Pokazywanie postów oznaczonych etykietą boku no hero academia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą boku no hero academia. Pokaż wszystkie posty

13 grudnia 2023

Związek trzech osób [ Todoroki, Bakugou ] +18

 .


Zerknęłaś na wyświetlacz telefonu. Kolejne spotkanie miało odbyć się dzisiejszego wieczoru w mieszkaniu Bakugou. Nie mogłaś się doczekać wspólnie spędzonego czasu.

W wynajmowanej przez ukochanego kawalarce nikt by wm nie przeszkadzał. Przecież Katsuki mieszał sam. Chłopak postanowił wyprowadzić się od rodziców w wieku osiemnastu lat i rozpocząć samodzielne życie. Dzięki temu mogliście przebywać sam na sam, a przecież… tego potrzebowaliście najbardziej. 

Przeczesałaś dłonią krótkie włosy, po czym zerknęłaś na swoje odbicie w lustrze. Miałaś na sobie bluzę z kapturem należącą do Bakugou i krótkie spodenki. Założyłaś na głowę czapkę z daszkiem, by nie zwracać na siebie większej uwagi.

Ludzie brali cię raczej za chłopczycę, co czasem spotykało się z bardzo nieprzyjemnymi komentarzami. Z początku nauki w akademii bohaterów U.A akceptowanie, a raczej ignorowanie, docinek ze strony rówieśników przychodziło ci z ogromnym trudem. 

Ku twojemu zdziwieniu twoim ratunkiem okazała się być dwójka uczniów z równoległej klasy. Wkrótce poznałaś bliżej Bakugou i Todoroki'ego. Dość szybko zauważyłaś, że łączy ich coś więcej. Na początku wybuchowy uczeń szantażował cię, byś nikomu nie wyjawiła prawdy o ich związku, ale po dłuższym czasie zorientował się, że nie byłaś tak okropną osobą.

Po paru miesiącach spędzonych ze sobą mogliście stwierdzić we trójkę, że jesteście naprawdę zgraną paczką. Nie przeszkadzały ci ich pocałunki czy słodkie słowa mówiące o wiecznej miłości. Podziwiałaś ich za to uczucie, którym siebie obdarowali.

Ale po pewnym czasie zauważyłaś, że zaczęłaś ich chyba… kochać.

Po prostu czułaś przy nich, że twoje serce bije szybko… że czujesz motylki w brzuchu, gdy spędzasz z nimi czas…

Obydwoje pokochałaś… z całego serca…

Dlatego postanowiłaś się wycofać. Nie mogłaś stać się przeszkodą w ich miłości. Starałaś się ich unikać. Umożliwiało ci to bycie w odrębnych klasach, dzięki czemu nie musiałaś ich zbyt często widywać. 

Ale wszystko zmieniło się,  gdy poszłaś na dach, by w samotności zjeść posiłek. Nie zdążyłaś nawet otworzyć pudełka ze śniadaniem, gdy usłyszałaś tak dobrze znajomy ci głos. Gwałtownie podniosłaś się z miejsca i chciałaś czym prędzej odejść, by im nie przeszkadzać, ale wtedy… Bakugou szarpnął cię za nadgarstek i nieoczekiwanie złożył na twoich ustach namiętny pocałunek. Brutalnie wsunął do twojej buzi język, penetrując jej wnętrze. Jedyne co byłaś w stanie zrobić, to wytrzeszczenie szeroko oczu, a następnie przeniesienie spojrzenia na wpatrującego się w was Shouto. Chłopak stał tuż obok, przygryzając dolną wargę. 

Wyglądał tak seksownie…

Wreszcie odepchnęłaś od siebie Katsuki'ego, po czym uderzyłaś go w ramię. Twoja twarz przybrała czerwoną barwę. Nie wiedziałaś, co powiedzieć, jak się zachować… Przecież on namiętnie pocałował cię przy swoim chłopaku!

Ale nim zdążyłaś cokolwiek zrobić, Shouto uśmiechnął się, chwycił dłoń Bakugou, by następnie podejść do ciebie i przyłożył wargi do twoich ust. Zrobił to tak delikatnie… Jakby nie chciał cię skrzywdzić…

A potem jak gdyby nigdy nic… Wbił się w wargi Bakugou, wsuwając do wnętrza język. Przy okazji chwycił go za włosy i je pociągnął do tyłu. Z ust Katsuki'ego wydobył się syk, a ty otworzyłaś szeroko wargi.

Co tam się odpierdaliło?

Odpowiedź wkrótce miała nadejść – po prostu kochaliście się… we trójkę. Połączyło was romantyczne uczucie, w którym nie było miejsca na zazdrość.

To była miłość… coś pięknego.

Opuszkami palców dotknęłaś warg, wspominając namiętny, pierwszy pocałunek. Ostatnio miałaś ochotę na więcej niż zwykłe pieszczoty wargami. 

Pragnęłaś… Poznać bliżej ich ciała… 

Minęły dwa lata odkąd wasz związek powstał. Nie byliście jednak w stanie komukolwiek o tym powiedzieć. Społeczeństwo przecież nie zaakceptowałoby relacji trójki osób. Bo jak? Przecież normalna para to mężczyzna i kobieta… Każdy, kto myśli inaczej jest chory lub nienormalny. Lepiej było utrzymać ten związek w tajemnicy. Tym bardziej, że chciałaś utrzymywać kontakt ze swoją rodziną, a oni nie byli zbyt… tolerancyjni.

Westchnęłaś cicho i wybiegłaś z domu, informując rodziców, że zostajesz na noc u swojej przyjaciółki. Choć nie istniała i była wyłącznie wytworem twojej bujnej wyobraźni rodzice bardzo ją polubili. W końcu była dla ciebie świetną przyjaciółką… A przecież ty tylko opisywałaś ukochanego Shouto w żeńskiej formie.

Po piętnastu minutach jazdy autobusem podjechałaś pod dobrze znany sobie adres zamieszkania Bakugou. Wzięłaś głęboki oddech, zaciskając dłoń na pasku od plecaka. Ciepło bluzy ukochanego sprawiło, że poczułaś się lepiej.

Dzisiejszego wieczoru chciałaś wreszcie pokonać barierę nieśmiałości. 

Podeszłaś do odpowiednich drzwi i zapukałaś. Niemal od razu otworzył ci Todoroki. Rzuciłaś się na chłopaka i złożyłaś na jego ustach namiętny pocałunek. Zaskoczony nastolatek odwzajemnił pieszczotę, ale nie próbował przekraczać dotychczasowych granic. Postanowiłaś więc zrobić to jako pierwsza. 

Nie potrafiłaś już wytrzymać tego spokoju w waszym związku. Osiągając pełnoletność, poczułaś, że potrzebujesz wreszcie… uprawiać z nimi seks. Nigdy wcześniej nie komunikowałaś ich o swoich potrzebach, dlatego Todoroki był zaskoczony, gdy zaczęłaś rozpinać jego koszulę. 

— Co ty robisz, ___? — zapytał z uniesionymi brwiami.

Nie próbował jednak przerywać twoich czynności. Stał bezczynnie, czekając na dalszy rozwój sytuacji. Przeniosłaś usta na jego szyję, składając na niej mokre pocałunki. Przy okazji wreszcie zatrzasnęłaś nogą wejście. Chłopak westchnął, gdy przyssałaś się do jego skóry. 

— Co wy tu…

Bakugou wyszedł z kuchni i zatrzymał się na korytarzu, wpatrując się w was z osłupieniem. Miał lekko rozchyloną wargę, a gdy przeniosłaś na niego prowokujący wzrok, ujrzałaś na jego twarzy rumieńce. Nie musiałaś długo czekać – wkrótce pojawiło się na jego spodniach, w okolicy krocza, wyraźne wybrzuszenie. 

— Nie chcesz… — szepnęłaś ponętnie, nie odwracając swojego spojrzenia od podnieconego Bakugou. — Się dołączyć? 

Chłopak przełknął ślinę, gdy jego wzrok spotkał się z zaskoczonymi tęczówkami Shouto. 

— Pragnę was — mruknęłaś, a Todoroki nieoczekiwanie chwycił cię na swoje ramiona i pocałował.

Bez zbędnych pojawiliście się w sypialni Bakugou, który od razu wynajął mieszkanie z ogromnym łóżkiem. Założył, że kiedyś będą uprawiać seks i prawdopodobnie… wreszcie ten dzień miał nadejść. Shouto rzucił cię na łóżko, a następnie złączył usta z wargami rówieśnika. Obserwowałaś to z rozchylonymi ustami. Czułaś, że twoja bielizna robi się wilgotna. 

 Todoroki z rozpiętą koszulą zaczął ściągać bluzę ukochanego. Żałował, gdy musiał oderwać się od jego ust, lecz nie miał innego wyboru. Od razu schylił się, by wessać się w sutki chłopaka. Wokół sutków zataczał mokre ślady, a Bakugou odchylił głowę wzdychając. 

Nie mogłaś dłużej na to patrzeć. Nie bezczynnie. 

Na czworaka podeszłaś do chłopaków i zaczęłaś rozpinać ich spodnie. Dostali wtedy nieopisanego szału – zaczęli się namiętniej całować i dotykać po nagich klatkach piersiowych. Wiedziałaś wtedy, że pragnęli, byś przeszła do kolejnych kroków. Przygryzłaś dolną wargę. Nie potrafiłaś dłużej ich torturować. Rozpięłaś ich spodnie, a następnie wyjęłaś zza bokserek ich męskości. 

Członek Bakugou był średniej wielkości, ale stojąc na baczność wydawał się być całkiem spory. Natomiast penis Todoroki'ego dumnie stał, mierząc zdecydowanie powyżej japońskiej średniej. Uśmiechnęła się, po czym oblizałaś dolną wargę.

To był wasz pierwszy raz. Musiał być najlepszy. 

Z lekko drżącymi dłońmi powędrowałaś w stronę ich męskości i zaczęłaś je pięścić. Bakugou odchylił twarz i westchnął przeciągle. Naprzemiennie lizałaś, wkładałaś do buzi oraz masowałaś dłońmi ich penisy. Chłopaki w tym czasie całowali się, ale Todoroki w międzyczasie starał się dłonią dobrnąć do twoich krótkich spodenek. Ta pozycja raczej nie była dla niego zbyt wygodna, więc starałaś się wypiąć tyłek w jego stronę, nie przestając zajmować się ich członkami. 

Wkrótce poczułaś dłoń na ciele, która starała się znaleźć twoje miejsce intymne. Poczułaś, jak twoje serce zaczyna szybciej bić. Nie mogłaś uwierzyć to, co miało się stać. Ale już zaraz męskie palce Shouto zaczęły bawić się wnętrzem twojej waginy. Sztuczne nawilżenie nie było potrzebne. Byłaś tak podniecona, że twoje majtki były już wilgotne. 

— Ach… — jęknęłaś, wyciągając z buzi penisa Bakugou.

Chłopak spojrzał na ciebie zirytowany i po chwili zaczął cię agresywnie całość. Dłonie wsunął pod bluzę, którą miałaś założoną, po czym rozpoczął szczypanie twoich sutków, a potem gniecenie piersi. Oddychałaś szybciej, czując, jak podniecenie rośnie z każdą sekundą coraz bardziej. 

— Ssij go — Todoroki zwrócił się do ukochanego, a następnie chwycił blondyna za włosy i przyciągnął do swojego penisa. Bakugou od razu wziął go do swoich ust. Z początku tylko się poruszał, aż dodał język do tej zabawy.

Uśmiechnięta twarz Shouto zdradzała jego zadowolenie. Pomimo przyjemności sprawianej przez Bakugou, nie zapomniał o zabawie twoją waginą. Po krótkim czasie ruszania jednym paluszkiem w jej wnętrzu, dołączyć drugi. Jęknęłaś przeciągle, czując skurcze.

— W-Wyciągnij! — krzyknęłaś, a zaskoczony chłopak wykonał twoją prośbę. Gdy jego palce opuściły waginę, wytrysnęłaś. Przezroczysta substancja opuściła twoje wnętrza, a twoje ciało spięła się gwałtownie.

— O kurwa…

— Chcę więcej — wtrącił Bakugou, po czym rzucił się na ciebie.

Klęczał przed tobą na czworaka i wpatrywał się w twoje oczy. Byłaś przestraszona tym, co się wydarzyło. Chłopak ściągnął twoje majtki, po czym przyssał się wargami do łechtaczce, zataczając wokół niej okręgi. Odchyliłaś głowę i zgięłaś się w pół.

Jego pieszczota była taka cudowna! 

Nim zdążyłaś cokolwiek powiedzieć, tuż obok twojej buzi pojawił się Shouto – a raczej jego męskość. Zaskoczyna wytrzeszczyłaś oczy, ale wreszcie postanowiłaś wziąć się w garść. 

Nie trzeba pisać, co działo się dalej… We troję bawiliście się po prostu świetnie. Czule się całowaliście, delikatnie – choć czasem agresywnie – dotykaliście wzajemnie swoich ciał. W ciągu tej nocy staliście się jednością. Byliście szczerzy wobec swoich uczuć oraz potrzeb. 

W końcu nie tylko ty pragnęłaś, aby to spotkanie przebiegło w taki, a nie inny sposób… Jak się potem okazało, Bakugou długo się stresować zanim kupił paczkę prezerwatyw, a Todoroki wiele czytał na temat higieny i przygotowania miejsc intymnych do erotycznych pomysłów. 

Jakby nie było w waszym związku było dwóch mężczyzn i jedna kobieta – higiena była bardzo ważnym aspektem waszych uniesień. Choć w przyszłości oczywiście bywało, że uprawialiście seks wyłącznie w parze. W końcu Shouto musiał się sporo uczyć, ty miałaś czasem dodatkowe zajęcia, a Bakugou… jak to Bakugou musiał iść trenować. 

A póki mieszkaliście osobno – częste spotkania sam na sam nie miały prawa bytu.

Po kilku miesiącach częstych nocowań „u przyjaciółki” twoi rodzice zaczęli coś podejrzewać i wtedy po raz pierwszy postanowiłaś wyznać im prawdę… Cóż… Tak, jak myślałaś… Nie byli w stanie zaakceptować waszej „chorej” miłości. 

Postanowiłaś spakować walizki i wprowadzić się do ukochanego. Akurat tego samego dnia ze swoim bagażem przybył również Shouto. Nie musiałaś pytać – domyśliłaś się.

Na szczęście Bakugou od razu pozwolił wam zamieszkać, choć przedstawił wyraźny regulamin wspólnego mieszkania. Cóż… będąc z nimi, nic nie było dla ciebie straszne, dlatego zgodziłaś się od razu. 

W końcu po prostu się kochaliście… we troję…




3 grudnia 2023

Indisputable Difference [ 41 ]

 .



Sytuacja z pocałunkiem mocno zaprzątała jej głowę. Mari zdawało się, że to było dość niespodziewane i zawstydzające, nie chciała o tym myśleć. Jednak nie potrafiła zapomnieć, że Keigo wpił się w jej wargi.

Dzisiejszego dnia było dość spore ożywienie w agencji, lecz pod jego koniec pozostała tylko garstka ludzi. Mari właśnie wróciła z patrolu z Tokoyamim.

— Jestem padnięty — powiedział kolega, opadając na fotel przy biurku.

— Dzisiaj dali nam popalić — odpowiedziała Mari.

— Bycie bohaterem nie jest łatwe — rzucił po chwili chłopak, wstając z krzesła i skierował się do pokoju socjalnego. — Muszę się czegoś napić, chcesz też?

 —Nie, dziękuję.

— Jak chcesz.

Tokoyami zniknął w korytarzu, a Mari spojrzała na stojący na biurku kalendarz. Od dwóch dni nie widziała się z Osamu. Martwiła się o chłopca, bo przecież jego sytuacja nie była do końca ciekawa.

Z zamyślenia wyrwał ją odgłos dobiegający z gabinetu Keigo. Najwidoczniej Hawks był zajęty, więc postanowiła go nie fatygować. Zarumieniła się ponownie na myśl o pocałunku…

— Na pewno nie chcesz herbaty? — wtrącił Tokoyami, który pojawił się przed nią z dwoma kubkami.

— Jak już zaparzyłeś…

Tanaka odebrała od kolegi naczynie. Znad jego powierzchni unosiły się opary, a brzoskwiniowy zapach zachęcał do jego wypicia. Pociągnęła jeden łyk, a później drugi. Delektowała się owocowym smakiem, który dla niektórych mógł nawet podchodzić pod profanacje.

Po patrolu zostało uczniom jeszcze ogarnąć papierkową robotę, spisując raporty, uzupełniając notatki i wpisując odpowiednie rzeczy w excelową tabelę. Tokoyami kilkakrotnie narzekał, lecz zapełniał swoje notatki.

— Jak tak bardzo ci to przeszkadza, mogę ogarnąć papiery za ciebie — westchnęła Mari, odchylając się na krześle.

— Naprawdę? Mogłabyś?

— Mnie pójdzie szybciej niż tobie.

— Obiecuję następnym razem zrobić za ciebie… — Tokoyami ożywił się i chwycił dłonie nastolatki. — Dobrze wiesz, że nie cierpię tej roboty.

— Wiem,

— Jeżeli jeszcze raz Bakugou nazwie cię wariatką…

— To wrócimy do punktu wyjścia — uśmiechnęła się mimowolnie. — Spokojnie Tokoyami, nie musisz mnie przed nim bronić.

Nastolatek również uśmiechnął się w odpowiedzi, natomiast szerzej i szczerzej. Wziął do ręki pasek od swojej torby, a następnie pomachał koleżance w drodze do windy.

Mari ponownie skupiła się na swoim zadaniu i tym, żeby przejrzeć i uzupełnić wszystkie raporty. Skałamałaby mówiąc, że była tego znikoma ilość, lecz, gdyby miała słuchać przez kolejną godzinę jęków chłopaka, to by oszalała.

Oczywiście chciała jeszcze porozmawiać z bohaterem numer trzy i dowiedzieć się, czy coś wymyślił. W końcu obiecał.

Stos posegregowanych kartek piętrzył się przed nią, a Mari z zadowoleniem patrzyła na ostatnie pismo, które położyła na samej górze pokaźnej wieży papieru.

— No czas się wziąć za sprawę Osamu — mruknęła sama do siebie.

Tanaka zasunęła ostrożnie krzesło do biurka, tak aby nie rozwalić pokaźnego stosu. Nie chciała tkwić tutaj dłużej niż powinna, z resztą teraz to nie było ważne. Zastanawiała się czy Hawks już wymyślił sposób na uratowanie chłopca i czy pozwoli jej działać w tej sprawie? Była pewna, że tak, lecz… Jakieś dziwne uczucie ogarnęło je głowę.

Nie widziała Hawksa od dłuższego czasu. Może też bohater numer trzy wyszedł? W końcu Mari wychodziła do łazienki czy po herbatę do pokoju socjalnego. Postanowiła zapukać do gabinetu, aby dowiedzieć się co w sprawie Osamu postanowił. Tak chyba było najlepiej. Najwyżej powie jej, że jeszcze nie przemyślał tej sprawy lub po prostu odmówi pomocy.

Choć to nie było w jego stylu.

Podchodząc do drzwi, usłyszała dość głośne jęki. Zarumieniła się, ponieważ przez szparę w drzwiach mogła zauważyć, jak jej pracodawca pieprzy się z MT Lady. Zaskoczona szybko odwróciła się w drugą stronę i chciała jak najszybciej wyjść z agencji. Jak  n a j s z y b c i e j .


✯✯✯


Staż stanowił dla Ayame wyjątkową udrękę, bo przez cały czas myślała o tęsknocie za Bakugou. Czuła się źle – przecież kochała chłopaka, a mimo to nie mogła teraz być przy nim. Co prawda była zła o jego dziwne zachowanie, ale przecież sama… zachowywała się jak idiotka. Zawiodła ukochanego, naruszając ich wspólne zaufanie. Jednak… związek tworzyła para, a nie jedna osoba… Bakugou powinien dać z siebie więcej i wyznać jej uczucia, które… podobno do niej czuje… 

Dziewczyna przygryzła dolną wargę i wyszła z siedziby agencji Fat Gum’a. Gdy przekroczyła bramę, zatrzymała się z lekko rozchylonymi ustami oraz wytrzeszczonymi oczami. O balustradę, tworzącą bezpieczeństwo między ulicą a chodnikiem, opierał się Bakugou ze skrzyżowanymi rękami. 

— K-Katsuki-kun… 

Chłopak podniósł wzrok na Ayame, a po chwili podrapał się z tyłu głowy. Przez dłuższą chwilę nie potrafił spojrzeć jej prosto w oczy, aż w końcu chwycił ją za nadgarstek i przytulił. Nieoczekiwany gest chłopaka sprawił, że oczy dziewczyny zaszkliły się. 

— Co tutaj robisz? — zapytała, nie odwzajemniając uścisku. On w tym samym momencie umocnił objęcie i schował głowę w zagłębieniu jej szyi. Złożył na niej krótki, ale mokry pocałunek. 

— Skończyłem pracę — odparł — i postanowiłem porozmawiać. 

— O czym? — zapytała zdziwiona, by następnie odsunąć się od niego. — Przecież… 

— Mamy dużo rzeczy do…

— … wyjaśnienia — wtrąciła Ayame i chwyciła chłopaka za dłonie. — Nie atakuję cię i nie mówię, że nie chcę rozmawiać… Po prostu to jest… Bardzo ciężka sytuacja… 

— Byłem zazdrosny — odpowiedział, po czym agresywnie wpił się w jej usta. 

Choć Tanaka była zdziwiona jego zachowaniem, oddała namiętny pocałunek. Objęła ukochanego wokół talii i przybliżyła do siebie. Przyjemna bliskość sprawiła, że zapomniała o całym świecie i przykrych chwilach, które ostatnio wydarzyły się w jej życiu. 

W tym momencie była tylko ona i Bakugou… 

Oderwali się od siebie, aby nabrać świeżego powietrza. Ayame ciężko oddychała, stykając się czołami z ukochanym. Na jego twarzy widniał lekki uśmiech. 

— Tęsknię — westchnęła Tanaka i spojrzała w czerwone tęczówki, które tak dobrze znała i przede wszystkim kochała. — Też byłam o ciebie zazdrosna… Ta dziewczyna… była taka… ładna… A ja…

— Jesteś najpiękniejsza, Ayame — wtrącił i złożył pocałunek na czole dziewczyny. Gdy tylko odsunął wargi od jej ciała, wtuliła się w jego klatkę piersiową. Zaciągnęła się zapachem jego perfumów, co jednocześnie sprawiło, że wtuliła się jeszcze bardziej. 

Czuła się bezpiecznie w jego ramionach. 

— Wracamy? — zapytał po krótkiej ciszy Bakugou, a Tanaka od razu odskoczyła od niego z rumieńcem na twarzy. — Nie przeszkadzało mi to. Ale w pokoju będzie… mniej ludzi dookoła. 

— R-Rozumiem…

— Nie wstydzę się ciebie, kotek — powiedział otwarcie. 

Twarz Ayame oblała się pokaźnym rumieńcem. Chwyciła go szybko pod rękę i wspólnie ruszyli w stronę akademika. Z jej buzi mimo wszystko nie potrafił zejść uśmiech. Nie przypominała sobie, by chłopak kiedykolwiek użył takiego sformułowania, zwracając się do niej. 

To było naprawdę… urocze…


✯✯✯


Mari myślała, że zwariuje. Policzki paliły ją ze wstydu, a miała jeszcze kilka rzeczy do zakończenia. Nie mogła wyjść wcześniej i przeklinała w myślach pomoc, którą zaproponowała koledze z klasy.

Usłyszała skrzypnięcie i mimowolnie spojrzała w stronę źródła odgłosu. Ujrzała w drzwiach MT Lady i Hawska. Chciała spuścić wzrok, lecz wyjątkowo ciało nie słuchało umysłu.

Lazurowe oczy obserwowały, jak para bohaterów żegna się, a Keigo całuje kobietę. Wzięła głęboki wdech, a potem skupiła się nad kartkami papieru.

Czytała piąty raz to samo zdanie i nie mogła zrozumieć, co powinna napisać. Odgłosy dochodzące z gabinetu przełożonego rozpraszały ją. W końcu usłyszała głos Hawska.

— Przemyślę tę sprawę.

Mari kolejny raz usłyszała dźwięk otwieranych drzwi. jednak odwróciła się tyłem i trzymała mocno kartkę. Zasłoniła twarz, żeby nikt nie widział, jak się rumieni.

— Gdy byłam w twoim wieku — usłyszała nad sobą damski głos. — Starałam się wykorzystać swój dar do czynienia dobra.

Mari podniosła głowę i ujrzała twarz MT Lady. Bohaterka miała piękne, duże rubinowe oczy.

— Przepraszam, że musiałaś byś świadkiem naszego… — urwała kolejny raz i przyłożyła sobie palec do policzka. — Zbliżenia.

Tanaka była pewna, że twarz przybrała kolor dorodnego pomidora. Nie chciała słuchać tego, co Yu Takeyama ma jej do powiedzenia.

— Hawks lubi to robić… W biurze.

Mari wstała z miejsca i odłożyła segregator na półkę. Nie chciała uczestniczyć w tej rozmowie. 

— Przepraszam — ciągnęła dalej Yu. — Nie powinnam o tym mówić. Trzymaj się Mari i pamiętaj wszystko w ramach plus ultra. 

Tanaka patrzyła jak profesjonalna bohaterka odwraca się i kieruje do windy. Miała ochotę przywalić sobie głową w stojąca obok szafkę. Czuła, że policzki ją palą.

— Mari?

Popatrzyła do tyłu i spojrzała w stronę gabinetu przełożonego. Hawks stał oparty o framugę i wyczekująco na nią patrzył.

— Chciałas coś ode mnie?

— Nie… — wyszeptała. — Znaczy tak. Chciałam porozmawiać…

— Wejdź do gabinetu.

Mari popatrzyła na biuro, które już było puste. Odłożyła segregator i skierowała się w stronę pomieszczenia.

— Może usiądziesz? — zaproponował Keigo, wskazując na fotel.

— Chyba lepiej jak postoje — odpowiedziała zawstydzona.

Bohater numer trzy spojrzał na nią, a potem wziął do ręki szklankę z wodą. Pociągnął łyk i zasiadł na swoim miejscu.

— Słucham…

Mari przełknęła głośno ślinę i zaczęła mówić:

— Myślałam nad sprawą Osamu… — obserwowała twarz Keigo. — To chłopiec, o którym ci wspominałam. Nie pochodzi z bogatej rodziny, praktycznie jego ojciec znęca się nad chłopcem…

— Nie powinnaś się w to mieszać — skarcił ją Hawks.

— Jak mogę się nie mieszać, jak Osamu mnie potrzebuje?!

— Powinnaś to pozostawić dorosłym.

Tanaka założyła ręce na piersi. Stanowczo nie podobała jej się reakcja bohatera numer trzy. Myślała, że Hawks ją zrozumie.

— Dobrze, pomogę ci w tej sprawie — rzucił Keigo. — Ale do czasu, gdy czegoś nie wymyślę, nie działaj samodzielnie. Zabraniam ci i pamiętaj, mam cię na oku.


✯✯✯


Podróż do pokoju, choć minęła w ciszy, była dla pary bardzo kojąca. Wystarczyła obecność drugiej osoby, by czuć się spełnionym. Po przekroczeniu drzwi pokoju Ayame, Bakugou nabrał sporo powietrza do ust. Przypomniała mu się wspólna nauka z ukochaną, gdy jeszcze nie byli parą. 

— Poprawiłaś swoje wyniki z chemii — wtrącił po chwili, zwracając na siebie uwagę Tanaki. Dziewczyna zmarszczyła brwi i przytaknęła. — Chyba jestem dobrym nauczycielem? 

— Najlepszym — odparła i przygryzła dolną wargę. 

Zachowanie dziewczyny sprawiło, że na twarzy Bakugou pojawił się ogromny rumieniec. Chrząknął cicho, ignorując jej wypowiedź, po czym usiadł na łóżku. Ayame w odpowiedzi uśmiechnęła się lekko i zajęła miejsce tuż obok ukochanego.

— Ciężko tak bez ciebie na tym stażu — westchnął Katsuki, wpatrując się w sufit. — Wolałbym razem patrolować ulice… I cię całować przy okazji…

Chłopak naparł swoim ciałem na ukochaną, sprawiając, że teraz leżała pod nim zupełnie bezbronna. W odpowiedzi zobaczył jej uroczą zaskoczoną twarz, której wzrok próbował odnaleźć się w zaistniałej sytuacji. 

— Nie chcesz na mnie spojrzeć? — zapytał i chwycił ją za nadgarstki. 

Niebieskie tęczówki wreszcie na niego zerknęły i dopiero wtedy uświadomił sobie, co właściwie zrobił… oraz co się z nim działo… Czując, że jego członek dziwnie rośnie, postanowił odsunąć się od ukochanej i znów usiąść na łóżku. Starał się zakryć zarumienioną twarz, by Ayame nie domyśliła się, że właśnie… stanęła mu męskość. 

— Bakugou…

— Lepiej, żebym dzisiaj już wyszedł… — odparł, po czym wstał.

Przybrał pozycję, w której miał nadzieję, że dziewczyna nie zauważy jego stanu, ale niestety… odrobinę się pomylił. Ayame chwyciła go za nadgarstek i odwróciła w swoją stronę. Wtedy wszystko stało się dla niej jasne. 

— Och… — szepnęła, bezwstydnie spoglądając na jego wybrzuszenie na spodniach. 

— Sorry… Nie za bardzo mam na to wpływ… — odpowiedział Katsuki i wyszarpał się z objęcia. — Pójdę już sobie lepiej i… Poradzę sobie z tym sam, dobrze? 

— Ach… 

Znów jęknęła, a on z chęcią słuchałby tego w innej sytuacji…

Palnął się w twarz, po czym ruszył w stronę wyjścia. 

— J-Już za niedługo.

Usłyszał za sobą nieśmiały głos ukochanej, a gdy odwrócił się w jej stronę, ujrzał jej lekko zsuniętą bluzkę. Właśnie pokazała mu biust, choć nie zobaczył go w całości. Chłopak przygryzł dolną wargę, czując narastające podniecenie.

Pod wpływem chwili podszedł do Ayame i złączył ich usta w namiętnym pocałunku, w którym nie obawiał się wymiany śliny. Nie przeszedł jednak do następnego kroku – gdy tylko odsunął się od niej, opuścił pomieszczenie w połowie usatysfakcjonowany. 

W połowie, bo jego penis wciąż sterczał, a pocałunek – choć cudowny – nie wystarczył, by zaspokoić jego pożądanie. 

Ayame była cudowna. 


19 listopada 2023

Indisputable Difference [ 40 ]

 .



Wstanie z łóżka nigdy nie było dla Ayame tak ciężkim zadaniem jak dziś. Po wczorajszej kłótni z ukochanym obydwoje pod wpływem emocji postanowili zakończyć związek. Powód ich rozstania był bezsensowny i dopiero rankiem Tanaka zrozumiała jak głupio się zachowała. Czuła się źle z tym, że zasugerowała zdradę Bakugou zaraz po tym jak on stwierdził, że ona zdradza go z Shinso… Nie powinna była wybiegać za Katsuki’m. Być może w tym momencie rozmawialiby normalnie i wyjaśnil by sobie sytuację. 

Pomimo negatywnego samopoczucia Ayame postanowiła pojawić się na stażu. Co prawda mogła nie pojawić się dwa razy w pracy bez podania przyczyny, ale nie chciała z tego korzystać. 

Humor dziewczyny poprawił się, gdy tylko Shindo zaczął robić z siebie imbecyla. Chłopak robił wszystko, aby na ustach nastolatki pojawił się uśmiech. Poza tym, że cały czas mówił jakieś nieśmieszne żarty, z których Tanaka pod wpływem emocji się śmiała, próbował ją łaskotać i udało mu się objąć dziewczynę ramionami. 

— Wszystko będzie w porządku — powiedział spokojnie Yo, a po policzkach Ayame spłynęły łzy. — Najwidoczniej na ciebie w ogóle nie zasługiwał! 

— Myślę, że muszą to sobie jeszcze wyjaśnić. 

Dwójkę stażystów rozdzielił Kirishima, który przypatrywał się całej sytuacji z boku. Co prawda nie chciał się wtrącać w nie swoje sprawy, ale nie miał zamiaru patrzeć, jak Shindo wykorzystuje załamaną Ayame. 

— Słuchaj, Shindo… 

Wypowiedź Kirishimy przerwało nieoczekiwane przybycie na miejsce spotkania nieznajomego nastolatka wraz z uśmiechniętym od ucha do ucha Fat Gumem. 

— Widzę, że wszyscy już są! — odezwał się zadowolony mężczyzna. — Wspaniale! Wreszcie udało mi się ściągnąć na trening z wami trzecioklasistę z U.A. Będziecie mogli z nim porozmawiać. Znany jest jako Suneater z Wielkiej Trójki! 

Ayame pisnęła cicho, zwracając na siebie uwagę wszystkich. 

— Coś się dzieje, Ayame? — zapytał zdziwiony Fat Gum, ale ona nerwowo zaczęła kręcić głową. 

— Z-Zawsze chciałam cię poznać… — Dziewczyna zwróciła się w stronę licealisty. 

Jego odpowiedź sprawiła jednak, że Ayame nie miała pojęcia, co powinna była zrobić.  Chłopak najzwyczajniej w świecie się zarumienił i zaczął nerwowo szukać punktu, na którym mógłby zawiesić swój wzrok! Zaskoczona zaczęła zachowywać się dokładnie tak samo! 

— Ale jesteście podobni! — zaśmiał się opiekun, po czym poklepał Suneater’a po plecach. — Obydwoje macie teraz szansę popracować nad swoimi zdolnościami społecznymi. 

— J-Ja…

— A-Amajiki T-Tamaki… — Licealista wyciągnął w stronę dziewczyny rękę. 

— T-Tanaka… A-Ayame… — odparła i drżącą dłonią odpowiedziała na uścisk. 

W trakcie gdy obydwoje próbowali pokonać swoje lęki społeczne, nikt nie zauważył, że Kirishima i Shindo zniknęli. Eijiro miał trochę do powiedzenia znajomemu ze stażu. 


✯✯✯


Wracając do akademika czuła się fatalnie, żeby nie mówiąc okropnie. Przede wszystkim dlatego, że rankiem mieli niezbyt przyjemną akcję ratunkową, a dla Mari pamiątką po tym zdarzeniu było kilka zadrapań i cięć. Czuła się jednak najbardziej zmęczona przez wzgląd na późniejszy trening z Hawksem, który coraz więcej od niej wymagał.

Co prawda, Tanaka sama prosiła go, aby nie stosował taryfy ulgowej, lecz dzisiejszego dnia po prostu wszystkiego już miała dosyć. Nie pomagał też fakt, że Shouto ostatnio zachowywał się jak buc i Mari otwarcie o tym mu powiedziała.

Przekroczyła próg akademika i skierowała się wprost na swoje piętro. Zlekceważyła ciekawskie spojrzenia kolegów z klasy bohaterskiej, a ponieważ nie miała dobrego humoru, minęła także drzwi bliźniaczki. Bez jakiegokolwiek konkretnego dźwięku, otworzyła drzwi pokoju i zamknęła je, opadając praktycznie od razu na łóżko. Twarz przycisnęła do poduszki, starając się na chwile odprężyć.

Nie minęło nawet pięć minut, jak usłyszała głośne pukanie, a nim zdążyła cokolwiek odpowiedzieć, Todoroki wkroczył do jej pokoju.

— Nie mogłeś poczekać, aż choć powiem proszę?

Shouto stał w progu, tuż za zamkniętymi drzwiami, o które się opierał. Ręce miał założone na krzyż, a wzrok utkwił w dziewczynie.

— Nie masz mi przypadkiem coś do powiedzenia?

— Dlaczego masz taki pretensjonalny ton? — zauważyła Tanaka, nie odrywając się od poduszki.

— Pomyślmy… — zironizował. — Może dlatego, że moja dziewczyna mogła zginąć? A może dlatego, że uratował ją skretyniały dupek?

— Zaraz, zaraz — Mari podniosła się z posłania. — Po pierwsze to Hawks nie jest skretyniałym dupkiem, a po drugie…

— No co?

— Nie jestem twoją dziewczyną — odpowiedziała na jednym wdechu. — Tak praktycznie to nie jestem.

— Dobrze wiesz, o co mi chodzi.

— Nie — zarzekała się. — Nie wiem.

Shouto poderwał się i chciał zbliżyć do Mari, która niezbyt miała ochotę na kolejne spięcie Todoroki podniósł dłoń i przyłożył obok rozciętego ramienia nastolatki. Jego twarz przybrała na moment odcień troski, aby później przybrać kolor purpury. Zacisnął pięść.

— Mogłaś się zabić!

— Ale żyję! — wyrwała się spod jego dłoni. — Jeżeli masz mnie pouczać, to wsadź sobie rady gdzieś. Nie potrzebuję twojej opieki.

To powiedziawszy Tanaka wzięła do ręki przejściową kurtkę i otworzyła drzwi. Mocno nimi trzasnęła i zeszła ze schodów. Kolejny raz zignorowała ciekawskie spojrzenia znajomych, a potem wyszła z budynku. Wiedziała, gdzie musi wyruszyć i miała ochotę po prostu pobyć sama.

Pomimo zmęczenia, postanowiła trochę potrenować w samotności. W końcu od zawsze tak wyrzucała z siebie negatywne emocje, które dzisiaj wyjątkowo nawiedziły jej umysł.

Przeskoczyła ogrodzenie i po kilku minutach znalazła się na terenie znanej fabryki. Miała nadzieję, że u Osamu wszystko dobrze, a ponieważ ostatnio nie dawał oznak życia trochę zaczęła się martwić. Jednak zajęcia i staż wypełniały jej każdą chwilę, dlatego postanowiła, że w najbliższym wolnym czasie odwiedzi chłopca.

Zdziwił ja fakt, gdy na pustej powierzchni zobaczyła Osamu. Wyglądał jakby trenował. Jedną rękę wyprostował, drugą chciał wymierzyć cios. Nie utrzymał równowagi, więc upadł na ziemię.

— Szlag!!! — krzyknął przez zaciśnięte zęby. — Szlag, szlag, szlag!!!

— Nie powinieneś mówić tak brzydko — wtrąciła Tanaka, wychodząc z ukrycia.

— Siostra Mari? — usłyszała jego dziecięcy głos. Natychmiast zauważyła, że niedbale wytarł spływające łzy.

— Hej Osamu.

Nim Tanaka zdążyła dojść do chłopca, zauważyła na jego dłoniach i twarzy siniaki. Niektóre były już delikatnie zielone, więc musiało upłynąć trochę czasu nim sobie je nabił.

— Co się stało? — zapytała, patrząc jak chłopak odwraca głowę. — Osamu?

— Nic… Nic.

— Przecież widzę.

Mari ukucnąła przy dziecku, chcąc chwycić jego dłoń. Po dokładnym oglądnięciu chłopca stwierdziła, że to nie mógł być tylko wynik ciężkiego, dziecięcego treningu.

— Osamu, co się dzieje?

— On… On powrócił — wyłkał chłopiec, przytulając się do jej sylwetki.

— Spokjnie — wyszeptała, gładząc ciemne włoski. — Damy sobie z tym radę. Zobaczysz, obronię cię.

— Jest jeszcze gorszy niż ostatnio… W dodatku, do domu sprowadza dziwnych ludzi… Dlaczego jestem taki słaby?

— Nie jesteś słaby — Mari z troską gładziła jego kręcone włoski, gdy Osamu płakał w jej ramionach. — Jesteś silnym mężczyzną.

— Siostrzyczko… Ja nie chcę wracać do domu…

— Zobaczysz, będzie wszystko dobrze — odpowiedziała Tanaka. — Coś postaram się wymyślić. Na pewno cię uratuję.


✯✯✯


— Mogę poprosić o pół godziny przerwy? — zapytał Bakugou, wpatrując się w ekran telefonu. Wciąż nie dostał od Ayame żadnej wiadomości, co zdecydowanie bardzo go irytowało. — Nie odejdę za daleko. 

— Mhm… — odparła spokojnie Mirko, po czym uśmiechnęła się od ucha do ucha. — Masz tylko pół godziny. Nie więcej, nie mniej. 

Katsuki kiwnął głową, a następnie ruszył w dobrze znaną sobie stronę. Musiał porozmawiać z Tanaką o kłótni, przez którą się rozstali. Głupio mu było. Zachował się jak dziecko, będąc zazdrosnym o najlepszego przyjaciela ukochanej. Przecież doskonale wiedział, że między nimi niczego nie ma.  

— Kurwa… — syknął zirytowany licealista, po czym ruszył w kierunku miejsca, w którym Ayame miała mieć dzisiejszego dnia staż. 

Zanim jednak pojawił się w wyznaczonym punkcie, spotkał Kirishimę, który przypierał do muru niejakiego Shindo You. Przyjaciel zdążył oczywiście przedstawić stażystę z poza szkoły i ostrzec Bakugou przed nowym rywalem. 

— Siema — odezwał się blondyn, zwracając na siebie uwagę chłopaków. 

— Co tu robisz, Bakugou? — zapytał zdziwiony Kirishima i odsunął się od Shindo. Wyswobodził go tym samym z uciążliwej pozycji. — Ayame jest z Fat Gumem i Suneaterem. 

— A wy co tu robicie? — zadał pytanie Katsuki i skrzyżował ręce, obserwując zmieszanego Shindo. — Mam go przywołać do porządku swoimi sposobami?

— Przecież nic nie zrobiłem — mruknął You, a Kirishima utwardził dłoń. 

— Odpieprz się od Ayame, skurwysynie — warknął zirytowany Eijirou. — To moja przyjaciółka i nie pozwolę ci się nią zabawić.

— Ayame? — mruknął Bakugou, ale Shindo nie zwracał na niego uwagi. 

— Nie jesteś jej chłopakiem, to co ci tak zależy — odezwał się stażysta. — Jest wolną dziewczyną i nie potrzebuje twojej obsady, Kirishima. 

— Tak się składa — Bakugou podszedł do Yo, a następnie chwycił go za strój bohaterski. Chłopak wybałuszył oczy ze zdziwienia. — Że to ja jestem jej chłopakiem. Jeśli coś jej, kurwa, zrobisz… — Przyłożył dłoń do buzi chłopaka, tak by mógł patrzeć na jej wewnętrzną stronę. Zaczęły wydobywać się z niej niewielkie wybuchy. — To pożałujesz tego, że próbowałeś ją skrzywdzić. 

— Jesteście popierdoleni! Obaj! 

Kirishima parsknął krótko, obserwując rozgrywającą się scenę. Co prawda sam chciał wystąpić w roli Bakugou, ale przyjaciel znacznie lepiej ją odegrał. Shindo prawdopodobnie już nie będzie podrywał Ayame, dzięki skutecznym groźbom blondyna, o których lepiej żeby nikt nigdy nie wspominał. 

— Pojebani jesteście, że bierzecie to wszystko na poważnie — mruknął Yo, gdy Bakugou wreszcie go puścił. 

Katsuki zacisnął pięść, by przywalić chłopakowi, ale na szczęście w porę się powstrzymał i zniknął z zasięgu wzroku stażystów Fat Gum. Udało mu się uniknąć spotkania z Ayame, która właśnie przybiegła pod murek, by poszukać chłopaków. 

Jednego Bakugou był pewny – Ayame wyglądała prześlicznie w swoim stroju bohaterskim, a on był idiotą. Miał jednak nadzieję, że nie stracił ukochanej już na zawsze. Chciał z nią spędzić jeszcze trochę czasu… 


✯✯✯


Dostrzegł, jak niespokojnie zachowywała się w biurze. Obserwował ją też na zwyczajnym patrolu i w przerwie na lunch. Mari Tanaka była dzisiejszego dnia kłębkiem nerwów. Jednak nie zdradziła niczego, ani Tokoyamiemu, ani nawet Fa nie zdołała z niej wyciągnąć tej informacji.

Cały dzień praktycznie się nie odzywała, co z resztą był bardzo dziwne. Mari dużo mówiła, jednak tego dnia praktycznie tylko kiwała głową, będąc ciągle zamyśloną.

— No cóż — postanowił, opierając się o okno gabinetu. — Będę musiał poczekać do naszego treningu.

Mari przez cały dzień myślała o Osamu i problemie, który go dotknął. Chciała pomóc chłopcu, lecz wiedziała, że sama nie ma możliwości na wiele rzeczy.

Westchnęła.

— Potrzebujesz czegoś? — zapytał Tokoyami, gdy zakładał kurtkę na ramiona.

— Nie — odpowiedziała, odkładając długopis do metalowego koszyczka. — Zostanę potrenować jeszcze.

— Taaak, jasne — nastolatek przysunął swoje krzesło do biurka. — Macie te swoje treningi. Rozumiem.

Mari krzywo uśmiechnęła się do kolegi, który pomachał dłonią do Fu, a następnie zniknął w windzie. Bohaterka też popatrzyła na Mari, jakby chcąc jakiegoś wytłumaczenia, lecz Tanaka tylko wzruszyła ramionami. Zrezygnowana Fu wzięła swoją torebkę i wyszła takim samym sposobem jak Fumikage.

Mari westchnęła i podniosła się z miejsca. Musiała skserować dokumentacje z dzisiejszego patrolu i odłożyć do dedykowanego segregatora. Wciąż myślała o Osamu i jego problemie, zaciskając dłonie ze swojej bezradności.

Przecież nie mogła wejść i siłą utopić zdemoralizowanego ojca. Była teraz uczennicą U.A. i miała tymczasową licencję bohatera. Straciła by to wszystko, gdyby ktoś się dowiedział. Nie mogła działać zbyt pochopnie.

W przedsionku, które zajmowały duże maszyny do kserowania, drukowania i skanowania starała się dokończyć swoją pracę na dzisiaj. Przeklęła kilka razy pod nosem, gdy musiała wymienić toner, a później była cała czarna od tuszu. Jeszcze parę razy zacięło papier i musiała pogrzebać w dużym, biurowym urządzeniu.

— Pomóc?

Tanaka wyprostowała się i ujrzała opartego o ścianę Hawksa. Bohater numer trzy obserwował z zaciekawieniem jej bitwę z urządzeniem.

— Jakoś daję sobie radę — wymamrotała.

— Właśnie widzę. Jesteś cała brudna.

Mari wzruszyła ramionami i pochyliła się do przodu. Musiała schylić się do drukarki. Poczuła się nieswojo, kiedy Hawks znacząco się zbliżył. Przez moment myślała, że stoi zbyt blisko i może wyczuć jego nogę przy swojej.

— Może jednak pomogę?

Tanaka podniosła głowę, lecz niefortunnie zderzyła się z Keigo. Obydwoje złapali się za bolące miejsce, a następnie bohater zaśmiał się.

— Wystarczyło powiedzieć nie.

— Mówiłam — wyszeptała, masując obolały tył głowy. — Będę miała guza.

— Przynajmniej z tyłu głowy. Ja na środku czoła.

— Trzeba było się nie przybliżać.

— Zawsze jesteś taka pyskata?

Mari nie sądziła, że ton głosu Hawksa sprawi, że prąd przejdzie przez jej ciało. Właściwie to Keigo był przystojnym, błyskotliwym i szalony mężczyzną. Zawsze wiedział, co powinna była zrobić, nim nawet pomyślała o czymkolwiek.

— Coś cię chyba męczy — zaczął, kiedy Tanaka myła ręce w kobiecej łazience.

— To damska toaleta — zauważyła.

— To moja toaleta — poprawił ją Hawks. — W końcu to moja agencja.

— No tak.

Tanaka wytarła ręce w papierowy ręcznik, a następnie wyrzuciła go do niewielkiego, srebrnego kosza.

— To, co cię dręczy?

Mari spojrzała na Keigo. Może nie chciała się uzewnętrzniać, lecz przez moment pomyślała, że przecież jest profesjonalnym bohaterem i ma doświadczenie. Na pewno będzie wiedział co zrobić.

— Gdy byłam młodsza, pomogłam pewnemu chłopcu — zaczęła opowiadać. — No i sprawy się trochę skomplikowały, W sumie bardzo.

— Jak bardzo?

— Bardzo.

Keigo zaprosił Mari do swojego gabinetu. Była już późna godzina, więc poza nimi nie było nikogo w biurze. Tanaka opowiadała, jak uratowała Osamu. Mówiła, że dziecko było ofiarą przemocy domowej, jego ojciec jest alkoholikiem i żyją w ubóstwie. Hawks w ciszy słuchał, czasami potakując głową. Jego oczy w kolorze ciekłej rtęci, bacznie patrzyły na to na podłogę, to na twarz Mari.

— Wtedy uratowałam go przed porywaczami — zakończyła dziewczyna i wzięła głęboki oddech.

Gdy chciała ponowić czynność, na swoich ustach poczuła miękkie wargi. A kiedy ich pocałunek się skończył, Keigo tylko podsumował:

— Jesteś wyjątkowa Mari Tanaka.


✯✯✯


— Mam dzisiaj zajebisty humor — zaśmiał się Shindo i zarzucił na barki Ayame rękę.

Z twarzy chłopaka nie schodził uśmiech, odkąd zakończył rozmowę z Kirishimą. Tanaka miała wrażenie, że coś było nie tak… W końcu Yo zachowywał się nieco inaczej (jakby z dystansem), a kolega z klasy dziewczyny patrzył na niego podejrzliwie. Czyżby coś złego między nimi się wydarzyło? 

— Co się stało takiego? — zapytała podejrzliwie Ayame, a chłopak zesztywniał na chwilę. — Hm? 

— Mam nadzieję… — Wzrok Yo powędrował w stronę Red Riota, który stał niedaleko ze skrzyżowanymi rękami i zaciśniętymi brwiami. — Że zostaniemy przyjaciółmi, Ayame! Z chęcią chciałbym cię przedstawić swojej dziewczynie. Dzisiaj po mnie przychodzi po praktykach. 

— Och… — szepnęła Tanaka, obserwując czubki butów. 

Poczuła się źle – niestety zerwała z Bakugou i teraz nie za bardzo chciała oglądać zakochanych w sobie nastolatków… Dziewczyna czuła ogromny ból, myśląc o miłości. Przede wszystkim nie potrafiła przestać myślać o ukochanym i ich żałosnej kłótni… jednak nie wiedziała, jak przyznać się do błędu… Poza tym on już na pewno nie będzie chciał z nią rozmawiać… Była tego tak cholernie pewna. 

— Dzisiaj niestety nie mogę — jęknęła po krótkim zamyśleniu Ayame. — Obiecałam pomóc siostrze w treningu Daru. Może kiedy indziej się umówimy? We trójkę. 

Shindo podniósł brwi do góry wyraźnie zaciekawiony jej wypowiedzią. 

— We trójkę? 

— Rozstałam się z Bakugou… 

— Och. — Wzrok Yo skierował się w stronę zirytowanego Kirishimy. Nastolatek uśmiechnął się triumfalnie. — Rozumiem. Jakbyś chciała to zawsze możemy spotkać się też… sam na sam. 

— Jako przyjaciele to zawsze — odparła z uśmiechem. — Ale najpierw… musielibyśmy się zdecydowanie lepiej poznać. 

— Nie ma problemu — odparł zadowolony licealista i poczochrał dziewczynę po włosach. 

— Ayame, a nie lepiej porozmawiać najpierw z Bakugou? 

Do rozmowy przyszłych bohaterów wtrącił się wreszcie Kirishima. Ayame przygryzła dolną wargę i odwróciła wzrok. 

— Nie wiem, czy mamy o czym — odparła, spoglądając w bok. Jej oczy były wyraźnie smutne. — Bakugou… Nie chcę o nim rozmawiać, przepraszam. To dla mnie ciężki temat…

— Ale kochasz go a on ciebie!

— Ty nic nie wiesz! — warknęła Ayame. — Nie wiesz, dlaczego nie jesteśmy już razem, a mimo to próbujesz mi wmówić, że mnie kocha! Nie chcę tego słuchać. Nie mam na to siły. 

— Daj jej spokój — wtrącił się Shindo i zasłonił nastolatkę swoim ciałem. — Jeśli nie chce poruszać tego tematu, to jej nie zmuszaj. — Chłopak nieoczekiwanie stał się bardzo poważny. — Rozumiem wszystko ale są pewne granice. Przekaż swojemu kumplowi, że ma nie zagrażać mojej przyjaciółce. No i przy okazji napisz mu, że sam mam dziewczynę i nie musi być zazdrosny. 

— Zazdrosny? — zapytała zdziwiona. 

— Lepiej może żeby wiedział. 

Ayame wzruszyła ramionami, obserwując zdziwionego Kirishimę, który nie dokońca wiedział, jak powinien się zachować. Przygryzła dolną wargę, bo nie chciała go urazić, ale z drugiej strony temat Bakugou był dla niej bardzo wrażliwy…