Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tłumaczenie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tłumaczenie. Pokaż wszystkie posty

28 lutego 2025

Tłumaczenie Dota 2 – Prace ogrodowe – Shadow Shaman x Medusa

 .


ORYGINAŁ (aut. Aditu)


Medusa oparła się o płot okalający ogród, obserwując Rhastę. Uwielbiała patrzeć na niego, gdy był pochłonięty pracą i jej nie zauważał, tak jak teraz.

Słońce świeciło wysoko na bezchmurnym niebie, oblewając jej skórę przyjemnym ciepłem. Węże, które tworzyły jej włosy, poruszały się leniwie, rozkoszując się gorącem stepów. 

Z miejsca, gdzie stała, Medusa słyszała, jak szaman cicho nucił pod nosem, wyrywając chwasty spomiędzy ziół i kwiatów. 

Mimo nieustannego żaru, rośliny były zdumiewająco zielone, a kwiaty barwiły krajobraz, dodając życia wszechobecnym odcieniom żółci i brązu. Było pięknie.

Rhasta wyprostował się, by napełnić konewkę, ale lekko się zachwiał. Może wstał za szybko, a może po prostu poruszał się w rytm muzyki, którą grała mu wyobraźnia. Gdy tylko zauważył Medusę, odłożył konewkę i podszedł do niej, poruszając się z charakterystyczną, swobodną gracją.

— Witaj, moja piękna.

W ustach kogoś innego te słowa mogłyby zabrzmieć drwiąco, ale wypowiedziane przez Rhastę brzmiały szczerze. Medusa poczuła, jak prawie się rumieni. Odpowiedziała na jego uśmiech własnym.

— Przepraszam, że cię nie zauważyłem. Chciałaś czegoś? —  spytał, opierając się o płot naprzeciwko niej. Jego skóra, połyskująca od potu, była ubrudzona ziemią, a jeden policzek przybrał kolor suchej trawy i piasku, jakby został wtopiony w krajobraz stepów.

Jeden z jej węży zbliżył się do niego, a Rhasta wyciągnął dłoń, delikatnie gładząc chłodne łuski. Mimo że spędził cały poranek w ogrodzie, jego dłonie były miękkie. Medusa zamarła, rozkoszując się tym dotykiem. Czekała, aż wąż się wycofa, zanim odpowiedziała:

— Nie, nie potrzebuję niczego. Po prostu chciałam na ciebie popatrzeć.

Rhasta oparł się wygodniej o płot, wysuwając biodro do przodu.

— Bo jestem cholernie seksowny.

Nie brzmiało to arogancko, choć może odrobinę, ale była to prawda. Medusa pochyliła się nad płotem i pocałowała go – krótko, ale intensywnie. Poczuła na ustach smak soli jego potu, zapach słońca na skórze, ziemi na dłoniach i zmiażdżonych liści chwastów. Jej węże otarły się o niego, zadowolone, niezależnie od tego, czy był brudny, czy czysty. Doskonale to rozumiała.

— Skoro tu jesteś, żeby patrzeć, rozumiem, że mogę dokończyć swoją pracę.

— Śmiało, mały szamanie.

Rhasta mrugnął do niej, po czym wrócił do konewki. Po chwili ogród ponownie wypełniło jego ciche nucenie.

Godzinę później podszedł do Medusy, która przez cały ten czas stała w tym samym miejscu. W dłoniach trzymał bukiet świeżo zerwanych kwiatów.

— Piękne kwiaty dla mojej pięknej dziewczyny.

To był jeden z powodów, dla których Medusa kochała Rhastę. Traktował ją jak coś cennego, jakby zasługiwała na piękne rzeczy. I to było cudowne. Tym razem na pewno się zarumieniła.


22 stycznia 2025

Tłumaczenie Dota 2 – Odpoczynek z dziećmi – Shadow Shaman x Medusa

.


ORYGINAŁ (aut. Aditu)


Odpoczynek z dziećmi

Rhasta zabrał dzieci ze sobą do ogrodu. Wiedział, że z całą trójką biegającą wokół nie zrobi zbyt wiele, ale noc była trudna, a Medusa spędziła większość czasu na nogach. Zasłużyła na chwilę wytchnienia.

Poza tym, fajnie było mieć dzieci przy sobie, choć nie sprzyjało to produktywności. Młodszy z bliźniaków spał, przywiązany do pleców Rhasty szerokim pasem materiału.

Najstarsza córka pognała w stronę ogrodu, nie czekając na resztę, podczas gdy jej młodszy brat powoli człapał obok, trzymając ojca za rękę. Fala ciemnoniebieskiej sukienki falowała wokół jej ogona.

Było gorąco, mimo że dopiero zaczynał się poranek. Troll niósł w ręku kilka butelek wody. Przewidywał, że się przydadzą. 

Piasek pod stopami był już ciepły, nagrzany po wielu tygodniach upałów. Rhasta uśmiechnął się, wystawiając twarz do słońca. Czuł, że to będzie dobry dzień. 

Gdy tylko otworzył furtkę do ogrodu, dzieci zniknęły wśród wyższych roślin. Ich śmiech niósł się w powietrzu, kiedy odkładał butelki w zacienione miejsce. Musiał od razu zabrać się do pracy, póki miał na to czas – wiedział, że dzieci szybko zawołają go do zabawy.

Ogród był starannie ogrodzony, by zwierzęta nie mogły się do niego dostać. Dzieci potrafiły wspiąć się na płot, jeśli naprawdę chciały, ale poza ogrodem nie było nic, co mogłoby je zainteresować. Wiedziały też, że to niebezpieczne miejsce, co było jedną z pierwszych rzeczy, których nauczyły się w swoim krótkim życiu.

Rhasta zaczął wyrywać chwasty, nasłuchując, czy dzieci są w pobliżu. To, że znały zasady, nie znaczyło, że zawsze ich przestrzegały. Na szczęście nie musiał się martwić o to, że zjedzą trujące rośliny w ogrodzie. Zajął się tym, gdy pierwsze z dzieci zaczęło raczkować i zjadać wszystko, co było w zasięgu ręki.

W tym ogrodzie mogły podgryzać każdą roślinę i każdy kwiat. Niektóre pewnie by im nie smakowały, ale nic nie mogło im zaszkodzić.

Z bliźniakiem śpiącym na plecach, Rhasta szybko zaczął się pocić. To też nie mogło być zbyt wygodne dla dziecka, ale wiedział, że jak tylko je odłoży, sen się skończy. Bez względu na to, jak ciepłe i spocone było jego ciało, plecy Rhasty były najlepszym miejscem na drzemkę. Albo jego brzuch. Nie miało to znaczenia, o ile dziecko mogło na nim leżeć.

Po pewnym czasie dwójka pozostałych dzieci wróciła. Oboje się śmiali, a młodszy z nich był już pokryty cienką warstwą kurzu i piasku. Jego lekko zielona skóra i włosy były teraz raczej brązowe, a dwa małe węże, które odziedziczył po matce zamiast włosów, zwisały przy jego twarzy, będąc jedynym czystym miejscem na jego ciele, bo brud nie przyklejał się do gładkich łusek.

— Tato, chce nam się pić — powiedziała najstarsza, a jej długie, falujące włosy, tak różne od tych, które miała Medusa, podskakiwały wokół twarzy.

— Kochanie, butelki są tam, w cieniu.

To mogło być takie proste – podejdą po wodę, napiją się i wrócą do zabawy. Ale tak nie było. I to było w porządku. Rhasta i tak potrzebował przerwy od wyrywania chwastów, zwłaszcza z dzieckiem na plecach.

Usiadł więc na pustym skrawku ziemi. Wziął jeden z leżących obok patyków i zaczął rysować na piasku. 

— Spójrzcie na tego raptora. Kto też chce go narysować?

Małe rączki szybko chwyciły patyki i w kilka sekund wcześniej gładki piasek zamienił się w chaotyczną plątaninę linii. Raptor Rhasty nie wyglądał zbyt jak raptor, ale teraz nie było po nim śladu. Zabawa się skończyła, a w piasku nie było żadnego rozpoznawalnego kształtu. Dwie pary oczu wpatrywały się w szamana z wyczekiwaniem.

— No dobrze, chcecie usłyszeć historię?

— A możemy się przytulić, jak będziesz opowiadać?

— Oczywiście. Tylko pozwólcie, że zdejmę małego z pleców.

Po chwili wiercenia się cała trójka dzieci wtuliła się w szamana. Powiał lekki wiatr, a krople potu na jego skórze szybko wyschły. Przez moment panowała cisza. Potem Rhasta zaczął mówić, a jego głos niósł się nad stepem.