Pokazywanie postów oznaczonych etykietą autorskie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą autorskie. Pokaż wszystkie posty

14 lutego 2024

True Love [ 5 ]

 .


Olbrzymi łuskowaty robak wyskakuje z piasku, wydając z siebie okropny ryk. Ciała strażników terytorialnych unoszą się w powietrzu z powodu nieoczekiwanego wyskoku potwora z ziemi. Pokryte łuskami stworzenie zaczyna pełzać w stronę siedziby Ludzi Podziemia. Robak ma trójkątną głowę z wyłupiastymi, zielonymi oczami i żuchwą, z której wyrastają ostre zęby. Jego ciało jest masywne i wydłużone, przypominające kształtem skorpiona. 

Susan otwiera szeroko powieki, gdy jej oczom ukazuje się obraz potwora kierującego się w jej stronę. Jej ciało zapomina o ucieczce i staje się kompletnie bezwładne. Z powodu strachu pozwala Nathanowi na swobodne kierowanie jej ciałem. Chłopak zmienia jej położenie, chowając ją za swoimi plecami. 

— Norzyce… 

Szept Nathana sprawia, że Susan czuje ogromny niepokój w swoim wnętrzu. Pod wpływem negatywnych emocji dziewczyna stawia krok do tyłu, ale ściana staje się przeszkodą w jej ucieczce. Drgawki stają się silniejsze niż dotychczas, a nogi odmawiają jej posłuszeństwa. Przerażona upada na podłogę, obserwując z bliska łuskowaty pusk prawdziwego potwora. 

— Kurwa mać! — krzyczy Nathan, po czym unosi ręce do góry, a następnie gwałtownie je opuszcza. Po okolicy rozchodzi się okropny ryk. 

Odejdźcie, odejdźcie!, słyszy w swoim wnętrzu kobiecy głos, Susan. Dziewczyna rozgląda się wokół siebie, szukając źródła wypowiedzi, jednak jedynym jej towarzyszem jest walczący Godlike

— K-Ktoś krzyczy… — szepcze Susan. — Ktoś każe nam odejść… 

Dziewczyna wstaje z miejsca i staje tuż obok Nathana, który stara się więzić potwora za pomocą grawitacji. 

To boli, to boli!

Wzrok Susan kieruje się w stronę potężnych, czerwonych oczu potwora. Ku własnemu zdziwieniu już się nie boi. Tęczówki istoty nadprzyrodzonej wydają jej się być… pełne żalu, gniewu i… nadziei. 

Susan spogląda na olbrzymiego robaka, a następnie przewraca Nathana na ziemię. Wskutek nieoczekiwanego zachowania dziewczyny, Godlike traci kontrolę nad swoją mocą i uwalnia bestię. 

— P-Przepraszam… — szepcze dziewczyna, patrząc w oczy Nathana, a następnie kieruje wzrok w stronę norzycy. 

— Co ty odpier…

— N-Nie mów o tym nikomu…

Gdy pysk potwora pojawia się blisko pary, Susan uśmiecha się lekko i wystawia przed siebie dłoń. 

— Dobrze się czujesz?

— Popierdoliło cię?! To jest potwór! — krzyczy Nathan, lecz dziewczyna po prostu go ignoruje. Podchodzi bliżej balustrady schodów, a następnie chwyta się najwyższej rurki.

Na twarzy Susan widnieje ogromny uśmiech. 

— Baza została umiejscowiona przy twoim legowisku, tak? — pyta dziewczyna, osłaniając swoim ciałem zdziwionego Nathana. — Thun’Ra? — Krótki ryk sprawia, że Susan zaczyna skakać ze szczęścia. — Masz cudowne imię, kochana!

— Co ty kurwa…

Susan przenosi wzrok na Nathana, który spogląda z wytrzeszczonymi oczami na potwora. Norzyca ich nie atakuje, a Susan przygryza dolną wargę. 

— J-Ja… Ja jestem treserką…

Nathan rozchyla usta, wyrażając tym samym zdziwienie. Dziewczyna doskonale zdaje sobie sprawę, z czym wiąże się ujawnienie własnej tożsamości. Ilość treserów w ciągu ostatnich lat uległa gwałtownemu spadku, bo ludzie bali się, że wytresowane zwierzęta i potwory znajdą kiedyś złego opiekuna.  

— Treserka? — Nathan powtarza słowa Susan, a następnie wstaje z ziemi, by stanąć oko w oko z potworem. — Żarty sobie ze mnie robisz… Przecież te zdolności już dawno… 

Susan odwraca wzrok, by nie patrzeć na chłopaka, a następnie dotyka dłonią pyska olbrzymiego potwora. Norzyca o imieniu Thun’Ra zaczyna poruszać łuskowatym ogonem niczym cieszące się szczenię. 

— Kurwa — mówi Godlike. — Ty naprawdę nią jesteś. 



Na szczęście spotkanie z Norzycą kończy się doprowadzeniem do ustnego porozumienia między potworem a Susan i Nathanem. W ciągu tygodnia niewielkie społeczeństwo ma opuścić zasiedlone terytorium i oddać Thun’Rze jej dom – z kolei potwór ma zapewnić im do tego czasu bezpieczeństwo.  

Po zakończeniu rozmowy i zniknięciu Norzycy w piasku, Susan czuje zawroty głowy. Dziewczyna traci grunt pod nogami, a Nathan w porę ją łapie. Tresura olbrzymiego potwora wykończyła ją. Chłopak chwyta ją na ramiona i rusza w stronę swojego gabinetu. Wewnątrz pomieszczenia ma kanapę – może położyć na niej dziewczynę, która spogląda na Nathana nieprzytomnym spojrzeniem. 

Po pięciu minutach para pojawia się w gabinecie Nathana. Wewnątrz czekają już na nich przerażona Eva, milcząca Daisy i spokojny Matthew. Godlike prycha pod nosem, gdy zauważa narzeczoną. 

— Co to miało być?! — krzyczy Eva, podchodząc do pary. — Dlaczego potwór nas odpuścił i dlaczego ona dalej żyje?!

— Uspokój się, Eva — wtrąca Matt, po czym siada na parapecie. — Co tam się stało? Już krążą plotki, że atak był przeprowadzony przez Susan. 

— Cholera… — szepcze Nathan, a następnie ostrożnie kładzie słabe ciało Susan na kanapę. — Musi z nami zostać za wszelką cenę. Ma potężną umiejętność. 

— Kontroluje zwierzęta? — pyta Daisy. 

— Obiecałem, że nie wyjawię tajemnicy — odpowiada Godlike. — Z nią jesteśmy bezpieczni. To mogę wam zagwarantować. 

— Niby na jakiej podstawie? — Pytanie postawione przez Evę sprawia, że żyłka na czole Nathana zaczyna pulsować.  

— Jej umiejętność jest silna — odpowiada po chwili i wskazuje palcem na ciało Susan. — Ma być jednak pod stałą kontrolą. Jeśli ma to być dla kogokolwiek problem, to będzie pod moją opieką. 

— Nie pozwolę na to! — krzyczy zirytowana Eva. — Nie możesz dokładać sobie kolejnych obowiązków! Za niedługo bierzemy ślub i na tym powinieneś się skupić! 

— Ten ślub nie jest tak ważny, jak myślisz. Przede wszystkim musimy ochronić naszą społeczność — odpowiada Nathan, prostując się, by pokazać wyższość. — A Susan do niej należy. 

Twarz Evy nabiera rumieńców spowodowanych komentarzem ukochanego. 

— Nie mamy czasu, by martwić się o innych — odpowiada wściekła. 

— Jesteś normalna? — Do rozmowy dołącza zirytowana Daisy. — Przestań głupio pierdolić, bo…

— Nie odzywaj się tak do niej — warczy Nathan w stronę siostry. Na twarz Evy wstępuje uśmiech, a Daisy przygryza dolną wargę, po czym pokazuje bratu środkowy palec. — Uspokój się. 

— Jesteście pierdolnięci — dodaje Daisy. 

Kobieta zaciska pięści, a następnie podchodzi do dochodzącej do siebie Susan. Z uśmiechem pomaga na wpółprzytomnej dziewczynie podnieść się do pozycji siedzącej. Po minie Susan można stwierdzić, że nie wie, co się dzieje. 

— Pójdziemy do twojego pokoju, dobrze? — pyta Daisy, obserwując prawie nieprzytomną twarz dziewczyny. 

— Mhm… — odpowiada Susan i powoli stara się samodzielnie wstać z kanapy. 

Niestety jej ciało odmawia posłuszeństwa, ale w porę łapie ją Nathan. Kurczowo trzyma jej ramiona, by nie upadła na podłogę i czeka bezczynnie na rozwój sytuacji. Nim otwiera usta, aby zaproponować odprowadzenie dziewczyny do pokoju, Daisy zabiera głos. 

Quantum, pomóż mi — zarządza ze zdenerwowaną miną. Matt od razu wysłuchuje jej rozkazu i zabiera Susan na swoje ręce. Nathan nie próbuje nawet zaprzeczyć. 

— Do jutra, Nathan, Eva — mówi na pożegnanie Daisy, po czym ze znajomym i więźniarką wychodzą z pomieszczenia.




7 lutego 2024

True Love [ 4 ]

 .


Susan czuje ogromne zmęczenie, po wczorajszym ataku dwójki kobiet. Dziewczyna nie jest w stanie wyjawić jednak prawdy o pobiciu Daisy, która wciąż dopytuje o jej zmianę zachowania. Susan nic nie je, nie pije i do nikogo się nie odzywa. Nawet próba przekupstwa trudno dostępnymi słodyczami nie pomaga. Uwięziona dziewczyna zamknęła się w sobie, a jej pusty wzrok wciąż spoczywa na drzwiach. Dopiero gdy ktoś wchodzi do jej celi, zaczyna się szamotać i krzyczeć, chcąc uchronić się przed niebezpieczeństwem.

 — Dajcie mi spokój! — krzczy Susan, gdy do pomieszczenia kolejny raz wchodzi Daisy, której towarzyszy Matthew. Znów zaczyna się szamotać, raniąc nadgarstkich, po których spływa krew. — Wszystko wam już przekazałam! Nic więcej nie pamiętam! Dajcie mi spokój! Nie róbcie mi krzywdy! 

— Jest taka od wczoraj — mówi Daisy, obserwując dziewczynę. — Nie jestem w stanie jej uspokoić. Jest gorzej niż było pierwszego dnia. 

— Znów zaciśnić kajdanki? — pyta Matt. — Jej nadgarstki… 

— Wiem — wtrąca Daisy. — Pytałam o pomoc Olivię, ale twierdzi, że nie ma czasu mi pomóc. — Kobieta przygryza dolną wargę. — Nie wiem już co mam robić… Nie jestem w stanie jej pomóc… 

— Nie przejmuj się, to nie…

— Nie dopilnowałam jej — dodaje Queen of Pain

Daisy chwyta się za głowę, a następnie wychodzi z pomieszczenia. Marszczy brwi i kieruje się w stronę gabinetu młodszego brata. Prawdopodobnie parę minut temu wrócił ze swojej misji. Kobieta chce go poinformować o nieoczekiwanej zmianie zachowania uwięzionej dziewczyny. Ta sytuacja wydaje się być podejrzana i sam Nathan powinien dowiedzieć się o niej. 

Gdy Daisy wreszcie pojawia się przed drzwiami biura brata, nabiera sporo powietrza do ust i bez pukania wchodzi do środka. Kobieta zastaje rutynową scenę: Nathan skupia się na wypełnianiu papierków, a Eva krąży wokół niego i stara się go uwieść. 

— Natychmiast się zbieraj — mówi Daisy, a Godlike podnosi wzrok znad dokumentów. 

— Nie rozkazuj mi — odpowiada ostro chłopak.

Kobieta podchodzi do jego biurka i uderza dłońmi o blat. W odpowiedzi Nathan marszczy brwi. 

— Czego chcesz? 

— Chodź ze mną do pokoju tej nowej — warczy jego siostra. — Ktoś wczoraj musiał się włamać do niej, bo jej zachowanie diametralnie się zmieniło. Susan jest przerażona i nikomu nie ufa. 

— Nie ufa nam, to nor…

— To nie jest, kurwa, normalne! — krzyczy Daisy i wskazuje na siebie palcem. — Mi zaufała! Powoli udawało mi się wyciągać z niej informacje! Dziewczyna ma dziewiętnaście lat, nie pamięta, jak się nazywa i nie ma pojęcia jaką ma moc! Zakładam również, że ma starszego brata! A przede wszytkim ma cholerną amnezję! 

— Wyślij do niej Olivię, uleczy ją — odpowiada beznamiętnie Nathan. 

— Kurwa! Olivia leczy tylko rany fizyczne i dobrze o tym wiesz! 

Godlike gwałtownie podnosi się z krzesła i również uderza dłońmi o blat biurka. Nim jednak otwiera usta, ogłoszony zostaje alarm. 

— Uwaga, uwaga! Więźniarka o imieniu Susan właśnie wydostała się na zewnątrz. 

Rodzeństwo spogląda w swoje tęczówki, a następnie rusza w stronę wyjścia. 

— Kurwa mać, kto jej pilnował?! — krzyczy Nathan, po czym biegnie w stronę schodów prowadzących na powietrze.

Znajdują się właśnie na dziesiątym poziomie budynku, natomiast więzienie umiejscowione jest na szóstym piętrze. Susan nie mogła uciec zbyt daleko. Chłopak przyspiesza. Gdy pojawia się na schodach, postanawia wychylić głowę, by wychwycić wzrokiem uciekającą dziewczynę. 

Susan udało się zbiec na piąte piętro. 

Godlike bez namysłu zeskakuje z zewnętrznych schodów dziesiątego poziomu i czeka na odpowiedni moment, by złapać się balustrady i przeskoczyć na schodki odpowiedniego piętra. Gdy jego stopy stykają się z betonową podłogą klatki schodowej, zaczyna biec tuż za Susan. Dziewczyna biegnie przed siebie i nie odwraca głowy, by zobaczyć, co się dzieje za nią. 

  Chłopak mruży powieki. Susan zachowuje się dziwnie. Ona naprawdę chce uciec, a jej ciało cały czas się trzęsie. Po chwili biegu Nathan postanawia ją zatrzymać. Chwyta dziewczynę za nadgarstki i odwraca w swoją stronę. 

— Puść mnie! To boli!

Nathan wytrzeszcza oczy. Pierwszy raz widzi tak zrozpaczoną kobiecą twarz. Po policzkach Susan spływają łzy, a jej oczy bez ustanku drżą. Dopiero po chwili Nathan czuje, że dłonią dotyka dziwnej cieszy. Przenosi wzrok na nadgarstek, który kurczowo ściska. Ma okropne i głębokie rany na rękach.

— Zostawcie mnie… Błagam… — jęczy Susan, trzęsąc się bez przerwy. — Ja już nie mam siły…

Nathan spogląda w przerażone oczy dziewczyny. Nim jednak otwiera usta, by się odezwać, odwraca wzrok w lewą stronę. Bez zastanowienia ciągnie Susan, aby schować ją za sobą i obserwuje zbliżające się w ich stronę ciało… potwora. 




31 stycznia 2024

True Love [ 3 ]

 .


— Skurwysyn! Nie spodziewałam się, że jest takim cholernym dupkiem! — krzyczy Daisy, nie oszczędzając w słowach.

Susan patrzy na nią z uniesionymi brwiami i stara się zrozumieć, o co tak właściwie chodzi. Odkąd wróciła z dłuższej nieobecności jest zirytowana i cały czas nazywa kogoś „dupkiem”, „skurwysynem”, czy też „fiutem”. Zaciekawiona Susan stara się dowiedzieć, kto jest powodem takiego zachowania dziewczyny, ale ta nie ma zamiaru ujawnić swojej tajemnicy.

— Może napij się czegoś — mówi Susan i ruchem głowy wskazuje na niewielkie biurko, na którym stoi od dłuższego czasu butelka z wodą. — To poprawi ci humor. 

— Dlaczego jesteś taka miła? — zmienia nagle temat Daisy, a uwięziona dziewczyna nerwowo stara się zatrzymać na czymś wzrok. Nie potrafi jeszcze spojrzeć w oczy porywaczom. — Uważaj lepiej. Świat jest na tyle zepsuty, że nie można nikomu ufać.   

— Nie wiem, czy jestem miła… — szepcze Susan, po czym wskazuje na swoją głowę. — Po prostu nic nie pamiętam… 

— Postaramy się pomóc… — odpowiada Daisy i drapie się z tyłu głowy. — W naszych szeregach mamy dziewczynę z umiejętnością leczenia. Za niedługo powinna do nas przyjść i może uda nam się przywrócić twoją pamięć. 

— Leczenie? — pyta uwięziona. — Niesamowita umiejętność…

— Bardzo przydatna… A ty pamiętasz swoją umiejętność? 

W pomieszczeniu zapada cisza, która sprawia, że Daisy wytrzeszcza oczy. Prawdopodobnie dziwi ją to, że Susan po prostu przeczy ruchem głowy i odwraca głowę w bok. Susan nie może wyjawić wszystkich swoich tajemnic. Jeśli by tak uczyniła – mogłaby być w niebezpieczeństwie. 

— Jeśli nie chcesz mi powiedzieć, to okej — wzdycha przesłuchująca. — Ale wiedz, że Nathan za niedługo przybędzie, by uzyskać raport. Wolałabym samodzielnie to zrobić, jednak — przerywa na chwilę i uśmiecha się lekko — nie mam najmniejszej ochoty cię torturować. Wydajesz się być w porządku osobą. 

Susan w odpowiedzi jedynie przytakuje. Nadgarstki pieką ją od zaciśniętych kajdanek. Jeśli Daisy jest specem od tortur, to dziewczyna musi się przy niej pilnować. W końcu nie chce po raz kolejny paść ofiarą przemocy.

Nieoczekiwanie Susan czuje uciskający ból w okolicach lewej piersi. Dziewczyna wytrzeszcza oczy i spogląda przed siebie. Ma ochotę chwycić się za bolące miejsce, ale ruchy krępują jej metalowe kajdanki. 

Słyszy krzyk w swoim wnętrzu. Nieznajomy, choć dziwnie znajomy, dźwięk roznosi się w jej głowie wymawiając słowa, których Susan nie zna. Obca mowa staje się coraz bardziej wyraźna, aż w końcu do uszu Susan dochodzi wyraz: xénante

Zna to słowo – ale pytanie gdzie je już słyszała? 

— Musimy jak najszybciej odzyskać twoją pamięć — mówi Daisy, która wciąż siedzi na krześle, obserwując męki zmęczonej Susan. 



Nathan ma sporo na głowie, dlatego w jego zastępstwie Eva kroczy w kierunku celi, która przynależy do nowej członkini społeczności Ludzi Podziemia. Kobieta zaciska dłonie w pięści i stara się uspokoić. Odkąd Susan zamieszkuje ich więzienie, jest głównym tematem rozmów. Nikt już nie wspomina o pięknej Evie, która za niedługo ma stać się żoną zastępcy przywódcy. 

Ślub ma odbyć się za dwa miesiące, a przygotowania do niego stoją w miejscu, od momentu pojawienia się Susan w ekipie. Eva nie rozumie jednak, co w dziewczynie jest tak wyjątkowego, że Nathan chce ją trzymać tak blisko. 

Ale Eva doskonale zdaje sobie sprawę z tego, co ma zrobić. 

Kobieta kieruje się w stronę pokoju, który przynależy do jej przyjaciółki, Olivii. Bez pukania wchodzi do środka, zastając obrzydliwy widok uprawiających seks w trójkącie Olivię, Jasmine i Jacka. 

— Kurwa, zamykaj te cholerne drzwi, jeśli chcesz robić orgie w pokoju — warczy zirytowana Eva, a pozostali członkowie grupy wybuchają śmiechem. 

— Jeśli chcesz, to się przyłącz — odpowiada Jasmine i łączy swoje wargi z ustami Jacka, który bez przerwy posuwa Olivię. Właścicielka pokoju unosi się w ekstazie. 

— Zbieraj swoje cztery litery, Healer — wzdycha Eva, ignorując ich wciąż trwający stosunek. — Jesteś potrzebna w celi tej nowej. 

Olivia natychmiast przenosi wzrok na kobietę i przewraca oczami. 

— To jest pieprzony żart? Byłam dziś już u niej — mówi dziewczyna. Odsuwa od siebie Jacka i zaczyna się ubierać. Nie przerywa jednak pieszczot mężczyzny i Jasmine. 

— Wykryłaś coś? 

— Jej pamięć jest głęboko zakodowana w jej mózgu — odpowiada, zakładając górną część ubioru. — Nie byłam w stanie przebrnąć przez wewnętrzne bariery. Pierwszy raz spotkałam się z czymś takim. 

— Może siłą woli to robi? — pyta Eva, przymrużając powieki. — Chodźmy. Musimy coś sprawdzić. 

Kobiety w pośpiechu kierują się w stronę celi więziennej należącej do Susan. 

— To, co stanie się w środku, ma zostać tylko między nami — mówi Eva, gdy obydwie stoją przy drzwiach. Olivia uśmiecha się pod nosem i kiwa głową na znak zgody. 

Bez pozwolenia wchodzą do pomieszczenia i nim Susan reaguje na ich obecność, Eva paraliżuje uwięzioną dziewczynę swoją umiejętnością. Kobieta staje nad bezbronną więźniarką ze skrzyżowanymi rękami przy piersiach. Susan stara się otworzyć usta, lecz nie jest w stanie tego zrobić. Paraliż jest zbyt mocny. 

— Polecam ci, abyś sobie wszystko przypomniała — mówi Eva i chwyta dziewczynę za niebieski, gruby ubiór. W dalszym ciągu jest ona sparaliżowana, okaleczając ciało kajdankami jeszcze bardziej. — Nie możesz być tematem numer jeden przez tak długi czas, więc spraw, by twoja łaskawa pamięć wróciła. 

Brak reakcji ze strony Susan sprawia, że Eva uderza ją w twarz. Wymierzony cios trafia w nos nowej członkini grupy, a po pomieszczeniu roznosi się dźwięk łamania kości. Twarz Susan wykrzywia się w grymasie, ale wciąż nie może krzyczeć. 

— Jeśli jesteś gotowa, by powiedzieć prawdę, mrugnij dwa razy — odpowiada kobieta, po czym patrzy na niewzruszoną towarzyszkę. — Doprowadź ją do porządku. 

— Załatw to szybko, bo moje leczenie ma swoje granice — mówi Olivia, a Eva wzrusza ramionami.

— Najwyżej będzie chodziła ze złamanym nosem. 

Susan wytrzeszcza oczy, a po chwili otrzymuje drugi cios w miejsce, które w tym momencie zostało uleczone. 

— Wszyscy twierdzą, że to Daisy jest najlepsza w torturach — wzdycha Eva, czekając na reakcję przyjaciółki. 

— Mhm — odpowiada Olivia i uśmiecha się szeroko niczym psychopatka. — Ale to nasza dwójka stanowi potworny duet, o którym wie jedynie niewielka garstka ludzi. 




24 stycznia 2024

True Love [ 2 ]

 .


Ze snu Susan wybudza nieoczekiwane szarpanie. Zaskoczona powoli otwiera oczy, starając się odnaleźć źródło pobudki. Jej oczom ukazuje się dziewczyna z wczorajszego wieczoru, dzięki której humor Susan znacznie się poprawił. Zamknięta w ciasnym pomieszczeniu Susan podnosi się, lecz jej ruchy krępują kajdanki z łańcuchami. 

— C-Co się…

— Nigdy już nie będziesz wolna — przerywa niejaka Daisy, spoglądając w drżące tęczówki więźniarki. — To mogę ci już powiedzieć na wstępie. Jeśli chcesz jeszcze żyć, to polecam jak najszybciej odpowiedzieć na moje pytania. 

— A-Ale…

— Nie ma żadnego „ale”!

Susan podskakuje pod wpływem nieoczekiwanego krzyku dziewczyny, a Daisy podsuwa pod swój tyłek dodatkowe krzesło znajdujące się w pokoju i stawia je naprzeciwko schwytanej. Przez chwilę patrzy w jej wciąż drżące tęczówki. 

— To tylko parę prostych pytań — szepcze Daisy, drapiąc się po czarnych włosach spiętych w wysoki kucyk. — Zacznijmy od tego jak się nazywasz?

Usta Susan również zaczynają drżeć, a Daisy zaciska mocno wargi. 

— J-Ja…

— Odpowiadaj! 

— N-Nie wiem, jak się nazywam! — krzyczy Susan, zasłaniając twarz dłońmi. Kajdanki ranią jej nadgarski, ale boi się wydobyć z siebie jakikolwiek dźwięk wyrażający ból. — T-To wy nazwaliście mnie Susan! 

— Tak miałaś zapisane na kartce, którą trzymałaś w ręce — odpowiada przesłuchująca i zakrywa dłonią usta. — Amnezja? 

Nieoczekiwanie podnosi wzrok na Susan i wpatruje się w nią. Uwięziona dziewczyna czuje, jak Daisy w nią wnika. Wyczytuje z niej dane, o których sama prawdopodobnie nie ma pojęcia. Susan czuje jednak dziwne łaskotanie w swoim wnętrzu. Czy Daisy używa właśnie na niej swojej umiejętności?

— Kurwa, faktycznie nie wiesz — mruczy pod nosem dziewczyna, zapisując coś na kartce. — Nathan się wkurzy, jak go o tym poinformuję. 

— K-Kim jest Nathan? — pyta Susan. 

— Kimś do kogo nie chcesz się zbliżać — odpowiada bez namysłu Daisy. — Jest pieprzonym dupkiem, a mimo to inne dziewczyny na niego cały czas lecą… Nie potrafię tego zrozumieć, jak można go lubić?

— A ty dlaczego go nie lubisz? — zadaje kolejne pytanie uwięziona. 

— Nieszczęśliwie jestem jego siostrą. 

Susan przygryza dolną wargę i uśmiecha się pod nosem. Po chwili rozszerza powieki i spogląda w ziemię. 

— Coś sobie przypominasz? — pyta Daisy, podchodząc bliżej.

— Ja…

— Masz starszego brata? 

— Ja… Ja nie wiem… — odpowiada Susan i chwyta się za głowę. Nagły ból w okolicach skroni jest nie do opisania. — Zostawcie mnie! To boli! Ja nie chcę więcej cierpieć! Zostawcie mnie, błagam! 

Daisy natychmiast stara się uspokoić dziewczynę. Niestety nie ma na tyle siły, by ją przygnieść do łóżka. 

— Matt! Pomóż mi! 

Do pomieszczenia wbiega mężczyzna, który odruchowo pomaga znajomej. Wspólnymi siłami udaje im się zmniejszyć odległość między końcami kajdanek, krępując tym samym ruchy Susan. 

 — Uspokój się, Susan — szepcze Daisy. — Dzięki, Matt. 

— To jest ta nowa? — pyta mężczyzna.

Susan spogląda na niego tępym wzrokiem, a po jej policzkach zaczynają spływać łzy. 

— Dajcie mi spokój… 

Zamyka oczy, pozwalając, by głowa swobodnie opadła na poduszkę. 



Przekracza próg wejścia do sali konferencyjnej. Wewnątrz pomieszczenia znajdują się wszyscy członkowie Naczelnego Zgromadzenia. Po twarzach natychmiast rozpoznaje siostrę, Matta, Evę, Jasmine i Jacka. Na ostatniego spogląda z wyraźną wyższością i niechęcią. 

— Rozpoczynamy dziewiąte obrady Naczelnego Zgromadzenia — mówi Eva, gdy Nathan zajmuje kluczowe miejsce przy okrągłym stole. — Zgromadziliśmy się dziś, aby przegłosować dołączenie niejakiej Susan do naszego grona. 

— Nie zgadzam się — mówi wprost Jasmine, która siedzi niemal na końcu stołu tuż obok Jacka. Chłopak jest wyraźnie zdenerwowany. 

— Głosowanie jeszcze się nie rozpoczęło — dodaje Nathan i pochyla się nad stołem. Kładzie na blacie łokcie, a głowę podpiera o splecione dłonie. 

— Uważam, że jest niepotrzebne — odpowiada dziewczyna. — Ta osoba jest niezrównoważona psychicznie. Nie może należeć do naszego grona. Stanowi zagrożenie dla wszystkim. Zresztą Eva wczoraj już ci to powiedziała. 

— Zamknij się, Jasmine — warczy wywołana w rozmowie Eva. 

— Cisza! 

Wszyscy milkną, a Nathan przewraca oczami. Dopiero krzyk doprowadza ich do porządku. 

— Ja odpowiadam za porządek w grupie — mówi spokojnie. — Decyzję podejmiemy zwykłą większością głosów. Oznacza to, że liczą się tylko głosy za i przeciw, nie liczymy wstrzymanych. 

— A co na to Thomas? — pyta Jasmine, krzyżując dłonie. — To on jest przywódcą grupy, a nie ty, Nathan! 

— Thomas nie należy do Naczelnego Zgromadzenia — wtrąca Daisy. — Jego zadania są ważniejsze niż rekrutowanie nowych członków. Do tego utworzył właśnie nasze zgromadzenie. Powinnaś o tym wiedzieć po dwóch latach członkowstwa w zarządzie. 

Brak odpowiedzi ze strony Jasmine kończy spór. Nathan zaczyna więc głosowanie, które przeprowadzone ma zostać poprzez podniesienie ręki. 

— Kto jest za przyjęciem Susan do Podziemia? — pyta Daisy jako protokolantka spotkania. 

Dłonie unoszą Daisy, Matt i Nathan. Eva na widok uniesionej dłoni Godlike’a przygryza dolną wargę. 

— Kto jest przeciw? — zadaje drugie pytanie protokolantka i po chwili spisuje na kartkę jedno imię: Jasmine. — Dwoje osób wstrzymuje się od głosu: Eva i Jack. Susan zostaje przyjęta do Podziemia zwykłą większością głosów. Trzy głosy za, jeden przeciw. 

— Pojebało was — warczy Jasmine, a Nathan nieoczekiwanie uderza dłońmi o stół. 

— Nie wiedziałaś, że wrogów trzyma się najbliżej?

Wypowiedzianym zdaniem kończy spotkanie, a Daisy bez zbędnych słów przekazuje mu do ręki protokół. Nathan spogląda na uśmiechniętą i zadowoloną z jego wypowiedzi Evę, po czym podpisuje pismo swoją parafką.  




17 stycznia 2024

True Love [ 1 ]

 .


24 maj 2030


— Zatem przyjmijmy nową koleżankę, Susan, do naszego grona! 

W pomieszczeniu zapada cisza, a ciało Susan sztywnieje. Wyprostowana dziewczyna wpatruje się w tłum, który uważnie ją obserwuje. Nie może wykonać głupiego ruchu – analiza sytuacji nie pozwala jej na to. Milczenie tłumu sprawia jednak, że Susan zaczyna drżeć.

Czuje zagrożenie ze strony środowiska, z którym właśnie przebywa. Nie jest związana ani torturowana, lecz grupa wydaje jej się być dziwnie… niebezpieczna. Jakby skrywała w sobie wiele tajemnic, o których prawie nikt nie wie…

A Susan chce tylko znaleźć się w bezpiecznym miejscu… 

Jednak bez grupy nie jest w stanie przetrwać w nowej rzeczywistości. 

— Przedstaw się, Susan! 

Krzyk nieznajomego wybudza Susan z zamyślenia. Dziewczyna przygryza dolną wargę i kiwa przecząco głowę. W odpowiedzi mężczyzna marszczy brwi, a po chwili chwyta Susan za koszulę. Tłum nieoczekiwanie zaczyna wiwatować oraz zachęcać do podjęcia walki. 

— O-O co chodzi? — pyta Susan, wytrzeszczając oczy. Skupia wzrok na chłopaku, który wciąż nie puszcza jej górnej części ubioru. — J-Ja…

— Zamknij się — warczy pod nosem mężczyzna, po czym wskazuje na pozostałe osoby stojące poza sceną. — Oni pragną pokazu. 

— Walcz, walcz, walcz! 

 Krzyki stają się coraz głośniejsze, a po chwili dołącza do nich hałas uderzania o ziemię nogami i oklaskiwanie nawołujące do rozegrania bitwy. Susan rozchyla usta, patrząc na tłum. Panika nie pozwala jej wydobyć z siebie żadnego dźwięku. Czas mija przeraźliwie wolno, a mina mężczyzny staje się z każdą chwilą coraz bardziej agresywna. 

On żąda rozlewu krwi, tak jak pozostali uczestnicy spotkania wieczoru. 

Susan widzi w swoich oczach własną śmierć. 

— P-Puść mnie… — szepcze, starając się wyrwać z uścisku. Mężczyzna jednak nie ma zamiaru rozluźnić zaciśniętej pięści. Z jego ust wydobywa się śmiech, co od razu wychwycana sala i zaczyna śmiać się razem z nim. 

Dźwięk sprawia, że Susan kolejny raz sztywnieje, a nieznajomy nie czeka dłużej. Wymierza cios w brzuch przerażonej dziewczyny. Uderzenie nie trafia jednak w ciało Susan, a ona otwiera powieki, gdy czuje się dziwnie lekka. Wytrzeszcza oczy, spoglądając na naśmiewającego się z niej mężczyzny, który leży u jej stóp i błaga ją o wybaczenie. 

— Znaj swoje miejsce, Undying

Susan powoli odwraca głowę w stronę nieznajomego głosu. Dopiero teraz orientuje się, że w pomieszczeniu panuje kompletna cisza.

Wzrok dziewczyny skupia się na męskiej postaci. Nieznajomy jest dość wysoki, a jego ciało wysportowane. Zbudowaną klatkę piersiową i wyćwiczone barki uwydatnia ciasny bezrękawnik w czarnym kolorze. Ma symetryczną twarz z prostym nosem, wyraźnymi kośćmi policzkowymi oraz niewielkimi ustami, których kąciki są skierowane w dół. Z daleka Susan nie jest w stanie określić koloru jego oczu – widzi jednak beznamiętność i wrogość. 

Uwagę Susan przykuwają jednak liczne tatuaże na ciele nieznajomego… 

Po chwili chłopak rusza w stronę, przygniecionego grawitacją, dręczyciela Susan. Postawa nieznajomego jest pewna siebie i zdecydowana. Każdy krok stawia bez wahania. Gdy wreszcie stoi tuż nad zmęczonym ciałem drugiego mężczyzny, wycofuje swoją moc. 

— Ja pierdolę! — Dręczyciel stara się nabrać powietrza do płuc. — D-Dlaczego ty…

— To twoje pierwsze ostrzeżenie, Undying — przerywa mu nowoprzybyły. 

Godlike

Susan cofa się o krok, czując rosnące między mężczyznami napięcie. W jej ciele zaczyna buzować adrenalina. Rozgląda się wokół, by odnaleźć drogę ucieczki. Gdy wzrokiem odnajduje szczelinę w ścianie, nieoczekiwanie pada kolanami na ziemię. Dziewczyna rozszerza oczy, czując niewyobrażalny ciężar, któremu stara się przeciwstawić. 

— Nie możesz opuścić tego miejsca. 

Choć Susan chce spojrzeć w górę, nie jest w stanie. Nieznana jej umiejętność sprawia, że całkowicie traci kontrolę nad ciałem. Dziewczyna czuje jednak przyspieszone bicie serca, a z jej oczu nieoczekiwanie wydobywają się krople łez. Susan nie chce się jednak całkowicie poddać, nie chce znów upaść. 

— Jest zagrożeniem dla nas, Godlike

Wypowiedź nieznajomej kobiety sprawia, że Susan odzyskuje kontrolę nad swoim ciałem. Nie jest jednak w stanie poruszyć się – brakuje jej siły i energii. Nie potrafi ruszyć palcami u stóp. 

— Zostaje z nami — odpowiedź chłopaka sprawia, że Susan powoli przenosi na niego wzrok. 

Błękitne oczy spotykają się z czarnymi tęczówkami nieznajomego zwanego „Godlike”. Susan czuje, że patrzy w czarną otchłań. Oczy te są pełne tajemniczości i wrogości, a jednocześnie emanują beznamiętnością, która prawdopodobnie przyprawia o dreszcze każdego, kto tylko w nie spojrzy.

Ale Susan widzi coś jeszcze… 

A Godlike nie jest głupi – gwałtownie odwraca wzrok, ściskając mocno powieki. 

— Zabierzcie ją do celi — warczy pod nosem. — Macie ją, kurwa, przeskanować od góry do dołu! Jeśli do rana nie zobaczę na biurku jej kartoteki, to pożałujecie! 

Widzowie zdarzenia znikają jeden po drugim. Susan widzi na ich twarzach strach, determinację i zdenerowanie. Każdy z nich już rozpoczyna swoje dochodzenie w sprawie jej osoby… a przecież nie jest kimś wybitnym. Kimś wartym takiego zamieszania. 

— Daisy, bierz ją na prześwietlenie. 

— Dlaczego, Nat… — Jej wypowiedź przerywa wściekłe spojrzenie chłopaka. — Tak zrobię, Godlike.

— Pokaż wreszcie duszę prawdziwej Queen of Pain — odpowiada nieznajomy, zaciskając pięści.

Godlike!

Tuż za nim pojawia się dziewczyna, która chwilę wcześniej założyła, że Susan jest zagrożeniem. Nieznajoma ma brązowe włosy sięgające jej do lędźwi. Smukłą sylwetkę podkreśliła czerwoną, przylegającą do ciała sukienką.

Dziewczyna właśnie oplata rękami szyję chłopaka, uwieszając się niemal na nim. Trzepocze rzęsami, starając się, by Godlike zwrócił na nią uwagę. 

Spojrzenie Susan spotyka się z brązowymi tęczówkami niejakiej Daisy. Nieznajoma udaje odruch wymiotny i parska pod nosem. Pierwszy raz Susan uśmiecha się w obcym miejscu. 

Susan jednak nie zapomni widoku samotności skrywających się w oczach Godlike’a, którą ona doskonale zna. W końcu ze samotnością żyje na co dzień do wielu lat.