Pokazywanie postów oznaczonych etykietą opowiadanie szkolne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą opowiadanie szkolne. Pokaż wszystkie posty

15 stycznia 2025

Dwa Światy [ Epilog ]

 .



Dwa Światy #Epilog.

Para trzymała się za ręce, obserwując zgromadzonych fanów, którzy przybyli tego dnia na arenę, by ich dopingować. Serce Chingyu mocno biło, ale uścisk Jungkooka na jej dłoni zdradzał, że on sam się mocno stresował. W końcu to miała być ich pierwsza wspólna gra na profesjonalnej scenie. 

— Powitajmy gorąco BX! — Krzyk prowadzącego spotkanie wyrwał dziewczynę z zamyślenia. Sala od razu zaniosła się mocnym dopingiem. — To ich pierwszy turniej po dłuższej przerwie. Skład zespołu uległ całkowitej zmianie, ale widzę, że nowi gracze mają sporo fanów! Jeszcze raz brawa dla BX! — Widownia od razu odpowiedziała, a Jungkook znów umocnił uścisk. — Jeon Jungkook. — Tym razem to dziewczęce piski rozniosły się po sali, a przecież płeć żeńska raczej się nie interesowała Dotą 2. — Jesteś nowym liderem BX, jak się z tym czujesz?

— To dość stresujące. 

— Masz duże grono fanów — wtrącił od razu prowadzący. — Płeć żeńska cię uwielbia. — Jungkook uśmiechnął się szeroko i spuścił zażenowany głowę. — Dziewczyny, muszę was rozczarować!

Chingyu uniosła brwi. Co prawda razem z Jungkookiem trzymała się za ręce, ale drugą dłoń miała specioną z innym współgraczem. Przecież byli drużyną i chcieli się tak wspierać. Nieoczekiwanie Jungkook puścił Kim z uścisku. 

— Tak, to prawda — odparł z lekkim, zdenerwowanym śmiechem. — Chciałem to już zrobić dużo wcześniej, ale cały czas trenowaliśmy do tego turnieju… Nie było wolnej chwili… Ja… — Jeon nieoczekiwanie ukleknął przed Chingyu, a dziewczyna zasłoniła usta ręką i spojrzała nerwowo na publikę, która w napięciu czekała na kontynuację. 

— O-Oppa… 

— Ja chciałbym… To znaczy… Czy ty chciałabyś… Jeżeli nie… E… No… Żoną?

Chingyu uniosła brew, a po sali rozniósł się lekki śmiech. 

— Zgódź się! — Z widowni dobiegł ich dziewczęcy pisk. 

— Misoo? — zapytała zdziwiona Kim.

— Stary, zapytaj lepiej! — Dodał od siebie J-Hope. — Ćwiczyliśmy to nie raz!

— Zgódź się! Zgódź się! Zgódź się! 

Krzyki fanów wzruszyły Kim. Już wcześniej zastanawiała się, czy ukochany będzie się w stanie jej się oświadczyć, jeżeli będą u szczytu sławy i jak na to zareagują fani. Tego wieczoru znała już odpowiedź. No i wiedziała przede wszystkim, jakie pytanie chciał zadać zawstydzony Jungkook.

— Zgadzam się. 

— Chcesz zostać moją żoną? — zapytał zdziwiony, a wszyscy się zaśmiali. 

— Oczywiście, że chce! — wtrącił rozbawiony prowadzący. — Miejmy nadzieję, że oświadczyny nie wstrząsnęły liderem BX za bardzo i dobrze zagra dzisiejsze mecze!

— Dam z siebie wszystko!

— No mamy nadzieję!

 


8 stycznia 2025

Dwa Światy [ 12 ]

 .



Dwa Światy #12.

Chingyu stanęła przed bramą i wyciągnęła telefon, by zobaczyć, czy otrzymała od Jungkooka nową wiadomość. Niestety nic takiego się nie wydarzyło, więc dziewczyna schowała urządzenie do kieszeni i nabrała głęboko powietrza. 

— Wiedziałam, że tak będzie — jęknęła, ale nim zdążyła ruszyć się z miejsca ktoś zasłonił jej oczy dłonią. Uśmiechnęła się pod nosem, po czym obróciła przodem do tajemniczej osoby. — Oppa. 

— Mów mi tak więcej — odparł Jungkook i objął ją wokół bioder. — Bardzo lubię, gdy tak się do mnie zwracasz. To jest seksi. 

— Seksi? 

— No masz seksowny głos. 

— Nie spodziewałam po tobie… takiego słownictwa — odpowiedziała z lekkim zniesmaczeniem. 

— Zdecydowanie za dużo towarzystwa Misoo…

— Tak, zdecydowanie — powtórzyła. 

Chingyu oparła policzek o tors, ignorując przybywających do szkoły uczniów. Ciepło ciała chłopaka i bijące serce uspokoiły dziewczynę. Już od dawna potrzebowała tej bliskości i poczucia bezpieczeństwa. Choć początek ich realnej znajomości nie był zbyt piękny, teraz wszystko zmierzało w dobrym kierunku. 

Tę krótką, ale jakże przyjemną chwilę przerwał dziewczęcy pisk. Chingyu gwałtownie odsunęła się od chłopaka, a on sam przeniósł wzrok na koleżanki. Każda z nich miała uniesione brwi i rozchylone usta. To musiał być dla nich ogromny szok. 

— Już tego tak nie przeżywajcie — mruknął Jungkook. 

Dziewczyny spojrzały na siebie, a potem znów na parę. Jeon wsunął swoją dłoń między palce ukochanej, łącząc ich w twardym uścisku. Chingyu nie miała szansy na ucieczkę. Schyliła jednak głowę, by nie patrzeć na uczennice. 

— To niemożliwe — warknęła Misoo. — Przecież było nam razem tak dobrze!

Kim drgnęła. 

Wcale nie chciała słuchać o poprzednich podbojach ukochanego. On jednak nie pozwolił dziewczynie uciec – w końcu nie puszczał jej z uścisku. 

— To była tylko chwilowa zabawa, Misoo — odparł spokojnie Jeon. — Przecież nie spędzaliśmy ze sobą czasu poza szkołą i imprezami. Nie wiesz, co lubię, co robię w wolnej chwili. Nie znasz mnie.  

— Oczywiście, że cię znam!

Chingyu zerknęła na twarz Jungkooka. Właśnie uniósł jedną brew, a drugą wyraźnie zmarszczył. 

— No coś mi się nie wydaje. 

— Przecież lubisz imprezować — dodała Soyoung, koleżanka Misoo. — To jest oczywiste. Na każdej imprezie byłeś. Jesteś bardzo popularny. Wszyscy cię zapraszali. 

— Wszyscy mnie zapraszali, więc chodziłem. Ale czy kiedykolwiek to lubiłem? Jedyne fajne imprezy były z moimi kumplami, jak graliśmy do rana w gierki. To, że raz na jakiś czas chcieli zaruchać i organizowali imprezy, nie oznacza, że to lubiłem. 

— Ale przecież ty też uprawiałeś ze mną seks! 

— Do teraz tego bardzo żałuję. 

— Zobaczysz, że… 

Misoo zwróciła sie do Chingyu, ale dziewczyna przerwała jej wypowiedź:  

— Nie obchodzi mnie, co było kiedyś między wami. 

— Chingyu…

— Oppa, chodźmy po prostu do środka — odparła Kim, posyłając lekki uśmiech ukochanemu. 

Jungkook odpowiedział tym samym i ruszyli w wejścia do budynku szkolnego. Między parą nastała głucha cisza, ale objęcie chłopaka wokół pasa utwierdziło go w przekonaniu, że między nim a Chingyu nie będzie przez najbliższy czas nieporozumień.  

Ucieszył go też fakt, że dziewczyna nie wzięła do siebie słów dawnych koleżanek. Nie chciał stracić ukochanej osoby z powodu dawnego zachowania. Pokochał Chingyu i nie miał zamiaru wrócić do dawnych zachowań. 

Przecież wystarczyła mu tylko miłość jego życia.  



Szkolny dach nie był zbyt często odwiedzanym miejscem, ale Chingyu lubiła spokój i ciszę, które zazwyczaj tam panowały. Razem z Jungkookiem umówili się na spędzenie tam przerwy obiadowej, lecz w smsie poinformował dziewczynę, że spóźni się około dziesięciu minut. 

Kim zajęła miejsce na pustej ławce i wyciągnęła z plecaka śniadanie. Przygotowane przez starszą siostrę kimbap czekało na skonsumowanie, lecz zanim Chingyu wgryzła się w pierwszy kawałek śniadania, przerwało jej chrząknięcie. Podniosła wzrok, po czym przełknęła ślinę. Szajka Misoo – wciąż nie potrafiły zaakceptować decyzji Jungkooka.

— Coś się stało? — szepnęła Chingyu i odłożyła ryżową kanapkę z powrotem do pudełka śniadaniowego. 

—  Co zrobiłaś, że uwiodłaś Jungkooka? — Misoo skrzyżowała ręce przy piersi i uniosła wysoko podbródek. — Gadaj, ile mu zapłacisz, że postanowił zrezygnować ze mnie. 

— Nic nie płaciłam.

— Kłamiesz! — Do rozmowy wtrąciła się Soyoung. 

Chingyu zacisnęła pieści. 

— Dlaczego miałabym kłamać? — warknęła poirytowana nastolatka i stanęła twarzą w twarz z Misoo. Dziewczyna nosiła wysokie obcasy, więc górowała wysokością nad Chingyu. To nie przeszkadzało jednak Kim. Nie miała zamiaru w dalszym ciągu być kozłem ofiarnym tego szkolnego gangu. — Znamy się z Jungkookiem od dobrych kilku lat. 

— Przecież sam się z ciebie śmiał, jak przyszłaś do szkoły jako nowa. 

Rozliczę się potem z tobą, Jungkook, pomyślała Chingyu i uśmiechnęła się lekko.

— Nie znaliśmy się na żywo. Jesteśmy bardzo dobrymi znajomymi z internetu. Poznaliśmy się wspólnie grając w gry komputerowe. To dlatego Jungkook powiedział, że go nie znacie. Nawet nie wiecie, że po szkole lubi od razu włączyć komputer i pograć ze mną. A przecież tyle czasu z nim spędzacie. 

— Jungkook i gry? 

Dziewczyny spojrzały po sobie wyraźnie zaskoczone. 

— Fuj! — krzyknęła Misoo. — Jak można w ogóle być takim nerdem?! Weź go sobie i więcej nie pokazujcie mi się na oczy!

— Och, ktoś się dowiedział, że lubię grać?

Do rozmowy dołączył się spóźniony Jungkook, który od razu ucałował Chingyu w głowę. Dotychczasowe fanki Jeona teraz patrzyły na niego ze zniesmaczeniem i wyższością. 

— To obrzydliwe! Spędzanie wolnego czasu przed kompem!

— Przecież nawet się z tym nie kryłem — odparł. — To nie moja wina, że jesteście ślepe i naiwne. Jestem popularny to fakt. 

— Ale myślałyśmy, że robisz to tylko czasami z Hobim!

— Przecież nie spędzam z chłopakami cały czas wolnego czasu. 

Misoo warknęła pod nosem, po czym dumnym krokiem ruszyła w stronę wyjścia. Reszta dziewczyn od razu za nią poszła, ale na ułamek sekundy Soyoung jeszcze pomachała do Jungkooka. Gdy Chingyu spojrzała na jego twarz, zaśmiała się cicho. 

 — Ale to grono jest fałszywe — skomentował zdegustowany, po czym objął Chingyu w pasie. — Nie bałaś się podczas rozmowy? 

— Jak widać to chyba nie — odparła z uśmiechem. — Przepraszam, że powiedziałam, że razem graliśmy. Nie wiedziałam, że to taka tajemnica. 

— W sumie to nie była tajemnica. Najbliżsi przyjaciele wiedzieli. Zresztą Hoseok sam cię o tym poinformował, prawda? 

Chingyu wtuliła się w ciało ukochanego i wsłuchała w rytm bicia jego serca. W odpowiedzi Jeon zaczął głaskać ją po głowie. Czułość i bliskość wystarczyła parze, by mogli odpocząć od stresu związanego ze szkołą. Związek szarej myszki z najpopularniejszym chłopakiem ze szkoły był aktualnie na ustach każdego ucznia i obydwoje musieli się z tym zmierzyć. 

— Właściwie to cię zatrzymało? 

— W sumie to J-Hope. 

— W sumie? 

— Taa… Chciał pogratulować nam związku i zjeść z nami śniadanie, a moje sugestie by jednak zostawił nas w spokoju nic mu nie mówiły… Dopiero Namjoon wytłumaczył mu, że chcielibyśmy pewnie zostać sami. No i potem się zaczął jego lament. Gdyby Yoongi’ego nie było z nami, to pewnie by się nie uspokoił. 

— A jak go uspokoił? 

— No jak to hyung… Walnął go z tyłu głowy, więc Hobi się uciszył. 

 Chingyu w odpowiedzi uniosła jedną brew. Czy w ich gronie bycie się wzajemnie po głowach było naturalnym zjawiskiem? Jeżeli tak, to chciałaby poznać paczkę ukochanego. Wydawali się być dość zabawnym gronem, a przecież z J-Hopem już się nieco lepiej znała. Był naprawdę w porządku. 

— To co? Dzisiaj Dota? — Jungkook zmienił temat. 

— No myślę, że… tak. 

— Zajebiście! Stęskniłem się za profesjonalnymi zagraniami! 


1 stycznia 2025

Dwa Światy [ 11 ]

 .



Dwa Światy #11.

Około dwudziestej Chingyu dała wreszcie się namówić J-Hope’owi na wspólną grę w Dotę 2. Nie była jednak z tego powodu zadowolona. Po tym jak potraktowała Jungkooka granie było ostatnią rzeczą, na którą miała ochotę. Ale obietnica to obietnica – nie powinna jej łamać. Zanim założyła słuchawki, weszła w kanał głosowy na aplikacji Discord i wzięła głęboki oddech. 

Oo, siema, Chingyu!

— H-Hej… — Dziewczyna niepewnie odpowiedziała, po czym włączyła ukochaną grę. — Ale nie mam dzisiaj za dużo czasu… Zagram jedną a potem… Pójdę się pouczyć. 

Znowu ta nauka… 

— Czasami trzeba — odparła. — To co? Zaczynamy?

Taa… Nie ma na co czekać, jeżeli chcesz szybko uciekać…

Po pięciu minutach obydwoje czekali na rozpoczęcie meczu. Chingyu spojrzała na wyświetlone statystyki na ekranie i uśmiechnęła się lekko. Nigdy nie osiągnęłaby takich wyników, gdyby nie podpowiedzi Jungkooka. Dziewczyna pokiwała głową, by wyzbyć się myśli o nastolatku. 

Tym razem się skup, Chingyu. 

— Mhm… Postaram się. 

Po wybraniu odpowiedniego asortymentu w sklepie gry, Chingyu ruszyła się wirtualną postacią. Chciała się skupić na rozgrywce, ale myśli wciąż krążyły wokół Jeona. 

Chodź, zrobimy im zasadzkę!

— No nie wiem, czy to dobry pomysł — odparła dziewczyna, analizując skład przeciwnej drużyny. — Wydaje mi się, że powinniśmy…

No chodź… To nie ma być poważna gra… Nie bądź taka jak Jungkook…

Chingyu przygryzła dolną wargę. 

— To znaczy jaka? 

No taka poważna przy grach…

Parsknęła śmiechem, czego chłopak już nie usłyszał. To prawda – ona i Jungkook wyjątkowo poważnie podchodzili do tematu Doty 2. Nie lubili przegrywać i chcieli być oboje wysoko w rankingu. Poza tym komu przegrana sprawiała satysfakcję? 

Powodzenia!

— Pow…

Huk. Dziewczyna gwałtownie obróciła głowę w stronę drzwi. Rozchyliła wargi, by się odezwać, ale wypowiedzieć przerwały jej usta Jungkooka. Dosłownie. Chłopak po prostu wparował do jej pokoju i pocałował przyjaciółkę. Nie delikatnie. Najpierw chwycił ją za policzka, a potem mocno przycisnął swoje wargi do jej ust. Gdy nie protestowała, wsunął język do wnętrza buzi Chingyu. Pod wpływem chwili dziewczyna przymknęła powieki, pozwalając się całować. Jungkook wykorzystał sytuację i ściągnął z jej głowy słuchawki. Następnie wziął na ramiona, ostrożnie położył ją na łóżku i zmienił tempo całowania na spokojniejsze. 

Dopiero gdy Chingyu poczuła na swoich policzkach wodę, odsunęła od siebie chłopaka. Rozchyliła lekko usta, widząc, że po jego twarzy spływają łzy. 

— J-Jungkook? 

— Proszę, nie zostawiaj mnie już więcej… Potrzebuję cię, Chingyu… Kocham cię… — jęknął, wtulając się w jej szyję. — O czym rozmawiałaś z Misoo? Co ona ci powiedziała? Od momentu w którym zostawiłem was na dachu, zaczęłaś mnie unikać… 

— Och… — szepnęła Kim, spoglądając w bok. Po chwili jednak przeniosła wzrok na chłopaka. — Powiedziała, że… Wyruchasz mnie tak jak inne… I że niszczę ci życie. 

— Co? 

— Nie chcę byś przeze mnie cierpiał — odpowiedziała od razu. — Wiem, że źle postąpiłam nie mówiąc ci o Stokrotce. Żałuję tego… Sama też zniszczyłam naszą relację, ale… Nie chciałam, byś ty cierpiał przeze mnie… Chyba nawet nie spędzasz czasu z tą swoją paczką… Te dziewczyny naprawdę ciebie pragną… 

— Ja pragnę ciebie — odparł od razu, a Kim parsknęła śmiechem. 

— Wiesz, że ja ciebie też? 

I znów złączyli swoje usta w namiętnym pocałunku. 



— Chin, dlaczego drzwi do dom… — Jungmi stanęła we framudze drzwi, obserwując jak półnaga siostra wtula się w klatkę piersiową internetowego przyjaciela. — Do domu były otwarte? 

Dokończyła pytanie, choć nie oczekiwała odpowiedzi. 

— Coś się stało? — Tuż obok niej pojawił się Jimin ze zmarszczonymi brwiami. Na jego ustach pojawił się diabelski uśmiech, gdy zauważył parę. — No nieźle… Może zostawmy ich sa… Jungkook? 

— Teraz, kurwa, będziesz z nim gadał?! — warknęła starsza z sióstr i obróciła się do nastolatków plecami. — Ubierajcie się i chodźcie na dół, a ty… Masz mi chyba coś do powiedzenia?

Po pięciu minutach para zeszła do salonu. Jeon sztywno stał z przodu, a Chingyu starała się schować za jego plecami. Nie była gotowa na to, by spojrzeć w oczy starszej siostry. 

— Dlaczego…

— Ojj, Jungmi… Daj im spokój…

— Jimin?! — krzyknęła dziewczyna i spojrzała na narzeczonego zupełnie zaskoczona. — Co ty…

— A my się nie ruchaliśmy przed osiemnastką?

— Jimin?! To obc…

— Jungkook to przyjaciel twojej siostry i… — odparł chłopak i podrapał się po głowie — mój dobry kumpel.

— Ha? — odpowiedziały Kim w tym samym momencie. Obie popatrzyły najpierw na swoich partnerów, a potem na drugą połówkę siostry. — Skąd wy się znacie?! 

— Przecież mieszkam tu od dzieciństwa — westchnął Jimin. — Jungkook to mój sąsiad i przyjaciel. Wiele razy opowiadał mi o Stokrotce, ale nie spodziewałem się, że to twoja siostra. Nie wiem czemu tego nie połączyłem…

— To niczego nie zmienia! On…

— Kochanie, on ją kocha. 

— Ja… Bardzo kocham twoją siostrę — wtrącił Jungkook. 

— Zachował się jak świnia, gdy ignorował Chingyu pod postacią Stokrotki! Znali się tyle lat! — warknęła dziewczyna. — Wiem, że sama mówiłam Chingyu, że on nie chciał źle, ale… Tak szybko ją wykorzystał!

— Nie wykorzystał mnie, unnie… — odpowiedziała młodsza Kim, która stanęła przed ukochanym. — Tak naprawdę… To obydwoje zawiniliśmy. I on że zachowywał się jak dupek, i ja bo ukrywałam przed nim prawdę. 

— Chingyu…

— Chcę być wreszcie szczęśliwa… Mam go przy sobie, tak jak zawsze chciałam, unnie. 

— Ale następnym razem macie zamknąć te cholerne drzwi! — krzyknęła Jungmi, po czym udała się do swojego pokoju. 

— K-Kochanie? — zapytał Jimin. Spojrzał na przyjaciela i przyszłą szwagierkę z przerażonym wyrazem twarzy. Jungkook zacisnął usta, by nie wybuchnąć śmiechem, a Chingyu ukłoniła się przed nim. — Jungmi, no!

Wszyscy wiedzieli, że będzie miał przekichane. 

Chingyu odwróciła się do Jungkooka, a ten niepostrzeżenie złączył ich usta w kolejnym namiętnym pocałunku. Gdy oderwał się od jej miękkich warg, otulił mocno ramieniem. Nie zrobił tego na chwilę, trzymał ją w objęciach przez przeszło dwie minuty. Jak na objęcie - to dość długi czas.



Po godzinie spędzonego czasu na oglądaniu profesjonalnej gry w Dotę 2 nastolatkowie postanowili się rozstać. Zbliżała się dwudziesta, a następnego dnia obydwoje rozpoczynali zajęcia na ósmą – musieli się wreszcie rozstać. W ciszy udali się do bramy domu, w którym mieszkały siostry Kim i spojrzeli sobie w oczy. Z twarzy Jungkooka nie potrafił zejść uśmiech. 

— Nie patrz tak na mnie, proszę… To mnie peszy… — odparła Chingyu, spoglądając w bok. Czuła ciepło rozchodzące się po policzkach. — Chyba na dzisiaj musimy się już rozstać… 

— Tak bardzo nie chcę cię zostawiać — westchnął. — Najchętniej spędziłbym z tobą całą noc. 

— J-Jungkook!

— Nie lepiej… Oppa? — odpowiedział i poczochrał dziewczynę po włosach. — Żartuję… Nazywaj mnie tak jak lubisz. 

— Mogę mówić do ciebie Kookie? 

— Kookie?

— No wiesz… Ciasteczko, to w końcu twoja nazwa, prawda? 

— Ach, dota… 

— Nie chcesz już grać? — zapytała spokojnie. — Jeżeli nie chcesz o tym rozmawiać, to rozumiem. 

— Nie o to chodzi, głuptasie. 

— To o co? — zadała kolejne pytanie z uniesionymi brwiami. Jungkook zbliżył się do niej i cmoknął ją w usta. — Albo nie mów… Chciałabym po prostu, żebyś kochał Chingyu i Stokrotkę

— To…

— Nie odpowiadaj mi teraz — przerwała chłopakowi. — Chcę, żebyś to wszystko sobie jeszcze raz przemyślał. To dla mnie naprawdę ważna rozmowa… 

— Dobrze, za niedługo dam ci znać, Chingyu. 

— Okej… 

Jungkook uśmiechnął się lekko, po czym odwrócił się plecami do dziewczyny. Gdy miał wyjść przez furtkę, Kim chwyciła go za nadgarstek. 

— Do zobaczenia, oppa. 

— Widzimy się w szkole, Chingyu… — Objął dłońmi jej policzka i złożył na jej ustach czuły pocałunek. — Nie mam zamiaru udawać w szkole, że cię nie znam. Wszyscy powinni wiedzieć o tym, że jesteśmy parą… Teraz lecę, jest już naprawdę późno. Dobranoc… Skarbie. 


25 grudnia 2024

Opowiadanie BTS – Dwa światy – Rozdział 10

 .



Zespół : BTS

Główni bohaterowie : Jeon Jungkook, OC

Pairing : JungkookxOC

Ostrzeżenia :  -

Gatunek : Romans

Na podstawie: -


Dwa Światy #10.

Chingyu drżała, gdy stała przy szkolnej bramie, oczekując nadejścia Jungkooka. Podjęta decyzja wymagała od niej nielada odwagi. Po rozmowie ze starszą siostrą postanowiła przeprosić przyjaciela i wytłumaczyć mu swoje zachowanie. Chciała go poinformować o powodzie kłamstwa oraz spróbować naprawić relację. Ale czy miała jeszcze do tego prawo? 

— Jungkook!

Dziewczęcy krzyk wyrwał ją z zamyślenia. To był głos Misoo, więc Kim skuliła się nieco za murkiem. Starsza uczennica nawoływała chłopaka, na którego Chingyu czekała. Nastolatka nie miała zamiaru im przeszkadzać. 

— Czego chcesz? — mruknął Jeon, który przeszedł niedaleko internetowej przyjaciółki. Po prostu nie zauważył dziewczyny, a Chingyu przygryzła dolną wargę, mając dylemat. 

— Dlaczego jesteś taki ponury? — mruknęła Misoo. 

— Daj mi spokój — odparł. — Mam ciebie i twoich koleżanek dosyć. 

— Co proszę? — odpowiedziała Shin z uniesionymi brwiami. — Żartujesz sobie z nas? Przecież tyle nas łączy! Od zawsze jesteśmy z…

— Spierdalaj.

Chingyu zakryła usta, gdy usłyszała z ust Jungkooka przekleństwo. Nie potrafiła powstrzymać uśmiechu, który wdarł się na jej buzię. Poczuła satysfakcję, bo chłopak najwyraźniej nie był już zainteresowany innymi dziewczynami… Prawda?

— Kurde… — jęknęła Chingyu, kurczowo trzymając się murku.

Jeon właśnie odszedł do szkoły, a ona głupio się przed nim ukrywała, choć chciała z nim porozmawiać. 

— Co robisz? 

Podskoczyła, gdy tuż przy uchu usłyszała głos J-Hope’a. 

— Oszalałeś?! — jęknęła, trzymając się za klatkę piersiową. Na twarz chłopaka wdarł się podejrzany uśmiech. — C-Co? Mam coś na twarzy?

— Coś się między tobą a w Jungkookiem stało, prawda? — zapytał i założył za głowę ręce. — Widać to na pierwszy rzut oka… Przyznaj się lepiej… Co takiego zrobił?  

— Za dużo chciałbyś wiedzieć, oppa — odparła Kim. 

— Rumienisz się. 

— Z-Zawsze się rumienię…

— Ale pierwszy raz jesteś na żywo tak otwarta — odpowiedział z uśmiechem. — Fajnie się teraz z tobą rozmawia. Nie krępujesz się. 

— Oppa… 

— Może chciałabyś ze mną jeszcze raz zagrać? — zapytał. — Wiesz… Tym razem jako prawdziwa Strokrotka i Chingyu? Jestem ciekawy czy będziesz tak samo grała jak na mainie

— Postaram się. 

Chingyu uśmiechnęła się lekko, a Jung poczochrał ją po ciemnych włosach. Dziewczyna nie zajęknęła się, narzekając, że zepsuł jej fryzurę. Gdy chłopak naruszył jej przestrzeń osobistą, poczuła, że oni również stali się sobie bliżsi. Chwilę potem obydwoje rozeszli się w swoich kierunkach. Niestety szkoły wzywała na pierwsze zajęcia. 



Szkolny dach stanowił dla Chingyu miejsce odpoczynku, w którym potrzebowała odosobienia. Do końca długiej przerwy zostało jeszcze piętnaście minut, dlatego postanowiła włączyć stream ukochanej gry i dopingować ulubionej drużynie esportowej. Oczy dziewczyny zaiskrzyły, gdy na ogromną scenę wyświetloną na ekranie telefonu wkroczyły dwa teamy. Od początku wiedziała komu będzie kibicowała. Żałowała tylko, że na obejrzenie meczu mogła poświęcić zaledwie kwadrans, a zazwyczaj gry trwały około godziny. 

— Powodzenia — szepnęła, po czym zacisnęła dłonie. — Dacie radę! 

— Myślę, że sobie na spokojnie poradzą. — Chingyu podniosła wzrok i przełknęła głośno ślinę, gdy przed sobą ujrzała postać spokojnego Jungkooka. — Mogę usiąść i obejrzeć z tobą? 

— Eee… C-Chyba tak… 

— Też właśnie chciałem obejrzeć mecz — powiedział spokojnie i zajął miejsce tuż obok nastolatki. Jego ramię zetknęło się z jej ręką. — Wiedziałem, że będziesz chciała ich pooglądać. Odkąd pamiętam, to bardzo lubiłaś tą drużynę. 

— To prawda…

Jungkook odsunął kosmyk włosów z jej czoła, po czym spojrzał bez słowa na ekran jej telefonu. Serce dziewczyny zabiło szybciej pod wpływem bliskości. Po krótkiej chwili Chingyu włożyła do ucha chłopaka wolną słuchawkę, by tak jak ona słyszał mecz. Spojrzenia pary zetknęły się ze sobą. Jungkook nachylił się lekko, a Chingyu zacisnęła powieki, ale nieoczekiwanie usłyszeli pisk. 

— Jungkook?! 

— Kurwa… 

— To Misoo… — jęknęła Chingyu i od razu się odsunęła od starszego ucznia. 

— Nauczycielka cię woła, Jungkook — powiedziała z uśmiechem Shin. — Radzę ci się pospieszyć. Chodzi o twoje nieobecności. Pani Kwon nie jest za bardzo zadowolona, a chyba nie chcesz mieć problemów… 

— Kurwa mać — warknął Jeon. — Chingyu, chodź ze mną. 

— Masz iść sam — wtrąciła od razu Misoo. — Ona nie jest ci do tego potrzebna. 

— Ja decyduję z kim idę. 

— No nie wiem. 

— Idź… Oppa… — jęknęła Chingyu, a Jungkook przygryzł dolną wargę. Na jego policzkach pojawił się niewielki rumieniec. Zerknął z nienawiścią na Shin, po czym dotknął dłoń młodszej. 

— Będę za niedługo. Poczekaj na mnie. Chociaż nie, zaraz się zacznie lekcja… Po zajęciach spotkajmy się przy bramie. 

— Mhm… — przytaknęła nastolatka, a Jeon zniknął za drzwiami prowadzącymi do wnętrza budynku. Niemal od razu Chingyu poczuła ból, bo starsza pociągnęła ją za włosy. — C-Co ty robisz?!

— Jesteś szmatą! Myślisz, że możesz tak po prostu przychodzić i zabierać nam Jungkooka?! — krzyknęła wściekła Misoo. — Nie pozwolimy ci na to, rozumiesz? Nie potrafię zrozumieć, co on w tobie widzi. Przez długi czas interesowały go tylko piękne i seksowne kobiety, a ty… Jesteś nijaka. 

— T-To… — Chingyu przygryzła dolną wargę. — To nieprawda! To mnie Jungkook wybrał!

— Jasne! Wyrucha cię tak jak wszystkie i tyle. Poza tym… Niszczysz mu życie… 

Kim wsunęła telefon do kieszeni, podniosła plecak z ziemi i wyszła z dachu, ignorując słowa koleżanki. W oczach Chingyu pojawiły się łzy, ale nie spłynęły po jej policzkach. Dziewczyna chciała być silna. 



Chingyu nie często opuszczała zajęcia szkolne, ale odkąd jej relacja z Jungkookiem zaczęła się psuć, nie miała na nic ochoty. Po rozmowie z Misoo dziewczyna tym bardziej straciła ochotę na to, by siedzieć w klasie i udawać, że słucha nauczyciela. 

Nie wiedziała, co zrobić ze słowami Misoo. Czy na pewno chciała być z kimś kto podobno uprawia seks z wieloma kobietami? W końcu… Nie przywiązywał dużej wagi do emocjonalnych uczuć i… Nie mówił o tym najlepszej przyjaciółce, Stokrotce. Okłamywał ją czy raczej wstydził się o tym mówić? 

Jęknęła cicho, ale nim zdążyła poukładać sobie to wszystko w głowie, w kieszeni jej mundurka zaczął dzwonić telefon. To Jungkook. Chingyu przygryzła dolną wargę. Co miała zrobić? Dlaczego nikt jej nie nakierował? Odrzuciła połączenie. 

— Nie chcesz ze mną rozmawiać? — Usłyszała przy swoich uchu głos Jeona i odskoczyła lekko do tyłu. Chłopak zdążył ją złapać i przycisnąć do szkolnego muru. — Coś się stało? 

— N-Nie… Dlaczego miałoby się stać? 

— Chciałbym z tobą porozmawiać. 

— Nie mam czasu… Puść mnie… — szepnęła, odwracając wzrok. — Ja naprawdę… Muszę…

Jungkook mocniej pochylił się nad jej twarzą. Ich usta dzieliło około dziesięć centymetrów. Chingyu drgnęła. 

— Dlaczego tak się zachowujesz? — jęknął. — Dlaczego robisz mętlik w mojej głowie? Dlaczego ukrywałaś swoją tożsamość? Nie potrafię odpowiedzieć sobie na te pytania. Chcę byś dała mi odpowiedzi… Chcę byś dała mi…

Dziewczyna przygryzła dolną wargę, po czym odepchnęła go od siebie. 

— Daj mi spokój! 

I… Odbiegła, zostawiając go samego ze swoimi myślami. 

Teraz już na pewno nic nie rozumiał. Ona zresztą też – jedyne co krążyło jej po głowie, to słowa Misoo „Niszczysz mu życie…”. Przecież nie taki był jej cel. Nie chciała zaburzać jego sielanki i beztroski.