Pokazywanie postów oznaczonych etykietą exo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą exo. Pokaż wszystkie posty

16 lutego 2019

Gdy zostajecie rozdzieleni




Chanyeol || Exo

Wiek: 15 lat, Polska
Otoczyłaś go mocno rękami wokół jego talii. Oparłaś swoją głowę o jego plecy i mocno się w niego wtuliłaś modląc się, aby podczas jazdy jego skuterem nic się nie stało. Chanyeol niestety stracił prawo jazdy na jakikolwiek pojazd, ponieważ mocno pokłócił się ze swoją matką, policjantką, która zabrała mu je. Bez tego mógł więc zrobić dosłownie wszystko..
— Wooaaah! — krzyknął uśmiechnięty puszczając się kierownicy i wystawiając ręce tak jakby był jakimś ptakiem.
— Co ty wyprawiasz?! — krzyknęłaś przerażona jedną ręką bijąc go po plecach, aby się opanował. Właśnie się zaczęłaś zastanawiać, czy wejście na skuter przyjaciela było dobrym pomysłem. — Łap się tego złomu!
— A co boisz się? — zapytał kładąc dłonie na kierownicy. Niestety i to było głupim pomysłem, ponieważ ten jakże mądry szesnastolatek zaczął wywijać na ulicy jakieś dziwne skręty. Nie przeszkadzało mu w tym nawet to, że piszczałaś niczym starsza kobieta, która została pozbawiona swojej torebki.
Zacisnęłaś mocno powieki i ścisnęłaś jego ciało jeszcze mocniej. Miałaś nadzieję, że tego rodzaju uduszenie jakoś zmusi go do zatrzymania. Niestety pomyliłaś się, Park był bardziej wytrzymały niż sądziłaś.
— Skubany — szepnęłaś, a potem puściłaś się. Chłopak natychmiastowo się zatrzymał i spojrzał na ciebie zły. Wyrzuty, że go puściłaś?
— Dlaczego się puściłaś? Nie powinnaś tego robić, jeszcze by ci się coś stało i co wtedy, hm? — zapytał wskazując na drogę kontynuował swoją wypowiedź. — No patrz. To jest asfalt i jeśli spadłabyś z mojego ścigacza to rozbiłabyś sobie tutaj głowę, no i leżałabyś tutaj we własnej kałuży krwi.
— Wspaniałe życie mi przepowiadasz — powiedziałaś i zeszłaś z pojazdu. — Po pierwsze wiem co to asfalt, po drugie twój ścigacz maksymalnie 50 kilometrów na godzinę, więc szybciej dojdę do tego parku pieszo niż mnie tam zawieziesz.
Ruszyłaś w wybraną stronę. Wiedziałaś, że Chanyeol i tak pójdzie zaraz obok ciebie, ale jakoś tak chciałaś, aby zrobił w jakiś pełen romantyzmu sposób, tak żebyście się znów nie musieli kłócić. Racja, czasami przesadzaliście z wyzywaniem się, ale jeszcze nigdy nie byliście na siebie tak okropnie źli, żeby się do siebie nie odzywać.
— ____, zatrzymaj się — powiedział po dziesięciu minutach drogi taszcząc za sobą swój skuter. Chciał za tobą iść, to niech teraz cierpi, mógł jechać.
— Jeśli myślisz, że ci pomogę to się mylisz — powiedziałaś nieco wrednie, ale z nutką radości w głosie. — Nie martw się, zaraz będziemy na miejscu!
— To świetnie...
Zaczęłaś biec z wielkim uśmiechem na ustach po krawędzi chodnika niczym małe dziecko. Byłaś narażona na upadek z dziesięciu centymetrów, więc już po chwili pojawił się obok ciebie przyjaciel już bez niepotrzebnego skutera.
— Gdzie go dałeś? — zapytałaś zaskoczona czując na swojej dłoni jego dłoń.
— Idź, a nie się o mnie martw i o mój skuter, jasne? — powiedział spokojnie. — I bawmy się dalej, tak jakbyśmy się jutro mieli nie spotkać, dobrze?
— No dobrze! — krzyknęłaś uśmiechnięta. — Powiem ci szczerze, że to będzie twój najlepszy nad najlepszymi dniami dzień!
— Wierzę ci — powiedział podnosząc prawy kącik ust lekko do góry.
Chwyciłaś go za dłoń i pociągnęłaś w stronę placu. Uśmiechy nie schodziły z waszych twarzy, chcieliście się bawić w najlepsze.
Zabawa trwała w najlepsze. Właśnie mieliście wejść na jedną z najstraszniejszych karuzel, kiedy do twojego przyjaciela ktoś zadzwonił. Stanęłaś w kolejce i obserwowałaś jego poczynania. Na jego twarzy ujrzałaś smutek oraz złość. Chanyeol po pięciu minutach wrócił z miną zbitego psa. Zatrzymał się tuż przede mną i spojrzał w moje oczy.
— Przepraszam...
Nic więcej nie odpowiedział, odszedł i zostawił cię samą czekającą w kolejce. Spojrzałaś po wszystkich, a potem ruszyłaś w kierunku wyjścia. Dlaczego ciebie zostawił?
Wybiegłaś z parku, a następnie zaczęłaś się rozglądać. Niestety nie znalazłaś swojego przyjaciela i po godzinie szukania jego osoby zrezygnowałaś z poszukiwań i sama wróciłaś do domu.

❧❧❧

Następnego dnia wybierałaś z szafy swoje ulubione ubranie. Na twoich nogach miałaś już dres, ale musiałaś znaleźć jeszcze bokserkę, którą ostatnio kupiłaś. Miałaś zamiar pójść do domu Chanyeola i dowiedzieć się dlaczego zostawił cię wczoraj samą bez żadnego wytłumaczenia. Czułaś się jednak dziwnie, ponieważ miałaś złe przeczucie dotyczące jego osoby. A co jeśli byłoby to wasze ostatnie spotkanie? Nie chciałaś tego, bałaś się, że Park ciebie samą zostawił, a był przecież twoim przyjacielem od urodzenia.
Wasi rodzice znali się już wcześniej i byli nie rozłączni. Już od początku żyliście w siódemkę, najpierw w Korei, a teraz w Polsce. Zawsze byliście sąsiadami, więc do przyjaciela miałaś blisko.
W nocy słyszałaś jednak dziwne głosy, jakby samochodu. Nie poszłaś zobaczyć co się tam działo, ponieważ byłaś za bardzo zmęczona. W sumie teraz była szósta rano i wciąż byłaś zaspana, ale twój przyjaciel był ważniejszy niż twoje zdrowie.
— Gdzie idziesz, ___? — zapytała twoja mama, a ty wytłumaczyłaś, że idziesz do Parka. Kobieta niechętnie pozwoliła ci tam iść. Czułaś, że wiedziała o czymś o czym ty nie miałaś pojęcia.
— A nie mogę iść? — zapytałaś podejrzliwie, a ona zaśmiała się głośno.
— Idź, idź...
Uśmiechnęłaś się lekko i skierowałaś się w stronę drzwi. Ubierałaś na swoje nogi buty, kiedy zaczęłaś rozmyślać nad tym co by było gdyby nie było przy tobie Chanyeola. Najpierw stwierdziłaś, że to byłby koniec twojego życia, ponieważ opuścił cię przyjaciel, a po chwili zrozumiałaś, że to nie jest już zwykły przyjaciel dla którego mogłabyś się nawet zabić. To ktoś więcej, osobą, którą kochałaś ponad życie.
— Idę... — wyszeptałaś sama do siebie i nacisnęłaś na klamkę.
Wyszłaś z budynku, a potem z podwórka kierując się w stronę domu Parka. Trochę się zdziwiłaś, ponieważ znajdowały się tam samochodu ciężarowe do przeprowadzki. Wolnym krokiem weszłaś na posesję, a potem nieco nieśmiało zapukałaś do drzwi. Po chwili otworzyły się, a w nich stanęła przepiękna Polka.
— Dzień dobry... — wyszeptałaś, a ona spojrzała niczym na jakieś dziwadło.
— Czego chcesz? — zapytała wrednie.
— Będzie pani mieszkała teraz razem z rodziną Park? — odpowiedziałaś pytaniem, a ona głośno się zaśmiała.
— Kupiłam ten dom od poprzednich właścicieli. Wynieśli się wczoraj i mówili coś o jakiejś wyprowadzce za granicę. Chyba do ojczystego kraju, a co? Coś się stało? — zapytała opierając się o framugę drzwi z lekkim, ale jakże wrednym uśmiechem.
— Dziękuję za pomoc.
Szybko wyszłaś z posesji dwudziesto paroletniej kobiety i zjawiłaś się na dworze. Usiadłaś na huśtawce, podciągnęłaś nogi do klatki piersiowej, a podbródek położyłaś na swoich kolanach.
"Wynieśli się wczoraj i mówili o jakiejś wyprowadzce za granicę. Chyba do ojczystego kraju, a co?".
Te słowa cały czas tkwiły w twojej głowie. Nie za bardzo rozumiałaś o co tej kobiecie chodziło. O jakiej przeprowadzce mówiła? Przecież Chanyeol powiedziałby ci o tym, że już nie będzie mieszkał w Polsce, a w Korei. Pewnie wtedy byście przeprowadzili się razem z nimi. O co w tym wszystkim chodziło?
— ___... — głos twojej rodzicielki wybudził cię z chwilowego zaskoczenia.
— T-Tak? — zapytałaś zaskoczona. Wyciągnęła w twoim kierunku ręce w których trzymała jakiś list.
— Przeczytaj. To od Chanyeola.
Dla ____!
List piszę do ciebie po raz pierwszy... I chyba nie wyjdzie mi to za fajnie... Nie czekaj... Inne słowo... Ach, walić to!
Piszę do ciebie ten świstek papieru, ponieważ wiem, że poszłaś do mojego domu. Starego domu. Tak teraz będę miał nowy... W Korei... Nie wiem jak ci to wytłumaczyć, więc powiem napiszę ci to prosto z mostu. Dzisiaj w nocy się wyprowadziłem. Chcę jednak ___, abyś nigdy mnie nie szukała, ponieważ byłoby to dla ciebie bardzo przykre. Nie chcę, abyś wiedziała co teraz będę robił i jaki był prawdziwy powód mojej przeprowadzki. Nie wiń o to moich rodziców, ponieważ wyprowadzili się ze mną, bo ich o to JA prosiłem... Wiem, że teraz możesz być zła, nienawidzić mnie... Ale... Naprawdę bardzo chciałem spełnić swoje marzenie. Brzmi głupio, prawda? Marzenie ważniejsze od najlepszej przyjaciółki z którą się spędziło szesnaście lat... Proszę cię.. Nie nienawidź mnie za to co piszę i czuję... Jesteś tylko przyjaciółką, a życie ma się tylko jedno, więc dlaczego nie mógłbym spędzić swoich marzeń? Wiem, że wtedy przeprowadzilibyście się razem z nami, ale prosiłem rodziców moich, jak i twoich, aby o niczym ci nie mówili, ponieważ przeszkadzałabyś mi... Jestem cholernie zły sam a siebie, że w ogóle jestem w stanie napisać takie coś... Jestem potworem prawda? ___ kocham cię bardzo mocno jak przyjaciółkę, a nawet siostrę... Proszę cię... Żyj spokojnie tak jakby mnie nie było w twoim życiu. ZAPOMNIJ O MNIE!
Park Chanyeol
Zgniotłaś papierek, a następnie wyrzuciłaś go na trawę. Nie płakałaś, nie było ci to potrzebne. W jednej chwili zaczęłaś go nienawidzić.
— Wiedzieliście o wszystkim — powiedziałaś do swojej mamy, a następnie przeszłaś obok niej obojętnie.
Od tego listu stałaś się zimna, beznamiętna i obojętna na wszystko.

❧❧❧

Wiek: 21 lat, Korea Południowa
Wyszłaś z lotniska na świeże powietrze. Na twojej twarzy widniał szeroki uśmiech, jednak był całkiem inny niż rok temu. Był żądny zemsty, a nie zimny. Włosy już nie były koloru blond, a teraz stały się czerwone. Ogólnie wyglądałaś teraz całkowicie inaczej niż jeszcze pięć lat temu. Byłaś szczuplejsza i o wiele ładniejsza. Na twoim nosie znajdowały się ciemne, przeciwsłoneczne okulary zakrywające twoje zagraniczne oczy.
Zaczęłaś iść w znanym sobie kierunku. Idąc w prawej ręce z walizką każdy mógł zauważyć, że w drugiej dłoni trzymałaś dwie rzeczy. Pierwszy klucz był od jakiegoś mieszkania, a drugą rzeczą była jakaś kartka. Świstkiem papieru był bilet na koncert koreańskiego zespołu Exo.
Zespół znałaś bardzo dobrze, a tym bardziej koreańskiego rapera Park Chanyeola, który wręcz zakazał ci o sobie pamiętać. W sumie to byś zapomniała, gdyby nie to, że kiedyś kochałaś go już nie tylko jako przyjaciela, a teraz gdybyś go nienawidziła.
Byłaś tak zwaną "fanką" zespołu, aby zdobywać o nich jakieś informacje, a potem, aby móc się zemścić na "przyjacielu".
Bardzo dobrze pamiętałaś pewien moment z variety show w którym chłopak rozpłakał się na pytanie "Miałeś kiedyś jakiegoś prawdziwego przyjaciela o którym wciąż pamiętasz?". Trochę cię to wtedy rozśmieszyło, ale też ukuło w serce. Mówił ci, żebyś zapomniała, a sam nie potrafił. "Marzenie ważniejsze od najlepszej przyjaciółki (...)". Na samo wspomnienie roześmiałaś się.
— Przyjaciel — wyszeptałaś przez śmiech.
Po paru minutach znajdowałaś się przed twoim starym domem. Teraz wyglądał całkowicie inaczej, nie był aż tak bardzo zniszczony. Może dlatego też był taki drogi?
Podeszłaś do drzwi, włożyłaś tam kluczyk i weszłaś do niego szczęśliwa. Teraz wyglądał całkiem inaczej, ponieważ był bardzo nowoczesny. Przeszłaś się kawałek, a wtedy zauważyłaś ceglaną ścianę, a na niej napis "Przyjaciele na zawsze! P.C i _._". Zaśmiałaś się, ponieważ w duchu byłaś wdzięczna byłym właścicielom, że  tak ważnego wspomnienia wam nie zburzyli.
Przeszłaś się na drugie piętro, gdzie wcześniej miałaś pokój. Znalazłaś się w nim, a na środku znajdowało się duże dwuosobowe łóżko.
— Sypialnia poprzednich właścicieli — stwierdziłaś głośno.
Podeszłaś do okna, gdzie miałaś znakomity widok na Seul. Było ciemno, a miasto wtedy wyglądało najpiękniej i musiałaś to przyznać.
— Znów się spotkamy Channie.

❧❧❧

Tydzień później byłaś ubrana w koszulkę z napisem "Chanyeol" oraz spodnie z napisem "Hate" oraz "Love". Napisy miałaś bardzo wyraźne, więc nawet idol znajdujący się na scenie mógłby je zauważyć. W sumie to miałaś zamiar się w to ubrać nawet rok temu, właśnie na koncert jego zespołu, który dokładnie rok temu zadebiutował.
Szybko wyszłaś z domu, a następnie skierowałaś się w stronę stadionu, gdzie chłopaki mieli mieć swój koncert. Zostały do niej jeszcze trzy godziny, ale kiedy już się tam pojawiłaś przed wejściem znajdowało się mnóstwo fanek.
— Jak ja mam się tam przecisnąć? — szepnęłaś sama do siebie trochę załamana. Stanęłaś na końcu kolejki i czekałaś.
Dwie godziny trwały niczym wieczność. Byłaś już zmęczona i śpiąca, ponieważ chłopakom przywidział się koncert o godzinie jedenastej w nocy. Wzięłaś do ręki telefon i przeczytałaś wiadomość, którą dostałaś od swojej przyjaciółki z Korei, która również była fanką Exo.
Zaśmiałaś się widząc treść sms'a w którym zawarte było zdjęcie fanek bijących się o wejście. Szybko wyszłaś z kolejki i skierowałaś się w stronę gdzie stała Minyoung. Widząc ciebie pomachała w twoim kierunku, a następnie przytuliłyście się na przywitanie.
— No widzę, że pełne wyposażenie na dzisiejszą akcję — powiedziała śmiejąc się, a ty pokiwałaś głową.
— Wiesz co masz robić, prawda unnie? — zapytałaś, a ona pokiwała twierdząco głową pokazując ci w ręce swój telefon.
— Będę go nagrywać, spokojnie. A potem będziesz mogła się z niego pośmiać.
Obydwie roześmiałyście się na cały głos, a inne fanki zaczęły was pchać, ponieważ wejście zostało otworzone. Chwyciłaś rękę Minyoung, a potem razem jakimś cudem przecisnęłyście się do środka. Szybko zajęłyście bliskie sceny miejsca i musiałyście czekać jeszcze godzinę.
— Szybko ten czas nie minie — powiedziałaś, a ona się zaśmiała widząc, jak Koreanki i osoby innych narodowości zajmują miejsca. — To będzie masakra.. One wszystkie mnie pozabijają.
— Nie zaprzeczam. Uważaj na siebie, ___.
Godzina szybko minęła, a muzyka zespołu nagle rozbrzmiała. Gdy tylko idole pojawili się na scenie ty szybko wstałaś ze swojego miejsca i z szyderczym uśmiechem mając twarz skrytą pod cieniem, który wywołała czapka zaczęłaś krążyć wokół psychicznych fanek piszczących jakby zobaczyły coś naprawdę wspaniałego.
W pewnym momencie usłyszałaś głośne "Co się dzieje?!". Odwróciłaś lekko głowę w kierunku sceny na której Park Chanyeol stał oglądając się we wszystkie kierunki jakby nie wiedząc co się właśnie dzieje. Gdy był jego rap całkowicie zapomniał o tym, że była jego kolej. Wiedziałaś, że to przez to, że zobaczył twoje ubranie.
— Idiota... — szepnęłaś cicho znajdując się na najdalej od sceny. Chłopak właśnie spojrzał w twoim kierunku, a ty mu pomachałaś, po czym wyszłaś ze stadionu.
Otworzyłaś szybko koreańską stronę i ujrzałaś duży tytuł "Co się stało z Park Chanyeol'em na koncercie?!". Można uważać, że zemsta... Udała się.

❧❧❧

Wiek: 23 lat, Korea Południowa
Westchnęłaś głośno biorąc do ręki reklamówkę. Dzisiaj była twoja kolej na zrobienie zakupów dla ciebie i Minyoung, która zamieszkała z tobą z tego powodu, że nie miała pieniędzy na własne mieszkanie. Postanowiłaś kupić dzisiaj rzeczy potrzebne do spaghetti. Miałaś dzisiaj okropną ochotę na zjedzenie go.
— Wychodzę! — krzyknęłaś, a ona zaśmiała się.
— Tylko znów go nie przestrasz, bo zawału przez ciebie kiedyś dostanie! — również krzyknęła w odpowiedzi, a ty zaśmiała się na cały głos.
— Szkoda! Może tym razem by mi się udało!
Wyszłaś z domu, a następnie skierowałaś się w stronę pobliskiego, dużego sklepu. Był twoim ulubionym, ponieważ tam pracowałaś i miałaś sporą zniżkę na wszystkie produkty spożywcze.
Po paru minutach już znajdowałaś się w budynku i wybierałaś odpowiednie pożywienie. Niby nic trudnego, ale ty miałaś bardzo duże wymogi, jeśli chodziło o twoje ulubione danie.
Przeglądając makarony poczuła mocne dźgnięcia po obu stronach talii. Gwałtownie odwróciłaś się w drugą stronę i ujrzałaś Chanyeola z maską. Chwyciłaś się za serce i udałaś, że dostajesz przez niego zawał.
— Patrz co robisz! Prawie zawal przez ciebie idioto dostałam! — krzyknęłaś, a on udał obrażoną minę.
— To ty możesz na koncertach, w wytwórni, w dormie i nawet w łazience przerażać, ale ja ciebie ani razu nie mogę?! — wykrzyknął, a ty stanowczo pokiwałaś głową. — Co to za sprawiedliwość na tym świecie, hm?!
— Trzeba było mnie porzucać? — zapytałaś z poważną miną, a on znów na ciebie spojrzał.
Ściągnął maskę ze swojej twarzy i uśmiechnął się szeroko. Uwielbiałaś jak się do ciebie uśmiechał, bo sama wtedy nie potrafiłaś się nie uśmiechnąć. Sama szybko zakryłaś całą twarz rękami, aby nie zacząć się śmiać, a on wtedy przytulił cię do siebie.
— Lubię jak się śmiejesz – powiedział spokojnie. — I nigdy więcej nie przyprawiaj mnie o zawał serca!
Wszyscy klienci spojrzeli się na was, a ty odsunęłaś się od niego. Chanyeol już się nie bał jak zareagują fani na temat, że jesteś jego przyjaciółką, ponieważ przyjęli to w miarę spokojnie i już się nie bał pokazywać z tobą publicznie. Niektórzy zaczęli was nawet pairingować, czyli łączyć w parę z czego obydwoje się śmialiście i żartowaliście sobie z tego. Uderzyłaś go mocno w głowę, a on chwycił się za bolące miejsce.
— Jak zwykle potrafisz zepsuć romantyczną chwilę — fuknęłaś i odeszłaś z naburmuszoną miną do kasy. Miałaś już wszystkie potrzebne produkty, bo zdążyłaś w trakcie kiedy się obrażał na ciebie wybrać swój ulubiony makaron.
Zapłaciłaś swojej koleżance z pracy, a potem uśmiechnęłaś się w stronę Chanyeola, który kłócił się o coś z jakąś starszą kobietą. No cóż.. Pewnie prosiła o autograf, takie ciężkie jest życie gwiazdy.
— Huh... — szepnęłaś do siebie, a wtedy poczułaś uścisk na nadgarstku. Odwróciłaś się w kierunku przyjaciela z uśmiechem. — Tak, zemsta zdecydowanie się udała.

❧❧❧

Wiek: 8 lat, Korea Południowa
Spojrzałaś na swojego przyjaciela, który wyciągał właśnie z biurka kredy. Siedziałaś na ziemi przed jakąś ścianą i czekałaś na niego. Obydwoje postanowiliście złożyć sobie pewną obietnicę, taki dziecięcy układ.
— Oppaaaaaaaaa — powiedziałaś przeciągle rzucając w niego pobliskim misiem.
— Co chcesz? — zapytał podchodząc do ciebie. — I przestań mnie tak nazywać... To ty jesteś moją Nooną, noona.
— Ale ja jestem tylko starsza o dwa dni... — powiedziałaś spuszczając swoją głowę, a on się zaśmiał.
— Chcesz złożyć obietnicę? — zapytał, a ty podniosłaś twarz zaciekawiona.
— Tak, tak, tak! A jaką?
Chanyeol usiadł naprzeciwko ciebie i wyciągnął w twoim kierunku swoją małą chłopięcą dłoń. Zaśmiał się dopiero wtedy, kiedy uścisnęłaś ją nieśmiało.
— Zróbmy takąąąąąąąąąąąąąąąą obietnicęęęęęęęęęęęe — powiedział zastanawiając się, a ty zrobiłaś słodką minkę. — Obiecajmy sobie, że nigdy się nie rozstaniemy, dobrze? A ten kto będzie powodem, że się rozstaniemy będzie musiał codziennie coś nowego kupować.
— Ale ja nie mam pieniędzy, a zaraz muszę iść do sklepu i się rozstaniemy... — powiedziałaś zrozpaczona i puściłaś jego rękę. — Nie chcę takiej obietnicy. Jest bezsensowna!
— Ty bezsensowna dziewczyno. Nie oto mi chodziło! — krzyknął i znów chwycił twoją niewielką dłoń. — Że nie rozstaniemy się na dłuższą chwilę... Na przykład dwa, trzy miesiące czy rok. I jeśli znów się spotkamy to będzie musiała tamta osoba, która zostawiła drugą osobę kupowała rzeczy!
— Dobra! — odkrzyknęłaś.
— Hoi, hoi, hoi? — zapytał puszczając twoją dłoń, a następnie wyciągnął w twoją stronę jedynie palcem wskazujący.
— Hoi, hoi, hoi! — krzyknęłaś robiąc to samo. Zbliżyliście do siebie te dwa palce, które zaraz się połączyły.
To była wasza obietnica.
Przypieczętowaliście ją różnymi napisami na ścianie.
Obietnica...

❧❧❧

Wiek: 23 lat, Korea Południowa
Było ciemno i chłodno. Chanyeol zarzucił na twoje barki swoją kurtkę i zaśmiał się z twojej głupoty. No przecież zapowiadali dzisiaj, że w nocy będzie chłodno, a ty mimo to na tę randkę poszłaś w pamiętnym ubraniu, które miałaś na sobie ubrany na waszym ostatnim spotkaniu po rozstaniu.
Zjawiliście się pod twoim domem. Nie odzywaliście się do siebie. Położyłaś ręce na jego ubraniu, które miałaś na sobie i już chciałaś je zdjąć, kiedy on nagle przytrzymał cię za dłonie.
— Nie zdejmuj tego. Jest zimno — powiedział z tym wielkim uśmiechem, który oczywiście odwzajemniłaś i pokiwałaś twierdząco głową.
— No to... — szepnęłaś i ukłoniłaś się przed nim. — Do zobaczenia...
Odwróciłaś się do niego plecami, a on chwycił cię za nadgarstek.
— Nie zaprosisz mnie do środka? — zapytał. — Yah, ___ czy ty myślisz, że przeszedłem taką długą drogę w samej bluzie bez zaproszenia do mieszkania i ciepłej herbatki?
— Huh? — zapytałaś trochę zdziwiona, a potem zaczęłaś go bić po klatce piersiowej. — Zrobiłeś to specjalnie, prawda?!
— Nie będę tego ukrywał.
Park odebrał z twojej kieszeni krótkich spodenek kluczyki i sam otworzył sobie drzwi. Nawet nie interesowały go twoje preteksty. Weszłaś do budynku zaraz za nim. Tym razem nie było Minyoung tak jak zawsze bywało.
— Pewnie spędza czas u Jinhyunga — szepnęłaś cicho, a Chanyeol spojrzał na ciebie zdziwiony.
— Jakiego Jinhyunga? Yah... Minseok hyung będzie zazdrosny — zaśmiał się, a ty zaraz za nim. Obydwoje bardzo dobrze wiedzieliście co Xiumin czuje do twojej przyjaciółki. — Ale oni są tylko przyjaciółmi, prawda?
— Yup! — krzyknęłaś uśmiechnięta.
— Więc skoro cały wieczór mamy wolny... — zaczął podchodząc do ciebie.
— To ja idę zrobić dla ciebie tą herbatę! — znów krzyknęłaś rzucając w jego kierunku kurtkę, którą wcześniej ci dał.
Weszłaś do kuchni i wyjęłaś potrzebne produkty. Czułaś się jakoś dziwnie, twoje serce znów zaczęło przyspieszać na jego widok i dotyk tak jak kiedyś. Trochę się bałaś, że znowu się w nim zakochałaś, ponieważ znów mogłabyś cierpieć.
— ___ długo jeszcze? — zapytał niecierpliwie Park.
Westchnęłaś głośno, a potem wrzuciłaś do pustego kubka opakowanie z herbatą i poszłaś do salonu. Mocno uderzyłaś kubkiem o stół i czekałaś na jego reakcję.
— Yah... — powiedział zdziwiony. — A gdzie woda?
— W wannie, w umywalce, nawet w kiblu. Jak chcesz możesz iść, nalać sobie, a potem podgrzać — powiedziałaś wrednie, a on wstał z kanapy na której siedział.
Był od ciebie większy o głowę, więc musiałaś podnieś głowę do góry.  Postawiłaś krok do tyłu, kiedy on zrobił to samo tylko, że do przodu. Robiliście tak do momentu w którym nie oparłaś się plecami o ścianę. Jedną rękę położył przy twojej głowie i pochylił się nad twoją twarzą tak że dzieliło was zaledwie pięć centymetrów. Patrzyłaś w jego radosne oczy, a on w twoje.
— Mogę cię w końcu pocałować? — zapytał prosto z mostu, a ty uderzyłaś go w klatkę piersiową. Chwycił się za bolące miejsce, a ty udałaś, że nie obrażasz i poszłaś do kuchni.
Gdy zapytał cię oto zrozumiałaś, że przeczytał twój skryty pamiętnik w którym zawsze chciałaś, aby twój pierwszy pocałunek był przy ścianie właśnie z Chanyeol'em.
— ___! — krzyknął i zaraz pojawił się w pomieszczeniu.
— Co chcesz? — zapytałaś opierając się tym razem o blat komody.
— Tym razem nie uciekniesz.
Podszedł do ciebie, chwycił mocno w talii i mocno wpił się w twoje usta. Gdy zaczęłaś odwzajemniać jego pocałunek przeniósł swoje ręce na twoje policzki i zaczął całować coraz to namiętniej. W sumie... To taka scena do pierwszego pocałunku też ci się marzyła, ale dobrze, że nie wspomniałaś o tym w pamiętniku.
— I tak pożałujesz, że go przeczytałeś — powiedziałaś po pocałunku.

11 lutego 2019

Gdy był modelem




Kai || Exo

O jedenastej w Galerii Dominikańskiej we Wrocławiu miał odbyć się pokaz mody z udziałem międzynarodowych modeli oraz gwiazd, które zostały zaproszone na to wydarzenie przez polskich projektantów. Budynek nie był jednak dobrze wysprzątany, więc wszystkie sprzątaczki, które zgłosiły się na ochotników miały zjawić się w tym miejscu jeszcze przed piątą rano.
Stałaś w długim szeregu, wśród starszych kobiet usypiając. Pierwszy raz tak wcześnie wstałaś, aby pójść do pracy. Byłaś zła na rówieśniczkę, która obudziła cię godzinę wcześniej i rozkazała ci iść tak nagle pracować, by zarobić na wasze wspólne mieszkanie.
Niedawno postanowiłaś, że wyprowadzisz się od rodziców, aby udowodnić im, że potrafisz sama zająć się swoim życiem. Wiele razy narzekali, że potrafisz spędzać czas jedynie przed ekranem komputera i oglądać dziwnych skośnookich artystów z którymi nigdy się nie spotkasz. Chciałaś im również pokazać, że wyjedziesz z Polski, by zamieszkać w Korei Południowej, lecz nie było cię na to stać przez wysoki koszt podróży. Pierwszą rzeczą jaką musiałaś więc zrobić była praca.
Po krótkiej przemowie prezesa mogłyście wziąć się do roboty. Na twoje nieszczęście dzisiejszą pracą, jaką miałaś wykonać, było wysprzątanie męskiej toalety oraz umycie podłogi na holu głównym. Była to najgorsza praca ze wszystkich możliwych.
Pokręciłaś głową, by jak najszybciej oprzytomnieć i wziąć się do roboty. Mimo iż nienawidziłaś tego typu zadań, musiałaś pokazać, że jesteś odpowiedzialną osobą, która potrafi o siebie zadbać.
— ___! — Krzyk kierowniczki, która zajmowała się wszystkimi ochotnikami i dyrygowała wami, rozbrzmiał zaraz przy twoim uchu. Nie ruszałaś się już dobre pięć minut i wcale nie było to dziwne. Czasami miałaś takie zastoje, ale nikt ze znajdujących się tutaj osób o tym nie wiedział. — Yah, tu ziemia do ___!
Kobieta westchnęła głośno i mocno klepnęła cię w ramię. Pod wpływem ciosu odwróciłaś się w jej stronę przestraszona i zdziwiona, a następnie jęknęłaś przez ból.
— Nie wyobrażasz sobie przypadkiem za dużo? — Mruknęła kompletnie niezadowolona.
— Nie rozumiem o co pani chodzi...
Szatynka chwyciła cię za ucho i ciągnęła tak długo aż znalazłyście się w jej gabinecie. W pomieszczeniu nie byłyście same, gdy tylko przekroczyłaś próg drzwi, które następnie zatrzasnęłaś nogą, zauważyłaś chłopaka, wygodnie rozłożonego na kanapie. Ubrany w czarne eleganckie spodnie oraz białą koszulę nieco rozpiętą u góry, wyglądał wyśmienicie. Niestety nie było dane dokładniej przyjrzeć ci się jego twarzy, bo na nosie miał okulary przeciwsłoneczne, a także kierowniczka nie pozwoliła ci na to.
— Och, przepraszam! — Krzyknęła przestraszona kłaniając się przed mężczyzną i spoglądając na drugą osobę, której obecność dopiero teraz zauważyłaś.
Był to niewysoki brunet azjatyckiej urody równie uroczyście wręcz ubrany. Z jego twarzy nie potrafiłaś wyczytać żadnych emocji, więc od razu stwierdziłaś, że był to menadżer modela siedzącego na meblu. Niepewnie spojrzałaś w stronę chłopaka, na ustach którego pojawił się delikatny uśmiech, a następnie wybiegłaś z pomieszczenia.
Dłoń kurczowo ściskałaś na materiale firmowej bluzki, którą miała ubrana każda sprzątaczka. To nie tak, że się przestraszyłaś tamtej osoby, po prostu... To był Azjata, a ty byłaś taki rakiem, że zrobiłaś z siebie idiotkę, w duchu ciesząc się, że spotkałaś pierwszy raz w życiu na żywo Koreańczyka.
— Jak ty się zachowujesz, ___? — Zapytałaś samą siebie i puknęłaś się w twarz.
Po oprzytomnieniu i przeczesaniu włosów ręką odwróciłaś się w stronę drzwi, jednak stamtąd w tej samej chwili ktoś wyszedł i uderzyłaś głową w coś twardego. Upadłaś na ziemię i zaczęłaś się masować po obolałym nosie, który dawał o swoim istnieniu nieprzyjemne znaki.
Spojrzałaś nieco w górę, aby przyjrzeć się na kogo wpadłaś, ale niemal natychmiast na twoje policzki wpełzły czerwone rumieńce, ponieważ już zdążyłaś zrobić z siebie idiotkę przed nieznajomym. Zaskoczony brunet wyciągnął w twoim kierunku rękę, aby pomóc ci wstać, ale ty odtrąciłaś ją i powoli wstałaś.
— Przepraszam. Zrobiłem ci coś? — Zapytał zmartwiony.
— Eee... Nie, wszystko w porządku — mruknęłaś pod nosem, próbując znaleźć jakiś punkt zaczepienia wzroku. — Przepraszam, wołają mnie.
Nie odwróciłaś się już w tamtą stronę, ale wciąż myślałaś jedynie nad tym, że zrobiłaś z siebie głupiutką nastolatkę i zawstydziłaś się. Najchętniej to  już teraz opuściłabyś centrum handlowe, ale niestety musiałaś posprzątać jeszcze męską łazienkę... Ale może jednak zrobisz to dopiero po obiedzie, bo teraz nie masz na nic ochoty.
Tak jak sobie przyrzekłaś — po skonsumowaniu przepysznego dania zrobionego przez tutejszą restaurację udałaś się w stronę schowka i wzięłaś potrzebne ci narzędzia pracy. Pozostało ci już tylko umycie najbardziej śmierdzącego oraz okrutnego pomieszczenia w całej galerii... Na samą myśl robiło ci się niedobrze, lecz musiałaś to zrobić.
Może ktoś w końcu doceni jak ciężką pracę wykonują sprzątaczki?
— Czas się zmierzyć — mruknęłaś pod nosem nabierając sporo powietrza do ust, a następnie nakładając na buzię maskę ochronną oraz gumowe rękawiczki na ręce. W tym momencie byłaś zwarta i gotowa by wykonać swoją robotę. Nic ci już nie mogło przeszkodzić.
Po wejściu do pomieszczenia poczułaś ten nieprzyjemny odór, więc szybko chwyciłaś do ręki spray i wypsikałaś dosłownie wszystko. Na chwilę musiałaś wyjść z łazienki, bo nie potrafiłaś tam wytrzymać przez wzgląd przez narobiony przez samą siebie dym. No cóż, przynajmniej będzie bardzo ładnie pachnieć. Po upłynięciu niedługiego czasu znów weszłaś do środka i już miałaś się brać za mycie pisuarów, gdy nagle poczułaś dotyk na ramieniu. Zaskoczona odwróciłaś się gwałtownie w bok przez co uderzyłaś w twarz nieznajomego swoją głową. Z powodu bólu uklęknęłaś szybko trzymając się za czaszkę wyjąc przy okazji, a kątem oka spojrzałaś w stronę przybyłego gościa, który trzymał się za nos. Dopiero wtedy zauważyłaś, że po jego ręce, którą zasłaniał narząd węchu spływa krew. Najszybciej jak tylko potrafiłaś wstałaś oraz podeszłaś do pudełka z którego wyciągnęłaś parę chusteczek.
— Ja pierdziele! Przepraszam cię! — krzyknęłaś przerażona, po czym podeszłaś do chłopaka i przycisnęłaś do jego buzi papier. — Trzymaj mocno, jejku... Zaraz znajdę jakąś pielęgniarkę czy coś... Albo od razu zadzwonię na pogotowie... Albo jednak nie... Albo... Co ja mam zrobić?
Pociągnęłaś nosem czując jak twoje oczy powoli robią się zaszklone, właśnie miałaś ochotę rozpłakać się niczym jakieś niedorozwinięte dziecko. Jakiego musiałaś mieć w życiu pecha, by kogoś skrzywdzić w ten sposób?
Spokojnie. 
Gdy nieznajomy odezwał się w obcym ci języku, który jednocześnie był ci tak dobrze znany ze słuchu, przyjrzałaś się mu. Dopiero teraz zorientowałaś się, że był to chłopak którego wcześniej spotkałaś w gabinecie rówieśniczki przez co na twoje policzka niekontrolowanie wpełzł różowy kolor.
— O jejku... — mruknęłaś wpatrując się w niego niczym w obrazek spoglądając na czarne okulary pod którymi mieściły się azjatyckie oczka. — Przepraszam... N-nic ci nie jest?
Przepraszam, ale nie rozumiem — powiedział natychmiast, lecz ty również nie zrozumiałaś o co mu chodzi co ukazałaś mrugając parę razy powiekami. — Uhm... — Westchnął spokojnie, po czym klasnął w ręce. Najpierw wskazał na siebie palcem, następnie na ciebie, po czym przyłożył go do ucha kręcąc głową na prawo i lewo. — Nie rozumiem. 
— Nie rozumiesz? — zapytałaś, a on spojrzał na ciebie wzruszając ramionami, a przy tym uśmiechając się przyjemnie. — Em... Co ja mam... A tak! — W tym momencie to ty wykonałaś parę ruchów, próbując dopytać się nieznajomego, czy boli go jego rana.
Troszeczkę — zaśmiał się podtrzymując jedną ręką papier przyłożony do nosa, a  drugą pokazując pozę odrobinki bólu.
— Przepraszam... — mruknęłaś smętnie spoglądając na czubki swoich sportowych, mocno zepsutych butów. — Nie chciałam...
Ach — westchnął machając dłonią jakby to już nie miało znaczenia.
Podniosłaś więc głowę do góry, a on wtedy poczochrał cię po włosach i wyrzucił zużytą, zakrwawioną chusteczkę do kosza, po czym odszedł zostawiając cię w łazience samą.
Stałaś na środku zarumieniona po same cebulki włosów nie potrafiąc ruszyć się chociażby o jakiś milimetr. Pierwszy raz chłopak potraktował cię w ten sposób i co najważniejsze — nie bał się kontaktu z tobą. Zazwyczaj byłaś nielubianą przez swój wygląd dziewczyną, a tym razem... Wydawało ci się w jego zachowaniu coś innego, jakby naprawdę nie był zły, jakby cię polubił, czy coś.
Potrząsnęłaś szybko głową, by wyzbyć się tych dziwnych myśli, bo bądźmy realistami... Koreańczyk, a w dodatku model nigdy nie chciałby mieć takiej jak ty ukochanej. Wzruszyłaś szybko ramionami użalając się nad swoim żałosnym życiem i uśmiechnęłaś się. Nie było nad czym płakać, przecież i tak nigdy więcej już się nie spotkacie.
Kątem oka spojrzałaś na zegarek, po czym w ekspresowym tempie wysprzątałaś nieprzyjemne jak dotąd miejsce, które w tej chwili lśniło wręcz czystością oraz wyśmienicie pachniało. Mogłaś być zadowolona ze swojej pracy, bo nie dość, że naprawdę ładnie wyglądało to w dodatku zmieściłaś się w czasie. Jeszcze parę minut i rozpocznie się pokaz mody.
Zaraz po ponownym spotkaniu Koreańczyka stwierdziłaś, że jakimś sposobem wedrzesz się na imprezę oraz jeszcze raz go zobaczysz. Byłaś ciekawa kim naprawdę był, więc postanowiłaś wykonać swój niecny plan.
— Ja nie zrobię? — mruknęłaś do siebie z podejrzanym uśmiechem, po czym podgwizdując pod nosem udałaś się odnieść narzędzia pracy oraz przebrać się.
Wszystkie końcowe czynności zajęły ci zaledwie paręnaście minut, dlatego szybko udałaś się w stronę głównego holu, gdzie miał odbyć się pokaz. Miałaś na sobie jasne ubrania, więc w miarę mogłaś wtopić się w kolory ścian, lecz już za chwilę podszedł do ciebie zdziwiony ochroniarz będący jednocześnie kolegą z klasy.
Nie przepadałaś za nim...
— Co ty wyrabiasz, ___? — spojrzał na ciebie jak na idiotkę, a ty tylko machnęłaś dłonią.
— Zostawiłam coś przy schodach, muszę po to pójść.
— Teraz nie możesz.
— Ale muszę.
— Ale nie teraz — warknął zły zakrywając swoim ciałem widok na podest na który zaczęli właśnie wychodzić modele. — Już się zaczęło nie widzisz? Gdybyś mogła mi nie przeszkadzać byłbym szczęśliwy.
Mruknęłaś pod nosem przekleństwo w jego stronę, a już po chwili myknęłaś z jego oczu tym samym kierując się w inną stronę. Wyjdziesz po prostu z innego korytarza i tam już na pewno go nie spotkasz. Taki plan bardzo ci się podobał.
— Nic mi już nie zrobisz — westchnęłaś uradowana, po czym zrealizowałaś kolejny pomysł. Tym razem naprawdę nikt się do ciebie nie doczepił, a jeszcze w dodatku miałaś doskonały widok na podest. Nabrałaś głębokiego wdechu i wyczekiwałaś nadejścia swojego łazienkowego anioła. W sumie nie wiedziałaś czego mogłaś się spodobać, ale skoro był modelem oraz Azjatą to musiał być przystojny.
Mega przystojny.
I ten mega przystojny Koreańczyk właśnie tobą odrobinę się zainteresował.
Jak tu się mogłaś nie cieszyć?
Zaśmiałaś się cicho, kiedy nagle na podwyższenie wszedł jeden z skośnookich przez którego zabrakło ci tlenu. Wyglądał jak chłopak z którym przed chwilą rozmawiałaś w męskiej toalecie, ale przecież...
To był Kai z Exo.
Ten Kim Jong In, który tak bardzo ci się podobał, choć jakoś bardzo nie interesowałaś się jego zespołem. Uważałaś, że był po prostu w twoim typie. Takim przystojniakiem, a zarazem głupim dzieciakiem.
Kimś dla ciebie.
— Nie to... — mruknęłaś do siebie, a wtedy poczułaś czyiś wzrok na sobie. Gwałtownie zasłoniłaś usta oraz przesunęłaś się krok w tył przez co przywaliłaś ciałem w ogromny kwiatek, który następnie upadł na ziemię i rozwalił się. Nie musiałaś już się nawet domyślać, bo wszyscy spojrzeli na ciebie w ułamku zaledwie jednej sekundy. Przerażona nie potrafiłaś wykonać ani jednego ruchu, więc patrzyłaś jak podbiegają do ciebie szef, rówieśniczka, jakaś starsza pani i jej mąż oraz... Kai.
Chłopak wyminął pozostałych w niesamowicie szybkim tempie, po czym uklęknął przed tobą przestraszony.
Wszystko w porządku? — zapytał kładąc dłonie na twoich ramionach, a ty rozumiejąc jego słowa kiwnęłaś głową.
— Co ty wyprawiasz, ___?! — krzyknęła wściekła dziewczyna, ale wtedy czarnowłosy przytulił cię do siebie.
Cieszę się. 
Po jego nieoczekiwanym uścisku twoje serce zaczęło bardzo szybko bić, więc odsunęłaś go od siebie spoglądając na niego jeszcze bardziej zdziwiona. Co tu się do jasnej cholery odwalało? Nie do końca wiedziałaś. Przecież pierwszy raz go na oczy widziałaś, a on zachowywał się w stosunku do ciebie trochę... dziwnie.
— Jesteś piękna, ___ — szepnął, po czym jak gdyby nigdy nic po prostu cię pocałował.
Miał gdzieś reakcję inny. Ważne, że mógł cię w końcu pocałować.
Ale dlaczego tak bardzo chciał to zrobić...
Niech pozostanie jego słodką tajemnicą.

Gdy oglądacie razem mecz




Chanyeol || Exo

Wstałaś wczesnym rankiem od razu kierując się w stronę łazienki położonej niedaleko twojego pokoju, który dzieliłaś ze swoim starszym, przyrodnim bratem Baekhyunem. Leniwym krokiem weszłaś do umywalni, gdzie przywitał cię radosny uśmiech chłopaka. Zmroziłaś go wzrokiem i chwytając go za ramię rzuciłaś nim o drzwi w które uderzył czołem. Zawył głośno z bólu, a następnie podszedł do ciebie podciągając rękawy swojego swetra do góry.
— Nie udawaj macho, nie jesteś nim — powiedziałaś zaspana i zatrzasnęłaś tuż przed jego twarzą drzwi do pomieszczenia. Stanęłaś naprzeciwko lustra i zaczęłaś się przeglądać. — O cholera... Staję się powoli kopią Baekhyuna... Mam gładkie ręce...
Pokiwałaś przeciwnie głową i uderzyłaś się otwartą dłonią w czoło. Przejrzałaś się kolejny raz w lustrze i rozczesałaś swoje włosy na wszystkie strony. Zaśmiałaś się z własnej fryzury i rozpoczęłaś poranne czynności.
Po skończeniu mycia zębów wyszłaś z wielkim uśmiechem na twarzy nie wyglądając jak jakaś czarownica, która dopiero co wyszła z odkurzacza. W tej chwili wyglądałaś w miarę normalnie, a Baekhyun, który siedział w kuchni jedząc ciastko nagle je upuścił.
Otworzył szeroko usta wydobywając z nich cichy jęk westchnienia, a następnie szybko zaczął wycierać brudną podłogę. Zaśmiałaś się na cały głos, a przyrodni brat zmierzył cię wściekłym wzrokiem.
— Cholera... Zamiast patrzenia się na mnie pomogłabyś mi — powiedział prawie kończąc. Stanęłaś tuż nad nim i zrobiłaś zastanawiającą się minę.
— Niech pomyślę... Eeee... Nie? — powiedziałaś z uśmiechem wychodząc z kuchni. Ostatni raz wyjrzałaś zza drzwi, aby zauważyć wściekłą minę Baekhyuna i po chwili już nie było ciebie w domu.
Szłaś przez park przechodząc między kolorowymi drzewami pod którymi znajdowały się całujące pary, bawiące się dzieci bądź pijący narkomanie. Oczywiście tych pierwszych jak i ostatnich mijałaś szerokim łukiem, a z dziećmi chętnie przez krótką chwilę się pobawiłaś.
— O! ____! — do twoich uszu doszedł radosny głos kolegi twojego brata. Już chciałaś się obrócić i uciec, jednak ten szybko cię dogonił i szarpnął za ramię. — ____! Nie udawaj, że mnie nie znasz, bo mnie znasz!
— Niestety...
— Mówiłaś coś?
— Nie, nie! No skądże...! Skąd ci to przyszło do głowy?! — krzyknęłaś oburzona jego podejrzeniami. Odwróciłaś się do niego plecami i założyłaś ręce na swoje piersi. — Czuję się urażona.
Chanyeol nieco zdziwiony twoim zachowaniem rozejrzał się dookoła i podrapał się z tyłu głowy nieco zawstydzony. Ludzie, którzy znajdowali się w parku spojrzeli na was przeszywającymi spojrzeniami, ponieważ według nich zachowaliście się bardzo głośno.
— Ucisz się! Ludzie cię upominają! — krzyknęłaś obracając się w jego kierunku i ruszając w stronę swojego domu.
— O nie, nie, nie... — powiedział chwytając cię za skrawek swetra. — Wracasz ze mną do swojego domu. Wiem, że chciałaś iść się spotkać z Jonginem, ale no niestety... On jest już zajęty i nie możesz z nim być.
— Nie chciałam iść do niego, głupku... — mruknęłaś mierząc go najbardziej lodowatym wzrokiem na jaki mogłaś sobie w tej chwili pozwolić. — A teraz łaskawie puść mnie do domu, bo za chwilę wybuchnę i nie będzie aż tak miło.
— Przesadzasz — odpowiedział i obydwoje ruszyliście w stronę twojego domu.
Droga nie minęła wam wcale długo, już po kilkunastu minutach znaleźliście się przed drzwiami do malutkiego mieszkania. Staliście pod nimi przez dobre pięć minut, bo Chanyeol myślał, że masz już swoje klucze, ale kiedy w końcu spostrzegł się, że jeszcze ich nie masz, zadzwonił.
— Tu my — powiedział, a drzwi natychmiast się otworzyły.
— Baekhyun martwię się o ciebie... — powiedziałaś przekraczając próg domu i zamykając tym samym drzwi przed nosem towarzysza. — Jeśli będziesz tak otwierał obcym, którzy mówią ci „Tu my” to na pewno szybko stracisz swoje dziewictwo.
Wyminęłaś czerwonego ze złości brata i skierowałaś się w stronę salonu, aby jak najszybciej załączyć mecz piłki nożnej na który miałaś iść, ale uprzedził cię Chanyeol insynuujący iż chciałaś iść do Jongina... Po części miał rację, bo właśnie z Kai'em chciałaś go obejrzeć. Mecz miał rozegrać się między Koreą Południową, a Polską, dlatego bardzo się ucieszyłaś. Mogłaś kibicować na swoją narodową drużynę.
— A gdzie Chanyeol? Wydawało mi się, że przyszedł z tobą — powiedział Baekhyun, a ty wzruszyłaś ramionami. — Nie wpuściłaś go? Jakie z tobą są problemy...
— Gorzej niż z babą w ciąży... — dopowiedziałaś przedrzeźniając go.
— Tak, gorzej. Znacznie gorzej — odwrócił się do ciebie plecami i poszedł otworzyć po raz kolejny drzwi.
Po chwili obok ciebie, na kanapie znalazł się nieco zły Chanyeol, który od razu rozpoczął atak na twoją osobę. Wyciągnął swoje ręce w twoim kierunku i zaczął cię łaskotać. Oczywiście zapomniał o najważniejszym — że ich nie posiadasz.
— Ha... Ha... Ha... — powiedziałaś sarkastycznie i spojrzałaś na niego jak na debila. — Jesteś taki nieinteligentny, czy udajesz?
— Udaje — odpowiedział.
— Wiedziałam! — krzyknęłaś klaszcząc w ręce i uśmiechając się zwycięsko.
Park przewrócił zrezygnowany oczami i pozwolił oprzeć ci się głową o swoje ramię. Oczywiście długo nie protestowałaś i za chwilę już obserwowałaś to co dzieje się na ekranie.
Minęło dopiero pięć minut meczu, a ty już stałaś na kanapie i krzyczałaś oburzona tym, że Koreańczycy nie potrafią grać i sama byś sobie lepiej poradziła... To nie tak, że nie wierzyłaś w zwycięstwo Polaków, ale Korea... mogłaby się postarać, no!
— Nie ogarniam... Jak dwadzieścia dwóch gości może biegać za jedną piłeczką... — powiedział Chanyeol ze spokojem oglądając twoje okrąglejsze części ciała.
— Ja ci za chwilę dam „jedną piłeczką”! — krzyknęłaś i rzuciłaś się na niego. Oczywiście Channie był od ciebie silniejszy i już po chwili to ty znajdowałaś się pod nim.
— Nie róbcie tego publicznie — powiedział Baekhyun, który wszedł właśnie do pomieszczenia z paczuszką popcornu.
Spojrzałaś się na chłopaka z nieco czerwonymi policzkami i odsunęłaś się od niego.
— Patrzmy — powiedziałaś siadając wyprostowana pomiędzy chłopakami.
Oczywiście długo tak nie wytrzymałaś i co każdą głupią lub lepszą akcję wtulałaś się w Chanyeola. Chłopak zawsze uśmiechał się szeroko, ale próbował jednak nie robić z tego aż takiej wielkiej sensacji.
— Cholera jasna, strzelili nam gola! — krzyknęłaś wściekła rozbijając stojący na stoliku pięć metrów dalej wazon. — Uch... Idę tam do nich i im pokażę jak się gra!
— Spokojnie to tylko piłka nożna — powiedział Chanyeol, a ty razem z Baekhyunem spojrzeliście na niego zdziwieni.
— TYLKO PIŁKA NOŻNA?! — obydwoje krzyknęliście i ruszyliście na niego z pięściami.
Rozgrywająca się na kanapie sytuacja naprawdę bardzo dziwnie wyglądała, ale dla was to było niemalże codziennością. Uśmiechnęłaś się do brata i przyciągnęłaś do siebie bliżej Chanyeola w ten sposób iż chłopak był od ciebie tylko parę centymetrów dalej.
Na jego twarzy nagle pojawiła się powaga, a ty uśmiechnęłaś się wciąż trzymając go za kołnierz bluzy. Dopiero po chwili zrozumiałaś dlaczego tak nagle zmienił swoje nastawienie.
Bardzo szybko cmoknął cię w usta, po czym natychmiast odsunął się od ciebie z lekkim uśmiechem na twarzy. Szybko odsunęłaś się od niego i spojrzałaś z przerażeniem na ekran.
Nawet, kiedy Polska strzeliła jeszcze dwa gole ty nic z tym nie zrobiłaś wciąż czując smak jego ust na swoich. Nie był to twój pierwszy pocałunek, ale ten był naprawdę szybki i słodki. Sama nawet się uśmiechnęłaś na jego wspomnienie.
— Patrzmy dalej! — krzyknęłaś nagle i chwyciłaś do ręki małą flagę swojego kraju. — Dawajcie, Polacy!
— Tak... — powiedział smutny Chanyeol patrząc się na ekran, ale w tym samym momencie poczuł na swoich nogach ciężar i dopiero wtedy zrozumiał, że to ty usiadłaś mu na kolanach.
— Teraz będziesz musiał kibicować naszym — odpowiedziałaś poruszając niemrawo oczami i pocałowałaś go w policzek. — Powodzenia, Korea!