Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sayonara todoroki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sayonara todoroki. Pokaż wszystkie posty

20 września 2023

Sayonara, Todoroki [ 1 ]

 .



Obudził się zlany potem. Gwałtownie podniósł się do pozycji siedzącej i chwycił za koszulkę. Zaczął się dusić. Starał się za wszelką cenę nabrać ze spokojem powietrza, ale strach nie pozwolił mu na to. Duszność stała się walką o życie. Miał tego serdecznie dość. Po raz kolejny przypomniał mu się koszmar dzieciństwa. Koszmar, który przeżył. 

— Nie zbliżaj się! Potworze! — szepnął, trzymając się za głowę. Wypowiedział słowa, które wykrzyczał przyjacielowi prosto w twarz. — Inohara… Przepraszam! To wszystko… Nie mogłem… — Todoroki przerwał na chwilę i przetarł twarz, po której spływały krople potu. — Nie byłem w stanie go powstrzymać…

— Shouto?

Do pokoju chłopaka weszła jego starsza siostra. Na widok roztrzęsionego brata podbiegła do niego i otuliła go. Starała się uspokoić Todoroki’ego, głaszcząc go po głowie. Drżał. 

— Z-Zostaw mnie… proszę… — szepnął. 

Chciał jak najszybciej wyswobodzić się z uścisku. Musiał zostać sam. Nie chciał, aby ktokolwiek mu w tym momencie przeszkadzał. Sam powinien poradzić sobie ze swoim problemem. Przecież nie mógł tak funkcjonować do końca swoich dni. 

— Shouto…

— Ja muszę sobie poradzić z tym sam — szepnął i odsunął od siebie dziewczynę. — Proszę cię… Nie możecie się w to pakować… Muszę to załatwić sam. Zrozumcie to wreszcie. 

— Shouto, ale my ci lepiej pomożemy. Załatwimy fachową pomoc, rozumiesz? — Fuyumi stanęła przy drzwiach, obserwując brata z niepokojem wypisanym na twarzy. 

Brak odpowiedzi zasugerował dziewczynie, aby opuściła pokój, do czego oczywiście się dostosowała. Todoroki musiał sam stawić czoła swoim koszmarom. Oni już nie mogli mu pomóc pomimo wszelkich prób. 

— Zostawcie mnie po prostu samego… — westchnął, gdy został już w sypialni sam. Spojrzał na biały sufit. 

Tyle się zmieniło, odkąd uratowano go z dziecięcego więzienia. Otrzymał fachową pomoc psychologiczną, psychiatryczną, a także nauczycielską. Dzięki indywidualnym lekcjom nie był już w tyle w porównaniu do rówieśników, a nawet zdążył ich wyprzedzić. Zatroszczono się również o wizerunek Shouto. Z radością Endeavor ogłosił powrót najmłodszego syna oraz przekazał służbom policyjnym informacje na temat miejsca, w którym pozostałe dzieci były przetrzymywane. 

Ale z upływem lat – Todorokiemu brakowało tej jednej osoby.  

— Yasuhiro Ryouta… — szepnął, ocierając łzę, która spłynęła po jego policzku. — To przeze mnie odszedłeś… — Todoroki znów opadł na łóżko. — Nie uratowałem cię wtedy… A miałem na to szansę! To… przeze mnie… 

Nastolatek zacisnął mocniej pięści. Dopiero teraz naszła go agresja. Był wściekły na siebie i dawnego przyjaciela. Gdyby Yasuhiro nie wyrwał duszy Inohary… wszystko byłoby dobrze! Ale prawdopodobnie Endeavor zbierałby wtedy szczątki swego syna… Z tego powodu Shouto nie wiedział, które decyzje są podejmowane słusznie, a które wręcz przeciwnie. 

Przemyślenia chłopaka przerwało nieoczekiwane połączenie telefonu. 

Midoriya Izuku.

Todoroki nabrał powietrza do ust, a następnie powoli je wypuścił. Musiał się uspokoić. Natychmiast. Nastolatek nacisnął zieloną słuchawkę, po czym przybliżył komórkę do ucha. 

Todoroki-kun!

— Coś się stało? — zapytał zdziwiony Shouto, słysząc nieoczekiwany krzyk znajomego z klasy.

Przyjdź szybko na teren pierwszego placu treningowego! 

 — Co się dzieje? — zadał kolejne pytanie tym razem wyraźnie zaniepokojony. 

Ten chłopak twierdzi, że cię zna.

Shouto wytrzeszczył oczy, wpatrując się sufit. Gwałtownie podniósł się do pozycji siedzącej, a następnie podbiegł do szafy i przebrał się w coś luźnego. Pomimo wczesnej pory postanowił wyjść z mieszkania. Ubrany w dresowe spodnie i bluzę udał się w wyznaczone przez Midoriyę miejsce. 

Jeśli Shouto szukał nieznajomy chłopak… czy mógł być to… Ryouta?

Nastolatek przyspieszył bieg, by po dwudziestu minutach pojawić się na placu treningowym. Czekał już tam na niego drżący ze strachu Izuku, który wpatrywał się w koleżankę z klasy, Ochaco. 

— Midoriya, co się…

— Shouto. 

Beznamiętny głos Uraraki sprawił, że Todoroki spojrzał na nią i zacisnął pięści. Tylko jedna osoba nazywała go po imieniu… Musiał być to Yasuhiro… I musiał przejąć kontrolę nad ciałem dziewczyny. Dlatego Izuku po niego zadzwonił… Szantażem Ryouta starał się spotkać z synem Endeavora. 

Ale najważniejsze dla Todoroki’ego było to… że znów ujrzy przyjaciela z dzieciństwa… Przyjaciela, którego nazwał potworem i zostawił na pastwę losu… Przyjaciela, który go uratował. 

— Witam cię serdecznie, Shouto — męski głos doszedł zza drzew. 

Todoroki przełknął ślinę, gdy ciało Ochaco upadło na trawę, a Shouto spojrzał na las, którym otoczone było pole treningowe. W zasięgu wzroku nastolatka pojawiło się nieznajome męskie ciało. Wysoki, nieco wychudzony chłopak kierował się w stronę licealisty spokojnym krokiem. 

— Uraraka-chan! — krzyknął Midoriya i podbiegł do nieprzytomnej dziewczyny. 

Shouto jednak nie zwracał na niego uwagi… Teraz liczył się tylko… prawdopodobnie Ryouta.    

 



11 sierpnia 2021

Sayonara, Todoroki [ 0 ]



Todoroki siedział na zimnym podłożu i wpatrywał się w akcję rozgrywającą się tuż naprzeciwko niego, nie potrafiąc wykonać najmniejszego ruchu.  Przez paraliż ciała wywołany strachem nie mógł nawet otworzyć zsiniałych ust, czy choć na chwilę przymknąć zmęczonych powiek. 
Obserwował widok, którego wcale nie chciał oglądać.
Jego najlepszy przyjaciel, Yasuhiro Ryota walczył teraz o ich wolność w nadziei, że w końcu wyrwą się z tego okrutnego miejsca, które zarządzane było przez najniebezpieczniejszego miejskiego złoczyńcę. Czterolatek o ciemnym kolorze włosów mimo ogromnego zmęczenia oraz przerażenia nie potrafił się poddać nawet jeśli wiedział iż nie miał z przeciwnikiem żadnych szans. On miał nadzieję, że w końcu uda mu się poprawnie użyć swoich jeszcze nieodkrytych zdolności i uratuje przyjaciół, których traktował jak młodszych braci. Jako jedyny miał siłę, aby ich ochronić, więc był w stanie zrobić wszystko.
Dosłownie wszystko — nawet zabić.
Czarnowłosy kątem oka spojrzał na trzęsącego się Shouto i już wiedział co powinien zrobić. Decyzja okrutna, lecz podczas wojny muszą pojawić się jakieś ofiary, czyż nie? A skoro syn znanego superbohatera był jego pierwszym, a zarazem najbliższym przyjacielem to postanowił iż jego uratuje na początek. Być może było to głupie rozstrzygnięcie, ale był jeszcze dzieckiem, nie zastanawiał się nad konsekwencjami, które miały wyniknąć po zakończeniu walki.
— Uratuję go — szepnął Ryouta zaciskając mocno usta, kiedy wyobraził sobie spotkanie na którym się poznali. — Przepraszam Inohara... Będziesz musiał wytrzymać nieco dłużej.
Zaskakujący dźwięk upadającego na ziemię metalu rozniósł się po najbliższej okolicy, co dało szansę chłopczykowi na odciągnięcie uwagi dziesięć razy silniejszego wroga, który był już poirytowany tą bezsensowną i dziecinną walką. Nieznany mu dotąd Yasuhiro był niezwykle silny nie posiadając nawet Daru, jednak bez niego nie był zagrożeniem dla wojownika posługującego się mocą zmieniania różnego materiału w żelazo. Gdy złoczyńca dotknął jego ramienia zmienił strukturę jego jak dotąd lekkiego sweterka w ciężką zbroję przez którą chłopczyk upadł na ziemię. 
— Zabiję cię, ty mały! — Już chciał zadać mu ostatni cios, lecz wtedy czterolatek spojrzał w jego oczy, tym samym po raz pierwszy używając swojej zdolności.
Nieoczekiwanie dla wszystkich przeniósł duszę okrutnego Sana do znajdującego się niedaleko ciała jednego z jego przyjaciół, Inohary, dzięki czemu był w stanie pozbyć się upierdliwego, ciężkiego żelastwa ze swojego ciała. Teraz miał na sobie jedynie krótki czarny t-shirt, tego samego koloru spodnie oraz czerwony szalik, który dostał od Todorokiego. Ich przyjaźń cenił najbardziej, dlatego postanowił...
Poświęcić Inoharę. 
W momencie w którym złoczyńca ocknął się w nieznajomym ciele Ryouta doskoczył do niego, po czym brutalnie poderżnął mu gardło. Po policzkach czarnowłosego spływały ogromne krople łez, lecz zrobił to by uratować Shouto — zabił nie dość, że złoczyńcę, to przyjaciela...
Ale naprawdę zrobił to by uratować Todo! 
Gdy chłopiec odwrócił głowę w bok spotkał się z przerażonym spojrzeniem trzylatka. Był tylko rok młodszy, a widział już tak dużo okrutnych rzeczy... 
— Shouto...
— Nie! — wrzasnął nagle i odsunął się nieco dalej. — Nie zbliżaj się! P-Potworze! 
W momencie w którym wykrzyczał najgorsze bluźnierstwo w stronę dziecka tuż przy nim pojawił się superbohater ziejący ogniem — jego ojciec, Endeavor, a jedyne co mógł zapamiętać czerwono-białowłosy chłopiec to były te smutne zielone tęczówki, które wyglądały jakby miały się zaraz rozkleić. 
Yasuhiro cierpiał.