Pokazywanie postów oznaczonych etykietą love script. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą love script. Pokaż wszystkie posty

1 listopada 2023

Love Script [ 3 ]

 .


Zacisnęłam pięści, gdy stanęłam przed budynkiem nowej pracy. To był mój pierwszy dzień na stanowisku programisty i nie mogłam niczego spieprzyć. Musiałam pokazać się z jak najlepszej strony – w końcu miałam pracować pod opieką samego szefa, Ichigo. Chciałam nie dość, że wykonać swoją pracę naprawdę dobrze, to jeszcze mieć na mężczyznę oko. W końcu niecodziennie można spędzać czas z obiektem swoich westchnień, który jest już dorosły i żyje swoim życiem. 

Nabrałam sporo powietrza do ust i wskazałam palcem na budynek firmy. 

— Będziesz jeszcze mój! — krzyknęłam. 

— Chcesz odebrać moje dziecko? 

Gdy usłyszałam za sobą męski głos, automatycznie odskoczyłam. Tuż przed sobą miałam twarz Kurosaki’ego, który wpatrywał się we mnie z zainteresowaniem. Zaraz zaczęłam kręcić głową, by zaprzeczyć jego domysłom. 

— To… Skądże! — wydarłam się, po czym ukłoniłam się nisko. — Przepraszam! Nie miałem czegoś takiego na myśli…

— I tak nie miałbyś na to szans — stwierdził mężczyzna, a ja zaczęłam agresywnie kiwać głową. 

— Zgadzam się, jak najbardziej! 

Ichigo spojrzał w moje oczy, więc od razu na mojej buzi pojawił się szeroki uśmiech. Po chwili szef odchrząknął i ruchem ręki zaprosił mnie do budynku. Zacisnęłam dłonie na ramiączkach plecaków, by zaraz ruszyć we wskazanym kierunku.

Właśnie miało się zacząć moje nowe, samodzielne życie. Byłam na to w pełni gotowa. Ale byłam też zdecydowana, by serce prezesa należało wyłącznie do mnie. Uda mi się to, na pewno!

— Ruszysz się? 

Pytanie Kurosaki’ego wybiło mnie z zamyślenia. Zaskoczona pobiegłam w stronę wejścia, starając się ukryć rumieńce. Cholera! Już pierwszego dnia zdążyłam dwa razy zrobić z siebie błazna. Wspaniale! 

— Zaprowadzę cię do biura programistów, gdzie będziesz pracował — powiedział prezes, krocząc u mojego boku. — Zazwyczaj robi to moja asystentka, ale skoro już tutaj jestem, to ja się tym zajmę. 

— Och… — westchnęłam z lekkim uśmiechem na twarzy. — Dziękuję. 

Mężczyzna przymrużył oczy, po czym wzruszył ramionami. 

— Wczoraj widziałem bardzo podobną do ciebie dziewczynę — dodał. — Masz rodzeństwo?

— Nie! — krzyknęłam, ale zaraz ściszyłam głos. — Jestem jedynakiem… Ktoś musiał być po prostu bardzo do mnie podobny… 

— Mhm — odparł. — Już jesteśmy. 

Wytrzeszczyłam oczy, gdy ujrzałam ogromne pomieszczenie urządzone w nowoczesnym stylu. Pomimo dominującej w pokoju szarości i bieli, dodatkowym atutem były akcenty czerni. Dzięki tym trzem barwom biuro wydawało się być profesjonalne, ale moje zdanie zmieniło się, gdy tylko weszłam w głąb, gdzie znajdowały się komputery pracowników. 

Wśród białych biurek znajdowały się liczne figurki postaci z anime, a także książki, które prawdopodobnie służyły do nauki kodów czy poznawania tematyki, którą pracownicy mieli się zajmować. Atmosfera wnętrza tego pomieszczenia w tym momencie wydawała mi się być po prostu… rodzinna. 

— Dziś przedstawiam wam nowego członka załogi — Ichigo Kurosaki wskazał na mnie palcem, przez co wszyscy pracownicy przenieśli na mnie swój wzrok. W odpowiedzi na jego słowa uśmiechnęłam się szeroko i pomachałam do nich dłonią. — Himeori Inoue. 

— Dzień dobry wszystkim — odezwałam się. — Mam nadzieję, że będzie nam się dobrze razem współpracowało! 

— Himeori, prawda? — zapytał jeden z mężczyzn, a gdy kiwnęłam, uśmiechnął się od ucha do ucha. — Wspaniale! Będziesz nam towarzyszył! Potrzebowaliśmy kogoś z takimi zdolnościami jak twoje. Rangiku-san dobrze wybrała. 

— Nie przesadzajmy — zaśmiałam się zażenowana, masując policzek palcem wskazującym. — Dziękuję za pochwały… Dam z siebie wszystko! 

— Powodzenia! — krzyknęli chórem, a ja w odpowiedzi ukłoniłam się. 

— Teraz może was przedstawię — wtrącił Ichigo. — Twoim opiekunem miesięcznym zostanie Renji Abarai. To nasz aktualnie najlepszy programista. — Wskazał ręką na pierwszego od prawej mężczyznę, który zaraz ukłonił się w moją stronę. — Zaraz obok niego stoi Uryuu Ishida, moja prawa ręka. Jakbyś miała jakiś problem możesz się do niego najpierw odezwać. W dalszej kolejności stoją Toshiro Hitsugaya, Ulquiorra Cifer i najbardziej wkurzająca osoba z całego zespołu, Grimmjow Jeagerjaques. 

Wymieniony jako ostatni mężczyzna uśmiechnął się od ucha do ucha. Zaraz odpowiedziałam mu tym samym gestem, choć nie poczułam się zbyt pewnie w jego obecności. Szczerze powiedziawszy wywołał we mnie po prostu strach. 

— No to witamy w naszej załodze — odezwał się Renji i wyszedł przed szereg z wyciągniętą w moim kierunku dłonią. Zaskoczona delikatnie uścisnęłam ją, a on zmrużył powieki. — Ty chyba niedojadasz, co? Zdecydowanie musimy cię zacząć karmić. 

— Oddaję się w wasze ręce — zaśmiałam się. 

— Będziesz miał przekichane — wtrącił od razu niejaki Jeag… coś tam. Kiedyś się na uczę jego imienia, na pewno. 

— Może nie będzie tak źle — odparłam. 

— Z Grimmjowem to bym się zastanowił — dodał Toshiro. 

— Jest wredny. — Uryuu poprawił okulary. — Radzę ci na niego uważać. 

— Przynajmniej nie tak wymagający jak ty — wytknął prawej ręce Ichigo, Grim… coś tam. 

— Nigdy nie wymagam za dużo — westchnął Ishida. — Po prostu nikt nie potrafi sprostać moim wymaganiom. 

— Jesteście okropni — Ichigo przewrócił oczami i spojrzał w moje oczy. Mogłabym odpłynąć, wpatrując się w jego ciemne tęczówki. — Nie przejmuj się tą bandą nolifów. — Wypowiedź prezesowi przerwało buczenie jego pracowników. Spojrzałam na grupę mężczyzn, a Grim… coś tam wystawił w kierunku Ichigo środkowy palec. 

— Uważaj na słowa, szefie — powiedział programista, a Kurosaki westchnął głośno. 

— Zapraszam cię Himeori do siebie — westchnął zrezygnowany szef. 

W odpowiedzi na jego słowa grupa pracowników zaczęła gwizdać. Na moich policzkach pojawił się rumieniec. Może trochę nam kibicowali? Pokręciłam szybko głową – byłam przecież teraz mężczyzną, a Ichigo… on raczej wolał kobiety… prawda?

— Naprawdę nie zwracaj na nich uwagi — westchnął wyraźnie zmęczony. — W szczególności nie bierz słów Gimmjowa na poważnie. Ma problemy z głową, ale to nawet w porządku osoba. 

— Będę to miał na uwadze — odparłam z uśmiechem. 

Weszliśmy do osobistego gabinetu Kurosaki’ego. Prezes wskazał miejsce na krzesło, które znajdowało się przy jego biurku i sam zajął swoje własne miejsce. Od razu usiadłam, by nie musiał na mnie czekać. 

— Chcę grać z tobą w otwarte karty — powiedział po krótkim przeglądaniu dokumentów. — Przyjęliśmy cię nie tylko z powodu twoich umiejętności, które wykazałeś przy Rangiku. — Zmrużyłam powieki, obawiając się jego wypowiedzi. — Zadowalał nas fakt, że ukończyłeś tę samą uczelnię co ja. Współpracujemy z nią, więc kolejna osoba w firmie z tego uniwersytetu będzie dodatkowym atutem. 

Kiwnęłam głową. 

— Dużo mnie nauczyli — wtrąciłam. 

— Domyślam się — odparł. — Dodatkowo polecił cię jeden z naszych profesorów, pan Genryusai Shigekuni Yamamoto. 

Drgnęłam, po czym zaczęłam się nerwowo śmiać. 

— Ach, tak! — krzyknęłam, po czym spuściłam głowę z rumieńcem na policzkach, szukając rzeczy na której mogłabym zatrzymać swój wzrok. — P-Profesor… Bardzo mnie lubił, ale nie byłem wybitną jednostką… Myślałem, że zapomniał o moim istnieniu…

— Kojarzył twoje imię, gdy je przedstawiłem. 

— Ach tak…

— I stwierdził, że byłeś bardzo pomysłowy. — Ichigo spojrzał w moje oczy, a ja przełknęłam głośno ślinę. — Ale chyba pomylił cię z inną uczennicą, bo cały czas mówił o tobie w formie żeńskiej. Nie wytrącałem go z błędu, to nieuprzejme wobec tak wyuocznej jednostki. 

— Ach tak…

— Mam nadzieję, że pozytywnie mnie zaskoczysz podczas współpracy. 

— Ja również… — jęknęłam. 


1 czerwca 2023

Love Script [ 2 ]

 .


Pairing: Ichigo x Orihime

Uniwersum: Bleach

Ostrzeżenia: Brak

Tytuł rozdziału: Wiadomość


Love Script #02.

Zbliżała się godzina dwudziesta. Niedzielny wieczór zapowiadał się dość zwyczajnie, choć razem z Tatsuki siedziałyśmy od jakiegoś czasu przed laptopem, oczekując informacji dotyczących przyjęcia do firmy BEET. Pomimo szczerej nadziei, że wywarłam na nich dobre wrażenie, zaczęłam się stresować. Koniec tygodnia już się zbliżał, a wiadomości jak nie było, tak nie ma. 

Przygryzłam paznokieć, aby odrobinę się uspokoić. Odświeżanie skrzynki mailowej tylko pogarszało mój stan. Może wcale nie chcieli pisać odpowiedzi nawet w formie odmowy? Wzdrygnęłam się na samą myśl. 

— Wypadłaś dobrze — westchnęła Tatsuki. — Nie masz czym się stresować. — Przyjaciółka uśmiechnęła się szeroko. — Ciebie na pewno przyjmą! Myślę, że byłaś najlepszym męskim kandydatem! 

Przewróciłam oczami, słysząc drwinę w jej głosie. Tatsuki musiała się naprawdę świetnie bawić… A ja się czułam, jakbym miała zaraz oszaleć! Nieubłaganie zbliżał się koniec dnia, a żadnej nowej wiadomości na skrzynce mailowej wciąż nie było! 

— Oszaleję… — jęknęłam i chwyciłam się za głowę. — Wyślij mnie do psychiatryka, Tatsu… Ała! — Przyjaciółka uszczypnęła mnie w ramię, aby sprowadzić mnie na ziemię. — Oszalałaś?! 

— Już przestań tak panikować — mruknęła, po czym przeszła na kanapę w salonie, by móc włączyć sobie telewizję. — Zamiast ślęczeć tyle przed tym laptopem, wyluzuj i coś ze mną obejrzyj. 

— Nie mogę odejść od komputera! — krzyknęłam i wskazałam palcem na monitor. — Jeszcze nie ma końca niedzieli! Mogą w każdej chwili napisać! 

— To będziemy się zmieniać co pół godziny. 

Westchnęłam głośno, by po chwili zgodzić się na pomysł przyjaciółki. Co mi szkodzi posiedzieć jeszcze trzydzieści minut przed ekranem laptopa? Jeśli wciąż nie będzie żadnego e-maila, to poproszę Tatsuki, by się ze mną zamieniła. 

— Co będziesz oglądała? — zapytałam, gdy dziewczyna wzięła do ręki pilot. 

— Wychodzi teraz nowy serial The Last Of Us… 

— Nie oglądaj beze mnie! — wtrąciłam, a zdziwiony wzrok przyjaciółki powędrował w moją stronę. Spojrzałam na ścianę i podrapałam się po policzku. — No wiesz… Lubię filmy o zombie… A o  serialach już nawet nie wspomnę… 

Tatsuki westchnęła głośno, by znaleźć na płatnej platformie inny serial. Była prawdziwą przyjaciółką i nawet w tak błahej sprawie zawsze chciała dla mnie jak najlepiej. Na samą myśl o naszym poznaniu się, zrobiło mi się miło na sercu. Znałyśmy już od dzieciństwa i nie ukrywałyśmy przed sobą żadnych tajemnic. 

— Dalej nic… — jęknęłam zdruzgotana. — Ile można decydować kogo się przyjmie?! 

— Tak duża i dobra firma jak BEET raczej ma sporo kandydatów — odparła niemal natychmiast Tatsuki. — Są znani na całą Japonię, a ich potencjał zauważa powoli reszta świata. Nie przyjmują byle kogo — podkreśliła wyraźnie. — Ciesz się, że w ogóle zaprosili cię na rozmowę kwalifikacyjną. 

— Wiem, wiem… — mruknęłam i oparłam się o blat stołu.

Spojrzałam w kierunku okna, ale nim się wpatrzyłam w krajobraz po drugiej jego stronie, usłyszałam dźwięk przychodzącego powiadomienia. Gwałtownie podniosłam głowę do poprzedniej pozycji i z wytrzeszczonymi oczami ujrzałam przed sobą informację o nowym e-mailu. 

— I jak? 

— N-nie wiem, Tatsuki-chan… Boję się otworzyć… 

Przyjaciółka przewróciła oczami, po czym podeszła do mnie i zmrużyła powieki. 

— Napisali, że „z przy…” i dalsza część wiadomości została ukryta! — jęknęłam, mając w głowie najgorszy scenariusz. Nie dostałam się! Na pewno!

— Nie panikuj! — Przyjaciółka stanęła tuż za mną i przyłożyła palce do touchpada. — Dawaj, ja ci to sprawdzę. 

Zasłoniłam oczy dłońmi, aby nie widzieć treści wiadomości. Czułam, jak moje serce zaczyna szybciej bić. Cała ta sytuacja sprawiła, że miałam ochotę się popłakać. Nie dopuszczałam do siebie myśli, że mogą mnie nie przyjąć. Byłam dobra w swoim fachu, ale co jeżeli zorientowali się, że nie jestem wcale mężczyzną? 

— Och… 

Szept Tatsuki sprawił, że po moich policzkach spłynęły łzy. Nie przeszłam – zrozumiałam to po jej głosie. 

— Wiedziałam… To nic… Ja… 

— Przykro mi, Orihime… 

— Nie to nic, serio — odpowiedziałam drżącym głosem. 

— Przykro mi, ale cię przyjęli. 

Przyjaciółka wzruszyła ramionami, a ja wciąż patrzyłam na nią ze łzami spływającymi po policzkach. Westchnęła ciężko i wskazała palcem na ekran laptopa. 

— Zobacz sama — powiedziała. — Przyjęli cię. Napisali, że wypadłaś najlepiej na rozmowie kwalifikacyjnej. 

Spojrzałam na włączony monitor, przeczytałam treść wiadomości i pisnęłam na tyle głośno, że sąsiedzi z każdej strony mieszkania prawdopodobnie mnie usłyszeli. Z uśmiechem na ustach, wciąż nie mogąc powstrzymać łez, wtuliłam się w przyjaciółkę. 

— Udało się, udało! — krzyknęłam szczęśliwa. 

— To jak? — zaśmiała się Tatsuki. — Idziemy to upijać? 

— Chodźmy najpierw zjeść coś do restauracji — odparłam. — Ja stawiam. Zamów wszystko na co będziesz miała ochotę. 

Tatsuki uśmiechnęła się podejrzanie, po czym pierwsza znalazła się przy drzwiach. Westchnęłam ciężko, ale nie miałam zamiaru cofnąć swoich słów. Dziś był najszczęśliwszy dzień w moim życiu! 

Wreszcie mogłam zacząć pracować u boku Ichigo Kurosakiʼego. Niczego więcej nie chciałam… 


✯✯✯


Mój plan odnośnie spędzenia wieczornego czasu w drogiej restauracji legł w gruzach, gdy tylko ujrzałam stan swojego konta. Zaledwie półtora tysięcy jenów raczej nie wystarczyłoby na kolację w Mina Sushi, dlatego postanowiłyśmy się udać do Ssachi Bar. Knajpka była nieduża, a jednocześnie stanowiła jedno z najchętniej odwiedzanych przez nas miejsce. Jedzenie było w końcu naprawdę dobre w porównaniu do ceny. Czego chcieć więcej? 

Tatsuki jako pierwsza przekroczyła próg drzwi taniego baru. Z uśmiechem na ustach kroczyłam tuż za nią, ale gdy tylko postawiłam pierwszy krok na panelach restauracji, zamarłam. Tuż naprzeciwko mnie siedział on! Właśnie w tym momencie mój wzrok spotkał się ze spojrzeniem nowego szefa! Ichigo Kurosaki, mężczyzna, do którego żywię uczucie już od kilku lat jest w tym samym pomieszczeniu i na dodatek wpatruje się we mnie!  

Czyżby już mnie poznał?! 

— Co ty wyprawiasz? — Tatsuki chwyciła mnie za nadgarstek i poprowadziła w stronę stolika. — Czemu się tak patrzysz na innych? 

— T-Tatsuki… — jęknęłam.

— Oszalałaś?! — szepnęła dziewczyna, a ja pochyliłam się nad blatem z przerażeniem wypisanym w oczach. 

— To on! — Podkreśliłam cicho. 

— On? — zapytała z lekko uniesionymi brwiami, po czym odwróciła się, by spojrzeć na Ichigo. Szybko zaczęłam ją jednak uderzać, aby nie robiła tego w tak oczywisty sposób. Mogła zniszczyć mój plan! 

— No nie odwracaj się! — jęknęłam kolejny raz. — Przecież się zorientuje… 

— Nie wygląda na domyślnego. 

— Jest bardzo inteligentny… 

— E…

— Przystojny…

— Inoue?

— Zabawny…

— Orihime!

— Nie krzycz, bo cię usłyszy! — odparłam, zasłaniając jej usta ręką. — Przecież kojarzy moje nazwisko…

Tatsuki przewróciła oczami, po czym wzięła do ręki menu baru. Nie musiała wybierać zbyt długo, od razu wiedziała, co wziąć. Ja natomiast miałam nieco większy problem. Nie potrafiłam się w ogóle skupić. Ichigo Kurosaki siedział w takim miejscu, że miałam na niego idealny widok. Mogłam go oglądać cały wieczór i zakochać się w nim jeszcze bardziej. W końcu jeszcze nigdy nie widziałam go tak roześmianego… 



Talon: Wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Dziecka i serdecznie przepraszam za zwłokę z rozdziałem ;;

5 kwietnia 2023

Love Script [ 1 ]

 .



Pod firmę BEET podjechałam piętnaście minut wcześniej. Rozchyliłam lekko wargi, obserwując wielkość budynku, w którym czekała już na mnie rekrutantka. Wieżowiec miał około piętnastu pięter. Pomimo podstawowego, prostokątnego kształtu, wyjątkowego charakteru budowli dodawały ogromne szklane okna. Uśmiechnęłam się pod nosem. Ichigo Kurosaki ciężką pracą osiągnął ten sukces. Byłam z niego naprawdę dumna. Ale teraz to ja chciałam dołączyć do grona programistów, którzy współpracowali z Ichigo, osiągając wspólnie tak wiele. 

Pierwsza gra z gatunku MOBAA, która wyszła spod skrzydeł BEET, szybko stała się popularna i dochodowa. Wskazywały na to liczne statystyki, które publikowali, aby być szczerym z odbiorcami. Podziwiałam za taką odwagę cały zespół. Przecież dając do wiadomości okresowe dochody firmy, mogli skazać się na niechęć partnerów biznesowych. 

Z rozmyślań wyrwał mnie dźwięk klaksonu. Podskoczyłam zaskoczona i odwróciłam się w stronę kierowcy taksówki, która mnie podwiozła pod budynek. 

— Zapłata — powiedział mężczyzna, a ja szybko zaczęłam przeszukiwać plecak w celu odnalezienia portfelu. Zmarszczyłam brwi. Nie było go! Przyspieszyłam poszukiwań, ale to nic nie dawało!

Nim zdążyłam poinformować o braku pieniędzy, poczułam za sobą czyjąś obecność. Przyjemna woń męskiej wody kolońskiej dotarła do moich nozdrzy. Obróciłam lekko głowę, by ujrzeć nieznajomego, który przez otwarte okno podawał kierowcy banknoty. 

— Reszty nie trzeba. 

W tym samym momencie ujrzałam jego twarz pierwszy raz od dawna. Gwałtownie odepchnęłam od siebie mężczyznę i zrobiłam parę kroków w tył. Taksówka odjechała, zostawiając nas samych. 

— Himeori Inoue? — zapytał. 

— Prezes Kurosaki — szepnęłam zaskoczona.

Poczułam jak moje usta unoszą się do góry, a oczu nie mogę oderwać od twarzy Ichigo. Stał się przystojniejszy i jednocześnie bardziej dojrzały. Miałam ochotę rzucić mu się na szyję i wyznać co do niego czuję. W tej chwili jednak nie mogłam tego zrobić. 

— Zapraszam do środka — powiedział chłodnym tonem mężczyzna. — Nasza rekrutantka Rangiku przeprowadzi z panem rozmowę kwalifikacyjną. 

— Mam nadzieję, że dobrze mi pójdzie! — krzyknęłam, ściskając dłonie na wysokość piersi. 

— Eee… No tak. — Ichigo odchrząknął. — Nie musi mi pan oddawać tych pieniędzy. Nie chciałem żadnych scen przed firmą, dlatego zapłaciłem. 

Kiwnęłam głową. Kompletnie wypadła mi z myśli sytuacja sprzed paru chwil. Przełknęłam cicho ślinę, gdy mężczyzna odsunął się, aby zrobić mi przejście do drzwi budynku BEET. Musiałam dać radę – choć z początku na pewno będzie ciężko, to w końcu przyzwyczaję się do bycia mężczyzną. 

Wreszcie pojawiłam się w środku wieżowca. Choć na zewnątrz budynek wyglądał oszałamiająco, tak wewnątrz było jeszcze lepiej. Myślałam, że firma będzie typowym biurowcem, który ma ściśle określone i sztywne zasady. Dlatego gdy ujrzałam ogromny hol w różnych barwach nie potrafiłam wyjść z zachwytu. 

— Zapraszam na drugie piętro. — Usłyszałam za sobą głos Ichigo. — Rangiku już czeka. 

Podążyłam za Kurosakim, wpatrując się w jego plecy. Miał na sobie zwykłą, czarną bluzę i dresowe spodnie. Nie wyglądał na prezesa popularnej firmy. Odbiegał od przyjętego schematu i wcale mu to nie przeszkadzało. Pewnie wolał być sobą – nie chciał udawać kogoś innego, nawet jeśli miałoby to sprawić nieprzyjemności. Swoją drogą właśnie to przyciągało mnie do BEET. Ta luźna, przyjazna atmosfera. 

— Rangiku!

Zachłysnęłam się własną śliną, gdy ujrzałam przed sobą kobietę z ogromnymi piersiami. Nawet koszula, którą miała na sobie, nie była w stanie zakryć rozmiarów jej atutów. Poczułam, jak na policzka wkradają mi się rumieńce. 

— Witamy w BEET, panie Himeori Inoue.

Rangiku posłała mi uśmiech, a następnie wskazała dłonią drzwi prowadzące do jednego z wielu gabinetów znajdujących się w budynku. Wciąż byłam pod ogromnym wrażeniem wyglądu firmy. Zacisnęłam pięści. W tym momencie jeszcze bardziej pragnęłam zatrudnić się w przedsiębiorstwie. 

— Proszę usiąść — powiedziała kobieta, wskazując palcem na sofę przy stoliku. Ukłoniłam się lekko i zajęłam wybrane miejsce. Nie potrafiłam wyjść z zachwytu i przestać się uśmiechać. — Dziękujemy bardzo za zainteresowanie się ofertą pracy w naszej firmie. — Rangiku wskazała dłonią w stronę osobnego pomieszczenia. — Kawy, herbaty? 

— Nie, dziękuję bardzo — odparłam z uśmiechem. Poprawiłam na szybko jeszcze zbyt duży garnitur męski. Musiałam ukryć pod zbyt dużymi rozmiarami swoje piersi, aby nikt od razu się nie zorientował, że jestem kobietą. 

— Firma BEET cieszy się w tym momencie ogromną popularnością i zaufaniem. Tej drugiej cechy oczekujemy również od naszych pracowników. Pan złożył CV na stanowisku programisty, więc jest to bardzo wymagająca funkcja. — Kobieta stała się nagle poważna. — Oczywiście na pana korzyść przy wyborze kandydatów wpłynęło ukończenie Uniwersytetu Informatycznego w Tokio. Pewnie nieraz Prezes został wspomniany na zajęciach? — zaśmiała się krótko. 

— Tak, to prawda — odparłam zgodnie z prawdą. Nigdy nie potrafiłam zapomnieć o jednym ze zdjęć Ichigo na Ścianie Sław Uczelni, której miejsce mogli zajmować jedynie wybitni absolwenci. 

— Prezes dzięki swoim innowacyjnym pomysłom stworzył BEET — odparła Rangiku. — Ostatnio pożegnaliśmy się z programistą. Niestety nie szanował pracy innych i nie wywiązywał się ze swoich obowiązków. Płynnie chciałabym kontynuować ostatnie zagadnienie, bo pewnie jesteś ciekawy, co czekałoby cię na stanowisku. 

Kiwnęłam głową. 

— Z tego co widzę, to twoja pierwsza praca. Pomimo braku doświadczenia chcielibyśmy zobaczyć, jak poradzisz sobie z problemem pewnego programu, który przygotowaliśmy na potrzeby rekrutacji.

— Jasne, nie widzę problemu — powiedziałam zadowolona. Czułam się pewnie, pisząc w różnych językach, więc myślę, że dałabym sobie radę. 

— Damy ci na to godzinę.

Po krótkim wyjaśnieniu mi problemu, przystąpiłam do rozwiązywania zadania. Szczerze powiedziawszy było bardzo łatwe. Nie chciałam jednak oddawać gotowego projektu, więc postanowiłam dodać od siebie parę funkcji. Wyskakujące i latające po ekranie pszczółki może rozbawiły by Ichigo? Postanowiłam zaryzykować.

Po czterdziestu minutach zwróciłam uwagę Rangiku. Kobieta podeszła do mnie ze zdziwioną miną, po czym zaśmiała się, widząc, co dodałam od siebie. 

— Jest pan bardzo pomysłowy, panie Himeori. 

— Niech mówi mi pani po prostu Himeori! — odparłam zakłopotana. Nie potrafiłam się jeszcze przyzwyczaić do nowej tożsamości. 

— Na studiach brałeś udział w jakiś projektach? 

— Niestety nie — powiedziałam zgodnie z prawdą. — Ale wykonałem parę własnych projektów. Mogę je przedstawić. Przede wszystkim były to gry typu Visual Novel. 

— Hm… — szepnęła kobieta, zapisując coś w notatkach. Przełknęłam głośno ślinę. Czyżbym tą odpowiedzią skazałam się na porażkę? — Jaki masz cel zawodowy?

Przez chwilę nie byłam w stanie odpowiedzieć. W głowie cały czas siedział mi Ichigo – w gruncie rzeczy to chciałam po prostu pomóc mu rozwinąć jego firmę za pomocą swoich umiejętności… Ale przecież nie mogłam czegoś takiego powiedzieć!  

— Chcę stworzyć grę, z której Prezes, a także pozostali pracownicy byliby dumni. Chciał… — urwałam na chwilę, bo w porę zorientowałam się, że użyłabym rodzaju żeńskiego w swojej wypowiedzi. — Chciałbym, aby firma dzięki moim umiejętnościom i pomysłom zyskała dodatkowych klientów. 

Kobieta po raz kolejny uśmiechnęła się. Znów zapisała coś w swoim notesie. Przełknęłam głośno ślinę. Zaczęłam obawiać się wyniku rekrutacji. Postanowiłam jednak nie przejmować się na zapas – w przyszłości na pewno będą jeszcze poszukiwali pracowników… Poza tym moje umiejętności i pomysłowość raczej wzbudziły w rekrutantce zainteresowanie. 

— Dziękujemy bardzo za rozmowę — powiedziała kobieta i wstała ze swojego miejsca. — O wynikach rekrutacji oczywiście wszystkich kandydujących poinformujemy. Przyszedł pan jako ostatni, więc e-maila z przyjęciem lub odrzuceniem wyślemy pod koniec tygodnia. 

— Dziękuję w takim razie.

Na koniec rozmowy uśmiechnęłam się szeroko i jeszcze na chwilę zerknęłam w stronę gabinetu prezesa firmy BEET. Już nie mogłam się doczekać wyników. Chciałam pojawić się w miejscu, w którym mogłabym widzieć Ichigo codziennie. 



Talon: Dziękuję za takim odzew pod prologiem Love Script! ♥ Mam nadzieję, że pierwszy rozdział również was nie zawiódł pomimo długości. Na razie utknęłam na czwartym rozdziale i nic nie jestem w stanie dalej napisać... Zamiast tego – pisałam 11 rozdział niemal zapomnianego opowiadania pt. „Mogę być twoim bohaterem”. Nawet nie wiecie, jak się cieszę, że w końcu coś napisałam do tego opowiadania! ^^
 

29 marca 2023

Love script [ 0 ]

 .



Siedziałam przy toaletce, wpatrując się we własne odbicie. Rude włosy, które zapuszczałam już od drugiego roku studiów, osiągnęły właśnie nowy rekord. Sięgały mi już na wysokość lędźwi. Uśmiechnęłam się pod nosem i chwyciłam do ręki garść włosów. Jeszcze chwilę się wahałam nim palcami drugiej dłoni złapałam nożyczki. Siłę dodało mi jednak zdjęcie, które zaczepiłam o ramę lustra. 

Ichigo Kurosaki. 

Przełknęłam ślinę, przypominając sobie rozdanie dyplomów ukończenia dodatkowego kursu dla programistów kończących Uniwersytet Informatyczny w Tokio. To wtedy po raz pierwszy (i ostatni) uścisnęłam dłoń absolwenta tejże uczelni, którą ukończył z wyróżnieniem i zaraz po zdaniu pracy magisterskiej, otworzył własną firmę BEET. Nie mogłam zapomnieć o tym uścisku – był to dotyk, którego pragnęłam już od pięciu lat.

Ichigo Kurosaki był bowiem moim wieloletnim crushem. 

Zacisnęłam mocniej pięść, w której trzymałam nożyczki. Byłam zdeterminowana, aby spełnić swoje marzenia. Musiałam stać się mężczyzną. Nie miałam innego wyboru. Aby dołączyć do BEET byłam zmuszona obciąć włosy, kupić nowe ubrania męskie i zmienić swój sposób bycia. 

Ichigo Kurosaki nie przyjmował do pracy kobiet. 

Wciąż nie znałam powodu jego niechęci do płci żeńskiej, ale wcale nie miałam zamiaru się poddawać. Chciałam zdobyć posadę programistki w jego firmie i zdobyć jego serce. Tyle lat czekałam, aby znów go spotkać. Pomimo licznych namów ze strony przyjaciółki, aby dać sobie z nim spokój, nie potrafiłam o nim zapomnieć. A może nawet nie chciałam? 

Przygryzłam dolną wargę, by przekonać samą siebie, że dla miłości jestem w stanie tyle zrobić. Przybliżyłam nożyczki do rudych włosów, wciąż wpatrując się we własne odbicie. Czułam napływającą adrenalinę. Chciałam tego, naprawdę, ale nim zdążyłam wykonać pierwsze cięcie, do mojego pokoju wparowała Tatsuki. 

— Co ty chcesz zrobić?! Oszalałaś?! — krzyknęła i wyrwała mi z rąk nożyczki. — Tyle czasu zapuszczałaś te włosy i chcesz je teraz ściąć?! 

— Muszę to zrobić — odpowiedziałam spokojnie. — Oddaj mi je, Tatsuki-chan. Chcę go poznać i zostać programistką. 

Arisawa plasnęła się dłonią w twarz. Wyglądała na poirytowaną, ale i zmartwioną jednocześnie. 

— Pomyśl, Orihime, choć przez chwilę — powiedziała, po czym usiadła na moim łóżku. — Przecież wcale nie musisz obcinać włosów. No może tylko trochę, ale nie na krótko!

— To jaki masz pomysł?

— Możesz użyć peruki! 

— Peruka? — zapytałam. 

Spojrzałam po raz kolejny na swoje odbicie i uśmiechnęłam się szeroko. Mogłam jednocześnie być mężczyzną bez obcinania ukochanych włosów! Wstałam z miejsca i przytuliłam przyjaciółkę. 

— Jesteś genialna, Tatsuki-chan! — krzyknęłam zadowolona, by następnie pociągnąć ją w stronę drzwi. — Pomożesz mi wybrać nową fryzurę! 

— W co ja się wpakowałam… 



Talon: Zaniedbałam nieco UtF za co bardzo was przepraszam! Ale dziś przychodzę z nowością love script. Mam nadzieję, że opowiadanie wam się spodoba.