Pokazywanie postów oznaczonych etykietą uniq. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą uniq. Pokaż wszystkie posty

11 lutego 2019

Jesteś gotowa?




Yibo || Uniq || Zamówienie || +18

Obydwoje siedzieli z tyłu samochodu wtuleni do siebie oglądając tym samym film, który został puszczony na ogromnym ekranie. Yibo wcześniej został powiadomiony o tym, że odbędzie się taka impreza, więc postanowił zrobić ukochanej niespodziankę i zabrać ją do „kina”. Oczywiście prezent z okazji rocznicy chodzenia bardzo spodobał się Melly, jednak to nie było wszystko co na dzisiaj przygotował.
W trakcie filmu pochylił się nad nią i jakby z utęsknieniem złączył ich usta najpierw w delikatnym pocałunku, a później gdy zaczęła go odwzajemniać przyspieszył nieco tempo. Pieszczota nietrwała jednak długo, ponieważ dziewczyna z delikatnym rumieńcem odsunęła się od niego.
Doskonale zdawała sobie sprawę do czego blondyn chciał przejść, jednak trochę obawiała się, że ktoś mógłby ich zobaczyć. Na nieszczęście Yibo był znaną gwiazdą koreańskiego popu i gdyby ktoś ich przyłapał to nie tylko on nie miałby życia, ale również ona.
— Dokończymy później w domu, dobra? — Zapytała, a Wang pokręcił przeciwnie głową, by dać jej znak, że ten pomysł bardzo mu się nie spodobał.
— Żadne w domu.
Odwrócił twarz ukochanej przodem do siebie, po czym zwinnie wsunął język do jej buzi, a prawą dłoń ułożył na jej nagim udzie. Dziś była wyjątkowo cudowna. Nie dość, że ubrała się naprawdę ślicznie to światło księżyca pięknie odbijało się od jej całego ciała. Ubrana w krótką spódniczkę oraz bezrękawnik na który nałożona była jego skórzana kurtka sprawiały, że nie potrafił się jej oprzeć.
— Chcę cię teraz — wymruczał wprost do jej ust.
— Sam tego chciałeś — odpowiedziała wciąż się rumieniąc.
Rozejrzała się dookoła, czy na pewno nikt ich nie obserwuje, a następnie wskoczyła mu na kolana. Od razu wyczuła najpierw niewielkie, a później powoli rosnące wypuklenie w spodniach ukochanego. Objęła rękoma kark Yibo i niewiele myśląc złożyła na jego wargach namiętny, pełen gorąca pocałunek. Muzyk oczywiście odwzajemnił go z taką samą pasją, lecz oprócz tego położył dłonie na początku na jej policzkach, następnie zjechał nimi do jej szyi pieszcząc ją delikatnie. Po paru chwilach całowania dołączyli również języki jakby dawno tego nie robili.
Byli ze sobą już mniej więcej rok, a pierwszy raz kochali się zaledwie po miesiącu i wcale tego nie żałowali, a wręcz przeciwnie. Chcieli więcej i więcej. Ich wspólna miłość zmusiła Yibo do wyjawienia prawdy o nich fanom jego zespołu, ale przyjęli to całkiem dobrze. Oczywiście wciąż odczuwali skutki wyjawienia prawdy, jednak nie było to takie złe. Zawsze mogło być gorzej.
Melly przygryzła dolną wargę ukochanego, a on po krótkim jęku postanowił pozbyć dziewczynę górnej części ubioru. Zimnymi opuszkami palców dotknął jej ciepłej skóry wywołując przyjemne drżenie. Pod wpływem zetknięcia dwóch różnych temperatur brunetka odchyliła głowę do tyłu jęcząc przeciągle. Wang wykorzystał ten moment i przyssał się do jej odsłoniętej szyi tworząc w tym miejscu czerwonokrwistą malinkę. Uwielbiał to robić, chociaż wiedział z jaki ryzykiem to się łączyło.
— Kochanie — westchnęła zniecierpliwiona Azjatka, która teraz patrzyła na kochanka przymglonym wzrokiem. Pragnęła go całą sobą.
Chłopak posłał jej uroczy uśmiech, po czym bez wszelkich zapowiedzi włożył głowę pod jej bluzkę, by mieć doskonały dostęp do jej jędrnych piersi. To właśnie uwielbiał najbardziej. Zabawę z jej największymi atutami. Powolnymi ruchami odpiął zawadzający mu stanik i ze zniecierpliwieniem przyłożył usta do jej lekko przepoconej skóry na dekoldzie.
— Ach — jęknęła, gdy ukochany przyjemnie pieścił jej ciało również językiem.
W końcu blondyn przestał słodko ją torturować tym samym liżąc jej sterczącą brodawkę sutkową, a tym samym czasie dłońmi zabawił się piersiami. Na początku gesty były nieśmiałe, ale nareszcie przyspieszył niego tempo ssania, całowania, lizania oraz masowania.
Aby również Yibo poczuł się tak samo jak ona, Melly z uśmiechem na ustach odsunęła go od siebie, szybko odpięła guziki jego koszuli i obserwując jego umięśniony tors zaczęła go masować. Chłopak niby nie był zaskoczony, jednak cudowny dotyk ukochanej sprawił, że całkowicie się poddał.
Brunetka postanowiła przejąć inicjatywę, chociaż robiła to nieczęsto. Wiedziała, że Wang pragnął tego z całego serca, ale trochę obawiała się zrobić coś tak odważnego. Przełknęła głośno ślinę i  łącząc ich wolne dłoń pochyliła się nad nim całując go namiętnie.
— Kocham cię — szepnął z nieopisaną czułością, a ona znów zarumieniła się po końcówki uszu. Chłopak zbyt często sprawiał, że robiła się tak zaczerwieniona.
Zachęcona jego wyznaniem włożyła kilka palców męskiej dłoni partnera do buzi i szybko je nawilżyła. Wyglądała przy tym tak seksownie, że chłopak oprócz ogromnego rumieńca czuł jak jego męskość boleśnie stała już na baczność. Przeszkadzały mu tylko te ciasne, skórzane spodnie.
— Nie znęcaj się kochana — szepnął wprost do jej ucha, a ona zachichotała cicho.
— Spokojnie — odpowiedziała kładąc dłoń na wypukleniu, jednak zamiast pomasować zdjęła tylko niepotrzebne warstwy ubrań i obserwując pulsującą męskość wybranka przygryzła dolną wargę. — Zrobisz to, prawda?
Nie trzeba mu było powtarzać dwa razy. Doskonale zrozumiał o co jej chodzi, więc za jej pozwoleniem włożył w nią poślinione palce. Oczywiście była nieco ciasna, lecz nie tak jak za pierwszym razem. Yibo uwielbiał wspominać w trakcie ich seksu ich pierwszy raz i niemalże zawsze porównywał go z ich aktualnym stosunkiem. Tak samo było teraz.
— Kiedyś taka nie byłaś — szepnął, a ona sapnęła głośno.
Obydwoje oddychali ciężko spragnieni swoich ciał, lecz nie chcieli kończyć tego za szybko.
Po krótkim rozciąganiu, gdy chłopak stwierdził, że powinna być już gotowa po raz kolejny złączył ich usta razem.
— Jesteś gotowa? — Zapytał w międzyczasie, a ona w odpowiedzi kiwnęła tylko głową.
On tak bardzo uwielbiał się z nią droczyć.
W głębi serca chłopak miał cichą nadzieję, że w niedalekiej przyszłości ukochana stanie się nieco bardziej... Dzika.
Potrząsnął głową, po czym gwałtownie w nią wszedł. Po samochodzie rozniósł jej dziewczęcy jęk, jednak zaraz zasłoniła usta dłonią, by nie było za głośno. Podekscytowany jej ciałem i tym, że ktoś może ich zobaczyć zaczął poruszać biodrami do góry i na dół. Obserwował przy tym twarz ukochanej, która co chwilę zmieniała wyraz. Uważał, że była cudowna, zresztą jak zawsze.
I wtedy w jednej chwili pomyślał, że chciałby być z nią już na zawsze.
Niespodziewanie przytulił ją do siebie tak mocno, że na początku dziewczyna trochę się przestraszyła, a później rozpłakał się niczym dziecko.
— Kocham cię, Melly — szepnął, a w tym samym czasie po samochodzie rozniósł się przyjemny jęk dwójki kochanków, ponieważ obydwoje doszli jednocześnie w jej wnętrzu. — Naprawdę chciałbym założyć z tobą rodzinę...
— Co?
— Kochanie, chyba pozwolisz żeby nasze dziecko zostało kierowcą rajdowym, prawda?
Zaskoczona dziewczyna spojrzała na niego jak na debila, a później roześmiała się perliście tym samym przytulając go do siebie jeszcze bardziej.
— I myślisz, że ten jeden raz ci wystarczy? — Zapytała prowokująco, a on patrząc na nią na początku zdziwiony w końcu wziął do prawdziwej roboty.
Naprawdę chce mieć syna, który będzie kierowcą!

2 lutego 2019

Lepiej uciekaj




Yibo || Uniq || Zamówienie || +18

Pchnął ją na łóżko niczym wygłodniałe zwierzę. Uklęknął nad nią i seksownymi ruchami bioder, poruszając się we wszystkie strony, zdjął z siebie bluzę, ukazując wyćwiczony tors. Po chwili zsunął ją również z ramion niczym jeden ze striptizerów, którzy szukają łatwego celu. Rzucił niepotrzebne ubranie gdzieś w kąt i pochylił się nad nią.
— Jesteś gotowa? — Zapytał seksownym głosem, patrząc prowokująco w jej oczy oraz przygryzając dolną wargę. Dziewczyna uśmiechnęła się, a następnie rękami zjechała do jego tyłka, który następnie lekko ścisnęła.
Yibo zaczął szybko całować jej usta, które ta odwzajemniała, co nie sprawiało romantycznego wrażenia, ponieważ obydwoje bardzo chcieli dominować nad swoją drugą połówką.
On chciał zająć się jej piersiami, jej drogami rodnymi oraz tyłkiem, a ona pobawić się jego męskością i tylną częścią jego ciała. Obydwoje bardzo za sobą tęsknili. Nie współżyli ze sobą już dobry tydzień, co wydawało się dla obojga całą wiecznością.
Walka między ich pocałunkami trwała długo, ale to nie było teraz najważniejsze, ponieważ obydwoje chcieli poczuć siebie nawzajem w sobie. Wong chwycił jej rękę w swoją dłoń i przyłożył do swoich spodenek. Melly nie tracąc chwili na nic, zaczęła samodzielnie zadowalać swojego chłopaka, masując jego ubrania, pod którym krył się jego członek. Drugą rękę ukochanej przyłożył do swojego torsu, przesuwając nią po jego sutku, a następnie po mięśniach jego brzucha, po czym zatrzymał się na chwilę.
Chłopak nie zaprzestawał łapczywych oraz nie zawsze wymierzonych prosto w jej usta pocałunków. Nie było to dziwne, ponieważ ta co chwilę mu się wyrywała, jakby chciała mu powiedzieć, że teraz to ona chce przejąć inicjatywę. Puścił jej wargi, odsuwając się od niej, ale zaraz przyssał się mocno do jej szyi. Zaczął sączyć jej skórę po chwili tworząc dużą, czerwono krwistą malinkę. Za karę zrobienia jego ukochana dosyć mocno ścisnęła jego członka. Yibo odskoczył lekko, a potem spojrzał w jej oczy.
— Tak chcesz się bawić? — Zapytał podejrzliwie, a ona jedynie oblizała swoje usta.
Nie rozpinając jej bluzki, złapał dłońmi za jej piersi, którymi szybko ruszał. Niestety lepszą zabawę odbierał mu koronkowy, czerwony stanik, który Melly miała na sobie, więc nie pozostało mu nic więcej jak jedynie rozebrać ją z górnych warstw ubrań. Pomógł jej ściągnąć bluzkę, a następnie szybkimi ruchami trzech palców odpiął stanik, który miała na sobie ubrany. Chwycił jej ręce i pociągnął gwałtownie do góry, przeciągając przez nie niepotrzebny kawałek bielizny. Gdy tylko się go pozbył, szybko, jedną dłonią trzymając jej ręce w górze, drugą natomiast wyszukał w szafie kajdanki. Pierwszą dziurkę zaciągnął przez jej nadgarstek, potem przez kraty łóżka, a drugą dziurkę na jej lewy nadgarstek.
— Yah, co to ma być?! — Krzyknęła zaskoczona, a on uśmiechnął się.
— Zaczekaj chwileczkę.
Chłopak zrobił podobnie z jej nogami, jednak zamiast zapiąć je obok siebie, rozsunął jej nogi tak, aby każda z nich była przy innym rogu łóżka. Była rozkroczona, a mu się to bardzo podobało. Pozostawił ją w takiej pozycji, zszedł z łóżka, podszedł do szafy szukając czegoś, a następnie wyszedł z pomieszczenia zostawiając Melly samą w sypialni.
Wrócił po pięciu minutach. Otwierając drzwi zauważył wściekłą dziewczynę, która teraz patrzyła na niego zdziwiona, a także podniecona. Yibo przebrał się za policjanta, w ręce trzymał bicz, a zamiast spodni miał jedynie czarne slipki. Na jego głowie znajdowała się jeszcze czapka policjanta.
— Lepiej uciekaj, jeśli nie chcesz zostać złapana — powiedział, podchodząc do niej i uderzając biczem o podłogę. Uśmiechnął się szeroko, a następnie wskoczył na nią. — Dzisiaj to policjant będzie górą.
Zamiast zająć się jej dolną partą ciała, uklęknął nad jej zaskoczoną, ale jakże podnieconą twarzą. Rozkazał jej swoimi zębami zdjąć jego jedyną bieliznę, co zrobiła za pierwszym razem. Teraz jego członek opadł na jej twarz. Wzięła go do ust i językiem bawiła się wokół jego główki. Wong'a po chwili zaczęło to nudzić, więc zaczął się poruszać do przodu, a potem do tyłu. Melly co chwilę jęczała, nie wytrzymując tego, że znajduje się właśnie nad nią jej ukochany w stroju policjanta, a ona jest przypięta do łóżka, nie mogąc wykonać żadnego konkretnego ruchu.
— Szybciej — powiedział. — Bo pójdziesz do więzienia!
Dziewczyna pokiwała głową, a potem wraz z jego ruchami zaczęła się poruszać do tyłu i do przodu, jęcząc dwa razy głośniej. Co chwilę próbowała wyswobodzić swoje ręce z kajdanek, jednak nie udawało się jej to.
Ta ciekawa zabawa znudziła już chłopaka, który nie ukrywał się z tym, że był już podniecony, a jego członek lekko twardy. Wyszedł z buzi dziewczyny, a następnie rozdarł jej dresowe spodnie. Przyłożył usta do jej majtek i po chwili zaczął masować jej wargi sromowe przez materiał. Prawie leżał, jednak nogami był podparty tuż obok głowy ukochanej, gdzie znajdowała się jego męskość, którą po chwili Melly wzięła po raz drugi do buzi i zaczęła ją konsumować. Oboje byli z siebie dumni, ponieważ stworzyli nieskomplikowaną pozycję sześćdziesiąt dziewięć.
Brunetka powoli miała dosyć, ponieważ ciężko jej było się nie ruszać pod naporem jego namiętnych pocałunków, które składał na jej kobiecości. Yibo zszedł z jej ciała, a następnie usiadł między jej rozkroczonymi nogami. Jedną rękę wsunął pod jej tyłek, aby go podnieść, a następnie włożył w nią wskazujący palec. Poruszał nim w niej, a ona odchyliła głowę do tyłu, zaciskając mocno zęby.
— Dlaczego nie jęczysz, że jest ci dobrze?! — Krzyknął zły i dosyć mocno uderzył ją biczem. Niemal od razu krzyknęła, a po jej policzku spłynęła łza.
— Jest mi dobrze! Bardzo dobrze! — Odkrzyknęła, a on bez zastanowienia gwałtownie w nią wszedł. Nawet nie próbował rozciągnąć jeszcze bardziej jej dziurki, uważał, że tego już nie potrzebowała.
Szybko poruszał się w niej niczym lew napadający na swoją lwicę.
Swoje ręce położył na jej piersiach, robiąc nimi okrężne ruchy. Kciukami zabawiał jej sutki, ale mimo to nie przestał poruszać się w jej wnętrzu. Czuł jak jego członek twardniał jeszcze bardziej. Obydwoje bali się, że zaraz dojdą na raz, nie chcieli mieć kolejnej wpadki.
— Uważaj idioto! — Wykrzyknęła, kiedy nagle poczuła dwa płyny w sobie: swój i jego. — Świetnie! Kolejne dziecko mi chcesz zrobić, czy jak?!
— Miałem taki plan — odpowiedział i wyszedł z niej. — On będzie policjantem.
Schylił się nad jej twarzą i pocałował ją delikatnie. Chwycił do swojej ręki swojego członka i zaczął sam się zadowalać przed jej przymglonymi oczami. Uwielbiał to robić i doprowadzać ją do seksualnego szaleństwa.
— Do zobaczenia, kochanie — powiedział, po czym przykrył ją kołdrą.
Pozostawił ją w tym stanie do trzeciej w nocy. Kiedy tak słodko spała, rozkuł ją i przytulił do siebie.
— Naprawdę chcę mieć z tobą drugie dziecko — powiedział i ucałował ją w czubek głowy.
— Tak, żeby był policjantem — odpowiedziała, wtulając się w niego jeszcze bardziej.
— Nie przepraszaj debilu i chodź do łóżka — powiedziałaś popychając go na pościel.