobić... Namikaze nabrał powietrza do ust, by nie powiedzieć czegoś czego później by żałował. W porównaniu do niego Kushina cholernie cieszyła się z tego, że jej córka w końcu znalazła miłość. Kiedyś była w końcu bardzo obgadywana w szkole.
— A gdzie idziecie jeśli mogę wiedzieć?
— Mamo... Tego to nawet ja nie wiem.
Arico uśmiechnęła się promiennie, ale nagle poczuła się dziwnie. Bardzo dziwnie. Zrobiło jej się niedobrze, więc szybko pomknęła w stronę łazienki. Wszyscy zgromadzeni w pomieszczeniu byli zdziwieni jej zachowaniem. Po chwili dopiero Kushina zrozumiała co może być na rzeczy i uśmiechnęła się delikatnie, bo męska część znajdująca się w tym pomieszczeniu pewnie nawet nie pomyślała o tej możliwości o której pomyślała czerwonowłosa.
— W sumie to ja też nie za dobrze czuję się po tym co przygotowała do jedzenia. Muszę ją chyba od nowa nauczyć gotować — westchnął Okinawa, trzymając się za brzuch.
Kiedy dziewczyna w końcu wrócił a z toalety napotkała zmartwione spojrzenia męskiej części oraz szczęśliwy wzrok matki. Chyba zaczęła rozumieć co się święci.

Dylemat – Rozdział 33




Naruto x Hinata || Naruto

Nadeszła sobota. Na zegarkach wybiła właśnie godzina dwudziesta, a na dworze zaczęło robić się zimno oraz ciemno. Granatowowłosa dziewczyna kroczyła właśnie chodnikiem jednej z ulic, która prowadziła wprost do domu Naruto. Kilka dni temu szła tędy wraz z chłopakiem do niej, więc pamiętała drogę jaką powinna pokonać, by zjawić się tuż przed drzwiami ukochanego. Chciała mu dzisiaj podziękować za przyjęcie pod swój dach w postaci niewielkiego podarunku, którym były nowe buty, które kupiła w sklepie ojca.
Czuła się nieco dziwnie idąc tą nieznaną jej ulicą, kiedy jest tak ciemno. Wydawało jej się, że Uzumaki kiedyś ostrzegał ją kiedyś przed tym. Chciała mu jednak podziękować i chyba nic jej w tym nie przeszkodzi. Ścisnęła mocno pakunek, kiedy poczuła, że ktoś za nią idzie i nerwowo przyspieszyła kroku. Po chwili na kogoś wpadła.
— Patrz, sama wpadła nam w ramiona. Chyba nie wie czego ma się spodziewać.
— Co proszę... — szepnęła zaskoczona. Mężczyzna chwycił ją nadgarstek, który następnie mocno wykręcił, co wywołało na twarzy Hinaty nieprzyjemny grymas bólu. Nie zdążyła jednak krzyknąć, gdyż drugi napastnik zakrył jej usta swoją dłonią. To był atak, pewnie chcieli ją zgwałcić, a ona nie mogła się spodziewać żadnego ratunku, bo była na nieznanej sobie ulicy.
Mężczyźni chcieli zaciągnąć ją do zaułku, ale wtedy zostali zaatakowani przez tajemniczą postać, którą Hinata widziała przez zaszklone oczy. Po krótkiej bójki nieznajomi uciekli, a Hyuga mogła się przyjrzeć bliżej swojemu bohaterowi, który podał jej dłoń.
— Zrobili ci coś, Hinata? — zapytał troskliwie Naruto, a granatowowłosa nieśmiało przyjęła jego pomoc. Gdy w końcu stanęła o własnych lekko drżących nogach poczerwieniała. — Widziałem, że miałaś coś w rękach, ale zdążyli ci to wziąć. Było to coś ważnego? Może uda mi się po to jeszcze...
— N-Nie, dziękuję za pomoc.
— Hinata oni nie zdążyli ci nic zrobić, prawda? Jeśli ci coś zrobili to mogę ich do gonić i zabić — powiedział całkowicie poważnie.
— N-Nie,dziękuję za pomoc — mruknęła jeszcze raz, a wtedy chłopak objął ją zmartwiony ramieniem. Dziewczyna rozpłakała się w jego ramionach.
— Yah,nie możesz płakać przez tych debili. Dobrze, że tutaj przyszedłem, bo inaczej coś mogłoby ci się stać. Mówiłem ci już żebyś tędy wieczorami nie chodziła.
— Zapomniałam, przepraszam...
— Nie masz za co przepraszać. A tak między nami to co cię tutaj sprowadza?
— Chciałam ci podziękować za przygarnięcie pod swój dach, jednak okradli mnie...
— I ukradli ci prezent dla mnie? — zapytał zaskoczony.
— No tak...
— Ej, przecież nie musiałaś mi nic kupować. W sumie to była moja wina, więc wiesz... To ja cię wtedy... Obrzygałem niestety...
— To nie była twoja wina. Gdyby mnie tam nie było nie miałbyś teraz zmartwiony... Przepraszam...
Uzumaki przytulił ją wzruszony jej nieśmiałym wyznaniem. Nie spodziewał się tego, że ktoś o nim pomyślał, nawet jeśli chodziło o takie nic nie znaczące podziękowanie. To było chyba normalne, że wziąłby ją do siebie. Oblała go jednak również i fala złości, ponieważ tamtej nocy chciał się z nią przespać... Na szczęście tego nie zrobił, miałby teraz wyrzuty sumienia.
Chłopak zaczął gładzić jej włosy, a ona oparła głowę o jego tors. W jego ramionach czuła się bezpiecznie i nie chciała ich opuszczać. Wiedziała jednak, że w końcu będzie musiała od niego odejść, bo... bo on jej nie kochał tak jak ona jego. W jej oczach znów pojawiły się łzy, tym razem były wywołane bólem nieodwzajemnionej miłości. Przygryzła dolną wargę, by tylko się nie rozpłakać. Nie chciała rozmawiać o tym z ukochanym, bo wiedziała, czuła, że to i tak nic by nie zmieniło... W końcu on kochał jej przyjaciółkę, Sakurę.
— Chcesz znowu do mnie przyjść?
Hyuga odsunęła się od niego zaskoczona i zaczęła wymachiwać wymownie rękami. Po raz kolejny zrobiła się cała czerwona na twarzy. Patrzyła na tors chłopaka do którego przed chwilą się tuliła i wyobraziła sobie przez krótki ułamek sekundy, że wodzi po nim swoim językiem.
Dziewczyna pokiwała zdziwiona swoimi wymysłami głową.
— Stało się coś? — zapytał zmartwiony, ale zaraz się uśmiechnął i zacisnął mocno powieki wskazując na siebie palcem. — Ja naprawdę bardzo chętnie po raz kolejny wpuszczę cię do swojego domu. Mama stwierdziła, że masz na mnie bardzo dobry wpływ. Nie wiem o co jej chodziło, ale chyba cię polubiła.
— O-Och to bardzo miło z jej strony — odpowiedziała cicho, czego chłopak nie dosłyszał i musiał pochylić się nad nią.
— Powiedz jeszcze raz, bo nie usłyszałem. Mówisz za cicho Hinata — zaśmiał się, a ona spuściła głowę. Miała mówić jeszcze głośniej? Ale po co... Jeszcze zrobi z siebie jakąś idiotkę czy coś.
— Po co...
— Bo ja naprawdę lubię słuchać twojego słodkiego głosu i chcę wiedzieć co mówisz, a nic nie słysząc chyba się nie dowiem, prawda? — zaśmiał się znów ukazując swoje niebieskie tęczówki w które dziewczyna oczywiście nie potrafiła spojrzeć. Chłopak przygryzł dolną wargę trochę zaintrygowany zachowaniem dziewczyny i mocno przycisnął ją do ściany niemal wymuszając na niej spojrzenie w oczy. Była trochę przerażona, a mu cholernie się to podobało, ona była taka niewinna... Robiło to z niej niezmiernie słodką dziewczynę.
— C-Chyba masz rację — uśmiechnęła się delikatnie.
— Będziesz w poniedziałek w szkole? Chciałbym poudawać chorego i zostać w akademiku. Może ty też tak zrób, co? Spędzilibyśmy miło czas we dwójkę, a mi przynajmniej nie nudziło by się. Zazwyczaj jak Sasuke ze mną zostaje to nic nie robimy, a z tobą może być inaczej, prawda?
— No niby tak... Ale nie wiem, czy lepiej byś się czuł ze mną czy z nim. W końcu to on jest twoim najlepszym przyjacielem i pewnie macie o czym porozmawiać... Jakieś dziewczyny czy coś...
— A z przyjaciółką nie mogę o tym porozmawiać? Nie mogę ci się wyżalić ze swoich uczuć, Hinata? Powiedziałabyś komuś to co ja ci mówię, czy co? O co się tak bardzo martwisz... Nie jestem taką osobą za jaką mnie masz... Ja naprawdę potrafię być naprawdę bardzo miły.
— N-Naruto-kun nie o to mi chodziło... J-Ja wiem, że jesteś bardzo miły. To raczej o mnie mi chodziło.
— Co jest z tobą niby nie tak?
— No wszystko... Chłopak, który mi się podoba kocha inną dziewczyną, więc jednak coś musi być na rzeczy, nie uważasz? — szepnęła trochę zła. Rozmawiała właśnie z Naruto o swoim uczuciu... Zresztą kolejny raz to stało się ich tematem, ale Uzumaki wciąż nie potrafił się domyślić, że tu chodzi o niego.
— Mam ochotę wpierdolić temu chłopakowi, jest ślepy i głupi. Tyle w temacie.
— Ech, wiesz... Ja już chyba będę się musiała zbierać... — mruknęła niezadowolona Hinata. Odsunęła się nieco od ukochanego, a następnie ukłoniła się przed nim.
— To może ja ciebie odprowadzę, czy coś w ten deseń... Wciąż jest niebezpiecznie, a nie wiadomo czy oni nie czekają na ciebie gdzieś za rogiem. Wiesz martwię się o ciebie, więc nawet jeśli byś się nie zgodziła to i tak bym za tobą poszedł, więc po prostu chodźmy.
Hinata uśmiechnęła się delikatnie wdzięczna pomocą. Oczywiście, że bała się chodzić sama o tej godzinie, ale to iż miała poprosić o pomoc Naruto... Byłoby chyba nie możliwym pomysłem, ponieważ zaraz zaczęła robić się czerwona... Dobrze więc, że to on zaproponował pomoc.