Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czarna wdowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czarna wdowa. Pokaż wszystkie posty

15 marca 2023

Czarna wdowa [ 2 ]

 .


Druga rocznica niestety nie poszła po myśli Murasakibary. Oczywiście wylądowali na wieczór razem w łóżku, seks był zajebisty, ale inaczej wyobrażał sobie ten dzień i noc. Wszystko popsuł fakt, że zmarnowany poszedł spać. Gdyby nie padł na kanapę wyczerpany, to byłoby całkowicie inaczej! Onigiri zrobione przez ukochanego były dobre, ale przecież były to zwykłe trójkąty ryżowe. A Atsushi miał w planach tagliatelle, ulubiony deser z oreo Himuro i na koniec niespodziankę! Ostatecznie gówno z tego wyszło. 

Wyszedł wkurzony z łóżka, zakładając na nogi bokserki. Noc w sumie też miała być inna. Himuro wydawał się być wyjątkowo nieobecny, a może raczej zamyślony. Nie oznaczało, że było okropnie – co to to nie! Ale był to inny seks niż mieli do tej pory. Poza tym szybko skończyli. Może coś źle zrobił? Tatsuya nawet nie chciał mu zrobić loda, a przecież zawsze tak to uwielbiał… 

— Która godzina? — Usłyszał za sobą mężczyzna, kiedy miał zamiar wyjść z sypialni. Spojrzał na zegarek elektroniczny, po czym odpowiedział na pytanie. 

— Dwunasta. 

Podrapał się po fioletowych włosach i wyszedł z pomieszczenia. Nie czekał aż ukochany wstanie. Zajęło by mu to pewnie jeszcze piętnaście minut, a w tym czasie Murasakibara mógłby ogarnąć się w łazience, do której nie miałby przez następne pół godziny wstępu. Najpierw spojrzał na swoje odbicie w lustrze, uprzednio się schylając, by w ogóle móc ją zobaczyć. Ponad dwa metry wzrostu czasem były sporym utrapieniem. Ale przynajmniej ludzie go szanowali i nie oszukiwali. W końcu wyglądał naprawdę groźnie. 

— Jutro znowu do pracy… Nic z tego nie mam… Kurwa, nie chce mi się — mruknął Murasakibara.

Praca sportowca od jakiegoś czasu przestała sprawiać mu frajdę. Treningi miały ściśle określony plan, a osoby z którymi musiał ćwiczyć raczej nie chciały z nim współpracować. Niegdyś ukochany sport, następnie spełnienie marzeń, w tej chwili był dla mężczyzny koszmarem. 

Zirytowany Murasakibara postanowił wrócić do łóżka. Niedzielny dzień mógł spędzić na wygodnym posłaniu, nie wykonując żadnych zbędnych zadań czy innych obowiązków. Nim jednak rzucił się na mebel ubrał na siebie długie dresowe spodnie i beżowy sweter. Lubił ciepło, a że pogoda wydawała się być w tym samym humorze, wolał się ciepło ubrać. 

Po piętnastu minutach leżenia na pościeli poczuł na sobie parę dodatkowych kilogramów. Rozchylił lekko powieki, a jego usta przybrały postać uśmiechu. 

— Wstajemy już? — Głos męża sprawił, że Atsushi mruknął zadowolony. — Nie prześpij całej niedzieli… Spędź ze mną jeszcze trochę czasu. 

Murasakibara przewrócił ukochanego i przygniótł go do łóżka, spoglądając na Himuro z góry. Kosmyki fioletowych włosów delikatnie łaskotały policzka bezrobotnego. Tatsuya prowokująco spoglądał na Atsushi’ego. 

— Nie miałbyś ochoty uprawiać teraz seksu? — zapytał wprost Himuro, przygryzając dolną wargę. 

— Niee… Nie chce mi się i nie mam ochoty — mruknął mężczyzna. 

Koszykarz wyczuł w słowach ukochanego pośpiech, a Murasakibara zdecydowanie nie chciał szybko kończył. Uwielbiał kochać się z Tatsuyą, ale ostatnio stało się to monotonnym obowiązkiem. Rówieśnik zajmował się nim, ale Atsushi nie miał okazji zająć się mężem. Ta sytuacja trwała już zdecydowanie zbyt długo. 

— O co ci chodzi? — warknął po chwili Tatsuya, krzyżując ręce przy piersi. — Jak mam swoje potrzeby to masz wyjebane, ale jak tobie chce się ruchać to mam być na każde zawołanie?! 

— Ale o co ci teraz…

— Kochasz ty mnie jeszcze czy jesteś ze mną tylko dla seksu? — zapytał zirytowany. — Bo wygląda, jakbyś był ze mną…

— Przecież wczoraj…!

— To nie ma znaczenia. 

— Ale chciałem… 

— Gówno chciałeś — wtrącił Himuro, po czym zszedł z męża i wyszedł z ich wspólnej sypialni. 

Atsushi zamrugał parę razy powiekami, nie rozumiejąc, co się tak właściwie stało. Po chwili ruszył z łóżka i skierował się w stronę korytarza. W przedpokoju ukochany właśnie ubierał na swoje ciało płaszcz przeciwdeszczowy. 

— Co ty odpierdalasz? — zapytał mężczyzna. — Dlaczego próbujesz nas skłócić? 

— Ja próbuję skłócić? — parsknął w odpowiedzi niższy. Himuro przeczesał ręką ciemne włosy. — To ty się w ogóle o nas nie starasz. Pokazujesz mi to na każdym kroku. Wczorajszy wieczór i twoje przygotowania? Huh, gdybyś tylko codziennie się tak o mnie starał! 

— Staram się! 

— Nie widać tego po tobie! 

— To jak mam to jeszcze bardziej pokazać?! 

Między małżeństwem zapadła głucha cisza. Przez moment żaden z nich się nie ruszył. W końcu sytuację postanowił przerwać Himuro. Z jego ust zaczął wydobywać się szloch, a po policzkach spływać łzy. Przybliżył się do Murasakibary i chwycił beżowy sweter. 

— Jesteśmy małżeństwem, a ty wciąż nie dałeś mi dostępu do swojego konta! — jęknął cierpiętniczo. — Powiedziałeś, że nie muszę pracować, bo masz wystarczającą wypłatę, aby pokryć nasze wydatki! Zapomniałeś jednak, że ja mam również inne potrzeby niż jedzenie czy podstawowe ubrania! 

— Ja… — Atsushi nie wiedział, jak zareagować na wyznanie partnera. 

— Obiecałeś, że się mną zajmiesz… Że spełnisz moje najskrytsze marzenia… A nawet nie pozwalasz mi wydać pieniędzy na nowe ubrania czy droższe kosmetyki… Obiecałeś, że dasz mi wszystko, co będę tylko chciał… 

— Muro-chin… 

— Teraz tak mnie nazywasz! — krzyknął Tatsuya i zaczął uderzać ukochanego pięściami w klatkę piersiową, chociaż doskonale zdawał sobie sprawę, że nic mu tym nie zrobi. 

— Nie wiedziałem, że tak cię to boli… — Murasakibara starał się jakoś wtrącić, ale nie był w stanie w żaden sposób przerwać mężowi. 

— Mógłbyś wreszcie o mnie pomyśleć w dłuższej perspektywie a nie tylko w chwilowej! Jeśli naprawdę mnie kochasz… — Himuro przerwał na chwilę wypowiedź i spojrzał w fioletowe tęczówki. — Udowodnij mi to. Daj mi dostęp do swojego konta. 

— To jest bardziej skomplikowane…

— Wyprowadzam się w takim razie. Znajdź sobie inną osobę do wspólnego zamieszkiwania. To i tak nie będzie się różniło od tego, co teraz jest. W ogóle nie zachowujemy się jak małżeństwo. 

— Bo nie mamy wspólnego konta? — zapytał zdezorientowany Atsushi. — Jak pytałem Kuro-china, to on też nie ma…

— Ale my jesteśmy normalnym małżeństwem a nie… narzeczeństwem! 

Koszykarz stanął wmurowany i spoglądał w zdeterminowaną twarz ukochanego. Może Himuro miał rację? Przecież są małżeństwem… no i obiecał mu, że będzie go utrzymywał… Kuroko może i miał osobne konto, ale on pracował… Czyżby w swoim codziennym życiu Atsushi naprawdę zapomniał o podstawowych potrzebach męża? Gdy zaczął teraz to analizować… Tatsuya miał rację. 

— Dobrze — powiedział po chwili wysoki mężczyzna. — Chodźmy jutro do banku. Jesteśmy małżeństwem, więc możemy mieć jedno konto. Kocham cię, Muro-chin. 

— Ja ciebie też, Atsushi! — krzyknął w odpowiedzi Himuro, po czym rzucił się na szyję ukochanego. Złączył również ich usta w małżeńskim pocałunku i chętnie zaprosił męża do sypialni… 



Talon: Cieszę się, że poprzedni post się spodobał ♥ Dało mi to sporo weny do tworzenia! ♥ Część przyszłych opowiadań postanowiłam zmienić na jednopartówki. Myślę, że szybciej napiszę dłuższą jednopartówkę niż opowiadanie z krótkimi rozdziałami. Co sądzicie o moim pomyśle? Przedwcześnie dodałam również dodaję opowiadanie Taniec na szczycie ringu (jungkook x f!reader) na wattpada... Serdecznie wszystkich zapraszam ♥ Również zapraszam do zamawiania tekstów również do K.! ♥

13 stycznia 2023

Czarna wdowa – rozdział 1

 .



Minęły dwa lata, odkąd wzięli ślub. Dziś była kolejna rocznica i Murasakibara postanowił zrobić mężowi niespodziankę. W pierwszej kolejności postanowił udać się do sklepu na zakupy. Musiał wyposażyć się w składniki, dzięki którym mógłby przygotować wybrane przez siebie dania. Najpierw miał zamiar zrobić pożywny obiad, następnie najsłodszy na świecie deser i na koniec kolację, której finał miał odbyć się w sypialni.

Plan zawodowego koszykarza wydawał się być prosty, realny i zarazem idealny. 

— Dwa lata — szepnął do siebie, gdy stanął przed makaronami. Nie mógł się zdecydować na konkretny kształt pożywienia. Uśmiechnął się pod nosem. — Mam nadzieję, że się ucieszysz… 

Wreszcie wybrał makaron w postaci grubych pasków. Zwykłe spaghetti już mu się znudziło, dlatego postanowił ugotować coś nowego. Tagliatelle – to było danie, które na pewno posmakowało by Himuro. Z delikatnym uśmiechem Atsushi ruszył w stronę stoiska z warzywami. Wybrał pomidorki koktajlowe oraz rukolę. Lubił jej gorzki smak. 

Ostatnim przystankiem w wyborze składników do obiadu była półka z przyprawami. Chwycił do ręki niewielką paczuszkę z Przepisem na włoskie danie. Nie mogło być to skomplikowane do ugotowania, dlatego postanowił przy okazji wybrać trudniejszy deser do przygotowania. 

 — Co byś zjadł Muro-chin… — westchnął, przeglądając słodkie przekąski w torebkach. — Mam!

Zadowolony odszedł od szybkich do przygotowania dań i udał się w stronę czekoladek. Miał zamiar przyszykować samodzielnie lody z ulubionym przysmakiem męża – oreo. Ech, chciał zrobić coś bardziej wymagającego na deser… Trudno. Przy wyborze dania na kolację bardziej się postara. 

Zaraz po odnalezieniu składników na słodką przekąskę postanowił skorzystać z pomocy internetu. Załączył Google i wstukał odpowiednią frazę. Pomysłów na wieczorne danie było sporo. Murasakibara nie wiedział co wybrać. Podrapał się z tyłu głowy. 

— Przepraszam…

Mężczyzna odwrócił się w stronę dziewczyny, która zwróciła na siebie jego uwagę. Całkiem wysoka nastolatka uśmiechała się w jego stronę i wskazywała na lodówkę, przy której stał. Atsushi zaraz się odsunął. 

— Dziękuję bardzo, panie…? 

— Nie ma za co — odpowiedział twardo, chcąc natychmiast odejść. 

— Jak masz na imię?! — krzyknęła za nim zdążył opuścić sferę dyskomfortu. — Ja jestem Mei… I może… 

— Jestem zajęty — westchnął, po czym wskazał na obrączkę.

— Ach… — westchnęła zawiedziona. Skryła twarz między długie czarne włosy. — To przepraszam za zajęcie czasu! 

— Ale może mogłabyś mi pomóc? — zapytał nagle, co wywołało na jej ustach uśmiech. Wiedział, że nie będzie problem z doradzeniem, więc odwzajemnił gest. 

Po dwudziestu minutach wreszcie wyszedł ze sklepu. Nieznajoma na szczęście ofiarowała mu dobre słowo i pomogła wymyślić danie na kolację, które mógłby z mężem zjeść przy czerwonym winie. 

Ten wieczór zapowiadał się cudownie. 

W drodze do domu Murasakibara wcinał batona. Miał już taką ochotę na słodkie, że nie wytrzymałby do czasu podania deseru. Himuro na pewno wybaczyłby mu takie zajadane się. Wiedział, jak bardzo wysoki mężczyzna uwielbiał słodkości i wcale nie miał zamiaru mu w tym przeszkadzać. To był właśnie jeden z tych powodów, dlaczego Atsushi kupił dla niego pierścionek. Czuł się jak w raju, wiedząc, że Tatsuya nie zabroni mu jedzenia.

Zresztą – nie było po nim widać, że cały czas zajada się cukierkami, batonami, lizakami czy ciastami. Miał bardzo dobrą przemianę materii. Dodatkowo często ćwiczył, kiedy znajomi wyciągali go na siłownię lub kosza. Choć ostatnimi czasy tych spotkań było coraz mniej, a Murasakibara zaczął się czuć gorzej… Może jednak trochę za dużo je słodkiego? 

Mężczyzna wzruszył ramionami, gryząc batona. Przed oczami miał cały czas widok szczęśliwego Himuro, więc nie potrafił myśleć o głupotach. Bo jak inaczej nazwać myśli o swoim zdrowiu, kiedy jest się tak szczęśliwym? 

 — W końcu dom… — szepnął zmęczony, gdy wreszcie przekroczył próg drzwi mieszkania. Położyć dwie reklamówki z zakupami na półkę, po czym skierował się do salonu. Niemal rzucił się na kanapę, by zdrzemnąć się choć na chwilę. 

Zrobi jedzenie, jak się tylko trochę prześpi… Przecież każdy potrzebuje snu, po takiej czynności… 


Himuro skończył pracę godzinę wcześniej. Uwinął się ze swoim zakresem, więc otrzymał pozwolenie, aby opuścić miejsce zatrudnienia. Bycie księgowym trochę go wykańczało, ale przynajmniej miał świadomość, że za niedługo to wszystko się skończy. Wreszcie będzie bogaty i nie będzie musiał harować jak wół. Musiał jeszcze tylko trochę nad tym popracować. 

Jego plan zmierzał w dobrym kierunku. 

Do domu dotarł o godzinie trzynastej piętnaście. Zmarnowany nacisnął na klamkę i z łatwością pchnął drzwi, by wejść do środka. Było to dziwne, bo zazwyczaj Murasakibara wracał po osiemnastej – jako prezes firmy farmaceutycznej miał całkiem sporo roboty. Zresztą ostatnimi czasy żalił się mężowi, że coraz częściej wpływają różne skargi na pracowników, obsługujących klientów. Atsushi poza działalnością gospodarczą produkującą różne leki, miał również sieć aptek mu podległych, więc dołożył sobie całkiem sporo pracy. 

— Halo, jest ktoś w domu? — zapytał spokojnie mężczyzna, ale jednocześnie wyostrzył swoje zmysły. Musiał w razie czego się obronić. 

Napięcie z niego zeszło, gdy usłyszał w odpowiedzi chrapanie. Skierował się w stronę salonu, skąd dobiegały odgłosy i uśmiechnął się pod nosem. Murasakibara leżał rozłożony na kanapie. Nawet nie zdążył się przykryć, więc Himuro nałożył na męża koc. 

— Cześć, Atsushi — szepnął Tatsuya i ucałował czubek głowy ukochanego. — Wyrwałeś się dzisiaj wcześniej z pracy, bo…?

— Rocznica… — odparł mężczyzna przeciągle, przerzucając się na drugi bok. Ciężko było go wybudzić ze snu. Księgowy musiał poczekać, aż ten wyśpi się do końca. 

Himuro spojrzał na kalendarz zawieszony na ścianie salonu. Piętnasty sierpień – data ich ślubu. Kompletnie o tym zapomniał. Zresztą niespecjalnie przejmował się tego typu okazjami. Nie były dla niego w żaden sposób ważne. Dwa lata po powiedzeniu sobie „tak”. No i co? Życie toczy się dalej, a jedyne co się zmieniło to: zamieszkanie razem oraz zatrudnienie. Tatsuya rozpoczął pracę w jednej z firm Murasakibary na dość wysokim stanowisku, więc małżeństwo z mężczyzną się dość opłacało. 

A teraz – musiał robić wszystko, by Atsushi przepisał na niego cały swój majątek. 

Z uśmiechem na ustach Himuro postanowił udać się do kuchni. Jeśli chce udobruchać męża, to musiał się dobrze postarać o jego zaufanie. Oczywiście już je posiadał – ale wciąż było to za mało. Chciał znacznie więcej. 

Mężczyzna rozejrzał się po kuchni, a jego wzrok padł na zakupy. Dość sporo rzeczy musiał wybrać, bo produkty wychodzi górą. A Murasakibara mógłby oszczędzać i mieć znacznie więcej pieniędzy na koncie. Ech. 

— Po co się tak wysilać? — mruknął niezadowolony Tatsuya, przeglądając artykuły spożywczy. Jakiś dziwny makaron, kurczak, oreo… — Coś ty znowu wymyślił? 

Himuro postanowił zrobić onigiri. Proste, japońskie danie, na które składniki zawsze mieli. Był zmęczony, nie miał żadnego prezentu, więc postanowił zrobić przynajmniej tyle. A Atsushi i tak będzie szczęśliwy, że „tak się postarał”. 



Talon: Witam wszystkich! Nawet nie zdajecie sobie sprawy, jak się cieszę, że całkiem niedawno odnalazłam wenę na pisanie starych opowiadań ♥ Wynikiem tego jest oto ten rozdział Czarnej Wdowy, której plany miałam chyba już w 2017 roku i dopiero w poprzednim roku napisałam pierwszy rozdział! W tym momencie mam w planach napisać trochę opowiadań i mam szczerą nadzieję, że uda mi się parę skończyć ♥
Uwaga, uwaga! Po sesji postaram się ogarnąć unravel oraz odnowić nieco spis treści czy zakładki ♥ Chętne do współpracy osóbki zapraszam do naboru ♥

2 lutego 2019

Czarna wdowa – Prolog




Ich spotkanie nie mogło być przypadkowe. 
Znudzony Murasakibara stał przy koszu zajadając jednocześnie batona kupionego wcześniej w pobliskim sklepie i oczekując nadejścia niebieskowłosego przyjaciela, Kuroko, który trzymał teraz w dłoni piłkę. Umówili się na wspólną grę, jednak obaj doskonale wiedzieli, że gra jeden-na-jednego w ich przypadku nie ma żadnego sensu. Niewielki Tetsuya nie miał żadnych szans z ponad dwumetrowym chłopakiem, ale nie obchodziło ich to. Musieli o czymś porozmawiać, a wychodziło im to najlepiej podczas gry.
 Co chciałeś, Kuro-chin?  zapytał Atsushi, gdy rywal zbliżył się do niego dostatecznie blisko. Piłka uderzyła o podłogę, po czym znów wróciła do dłoni starszego chłopaka. Oglądając ich z boku można by pomyśleć, że fioletowowłosy znęca się nad biednym dzieciakiem, ale wcale tak nie było. Murasakibara nie potrafił skrzywdzić własnych przyjaciół, w gruncie rzeczy był naprawdę miłym facetem.
 Wybacz, ciągle mam wrażenie, że ktoś mnie śledzi, gdy z tobą jestem, ale to chyba jednak nie mnie obserwuje ten czarnowłosy kolega. Nie spuszcza z ciebie wzroku, Murasakibara-kun  odpowiedział i bez skrępowania pokazał palcem na wpatrującego się w dwumetrowca chłopaka. Atsushi włożył do buzi lizaka, którego uprzednio wyciągnął z kieszeni fioletowej bluzy i ruchem głowy kazał podejść nieznajomemu.
Na twarzy tajemniczego mężczyzny pojawił się delikatny rumieniec, ale jak gdyby nigdy nic podszedł do nich. Może był jakimś prześladowcą albo wynajętym zabójcą, kto wie.
 Czego chcesz?  zapytał Tetsuya jak gdyby nigdy nic kozłują  piłkę do kosza. Sam był zainteresowany brunetem, ale nie chciał tego okazać. Miał wrażenie jakby gdzieś już widział tę twarz, ale nie mógł się domyślić gdzie.  Chcesz z nami pograć?
 Mogę?  zapytał nie dowierzając.  Naprawdę mogę?
 Jak musisz  odpowiedział Murasakibara podchodząc do Kuroko i odebrał mu piłkę.  Bądź z tym karzełkiem. Razem i tak nie dacie mi rady.
 Jesteś zbyt pewny siebie  westchnął czarnowłosy.
Chłopak powoli ściągnął ze swojego ciała kurtkę pod którą znajdowała się taka sama bluza, jaką miał Atsushi. Wyższy przymrużył delikatnie powieki trochę obawiając się kim jest jego nowy znajomy, ale w końcu się opanował.
Gdy tylko Tetsuya wydał znak rozpoczynający grę nieznajomy szybko przechwycił piłkę z ogromnych rąk fioletowookiego. Z uśmiechem na ustach odsunął się od niego i mruknął do niego prawym okiem, które jako jedyne było odsłonięte.
 Spróbuj zagrać na poważnie, Atsushi  słowa nieznajomego widocznie zdziwiły Murasakibarę, który stał nieruchomo przy swoim koszu. Jakiś chłopaczek, którego kompletnie nie znał odebrał mu piłkę i znał jego imię, chociaż wcale mu go nie podawał. Ciekawe, ile czasu go obserwował.
 Zaciekawiłeś mnie  Japończyk wypluł patyk po lizaku i przybrał odpowiednią pozę, która pozwalała mu na łatwe wybronienie kosza. Był środkowym zawodnikiem jednego z klubów, więc był w tym naprawdę dobry, taki chłopczyk nie był w stanie trafić kosza.  Jes...
Tak przynajmniej myślał.
Nim zdążył się zorientować piłka odbiła się od podłoża tuż za jego plecami, a siatka kosza kołysała się, co znaczyło tylko jedno.
Trafił.
Murasakibara wybałuszył oczy nie mogąc zrozumieć co stało się w tym momencie. Nieznajomy nie dość, że nie pozwolił mu dokończyć zdania to postanowił zrobić to w tak okrutny sposób i pokazać swoje umiejętności? Niedobrze, zignorował go, a go takie osoby irytują.
 Kim jesteś?  szepnął beznamiętnie.
 Himuro  przerwał na chwilę i wystawił w jego kierunku rękę.  Himuro Tatsuya.
 Kim jesteś?!  wrzasnął wnerwiony Atsushi, chcąc wymierzyć cios w głowę nowo poznanego chłopaka, ale stała się rzecz zupełnie niespodziewana i dziwna.
Himuro uniknął ciosu dwumetrowca, a korzystając z okazji, że chłopak pochylił się nad nim oplótł swoją rękę wokół jego szyi i złączył ich usta w pocałunku. Pragnął tego już od dłuższego czasu i w końcu udało mu się spełnić swoje marzenie. Jednakże... Ten czyn niezbyt spodobał się gigantowi.