Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zico. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zico. Pokaż wszystkie posty

2 lutego 2019

Wspólna piosenka – Rozdział 3





Jay Park x Zico || +18

Od nieprzyjemnej sytuacji w domu Jay Park'a minął już mniej więcej miesiąc. Zico próbował poradzić sobie z burzliwymi myślami, które nawiedzały go niemalże każdej nocy, po tym jak dowiedział się, że obciągał starszemu koledze. Fakt, że zrobił coś tak obrzydliwego sprawiał, że miał mieszane uczucia. No bo niby było to coś okropnego, ale wyobrażając sobie jak musiała wyglądać tamta sytuacja czuł coś jeszcze... Coś czego nie potrafił określić. Chociaż może nie... Może to była fascynacja? Albo chęć zrobienia tego po raz drugi, by zobaczyć jak to jest zrobić to na trzeźwo? Sam już nie wiedział co tak naprawdę nim kierowało.
Chłopak siedział teraz w kuchni i zajadając swoje ulubione truskawkowe płatki koloru różowe oraz w kształcie hello kitty. Dzisiejszego dnia mieli wolne, więc postanowił spędzić go w domu, a także pooglądać jakieś pornosy. Niestety przez prezesa jednej z wytwórni miał niedosyt, którego nie potrafił się nawet pozbyć po wielu nocach spędzonych z nieznajomymi dziewczynami. Płeć przeciwna przestała go już interesować, a nawet podniecać, a to wszystko przez jednego, durnego mężczyznę.
— Cześć Jiho — do pomieszczenia wszedł niższy o około piętnaście centymetrów Taeil z szklaną kulą, która robiła za akwarium dla jego ukochanej parze rybek.
— Hej — odpowiedział mu lider zajadając się ukochanymi płatkami — włączysz telewizor, bo mi się nie chce?
Starszy przewrócił zrezygnowany powiekami i siadając obok kumpla sięgnął po pilot ogromnego „pudła”, który leżał tuż przy dłoni leniwego szatyna. Główny wokalista zespołu do którego obydwoje należeli zauważył, że od dłuższego czasu Zico nie miał już na nic ochoty, tak jakby miał depresję. Oczywiście nie raz próbował z nim porozmawiać, ale ten zawsze go zbywał.
— Proszę — westchnął Lee włączając telewizję i zaczął skakać po różnych kanałach, by znaleźć coś interesującego. Niestety nic nie przykuło jego uwagi, dopóki młodszy krzykiem kazał mu się zatrzymać na niedawno powstałej stacji: OMG.
Taeil zamrugał kilka razy powiekami, ale widząc zainteresowanie Woo postanowił o nic więcej nie pytać. Dwudziestosiedmiolatek zauważył, że od czasu gdy raper wrócił do ich wspólnego mieszkania po nocy spędzonej u znanego Jay Parka. Na początku nie chciał o nic pytać, ale w końcu zdecydował się podjąć ten jakże dręczący go temat.
— Czy coś się stało między tobą, a nim? — Starszy wskazał palcem na ekran telewizora, gdzie znajdował się prezes wytwórni AOMG udzielający jakiegoś wywiadów.
— Niby co miałoby się stać? — Zapytał Jiho z lekkim rumieńcem, który jadł swoje śniadanie ze spuszczoną głową obawiając się nieco, że pokaże przyjacielowi za dużo emocji. — Nic się nie stało.
— Ale...
— Nie ma żadnych „ale” — nacisnął na ostatnie słowo i uśmiechnął się szeroko. — Hyung, daj głośniej.
Niezadowolony muzyk wykonał jego polecenie, po czym zajął się swoimi ukochanymi rybkami w ogóle nie zwracając na niego uwagi. No tak, teraz najważniejsi byli Lizzy i Luizy.
Natomiast Zico już bez problemów mógł spoglądać na telewizor z zaciekawieniem słuchając co Jay ma do powiedzenia. Oczywiście pytania typu: „Jak pracowało ci się przy albumie” albo „Co jadłeś dzisiaj na śniadanie” niezbyt go interesowały, ale gdy tylko rozpoczął się temat jego aktualnych uczuć oraz związków raper wytężył swój słuch. Był ciekawy co tamten miał do powiedzenia, bo przecież nie mógł wyjawić tego co między nimi zaszło niecały miesiąc temu.

Reporterka: Fani zauważyli, że ostatnimi czasy dodajesz mniej teledysków z półnagimi kobietami i są dosyć zaskoczeni. Jedni oczywiście w pozytywnym znaczeniu, a inni w negatywnym. Jesteś w stanie nam powiedzieć co wpłynęło na połowiczną zmianę twojego stylu?
Jay Park: Dobrze przygotowanie pytanie. Szczerze powiedziawszy nie jestem pewny jak na nie odpowiedzieć. Nie chciałbym też skłamać, więc myślę, że nie potrzebuję już do szczęścia tych kobiet, ale wciąż robię to dla moich fanów. Po za tym muszę się skupić na tym by zadbać o pewne części ciała.

Zico po tym zdaniu spojrzał na ekran znudzony, a potem przypomniał sobie jak tamtej  pamiętnej nocy powiedział prezesowi co mu się w nim podoba i plasnął się w czoło zażenowany.
— Ja pierdolę. Jak mogłem to powiedzieć — szepnął sam do siebie.
Chłopak zaraz po tym wstał, aby przyszykować dla siebie kolejną porcję pożywienia. Gdy nasypał sobie płatków do zimnego mleka usiadł z powrotem na swoje miejsce, by znów podziwiać znajomego muzyka znajdującego się po drugiej stronie telewizora.

Reporterka: Skoro już przeszliśmy do tematów wyglądu... Przyznasz nam się, co uważasz w sobie za najlepsze?
Jay Park: Haha, nie mogłem się doczekać aż usłyszę to pytanie! Mhm... Pewna bardzo ważna mi osoba powiedziała kiedyś, że mam bardzo przystojne uszy i seksowne nozdrza. Czy to nieprawda? Od tamtego czasu zacząłem te partie ciała uwielbiać, bo są takie zabawne, czyż nie?

Gdy Zico usłyszał odpowiedź prezesa wypluł całą zawartość pożywienia na siedzącego naprzeciwko niego Taeila, który próbował swoim ciałem pod wpływem chwili ochronić swoje rybki. Gdy zorientował się co się stało, a przyjaciel zdążył już opuścić kuchnię westchnął głośno spoglądając jedynie na telewizor.
— Co wyście znowu wymyślili... — Jęknął załamany Lee udając się w stronę łazienki, by umyć nie tylko siebie, ale również swoje zwierzątka.

❧❧❧

W tym samym czasie Jiho był już pod ogromnym domem kumpla z którym niedawno spędził noc. Oczywiście w znaczeniu dosłownym, ale nie do końca. Jakby nie było chłopak jedynie zrobił mu loda, więc nie było to aż takie...
— Nie — szepnął sam do siebie parkując samochód na parkingu przy willi — chciałbym spróbować zrobić to jeszcze raz — przerwał na chwilę, by znów kontynuować — na trzeźwo.
Raper uderzył głową o kierownicę i bijąc się przez jakiś czas z myślami w końcu postanowił się ruszyć. Być może było to złym pomysłem, ale szedł za głosem swojego — penisa — serca.
Po paru minutach w końcu odważył się nacisnąć na dzwonek. Odczekał króciutką chwilę, by następnie stwierdzić, że była to bardzo głupia decyzja. Po pierwsze Jay'a na pewno nie było w domu, a po drugie co on chciał osiągnąć tym sposobem? Miesiąc temu uderzył przyjaciela za to, że powiedział, że Zico zrobił mu loda, a tym razem miał ochotę zrobić to po raz kolejny, jednak tym razem całkowicie na trzeźwo. Chciał zapamiętać każdy detal.
Woo plasnął się dosyć mocno w głowę, gdy zrozumiał co robił w tym miejscu.
— Idiota — warknął sam do siebie, lecz zanim zdążył postawić pierwszy krok na najwyższym schodku zatrzymał go dawno niesłychany, ale jakże męski i przyjemny głos. Chłopak z ogromnym rumieńcem na twarzy odwrócił się przodem w stronę drzwi przy okazji połykając głośno ślinę. — Cześć.
— Co ty tu robisz? — Zapytał zdziwiony Park opierając się o framugę drzwi.
— Zastanów się... — Mruknął niezadowolony raper, ale nim zdążył dokończyć zdanie został mocno pociągnięty za materiał bluzy w stronę kumpla i poczuł na ustach jego wargi. Wyższy przez dłuższą chwilę nie wiedział co ma zrobić, jednak po dłuższej chwili w końcu się opanował, a następnie odsunął go od siebie kompletnie zaskoczony. — Co ty odwalasz?
— Wiem po co tu przyszedłeś.
— Ja wcale nie...
Szatyn nie dokończył swojego zdania, gdyż został wciągnięty do wnętrza domu oraz przyciśnięty plecami do ściany. Po raz drugi dzisiejszego dnia Jay złożył na jego wargach przyjemny pocałunek, a on mimo początkowego zdziwienia odwzajemnił go przy okazji zamykając oczy. Na początku całowali się nieśmiało, jednak, gdy dołożyli do zabawy języki w końcu pokazali swoje prawdziwe oblicza gorliwie walcząc o dominację. Zico otwierając powieki poprowadził przyjaciela do najbliższego pomieszczenia jakim była ogromna sypialnia znajdująca się po prawej stronie i z całą siłą pchnął starszego na łóżko.
Jego umysł zaczął być przyćmiony przez rosnące podniecenie tym samym zapominając o wcześniejszej kłótni oraz zniechęceniu do osoby Koreańczyka wychowanego w Ameryce.
Zico przygryzł dolną wargę i obserwując wciąż zaskoczoną twarz Park'a zaczął się rozbierać. Na początku powoli zdjął z siebie bluzę, a zaraz po tym przy jego pomocy pozbył się dolne warstwy ubrania — spodni.
— Chcesz być górą? — Zapytał zaskoczony Jay spoglądając nieco w dół, by ujrzeć wypuklenie w bokserkach młodszego kolegi. — Nie dość, że napalony jak Reksio na szynkę to jeszcze myślisz, że dam ci dupy? Nie ma takiej opcji.
— Dlaczego nie? — Warknął zły Woo klęcząc nad ciałem muzyka, który widocznie chciał urządzić sobie pogawędkę. — Przecież właśnie tego chciałeś.
— Nie, nie — odpowiedział od razu dwudziestodziewięciolatek również pozbywając się zbędnych warstw ubrań. Mimo iż zniszczył trochę nastrój swoim zdaniem nie miał zamiaru spieprzyć tej gorącej przygody. — To ty jesteś młodszy, więc ty mi się dasz.
— Ha! Jeszcze czego! — Wrzasnął Zico, jednak nim zdążył zrobić kolejny gest został powalony na łóżko i teraz to Jay klęczał nad nim. — Co ty robisz?!
— Jesteś mój.
Park uśmiechnął się władczo, po czym zniżył się na wysokość zaledwie kilku milimetrów od zniecierpliwionych ust Jiho, by następnie je musnąć. W końcu pocałunek zmienił swoje tempo i z lekkiego całusa zmienił się w niesamowicie namiętny oraz szybki. Młodszy oczywiście nie za bardzo wiedział co ma w tym momencie zrobić, ale jedna rzecz niezbyt przypadła mu do gustu – bycie na dole. Za wszelką cenę chciał uniknąć sytuacji w której po seksie miałby cierpieć przez bolący tyłek. Gdy chłopaka naszła ta myśl poczuł nieprzyjemny skurcz mięśni i odsunął od siebie napalonego Jay'a.
— Co ty robisz? — Zapytał zaskoczony Park, jednak nie czekając na odpowiedź pocałował Jiho w czoło. — Nie bój się.
— Ja nie chcę być na dole — mruknął niezadowolony Woo. — I to nie tak, że się boję...
— To jak?
— Po prostu nie widzę siebie na dole — odpowiedział — nie umiesz tego zrozumieć?
Wkurzony Zico po krótkiej ciszy postanowił opanować się i już miał zamiar odsunąć od siebie starszego, ale tamten chwycił jego dłoń, aby następnie przyłożyć ją do swojego serca.
— Słyszysz?
Szatyn poczuł motylki w sercu, gdy zrozumiał jak szybko najważniejszy organ ludzkiego ciała pracował. Przy okazji patrzenia w oczy Jay'a postanowił się poddać i mimo że cholernie bał się tego co miałoby się stać nie chciał uciekać.
Jeśli ma być brany to taki też będzie.
— Dobra — szepnął kiwając głową na znak zgody.
W odpowiedzi poczuł na swoim torsie na początku przyjemne ciepło, a później coś mokrego czym musiała być ślina. Chłopak przygryzając dolną wargą zaczął się wić na wszystkie strony pod wpływem przyjemnych pieszczot starszego. Oczywiście sam chciał coś zrobić i wnieść, jednak nie był w stanie. Dotyk mężczyzny był czymś dużo lepszym niż kobiety, a przynajmniej tak mu się wydawało.
— Ach — jęknął zadowolony, gdy Park rozpoczął masować jego całego członka.
Szczerze powiedziawszy Zico nie zdawał sobie sprawy, że seks z znanym Jay Parkiem może być aż taki przyjemny i w tej chwili nie żałował niczego. Nawet tego, że zgodził się być branym.
Niższy mężczyzna błądził dłonią po jego rozpalonym ciele szukając swojego celu – sterczących sutków, a gdy tylko znalazł jeden z rozpoczął przyjemną zabawkę. Bawił się nimi dobrą chwilę szczypiąc je lub po prostu masując. Być może nie było to niczym nadzwyczajnym, jednak mimo to Jiho ledwo co powstrzymywał się od jęków.
Ręka, która zajmowała się jego męskością przyspieszyła tempo i nie czekając na żadną odpowiedź pocałował go w lekko rozchylone usta z których co chwilę wydobywały się głośne jęki.
— Nie sądziłem, że naprawdę tu przyjdziesz — szepnął Jay, gdy przerwał pocałunek, by w końcu pozbyć się jego jak i kochanka bokserek. Tylko one przeszkadzały im do finalnego celu.
— Ja też nie... — Odpowiedział Woo, który nie za bardzo ogarniał co się działo.
Park uśmiechnął się pod nosem, po czym zaczął stymulować jego członka wkładając go sobie do buzi. Powolnymi ruchami języka lizał jego główkę oraz całował jego penisa po całej długości.
— Jak mi dobrze — jęknął zachwycony Zico, który ściskał w dłoniach białe prześcieradło, by powstrzymać przedwczesną erekcję. On naprawdę czuł, że był już u kresu wytrzymania. — Jay...
— Spokojnie — powiedział starszy i spojrzał na przyjaciela, który zamykał oczy z podniecenia. Park od razu poczuł się szczęśliwy, że doprowadził do tego stanu chłopaka, który niesamowicie mocno go pociągał. Naprawdę pragnął zobaczyć go właśnie takiego.
Obydwoje spędzili ze sobą pełną namiętności noc przy okazji co chwilę kłócąc się, który miał pełnił rolę seme, a który uke. Oczywiście wspólnie spędzony czas był dla nich niezwykle cenny, ponieważ stęsknili się za sobą po ostatniej, ale jednocześnie pierwszej kłótni.
Dla Jay'a wciąż stanowiło zagadkę to, co skłoniło Jiho do zmiany swojej decyzji, a dla Zico to, dlaczego Park tak bardzo chciał się z nim kochać, jednak teraz... Nie było to dla nich najważniejsze, bo chcieli jedynie być ze sobą jeszcze przez długi czas.

Wspólna piosenka – Rozdział 2





Jay Park x Zico || +18

Zamknął kopniakiem drzwi domu, nie zamykając go na klucz, bo miał na rękach pijaną "syrenkę". Sześćdziesiąt pięć kilogramów żywej wagi nie sprawiały silnemu i umięśnionemu piosenkarzowi zbyt wiele trudności, przeszkadzał mu raczej wzrost noszonego kumpla, przez którego co chwilę coś się przewracało na ziemię. Przechodząc do salonu uderzył przez przypadek głową Zico w ścianę, ale na szczęście tamten tylko mruknął coś niezrozumiałego i chyba nic go nie zabolało.
Jay podszedł do kanapy na którą rzucił cielsko prawie nieprzytomnego Jiho i usiadł obok niego. Szatyn zaczął się głupkowato śmiać, a Park spojrzał na niego rozweselonym wzrokiem. Tak, ten debil zdecydowanie poprawił mu humor.
— To co teraz, Zico? — Zapytał go starszy. — Mam cię rozebrać? Chcesz tego?
W odpowiedzi usłyszał jedynie ciche prychnięcie, po czym Jiho położył się na brzuch. Brunet zlustrował go wzrokiem od brązowych włosach do jego tyłka, który był schowany pod ciasnymi spodniami. Przygryzł dolną wargę, chwycił przyjaciela za kostki i mocno pociągnął w swoją stronę. Chciał mu ściągnąć te upierdliwe odzienie, ale jak na nieszczęście Woo znów zaczął się ruszać na wszystkie strony. Poirytowany jego ruchami przez co nie mógł go rozebrać, wstał z kanapy, obrócił go brzuchem do góry i gwałtownie zaczął ściągać spodnie młodszego.
— Co robisz? — Zapytał słodkim, niekontrolowanym głosem Zico.
— Ściągam ci portki, bo będzie ci w nich nie wygodnie spać na kanapie.
Młodszy spojrzał w jego oczy, kiedy skończył rozbierać go ze spodni i westchnął głośno.
— Masz niesamowicie przystojne uszy i seksowne nozdrza. Mówił ci to ktoś kiedykolwiek? — Zaśmiał się niczym dziecko.
— Nie, jesteś pierwszy — mruknął i stanął naprzeciwko niego. Szatyn usiadł by widzieć Jay'a w całej okazałości. Nie był wysoki, ale jego mięśnie... No po prostu niszczyły wszystkich i wszystko. Starszy poczochrał Jiho po włosach i uśmiechnął się. — Jesteś takim słodkim dzieckiem.
— Nie jestem dzieckiem! — Krzyknął obrażony i wydął usta.
— Jesteś, jesteś.
— Udowodnię ci, że nie jestem — mruknął całkowicie poważnie mimo iż wyglądał zabawnie, bo pijani ludzie nie potrafią być poważni, kiedy mają zamglone spojrzenie i zaczerwienione policzka.
Park już chciał się zapytać jak on mu to udowodni, ale nim zdążył to zrobić poczuł na swoich spodniach jego dłoń. Zaskoczony spojrzał w dół, ale nie odsunął jego ręki, bo spodobał mu się ten dotyk. Oczywiście zrobiło mu się nieco ciasno, bo nigdy nie miał w okolicach swojego członka męskiej dłoni i to było takie nowe doznanie.
— Wiem, że chcesz wyruchać mój tyłek — zaśmiał się Zico i oblizał seksownie dolną wargę, chociaż znów mu to nie wyszło przez nadmiar promili — no chodź tu.
Chłopak położył dłonie na tyłku starszego i przyciągnął do siebie. Jay nieźle się z niego śmiał, bo pierwszy raz ktoś tak nalegał na to, by uprawiał z nim seks. Ale tak całkowicie szczerze to nie chciał wykorzystać przyjaciela, jeśli już by to mieli zrobi to tylko za zgodą obydwóch.
Niepostrzeżenie Woo rozpiął rozporek ze spodni, które jeszcze miał na sobie Park. Szatynowi wcale nie przeszkadzało to, że Jiho chce zrobić mu loda, a wręcz przeciwnie, bardzo mu się to spodobało. Czekał, więc spokojnie na dalszy rozwój wydarzeń.
— Pomóż mi — mruknął raper męcząc się z ściąganiem tego jakże skomplikowanego odzienia.
— No dobrze, jak sobie życzysz.
Jaebeom odsunął ręce przyjaciela ze swojego ciała, po czym powoli, by tamten zrobił się nieco niecierpliwy ściągnął dolne ubranie. W tej chwili stał przed szatynem w samych bokserkach i bluzce bez rękawów. Puścił chłopakowi oczko, po czym pozbył się w seksowny sposób niepotrzebnej koszulki. Zaraz po tym pomógł również Zico pozbyć się jego t-shirtu.
Woo przygryzł dolną wargę, przełknął ślinę i wziął się do pracy.
Na początku położył swoją dłoń na szarych bokserkach z firmy Calvin Klein przylegające do ciała piosenkarza obserwując wypuklenie, które chcąc nie chcąc było już bardzo widać. Szatyn przeniósł długie palce na tamto miejsce i zaczął masować jego nabrzmiałego członka przez materiał bielizny. Patrzył na jego krocze zamglonym, ale podnieconym wzrokiem co doprowadziło patrzącego na niego z góry niemal nagiego Park'a do głośnego jęknięcia. Przerwał przesuwanie ręką po materiale, kiedy tylko mu się to znudziło i przybliżył swoją twarz do wypuklenia. Nie obrzydzało go to, bo był nietrzeźwy, a Jay'owi bardzo się to podobało i nie chciał przerywać.
Dwudziestoczterolatek zostawiał na szarej bieliźnie mokre ślady co było widać przez masowanie językiem członka starszego. Robił to jak zawodowiec, a Park wcale nie musiał go pouczać, czy coś w tym stylu.
— Nie sądziłem, że jesteś w tym taki dobry — wysapał podniecony Jaebeom.
Zico uśmiechnął się i przyssał się do niego ciągle ruszając językiem. Dźwięki jakie wydawali z siebie obydwaj rozniosły się po pomieszczeniu, a nawet i całym domu. Dobrze, że Jay mieszkał sam, bo przynajmniej nikt nagle nie wejdzie do jego mieszkania i im nie przerwie.
Dłonie młodszego powędrowały na pasek przedstawiający napis firmy, która wykonała bokserki i w powoli zaczął je ściągać. Penis starszego w końcu zobaczył światło z lamp, ale nie mógł pozostać na wolności, bo został wprowadzony do buzi Woo. Wysoki chłopak położył ręce na pośladkach Jay'a, przybliżając go do siebie. Niestety wielkość męskości bruneta nie pozwoliła na stymulowanie go w całości, a jedynie w połowie. To był pierwszy raz Zico, więc jeszcze nie potrafił tego robić tak doskonale jak wiele innych osób, ale przynajmniej się starał i dobrze mu to wychodziło.
— Ahh — Park zacisnął mocno wargi, by nie krzyknąć i zaczął się poruszać w rytm ruchom lidera Block B. Przez to z ust szatyna wydobywały się dławiące westchnienia.
Po kilku kolejnych minutach członek prezesa był już niesamowicie nabrzmiały, więc pijany raper wziął go do ręki i zaczął masowanie. Lewą dłoń położył natomiast na piersi kumpla wyszukując jego sterczącego sutka, którym również się bawił, ale Jay niesamowicie szybko zareagował na ten dotyk i zrzucił rękę z górnej części swojego ciała.
— No ej... — Mruknął niezadowolony Jiho, a Jaebeom wzruszył ramionami.
— Dokończ to porozmawiamy.
Woo uśmiechnął się znikomo i znów wziął jego męskość do buzi.
— Chcesz żebym ci doszedł do buzi? — Zapytał nieskrępowany tą intymną sytuacją Park, a Zico uśmiechnął się.
— Bardzo chce — wyszeptał przerywając na chwilę i znów stymulował penisa prezesa AOMG.
Po paru jakże gorących pełnych jęków, czy niepotrzebnych żartów brunet doszedł w buzi Jiho. Raper uśmiechnął się, wysuwając z ust męskość kumpla i oblizał się połykając białą spermę.
— Następnym razem dam ci ananasa do zjedzenia, będziesz lepiej smakował — zaśmiał się Woo, a Jay podniósł prawy kącik ust do góry — bo na razie twoje pijane plemniki robią burdel w moim żołądku.
— Następnym razem?
— No tak. A dzisiaj... Błagam cię, przeleć mnie — wyszeptał szatyn, a Park poczochrał go jedynie po włosach, sięgnął po własne bokserki i nałożył je na swoje ciało.
— Co ty robisz?
— Obiecuję ci, że porozmawiamy o tym, kiedy będziesz trzeźwy, okej?
— No dobrze.
— No to teraz kładź się — powiedział wytatuowany na cały ciele brunet i wziął do ręki koc znajdujący się na krześle obok.
Delikatnie popchnął Zico, aby się położył i go przykrył.
Wpatrywał się w jego śpiącą twarz z uśmiechem. Osunął kosmyk włosów, które wchodziły w jego oczy, bo uważał, że może mu to przeszkadzać. Park pochylił się nad przyjacielem i dzieliły ich zaledwie kilka centymetrów, które go denerwowały. Zbliżył się do niego i złączył ich usta w delikatnym pocałunku. Raper co dziwne odwzajemnił go, ale starszy zaraz się odsunął nieco zaskoczony.
Co się z nim dzieje do cholery?
Podrapał się z tyłu głowy i podreptał do swojej sypialni z niewiarygodnie szerokim uśmiechem na twarzy. Tego wieczoru chyba nie zapomni przez długi czas.

❧❧❧

Była trzecia w nocy. Alkohol, który wcześniej wypił Zico wciąż nie do końca opuścił jego ciało. Przykrył się szczelniej kocem, bo zrobiło mu się nieco zimno i dotknął swoich bokserek. Materiał trochę go zdenerwował, więc ściągnął go z siebie i położył dłoń na swoim dziwnie nabrzmiałym członku, jakby czekał aż ktoś go wymasuje. Pod wpływem chwili zaczął go stymulować, ale naszło go dziwne deja vu, jakby robił to kilka godzin wcześniej. Nic jednak nie potrafił sobie przypomnieć. Po kilkunastu szybkich ruchach na nadgarstkiem oraz dłonią chłopak doszedł na koc, więc po prostu powrócił do spania, jak gdyby nigdy nic.

❧❧❧

Do jego oczu wpadły promienie słońca. Przetarł ręką zaspane oczy i zaraz poczuł przyjemny zapach dochodzący z kuchni. Podniósł się do pozycji siedzącej, ale zaraz zorientował się, że nie jest u siebie. No i ten zapach. Zico już chciał odsunąć koc, którym był przykryty, ale zorientował się, że jest całkowicie nagi. Na jego twarzy pojawił się delikatny uśmiech, bo zaraz naszła go myśl, że jest w domu jakiejś przepięknej kobiety.
Chłopak przeczesał włosy, słysząc, że ktoś nadchodzi.
Był zaciekawiony tym kogo tym razem wybrał.
Po chwili do salonu wszedł półnagi Jay Park z którym wcześniej pisał piosenkę. Przestraszony Woo zakrył się po samą szyję, jakby było mu gorąco tylko po to, by jego współpracownik nie zauważył, że jest nagi. Jaebeom zaśmiał się głośno, a później spojrzał na podłogę.
— Och, czyli nawet bokserek się w nocy sam pozbyłeś? Było aż tak dobrze? — Powiedział wesoło, siadając na fotelu i położył na stole tackę z jedzeniem. — Jesteś głodny? Wczoraj się namęczyłeś, musisz więc coś zjeść.
— Co? — Zapytał zaskoczony szatyn. — O czym ty do cholery mówisz?
Park zamrugał szybko trochę zaskoczony.
— Nie pamiętasz, co?
— Niby co miałbym pamiętać?
Jiho podrapał się z tyłu głowy próbując sobie przypomnieć co się wczorajszego wieczoru wydarzyło. Pewne było to, że był kompletnie pijany i może to być przypadek, że jest bez ubrania, ale wydawało mu się to nieco dziwne.
Powinien jeszcze raz wszystko przemyśleć, ale nie potrafi przez to, że ten palant ciągle się na niego patrzy i uśmiecha jak idiota.
— Daj mi pomyśleć — wysyczał wściekły raper, ale w odpowiedzi usłyszał śmiech.
Starszy wstał ze swojego miejsca, usiadł obok niego i objął go ramieniem spoglądając na jego twarz. Miał ochotę znowu musnąć jego ponętne usta.
— Co ty robisz? — Zapytał zaskoczony.
W jednej chwili wszystko stało się dla niego jasne. Odskoczył od kumpla jak poparzony, zapominając koca. Jay widząc jego całe ciało nagie zacisnął mocno usta i próbował nie wybuchnąć śmiechem. Czy to nie zabawne, że Woo lata przed nim z przyrodzeniem na wierzchu? Jeszcze był taki zdenerwowany co dodało mu uroku.
— Zgwałciłeś mnie?! — Krzyknął wściekły, a Jaebeom pochmurniał. Jeszcze czego, będzie go oskarżał o wykorzystanie.
— Mam swoją godność. Nigdy nikogo nie wykorzystałem bez jego zgody.
— Hah, racja. Gdybyś mnie zgwałcił dupa by mnie napierdalała — westchnął, ale znów zaczął wrzeszczeć. – Dlaczego mnie nie powstrzymałeś?!
Park uśmiechnął się, bo myślał, że przyjaciel już sobie przypomniał, niestety nie wiedział jak bardzo się mylił.
— Ja wiem... Ja ciebie... No wiesz... — Powiedział zarumieniony, a jednocześnie zażenowany. Dziwne było to, że nie czuł zażenowania swoją nagością, chociaż szczerze to miał się czym pochwalić.
— No co...?
— To ja ciebie... Przeruchałem... Ach, przepraszam, nie potrafię się kontrolować, kiedy jestem pijany.
Prezes wytwórni wybuchł głośnym oraz niekontrolowanym śmiechem. Jeszcze czego, takiej bzdury nigdy w świecie jeszcze nie słyszał. Zico miałby Jay'a przeruchać. Ta, chciałby.
— Z czego się śmiejesz?
— Wybacz... To zabawne, że tak uważasz — mruknął.
— Niby dlaczego?
— Bo ja nigdy nie byłem na dole. Jak sobie przypomnisz co się wczoraj stało to porozmawiamy.
— Co się kurwa wczoraj stało?! — krzyknął wściekły.
Jay Park nieco zachęcony wstał i podszedł do niego. Woo przeszkadzała ta odległość, więc próbował go jakoś uniknąć, ale nijak mu to wychodziło.
— Mogę ci powiedzieć, jeśli chcesz.
— Mów.
— Powiem to prosto z mostu, okej?
— Okej.
— Zrobiłeś mi loda.
Jiho zacisnął mocno pięści, po czym przyłożył kumplowi w twarz. Teraz to się wkurwił. Nie będzie słuchał tych bzdur, że jest jakimś homoseksualistom. O nie, wolałby chyba przelizać się z hipopotamem aniżeli przespać się z mężczyzną.
Chłopak szybko poszedł po swoje rozwalone w salonie ubrania i nałożył je na swoje ciało. Nie spojrzał nawet na zaskoczonego Jaebeoma, który trzymał się na policzek.
Po kilku chwilach po prostu wyszedł.

Wspólna piosenka – Rozdział 1





Jay Park x Zico

 Gdzie on jest do jasnej cholery?!
Zdenerwowany Jiho krążył wokół niewielkiego pomieszczenia, co chwilę uderzając pięścią w ścianę. Powodem tak złego samopoczucia rapera oraz lidera znanego koreańskiego zespołu Block B było to, że zaprzyjaźniony muzyk, który zaproponował mu wspólne skomponowanie piosenki, spóźniał się już dobre pół godziny.
 Yah, Woo Ji Ho, o-opanuj się  wymamrotał siedzący w fotelu lekko skulony ze strachu jego menadżer, Kim Sung Oh.  Pewnie wypadło mu coś ważnego, przecież to prezes. B-Bądź wyrozumiały.
Zico przewrócił wściekły oczami i w końcu usiadł obok mężczyzny. Nie sprawiło to jednak, że przestał się wściekać, a wskazywało na to jego zachowanie. Co chwilę sprawdzał godzinę na telefonie oraz nerwowo tupał nogą.
Poczeka jeszcze pięć minut, więcej mu nie da. Nawet jeśli menadżer będzie nalegał, on nie poczeka.

❧❧❧

Minęła dobra godzina, a raper wciąż tkwił w tym samym miejscu nie ruszając się nawet o metr. Pół godziny wcześniej zawitała do nich sekretarka z kawą oraz pączkami w ramach przeprosin, ale Kim Sung Oh sam wszystko zjadł widząc iż Jiho nawet nie zauważył co zostało przyniesione.
 Pójdziemy już? I tak spóźnia się półtorej godziny. Na więcej mu nie pozwolę, jasne?!
 Mam ci obciąć kieszonkowe?  Zagroził po raz pierwszy Sungoh, a brązowowłosy zamilkł.
Tak, ten szantaż zawsze na niego działał. Woo bardziej wtopił się w swoim fotelu i zamknął oczy. Gdyby nie to, że był na maksa wkurzony, to pewnie zasnąłby na tym miękkim siedzeniu.
Powoli złość mijała mu, a myśli zaczęły zajmować mu rymy. Jedynie muzyka potrafiła go w pełni uspokoić i każdy kto go znał, nawet fani, doskonale o tym wiedzieli. Zaraz wyjdzie na to, że czekając na Jay Parka napisze świetną piosenkę.
Nagle w korytarzu dało się usłyszeć przyspieszone kroki, Zico niemal natychmiast podniósł się z wygodnego mebla i nabrał bojową postawę. Zaraz wkroczy tu Park, więc będzie mógł mu powiedzieć co nieco od siebie. Przecież nie da się traktować jak jakąś maszynę, która jest na każde zawołanie. Spóźniony kumpel powinien wręcz go błagać o wybaczenie w związku z tak długim spóźnieniem.
Po chwili w pomieszczeniu pojawił się nieznajomy mężczyzna, który od razu podszedł do menadżera rapera. Na początku obydwoje uścisnęli sobie ręce, po czym usiedli naprzeciwko siebie.
 Ustalmy warunki naszej współpracy  zaczął starszy, a Jiho usiadł zaraz obok niego, by zmrozić lodowatym spojrzeniem bruneta.
 Powinniśmy się najpierw sobie przedstawić  mruknął lekko speszony chłopak tym dziwnym zachowaniem. — Nazywam się Kwang Min Young, jestem nowym menadżerem Jay Parka. Niestety, ale nie pojawi się osobiście ze względu...
 Przepraszam, że panu przerywam  odezwał się Zico  ale propozycja współpracy nie zostaje przyjęta. Skoro znany prezes, Park Jae Beom nie ma czasu na ludzi których zaprosił do siebie to naprawdę zaczynam się zastanawiać za kogo on się ma.
 Nie przyszedł przez...
 Nie ważne, nie obchodzi mnie to.
 Przepraszam za spóźnienie  pod wpływem tego głosu cała trójka obróciła głowy w kierunku drzwi w których w tej chwili stał spokojny Park. Menadżer chłopaka podszedł do niego i zaczął mu coś szeptać na ucho. Widocznie sam był zdziwiony nadejściem gwiazdy, którą się opiekuje.
Zico mimo krótkiego osłupienia nagle wybuchnął śmiechem. Dlaczego? Ponieważ taka sytuacja jak ta, w ogóle nie powinna mieć miejsca. Prezes AOMG przeniósł na młodszego, ale wyższego kolegę swój wzrok i odpowiedział również szeptem swojemu menadżerowi. Woo Ji Ho wstał, by patrzeć na nich nieco z góry.
 To jak?  Zapytał dwudziestodziewięciolatek, spokojnie, jakby nic się nie stało, siadając na fotelu.
 Nie uważasz, że się trochę spóźniłeś?  Odezwał się zły Jiho. Jego zachowanie bardzo go wkurzyło. Nie dość, że przyszedł o półtorej godziny za późno to jeszcze się rządzi.  Sądzę, że nasza współpraca tutaj się kończy.
 Nie rób mi tego  mruknął niezadowolony  to przez pracę.
Woo nie wiedział co ma zrobić, kiedy Jay patrzył na niego tak niewinnym i w gruncie rzeczy przepraszającym wzrokiem. Może między nimi nie będzie aż tak źle? Ale chłopak nie powinien się tak bardzo spóźniać.
 Przejdźmy do omawiania naszej współpracy  odezwał się Sungoh wyciągając ze swojej torby czyste kartki.
 Może najpierw... Jesteście głodni albo chcecie się napić?  Zapytał zmartwiony, ale Jiho nic nie wspomniał, że nawet nie jadł, skoro nie to było teraz najważniejsze.
 Powinieneś mi zapłacić za tak długie czekanie  mruknął niezadowolony.
 Ile chcesz?
 Żartowałem. Nie jestem takim debilem. Przejdźmy po prostu do papierkowej roboty i spotkajmy się pojutrze  Zico wciąż stał, bo nie miał ochoty siadać.  Hyung, zaznacz tam, że podczas pisania chcę ciszy i spokoju oraz by byliśmy sam na sam. Wspólne pisanie piosenki może nam zająć naprawdę długo. Chciałbym by pokój w tym czasie był zamknięty na klucz, bo skoro jesteś tak bardzo zajętym prezesem to nie będziesz miał na nic czasu, prawda? Jeśli się nie dostosujesz do moich podpunktów to po prostu nie będzie współpracy o której każda moja, jak i twoja fanka teraz już wie.
 Jak to? Skąd one wiedzą?  Zapytał zaskoczony.
 Gdybyś choć trochę się tym interesował to byś wiedział.
Jay Park przygryzł dolną wargę. Nie będzie robił z siebie kozła ofiarnego, o nie.
 Nie disuj mnie  odezwał się poważnym tonem  siadaj na tyłku, nie jesteś u siebie. Nie będę cię przepraszał za to, że mam w chuj i jeszcze trochę więcej pracy, bo i tak tego nie zrozumiesz.   Prychnął śmiechem.  Warunki? Spoko, mogą być. Nawet jeśli chcesz to ci tu muszlę klozetową zawieszę. Nie obchodzi mnie to. Skoro każda fanka już wie, to po prostu zróbmy tą cholerną piosenkę.
 Okej. Zacznijmy od jutra, nie od wtorku.
 Okej.
– Okej.
 No okej.
 Okej  odpowiedział poirytowany Zico.  Hyung, idziemy.
Brązowowłosy wyszedł z pomieszczenia nie czekając nawet na swojego menadżera.

❧❧❧

Głośny dźwięk budzika obudził zmęczonego lidera Block B. Była dopiero siódma rano, a on już musiał jechać do wytwórni AOMG. Szczerze gdyby był chamski to po prostu zdrzemnąłby się jeszcze trochę, ale nie chce się spóźnić na to spotkanie, nie chce pokazać, że jest jakimś pieprzniętym dzieckiem, które się o wszystko focha. Szatyn wygrzebał się z łóżka, które „dzielił” z Minhyukiem, a następnie skierował się do łazienki. Dzisiejszego dnia jego najlepszy przyjaciel Park Kyung ma wolne, a on jak ostatni idiota musi iść pisać piosenkę ze skłóconym kumplem. Po ogarnięciu się oraz założeniu na siebie jakiegoś odpowiedniego ubrania wyszedł z domu, przed którym czekał już na niego menadżer.
 Jiho, dobrze, że już jesteś. O-Obawiałem się trochę, że nie przyjdziesz i że będę musiał po ciebie iść  zaśmiał się otwierając drzwi czarnego samochodu do którego raper wsiadł.  Myślałem że będę musiał obudzić Taeila żeby cię obudził.
 Nieważne. Po prostu tam jedźmy, dobra? Chcę mieć to z głowy.
 No jedźmy już... Jedźmy...

❧❧❧

Zico przekroczył próg drzwi niewielkiego pomieszczenia odpowiednio przygotowanego na tworzenie piosenki. Na jednym z dużych foteli siedział już Jaebeom z zamkniętymi oczami i otwartą buzią. Widocznie spał, ale Woo nie chciał mu na to pozwolić, więc szybko na niego skoczył.
 Wstawaj, leniu. Zróbmy to szybko i będzie po sprawie  potrząsnął go delikatnie po ramieniu, ale widząc, że to nic nie zmieniło, pochylił się nad nim. Przez chwilę przyglądał się jego przystojnej twarzy, ale zaraz, całkowicie niespodziewanie, pojawił się na kanapie.
Leżał bezwładnie na sofie, a Jay, który jeszcze przed chwilą spał, teraz trzymał go mocno za ręce i patrzył prosto w jego oczy. Gdyby ktoś tam teraz wszedł pomyślałby, że tworzenie piosenki było zwykłą wymówką do tego, aby się spotkać, ale niestety drzwi były już zamknięte.
 Czekałem na ciebie półtorej godziny  mruknął niezadowolony, po czym odsunął się od wciąż zaskoczonego Jiho, którego serce niebezpiecznie szybko biło. Chłopak chwycił się lewej strony torsu i pomasował je.  Teraz to ci się nie dziwię czemu byłeś wczoraj taki wkurzony. Mnie też zaczął chuj strzelać, chociaż sam przyszedłem tu dużo wcześniej niż powinienem.
 Racja, mamy jeszcze dziesięć minut do rozpoczęcia  młodszy spojrzał na zegarek umieszczony na jego lewym nadgarstku.  Ale może... Zaczynajmy już, co?
Park kiwnął głową, po czym obaj wrócili na swoje miejsca.
Przez pół godziny żaden z nich nie potrafił się odezwać, ponieważ było im nieco głupio. Dopiero teraz do nich doszło co się stało na kanapie.
Ale w sumie to się nic nie stało...
Jednak dla nich, wydarzyło się i to dużo. A to nie powinno mieć najmniejszego znaczenia.
 Pójdę po kawę  mruknął prezes AOMG i automatycznie wstał ze swojego miejsca opuszczając pomieszczenie.
Raper od razu wziął do ręki białą kartkę oraz długopis. Właśnie do jego głowy wpadły ciekawe słowa,więc w sumie można by ich użyć do piosenki. Oczywiście, po konsultacji z Jay'em... Ale na pewno się zgodzi. Mu się zawsze podobają piosenki o dupach, cyckach i ładnych dziewczynach.
 Uuu, widzę, że już coś napisałeś... Pokaż mi  nagle kartka zniknęła pojawiając się w dłoniach starszego.
Jaebeom powiódł wzrokiem po tekście, po czym pogniótł papierek i wyrzucił go do śmieci.
 Nie będę cię traktował z szacunkiem, bo jesteś moim kumplem, czy znanym piosenkarzem. Nie licz na takie coś. Jesteś jak każdy inny, którego znam i uczę. Nie pozwolę na takie daremne słowa w moim albumie. Naprawdę? Stać cię tylko na „Zakręć swym ciałem, oczaruj nim parkiet”?  Jay był bardzo pewny swoich słów, a Zico parsknął złym śmiechem.  Mówię ci tylko szczerze, tak jak jest. Zmieńmy to.
 Nie wydaje mi się żeby ludziom się podobały teksty typu „Kiedy jestem naprzeciwko ciebie, nawet dupa Beyonce wydaje się być płaska”? Ludziom po prostu wpada do ucha muzyka i interesuje ich teledysk. Nie wszystkim zależy na rozumieniu tekstów. Zdecydowanie nie obchodzi to zagranicznych fanów.
 I kto mnie poucza  mruknął Jaebeom.
 No nie wiem... Normalny piosenkarz, który się zna na tym co robi i zna życie? Wiem dużo, bo moja kuzynka jest fanką i zna dziewczyny zza granicy... Naprawdę, ludziom się nie chce rozumieć tekstu. Zróbmy po prostu hit. Chociaż szczerze powiedziawszy nie wiem, czy chce z tobą wciąż współpracować.
 No dobra, zróbmy tym razem po twojemu.

❧❧❧

Po dwóch godzinach chłopaki dopiero zaczęli między sobą rozmawiać. Zico podawał swoje pomysły, a Jay swoje. Mimo iż co chwilę wiele rzeczy im nie pasowało, nie mówili tego. Bo po co?  Znów by się pokłócili i tyle by wyszło ze współpracy.
 Chcesz się czegoś napić?  Zapytał po chwili Jaebeom, wstając ze swojego miejsca.  Ja mam ochotę na sake. Chcesz też?
 W sumie... Możesz przynieść  odpowiedział głośno.
Prezes wyszedł z pomieszczenia, a Zico odetchnął głośno.
 W końcu cisza i spokój.
Chłopak wstał ze swojego miejsca i podszedł do jednej z szafek. Była tam złota płyta, już chciał sięgnąć po nią ręką, kiedy nagle poczuł mocny ucisk na nadgarstku.
 Nie dotykaj tego  oschły głos kumpla wywołał u niego przerażenie.
 Um... Jasne  Woo spojrzał na dłoń kolegi, a następnie wyswobodził się z tego dziwnego uścisku.  Przyniosłeś sake? Myślę, że na dzisiaj możemy już skończyć robotę i odsapnąć trochę, czyż nie?
 Też tak uważam  zaśmiał się, po czym pociągnął Jiho na kanapę.
Starszy otworzyło butelki i jedną podał raperowi. Upił łyka alkoholu, po czym uśmiechnął się delikatnie. Zaczął rozmyślać nad tym co się wczoraj i dzisiaj stało i... Tak jakby zrobiło mu się miło. Prawie nikt w jego obecności nie potrafi postawić na swoim i taki opór bardzo mu się spodobał. Kątem oka spojrzał na pijącego napój Zico, a następnie pochylił się nad nim.
 Myślisz, że na dzisiaj pracy wystarczy?
 Umm...
 Odwieźć cię?  Zaproponował Park, a towarzysz zaśmiał się.
 Myślę, że na początek jeszcze trochę musimy wypić.
Woo właśnie skończył pić, więc spokojnie sięgnął po drugą butelkę. Lubił pić i całkiem dobrze mu to szło. Jeszcze gdyby miał przy sobie papierosy, byłoby lepiej. Ech, życie czasami nie pozwala na wiele rzeczy.
 Dlaczego pijesz tak dużo?  Zapytał zmartwiony Jay. Nie wiedział co go to obchodzi, ale i tak chciał o to zapytać.
 Może kiedyś ci to wytłumaczę?

❧❧❧

 Jaebeom wrzucił pijanego rapera na tył swojego sportowego samochodu, a następnie usiadł z przodu, na miejscu pasażera. Sam był pijany, więc nie mógł prowadzić. O podwózkę pod dom Jiho poprosił kumpla z wytwórni, znanego pod nickiem Loco. Chłopaki mieli niezły ubaw z odpierdalającego nie wiadomo co szatyna. Gdyby ktoś i powiedział, że można po pierwsze wyrzucić przez okno jadącego pojazdu najpierw buty, później skarpetki, a na koniec wystawić nogi na zewnątrz by „poczuć powiew letniego wiaterku”, nie uwierzyliby. Ale teraz widzieli to na własne oczy i chciało im się wyć z młodszego kolegi.
 Ty w ogóle wiesz gdzie on mieszka?  Locomotive skręcił w prawą stronę, a Jay zaśmiał się nerwowo. Racja, zapomniał się zapytać, a telefonu ze sobą nie wziął.
Prezes wychylił się do tyłu, by widzieć twarz pijanego Woo i oparł rękę o swój policzek. Zico wił się na wszystkie strony twierdząc, że jest syrenką, ale i tak to nie było najlepsze, bo jego nogi wciąż były wystawione na zewnątrz. Jay podniósł lekko do góry prawy kącik swoich ust, a następnie zaśmiał się.
 Myślisz, że w ogóle się czegoś od niego dowiemy?
 Chyba jedynie tego, że mieszka w oceanie z rybkami i że jest najpiękniejszą z syrenek czekającą na syrena.
Park parsknął miłym śmiechem, a następnie przygryzł dolną wargę.
Najpiękniejsza syrenka czekająca na syrena?
Jak to słodko zabrzmiało...
 Dobra. Wezmę go do siebie. Jedź do mnie.