Pokazywanie postów oznaczonych etykietą naruto. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą naruto. Pokaż wszystkie posty

10 lipca 2024

Opowiadanie Naruto – Spectrum – Rozdział 10

 .


Anime : Naruto

Główni bohaterowie : OC

Pairing : -

Ostrzeżenia :  -

Gatunek : -

Na podstawie: -


Spectrum #09.

Kubek z gorącym napojem niemal wypadł z ręki seksuolog, gdy do gabinetu Michiko wkroczyła dojrzała kobieta z bardzo pokaźnym i wyeksponowanym biustem. Pewność siebie biła od niej już od przekroczenia progu drzwi, ale w postawie pacjentki była również nutka zawahania. 

— Pani Tsunade? — zapytała spokojnie seksuolog i odłożyła kubek na stół. — Kawy, herbaty, wody? 

— Herbatę poproszę — odparła kobieta. 

— Proszę usiąść i się nie krępować — powiedziała Michiko z uśmiechem. Podeszła do ekpressu, wskazując dłonią na posiadane pudełka. — Zwykłej, czarnej, zielonej, smakowej? 

— Smakową. 

Po paru minutach obydwie kobiety siedziały naprzeciwko siebie, starając się nawiązać kontakt. Na szczęście Tsunade nie była zamkniętą na świat osobą, więc dialog się kleił. 

— Z mężem rozwiodłam się zaledwie dwa miesiące temu, ale wciąż nie jestem w stanie nikogo znaleźć… Naprawdę nie wiem, co ze mną jest nie tak… — mruknęła Senju, krzyżując ręce przy piersiach. — Przecież niczego mi nie brakuje! Na dodatek dbam o siebie bardziej niż niejedna kobieta w moim wieku… 

— A korzysta pani z jakichś aplikacji randkowych? — zapytała Michiko, a na twarzy kobiety pojawił się pokaźny rumieniec. 

— No mam profil na jednym… Ale gdy ktoś mi się spodoba, to mi pisze, że jestem za stara! A przecież to ludzie w moim wieku! 

— A pisał ktoś młodszy do ciebie? — Kolejne pytanie seksuolog znów zaskoczyło pacjetkę, która po raz kolejny się zawstydziła. 

— Pisze do mnie taki jeden… — szepnęła Tsunade, drapiąc się po policzku. — Ale on ma niecałe czterdzieści lat! Nazywa się Dan i jest bardzo przystojny… Temu nie można zaprzeczyć… Ale przecież ja powinnam mieć faceta w swoim wieku! Wiesz… Dojrzały, kulturalny… Co prawda Jiraiya nie do końca taki był, ale… wciąż był starszy! 

— W takim razie musimy zacząć od bardzo ważnej rzeczy! — Kusakabe uśmiechnęła się lekko. — Po pierwsze to nie jesteś za stara… Zacznę mówić do ciebie swobodnie, dobrze? — Senju kiwnęła. — A po drugie to, że osoba jest starsza nie oznacza że jest lepsza. Zresztą sama to przed chwilą stwierdziłaś. 

— No tak, ale…

— A jaki jest Dan? — zapytała seksuolog i upiła łyk kawy. — Czujesz nacisk z jego strony?

— Właśnie nie… Wydaje mi się być bardzo zaangażowany w naszą relację… Tyle że chłopak ma tylko trzydzieści siedem lat… — mruknęła kobieta i westchnęła głośno. — Co jeżeli byłby ze mną tylko dla pieniędzy? 

— Cóż, powiem ci tak — odparła Michiko. — Wreszcie jesteś wolną i szczęśliwą osobą! Widać po tobie, że promieniejesz odkąd wyzwoliłaś się z kajdanek małżeństwa. Teraz powinnaś korzystać z chwili i zacząć żyć swoim życiem. Dan byłby z tobą dla pieniędzy? Wspaniale! A ty byś miała przystojnego kochanka u boku, który może dać ci… dużą satysfakcję seksualną. 

— Seksualną? 

— Ależ oczywiście! 

— Hm… W sumie ostatnio o nim myślałam… — jęknęła Senju, po czym gwałtownie podniosła się z wygodnego siedzenia. — Tak! Chcę się z nim umówić! Wreszcie ktoś się mną zainteresował! Już pal licho z tym, że jest młodszy! To nawet lepiej! Pokażę mu, jak to się robi! 

— Dokładnie! Korzystaj z życia! 

Tsunade uśmiechnęła się, a następnie wzięła torebkę z zamiarem opuszczenia pomieszczenia i otworzyła drzwi. Po westchnięciu wyszła pewna siebie. 

— A-Ale sesja się jeszcze nie skoń…

Seksuolog chciała ją zatrzymać, ale nie miało to najmniejszego sensu. Tsunade Senju już chciała skorzystać z życia, które jeszcze jej zostało. Nie miała czasu na dalsze rozmowy. 


3 czerwca 2024

Love Story [ 11 ]

 


Sakura nie wiele myślała, gdy patrzyła na twarz Sasuke. Stał tak blisko, że tylko kwestią czasu było, nim ona spadnie do tyłu. Zaczynało brakować jej powietrza. Nawet w marzeniach nie sądziła, że Uchiha będzie obok. W dodatku jako pierwszy składać jej życzenia noworoczne.

Chciała zamknąć oczy i pozwolić, aby ją pocałował. W końcu już pierwszy raz mieli za sobą. Przybliżając się, poczuła mocny uścisk, a następnie Ino porwała ją.

— Wszystkiego najlepszego Haruno!

Sakura nie wiedziała, czy ma udusić przyjaciółkę, a później jej zwłoki rozpuścić w kwasie? Oglądała kilka programów kryminalistycznych, więc jej znajomość tematu była dość duża.

— Wszystkiego dobrego Ino — odpowiedziała, siląc się na uśmiech.

Popatrzyła w stronę, gdzie jeszcze chwilę temu był Uchiha. Lecz nie było już tam nikogo. Najwidoczniej chłopak wszedł do mieszkania.

Sakura wciąż miała na sobie jego kurtkę, która tak bardzo nim pachniała. Ino prawie od razu zniknęła, tak szybko jak się pojawiła. Haruno złożyła życzenia też Hinacie, która miała na twarzy rumieńce. Najwidoczniej Uzumaki coś musiał jej powiedzieć.

— Wyglądasz jak pomidor — zauważyła Sakura.

— Naruto zapytał się — zaczęła, lecz od razu schowała twarz w dłonie.

— Nareszcie?

Hinata pokiwała głową na znak akceptacji. Najwidoczniej Uzumaki zapytał, czy będą razem. A dziewczyna nie miała wyjścia, bo przecież od zawsze był jej miłością.

— Widziałam, że Sasuke stał obok ciebie — wtrąciła Hyuga.

— Był, stał, ale już poszedł — odpowiedziała Sakura.

— Ino czasem nie pomyśli… Znasz ją.

— Przecież nie mam do niej pretensji.

Hinata podniosła brew do góry, a potem machnęła ręką. Najwidoczniej miała inne zdanie, lecz postanowiła tego nie zdradzać.

— Przecież Sasuke miał być w górach — wtrąciła Ino, gdy wracali do mieszkania Sai’a.

— Może coś się stało — odparła Sakura. — Dajcie spokój.

Nim zdążyła wejść do salonu, poczuła uścisk na przegubie i po chwili znalazła się w małym pokoju. Popatrzyła na Sasuke, który zamknął drzwi.

— Nie było czasu porozmawiać — rzekł, patrząc na Sakurę.

Haruno przypomniała sobie, że wciąż ma jego kurtkę. Szybko ściągnęła ją z ramion i podała zdziwionemu Sasuke. Uchiha odłożył kurtkę na bok, po czym skierował się bliżej łóżka, na którym siedziała Haruno. Dziewczyna obserwowała, jak przysiada się blisko. Zdecydowanie zbyt blisko.

Sakura mogła poczuć jego zapach, nawet się nie zaciągając. Był rozkoszny i przyjemny. Powodował, że mimowolnie serce waliło jej, jakby chciało wypaść z piersi. Działał na nią niczym substancja odurzająca. I zapach i Sasuke.

— To o czym… — wtrąciła nieśmiało.

— Jesteś dziewczyną — powiedział Sasuke. — Wiem, że mogę na ciebie liczyć. Przepraszam, jeżeli odniosłaś wrażenie, że unikałem cię w szkole.

Przez moment Haruno zastanawiała się, co tak konkretnie znaczyło zdanie: Jesteś dziewczyną? Dlaczego Sasuke go użył? Przecież to nie było w jego stylu. Naruto, Kiby tak, ale nie Sasuke. Z drugiej strony była ciekawa, co tak naprawdę ukrywa Sasuke? Dlaczego odsunął się, jakby była trędowata. Lub co gorsze… Jakby mu się po prostu znudziła.

No ale była słabą trójką…

— Bardzo cię lubię Sakura — rzekł, a onyksowe oczy zaświeciły szczerym blaskiem. — Jednak nie chcę, byś pomyślała…

Stop! Czy właśnie Sasuke pragnie jej powiedzieć, że pocałował ją w samochodzie, a teraz po prostu ma spadać od niego? Czy Uchiha chce ją spławić? A te wszystkie sygnały, o których mówiła Ino?

— Poznałem kogoś — Sasuke chwycił jej dłoń. — Jesteś fantastyczna, lecz też wiem, że może dawałem ci złudne nadzieje…

— Nie… — pokręciła głową, chcąc zaprzeczyć. — Rozumiem Sasuke. Nic przecież się między nami nie wydarzyło…

Choć było jej przykro, wiedziała, że nigdy nie powinna była myśleć, że ktoś taki jak Sasuke Uchiha zwróci na nią uwagę. Wielokrotnie podkreślała, że przecież jest słabą trójką… Mimo wszystko ścisnęła dłoń w piąstkę.

— Sakura — usłyszała jego zachrypnięty głos. Sasuke przybliżył się, tak, że tylko centymetry dzieliły ich twarze. Odsunęła się, aby przypadkiem nie zrobić czegoś głupiego.

Przecież dopiero powiedział ci, że nie chce dawać złudnych nadziei, pomyślała. Twarz Sasuke przybrała zmartwiony wyraz, a sam kapitan jakby ponownie odzyskał nad sobą panowanie i wstał z łóżka. Materac wydał charakterystyczne skrzypnięcie.

— Przepraszam — rzekł ze smutkiem w głosie. — Nie powinienem cię zadręczać swoimi sprawami. Jednak… Jednak nie mogę o tym porozmawiać z Naruto. A ty, jesteś dziewczyną…

Haruno zamrugała kilkakrotnie. Co tak właściwie Sasuke od niej chciał? Im dłużej tkwiła w tym pokoju, tym mocniejsze miała przeczucie, że to nie skończy się dobrze. Nie dlatego, że zawiodła się na swoim rozsądku, ale przede wszystkim martwiła się o przewodniczącego.

— Chodzi o to — ciągnął dalej. — Może to głupio zabrzmi, ale czy uważasz, że można się zakochać w osobie, tylko poprzez wymianę sms’ów?

Sakura przełknęła ślinę. Czy Sasuke Uchiha właśnie zdradził, że coś poczuł, poprzez pisanie wiadomości? Czy jemu chodziło o nią? O tych kilka trywialnych zdań. Które mimo swej prostoty, były po prostu szczere?

— Nie za bardzo rozumiem…

Uchiha westchnął, a potem pokiwał głową. Odnalazła na jego twarzy lekki zawód. Jednak nie chciał dać tego po sobie poznać.

— Napisała do mnie pewna dziewczyna — rzucił spokojnie, choć w jego głosie, Sakura wyłapała delikatne wahanie. — Z początku nie wiedziałem, jak się zachować. Z każdą kolejną wiadomością… Poczułem, że mogę się przed nią otworzyć. Jakbym rozmawiał z najlepszym przyjacielem. Z… Bratnią duszą.

Onyksowe oczy Sasuke spoczęły na jej twarzy. Sakura zobaczyła w nich błysk i po prostu szczerość. Sasuke Uchiha był całkowicie poważny.


*


Powrót do domu był zdecydowanie inny, niż sobie założyła. Po rozmowie z Sasuke Sakura czuła pewnego rodzaju smutek. Ponieważ wiedziała, że Uchiha jest zawiedziony z powodu zerwanej korespondencji. W dodatku nie mogła wyjawić, że to ona. Nawet w sytuacji, w której przyznał się, że zaczął coś czuć.

Sakura zobaczyła w myślach obraz i sceny, które były wynikiem przyznania się do tego wszystkiego. Obawiała się, że przewodniczący znienawidzi ją, ponieważ tyle razy miała okazję, aby przyznać się, a jak tchórz, po prostu milczała.

Jesteś głupia, powtarzała sobie w myślach. Poczuła do siebie wstręt. Gardziła występkiem, który popełniła. Sasuke nie zasługiwał na to wszystko. Był porządnym chłopakiem, mądrym, kulturalnym, oddanym przyjacielem.

Hinata z Ino proponowały, że ją odprowadzą, aczkolwiek Sakura wymknęła się ukradkiem. Wiedziała, że jest trzeźwa i nic jej nie grozi. Poza tym potrzebowała się przewietrzyć. Pragnęła ochłonąć i zrozumieć, co tak właściwie się stało? Sasuke prosił ją o radę. Był zdezorientowany. Opowiadał, że czuje się poirytowany tym, że dziewczyna urwała kontakt. Niby rozumiał, co do niego napisała, a jednak… Wyjawił, że pierwszy raz w życiu, ktoś po prostu dał mu kosza. I nie obchodziło go, czy na tym straci jego duma. Po prostu uważał, że zasługiwał na coś więcej, niż urwany kontakt.

Sakura szurała nogami po odśnieżonym chodniku. Patrzyła na płyty chodnikowe, które ułożone były według ściśle określonego wzoru. Nie ulegały odkształceniu, pomimo ciężkich warunków pogodowych.

— Bardziej niż Merida — usłyszała znajomy głos. — Przypominasz kopciuszka.

Gaara stał oparty o barierkę, na końcu ulicy. Jego miętowe oczy spoczęły na twarzy Sakury. A potem zerwał się i stanął obok niej.

— Dawno jest już po północy — odpowiedziała.

— Ale tak samo znikasz niezapowiedzianie i bez pożegnania.

No Sabaku zaproponował wspólny spacer. Kiedy Haruno zaprotestowała, że nie potrzebuje eskorty, zarzekał się, że za rogiem jest przystanek, na którym umówił się z uberem. Nie pozostało nic innego Sakurze, jak zgodzić się i pójść razem w północnym kierunku.

— Nie wyglądasz, jakbyś dobrze się dzisiaj bawiła.

— Jestem zmęczona — odparła zgodnie z prawdą. — Wszyscy zaczęli się zbierać, a Ino z Hinatą pozostały ze swoimi partnerami.

Gaara nie narzucał się, aczkolwiek przyjemnie się z nim rozmawiało. Nim Sakura się zorientowała, stali pod furtką jej domu. Oczywiście podziękowała uczniowi Sunagakure za odprowadzenie i pożegnała się, przytulając do ciepłej klatki piersiowej. No Sabaku uśmiechnął się i stwierdził, że z chęcią weźmie od Sakury numer. Po chwili zawahania się Haruno wpisała go na jego telefonie, a potem pomachała i weszła przez bramkę. Przez okno pokoju zauważyła, że brat Temari wciąż w tym samym miejscu. A potem odwrócił się i z uśmiechem na ustach odszedł.




Od K: Dawno nie było Love Story, więc macie taki prezent ode mnie. A co? Mam nadzieję, że jesteście zadowoleni i to co na górze, zaspokoiło Wasze gusta. :)

23 października 2023

Bad Soul [ 9 ]

 

Zabierz moje marzenia.


Leżałem na łóżku i próbowałem zasnąć. Choć na moment, na chwile. Spadające krople deszczu dudniły o parapet, a wdzierające się nikłe światło księżyca, raziło w oczy. Starałem się odpędzić dzisiejsze demony, lecz pogoda za oknem to skutecznie uniemożliwiała. Jedyne czego pragnąłem, to zakończyć ten cholerny dzień.

Sasuke.

Usłyszałem głos, który wewnątrz głowy, mącił i powodował, że bezskuteczne okazały się moje próby. Popatrzyłem na okno, później na stolik i drzwi wejściowe, które były zamknięte. Nim zdążyłem się odwrócić, okiennica otworzyła się z rozmachem. Nie czułem podmuchu, jednak doskonale wiedziałem, on wrócił.

— Nie mogłeś przyjść o jakiejś normalnej porze?

Uzumaki stał oparty o kuchenkę, a lazurowe oczy świeciły w ciemności. Westchnąłem.

— Nie radzisz sobie, jak widzę — odrzekł spokojnie i skrzyżował ręce na piersi.

— Przyszedłeś mnie pouczać, czy sprawdzać jak mi idzie?

— Wyruszam na misję, myślałem, że będziesz zainteresowany.

Spojrzałem na Naruto, który wciąż patrzył na mnie, a kąciki ust uniósł w parszywym uśmiechu. Doskonale wiedział, że Kakashi mnie nie wysyłał na misje, nie pozwalał trenować, ani chociażby ćwiczyć rzuty shurikenami. Uchiha Sasuke miał całkowity zakaz używania rodowego  dōjutsu.

— Dzięki, ale przecież wiesz, że nie mogę wyruszyć poza wioskę — odparłem z żalem i opadłem na poduszkę. Po cholerę Uzumaki tu przyszedł?

— Rozmawiałem z nim i się zgodził.

— Nie wierzę, aby dał się przekonać.

— Czasem potrafię być przekonujący.

Na twarzy jinchūrikiego pojawił się jeszcze szerszy uśmiech i zaczął poruszać charakterystycznie brwiami.

Idiota, pomyślałem. Zachowywał się wciąż dziecinnie, chociaż mieliśmy po dwadzieścia lat..

— Kiedy wyruszamy?

— Za dwadzieścia minut pod główną bramą — rzekł, podnosząc się i kierując w stronę okno. — Zabierz coś ciepłego. Tam, gdzie się wybieramy, może się przydać.

Popatrzyłem na znikającego Naruto, a następnie pochwyciłem pelerynę. Nie miałem zbyt wielkiego dobytku, więc nie zajęło mi wiele czasu, spakowanie się na misje. Chociaż miałem obojętny wyraz twarzy, cieszyłem się jak małe dziecko. Ta misja była moją szansą.

Szansą na uwolnienie z sideł ciemności, która ogarniała moje samotne życie. Która na każdym kroku dawała do zrozumienia, że jestem słaby i kruchy.

Szansą na pozostawienie nieznanych mi uczuć w wiosce.

Jaki głupiec by z tego nie skorzystał?


*


Podszedłem do bramy i się zawahałem. Czy rzeczywiście Kakashi wyraził zgodę? Czy będę mógł spokojnie wyjść poza te mury, które skutecznie od kilkunastu miesięcy utrzymały mnie w wiosce?

Na granicy zauważyłem stojącego Hatake, a z nim Uzumakiego. Nie potrafiłem wyrazić, jak byłem wdzięczny gamoniowi, że ubłagał hokage, by puścił mnie na misje.

Deszcz padał, a burza się rozszalała. Nad naszymi głowami przecinały nieboskłon długie błyskawice. Nie bałem się. Jednak cała ta pogoda odzwierciedlała mój psychologiczny bałagan.

— Kogoś brakuje? — zapytałem, zatrzymując się obok blondyna.

Na jego twarzy widniał cwaniacki uśmiech. Czyżby przez te wszystkie lata się zmienił? Pewności siebie nigdy mu nie brakowało, ale teraz to już było zbyt przesadne.

Nim Kakashi zdążył wypowiedzieć słowo, poczułem jej zapach. Biegła w naszym kierunku. Nie chciałem przyjąć do wiadomości, że osoba, przez którą chciałem jak najszybciej wyruszyć, będzie mi towarzyszyć.

Kurwa, zakląłem w myślach, gdy Sakura stanęła przy Kakashim. Nie uraczyła mnie spojrzeniem, właściwie się nie zdziwiłem.

— A ona tu po co? — burknąłem do Hokage.

— Tylko dzięki niej zostajesz wysłany na tę misję — odparł spokojnie, trochę leniwie, tak jak miał to w zwyczaju. Westchnąłem oburzony.

— Dobrze wiem, że nie jesteś w pełni sił, więc potrzebujemy medyka — Uzumaki klepnął mnie w plecy, a ja starałem się nie zacząć kaszleć. Cholerny idiota.

Nie odezwałem się, tylko skinąłem głową i za chwile podążając za pozostałą dwójką, udałem się na północ.



*


Zanim po dwóch dniach dobiegliśmy do pierwszego, większego przystanku naszej wyprawy, byłem cały mokry i zmęczony. Deszcz przerodził się w istną ulewę. Burze przewijały się codziennie, odkąd wyruszyliśmy. Włosy lepiły się nieprzyjemnie do czoła, a silny wiatr targał płaszczami. Nad nami kłębiły się czarne chmury, przepowiadające zbliżające się wichury

Zaproponowałem, że będę pełnił wartę, ponieważ i tak nie mogłem usnąć. Oczywiście spotkało się to ze sporym niezadowoleniem ze strony Haruno, lecz ostatecznie, po namowie Uzumakiego, przestała się upierać, kończąc wypowiedź słowem: róbcie, co chcecie.

Patrzyłem przez okno gospody na szczyty gór, gdzieś w oddali. Obserwowałem przecinające błyskawice i liczyłem powoli: jeden, dwa, trzy... Wtedy usłyszałem piorun i dostrzegłem, jak w oddali ogromny konar osuwa się z hukiem na ziemię. Znajdowaliśmy się w niewielkim miasteczku, które swoim wyglądem przypominały te miejscowości, które może zobaczyć w nawiedzonych, przerażających filmach. Chociaż właściciel nie wydawał się być zadowolony z naszego przybycia, pozwolił wykupić nocleg. Zresztą i tak byliśmy jedynymi rezydentami.

Przenocowaliśmy w gospodzie, która była obita starymi deskami. Dach pokryty był czarnym gontem, a budowla, oprócz znajdującej się na parterze kuchni i recepcji, na pierwszym piętrze miała trzy pokoje. Zamieszkaliśmy w największym, chociaż wolałem, aby Sakura nie naruszała mojej przestrzeni. Może przez to zgodziłem się na objęcie warty

Zrobiło się tak ciemno, że praktycznie nic nie było widać. Musiałem być ostrożny i każdy usłyszany dźwięk zweryfikowałem. Kolejny huk i kolejny piorun uderzający w drzewo. Oparłem głowę o chłodną ścianę.

— Powinieneś się przespać — usłyszałem za sobą tak znajomy głos

Odwróciłem się, niespiesznie, by nie pomyślała, że coś zaczęła dla mnie znaczyć. Chociaż zabrakło mi tchu, ponieważ wiedziałem, że ma zielone oczy, ale teraz wyglądały inaczej — metaliczne, dwa duże spodki. Obijały widok za oknem, burze i błyskawice

— Dam sobie radę — z trudem wypowiedziałem, starając się brzmieć naturalnie. — Jeszcze jest czas, więc korzystaj. Z tego, co mówił Naruto, do końca naszej trasy pozostało więcej niż tydzień.

Sakura podeszła bliżej, a ja starałem się odsunąć. Nie chciałem, by zburzyła ten mur, który od początku wyprawy tworzyłem. Złapała mnie za nadgarstek i przystawiła twarz bliżej. Magiczne oczy przenikały w głąb, czułem pewnego rodzaju konsternację. Przygryzła różowe, pełne usta, a ja nie potrafiłem się skupić. Ostatkiem silnej woli, odsunąłem ją od siebie.

— Sprawdzę, czy na dole jest bezpiecznie, chyba coś usłyszałem.

Zostawiłem Sakurę przy oknie, a sam zszedłem na dół do recepcji. Mimo że ona, jak i ja, wiedzieliśmy, że nic nam nie grozi, nie chciałem przy niej zostać.

Ponieważ zacząłem znów czuć, jak grunt załamuje mi się pod nogami. A na to nie mogłem sobie pozwolić.




Od Autorki: Dawno mnie nie było, ale teraz czas na wytłumaczenie. Poprosiłam i ustaliłam z Talon, że będę dodawać swoje autorskie teksty raz na dwa tygodnie. Teraz gdy już wszystko ogarnęłam, będzie co tydzień. Także mnie przypadł poniedziałek. Tym razem postawiłam na Bad Soul mam nadzieję, że się cieszycie ^^

4 października 2023

Spectrum [ 9 ]

 .



Michiko złączyła dłonie i przycisnęła je do ust. Od paru minut zastanawiała się, co odpowiedzieć nowemu pacjentowi. Niestety sprawa z którą przybył mężczyzna przerosła ją i nie wiedziała, w jaki sposób mogłaby mu pomóc… Ale w końcu była lekarzem! Cholera… on naprawdę oczekiwał, że mu pomoże!

— Cóż… 

— Nie wiem, co mogę zrobić — jęknął Kakashi, po czym wyciągnął z kieszeni… książkę! — To wszystko przez tego autora! Nie jestem w stanie uprawiać seksu z prawdziwą kobietą… Żadna nie będzie w stanie mnie zadowolić jak bohaterki tych histori… 

— Eee… To… 

Kusakabe nie potrafiła przypomnieć sobie, kiedy ostatni raz zaniemówiła podczas terapii. Nie spodziewała się również, że mężczyźni XXI wieku czytają erotyczne pozycje. Co prawda – nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, bo takie przypadki na pewno się zdarzają, ale nigdy nie myślała, że spotka pacjenta z problemem, jaki występuje u Hatake. 

— Ja…

— Wie pani… Od wielu lat czytam te książki, a partnerki w dalszym ciągu nie mam… Marzy mi się kobieta… taka jak Tanaka Kiyomi… Pewnie jej pani nie zna… To główna bohaterka serii icha-icha… Cudowna seria, naprawdę… — Kakashi westchnął ciężko i spojrzał w oczy seksuolog. — Nie chcę już żyć w świecie książek! Te kobiety… one nie są realne! Ale są… tak cudowne… 

— To ogromny problem — odparła po chwili zastanowienia. — Pierwszy raz spotykam się z twoim przypadkiem, dlatego pozwolisz, że dziś przeprowadzimy wyłącznie wywiad, a na następne spotkanie zapoznam się bliżej z twoim problemem i przygotuję pomoce. 

— Ze mną jest… aż tak źle? — zapytał, unosząc brwi.

W odpowiedzi Michiko zaczęła ruszać rękami, by zaprzeczyć słowom pacjenta. 

— Oczywiście, że nie — mruknęła i nabrała głębokiego wdechu. — To nie jest łatwy temat. Do tej pory spotykałam się z przypadkami uzależnienia od postaci z gier, anime czy popularnych idoli, aktorów. — Wzięła do ręki swój notes i zaczęła w nim zapisywać dotychczasowe wnioski i spostrzeżenia. — Takie sytuacje nigdy mnie nie bawią i nikogo nie powinny. Niestety wiele osób żyje w fikcyjnym świecie ulubionego dzieła, a przecież te historie są wymyślone. Często nie mają przełożenia w prawdziwym świecie… I to jest ogromny problem naszego społeczeństwa. Z tego powodu nie chciałabym, aby moje leczenie zostało źle przeprowadzone. Chcę również ci pokazać, że to realny problem. 

— Więc nie jestem sam? 

— Nie — odparła twardo. — Pomimo, że nigdy nie spotkałam takiego przypadku podczas mojej pracy, to nie oznacza, że takich ludzki jak ty nie ma. Jestem pewna, że nie jesteś wyjątkiem. 

— To trochę pocieszające — odparł z lekkim uśmiechem, który trzeba było sobie wyobrazić. Niestety połowę twarzy mężczyzna zasłaniał maską. 

— Przede wszystkim będziesz potrzebował czasu — powiedziała spokojnie Michiko i podrapała się po głowie. — Ale spokojnie. Mamy go całkiem sporo. Obydwoje postaramy się wypracować najlepsze dla ciebie rozwiązanie. Wspólnymi siłami możemy sprawić, że w końcu będziesz szczęśliwy!  




23 sierpnia 2023

Potęga rodziny [ 4 ]

 .


0? marzec 2022

godzina ?:?

wioska liścia

las nara 


Spojrzał na zegarek, który stanął w miejscu. Wskazówka pokazywała liczbę dwadzieścia trzy, lecz nie był pewny czy właśnie ta konkretna godzina była. Noce wciąż były długie, a pogoda sprawiała, że tracił rachubę czasu – w pewnym momencie miał wrażenie, że gubił również swoje zmysły.

Mężczyzna przeczesał dłonią blond włosy, po czym zaczął stukać nerwowo w zegarek. Po krótkiej chwili (a może i długiej) ściągnął czasomierz z nadgarstka i rzucił nim w runo leśne. Cichy odgłos rozniósł się po okolicy. Minato rozejrzał się nerwowo wokół. Mrok już dawno zapadł, ale dzięki rozpalonemu ognisku czuł się bezpieczniej. 

Chłód zaczął coraz bardziej doskwierać żołnierzowi. Pomimo wielu treningów jego umysł nie był w stanie zachować zdrowego rozsądku. Myśl o uwięzionej rodzinie sprawiała, że tracił zmysły. Miał ochotę rzucić się na każdego przeciwnika, choćby miał umrzeć. Z drugiej strony myślał nad prostym poddaniem się. Przecież zanim zdążyłby ich znaleźć… zabiliby jego rodzinę… Znał przecież tą ludność. Mieszkańcy Kraju Ziemi byli bezwzględni. 

— Kurwa mać — warknął, po czym upadł kolanami na mokrą trawę. Dłonie oparł na uda, a głowę schylił. — Dlaczego ta wojna w ogóle się zaczęła? Przecież nie mają o co walczyć… Powiększenie terytorium? — parsknął, zaciskając pięści. — Przecież oni nawet o swoją ludność nie potrafią zadbać. 

Minato zmarszczył gniewnie brwi. Miał ochotę rozszarpać runo leśne, które otaczało go z każdej strony. Wyżycie się na naturze mogłoby mu przynieść chwilowe ukojenie. Nie zdobył się jednak na to, aby wykonać ten pomysł. Kushina uwielbiała przyrodę i dbała o nią pod każdym względem. Nie mógł zniszczyć tego, na czym tak zależało ukochanej żonie. 

Mężczyzna wreszcie postanowił się podnieść. Ciemność powoli zaczęła zanikać. Wskazówka zegarka musiała się zepsuć już dawno. A może to on już całkowicie stracił rachubę czasu? 

Przygryzł dolną wargę zirytowany. Był cholernym dowódcą, a zdążył oszaleć w zaledwie parę godzin. To tylko udowadniało jego słabość. Cieszył się, że pozostali żołnierze nie widzieli go w takiej sytuacji. Miał również nadzieję, że uda im się przetrwać wojnę bez jego pomocy. Kraj Ognia miał w końcu w swoich szeregach wielu utalentowanych wojskowych. Jednym z nim był przecież Uchiha Fugaku – Dowódca Sił Lądowych. Tak, on na pewno byłby w stanie doprowadzić tę wojnę do wygranej. 

— Klan Nara musiał pozostawić parę wskazówek zagubionym osobom — mruknął pod nosem Namikaze. — Gdzie główny strateg mógłby ukryć podpowiedź? 

Mężczyzna parsknął cicho. Znalazł się w najgorszym położeniu. Przecież nie był na takim poziomie (pomimo wysokiego stopnia wojskowego), aby przełamać zagadkę Shikaku Nary. Minato już nawet nie liczył ile razy wzdychał z powodu załamania. 

Zabłądził. Żołnierz Wojska Konoszańskiego zgubił orientację w terenie. Las Klanu Nara okazał się być zdradziecki. Zamiast pomóc, okazał się być najgorszym wrogiem…

Lecz czy na pewno była to wina lasu? A może Minato po prostu oszalał? Może stracił swoje zmysły?

Mężczyzna parsknął śmiechem i chwycił się za głowę. Miał ochotę się rozpłakać. Sytuacja go przerosła. Wieść o porwaniu ukochanej rodziny zmieniła jego pogląd na temat wojny. Choć wiedział, że kiedyś może dojść do jakiegoś sporu – nie potrafił sobie tego wyobrazić. W tym momencie była to jednak smutna rzeczywistość. 

Znów spojrzał na zegarek. Licznik wciąż nie pokazywał poprawnego czasu. Wskazówka stała w miejscu, a umysł Minato jakby zamarł.

Namikaze w jednej chwili wytrzeszczył źrenice i uśmiechnął się od ucha do ucha. Mężczyzna ruszył przed siebie. W zadziwiającym gąszczu roślin ujrzał światło. 

— Kushina… Naruto… Wyruszam po was…        

Łuna światła z każdym krokiem stawała się coraz większa. Mężczyzna zacisnął dłonie, czując, jak do jego oczu napływają łzy. Na szczęście udało mu się powstrzymać płacz. 

Minato nie wiedział, ile szedł w stronę światła, ale gdyby tylko wiedział, co go tam czeka… Zawróciłby. Niestety gdy tylko wyszedł… Spotkał jeden z oddziałów wroga… Grupa agresorów siedziała przy ognisku i zajadała się ciepłym posiłkiem. 

Niestety nim Namikaze zorientował się, że musi uciec, żołnierze zdążyli go złapać. Jakakolwiek walka nie miałaby w tym momencie sensu… Liczba wrogów była zbyt duża na jedną osobę – nawet tak wybitna jednostka jak Minato, nie poradziłaby sobie. 

— Chłopcy, mamy co świętować — szepnął dowódca oddziału, wpatrując się pewnie w zmęczone oczy Minato. — Powiadomcie władze wyżej — zaśmiał się krótko. — Mamy Namikaze Minato!