Pokazywanie postów oznaczonych etykietą haikyuu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą haikyuu. Pokaż wszystkie posty

11 września 2024

Opowiadanie Haikyuu - Warto było to kształtować - Rozdział 9

 .


Anime : Haikyuu

Główni bohaterowie : Iwaizumi Hajime, Oikawa Tooru

Pairing : IwaizumixOikawa

Ostrzeżenia :  -

Gatunek : Romans

Na podstawie: -


Warto było to kształtować #09.

Poranek okazał się być okropny. Głowa Oikawy dosłownie pękała, a w żołądku przewracało się zjedzone pożywienie. Chłopak cudem wyczłapał się spod ciepłej i mięciutkiej kołdry, po czym skierował się w stronę toalety, modląc się przy okazji, by nie zwymiotować. Nie dotarł jednak do celu podróży, bo jego wzrok przykuło przygotowane śniadanie znajdujące się na stole. Z otwartą buzią chłopak wszedł do salonu i podszedł do jedzenia. Zaciągnął się świeżym zapachem. 

— Ale to musi być dobre! — jęknął, czując, że ślina ścieka mu po podbródku. 

— Idź najpierw do łazienki. 

Chłopak zerknął za siebie i kiwnął do przyjaciela, który nalewał wody do szklanek. Oikawa ruszył do łazienki. Po wejściu do środka spojrzał na swoje odbicie w lustrze.

Był przystojny. 

Dłonią przeczesał brązowe włosy i przygryzł dolną wargę. Przestał się przeglądać, gdy w telefonie usłyszał wibracje. Zirytowany wyciągnął komórkę z kieszeni, a na widok wiadomości na jego twarzy pojawiły się rumieńce. 


Iwa-chan : 

Przestań już walić konia i chodź jeść. 


— Nie walę konia! — krzyknął Oikawa, po czym skorzystał z toalety i opuścił ją. 

Twarz chłopaka wciąż była oblana rumieńcem, co rozśmieszyło Iwaizumi’ego. 

— No nic nie robiłem, naprawdę! 

— Dobra, dobra… Jedz. 

Oikawa usiadł na podłodze przy stoliku i zaczął jeść. Od razu jego oczy zaświeciły się, a jedzenie z każdą sekundą coraz szybciej znikało. Po chwili talerz był pusty, a Tooru oparł się lewą ręką o podłogę, drugą masując brzuch.

— Tak zajebiście gotujesz — westchnął nastolatek. 

— Musiałem się tego nauczyć — odparł Iwaizumi, ze spokojem konsumując posiłek.  

— Ach… 

— Zbieramy się za niedługo do ciebie a potem do szkoły? — zapytał Hajime. 

W odpowiedzi usłyszał najpierw ziewnięcie, a potem ujrzał kiwnięcie. Oikawa nie za bardzo miał ochotę iść się uczyć, ale wiedział, że niestety musi to zrobić. Po dokończeniu śniadania przez rozgrywającego powoli zaczęli się zbierać do wyjścia. 

— Zastanawiałem się przez chwilę po co chcesz do mnie iść… — powiedział Tooru, gdy stanęli przy drzwiach. — Ale w sumie to głupio chodzić dwa razy pod rząd w tych samych ubraniach. 

Hajime zaśmiał się i poczochrał przyjaciela po brązowych i gęstych włosach. Od zawsze lubił to robić – miękkość kudłów przyprawiała go o dziwną przyjemność. Czuł się wtedy znacznie bliższy niż zazwyczaj. 

— Już, już — odparł z uśmiechem Oikawa, po czym odsunął się od przyjaciela. — Dalej traktujesz mnie jak dziecko! 

— A to już nim nie jesteś? — odpowiedział niby zdziwiony chłopak.  

— Skądże! 

— Zastanów się. 

— No może czasami… — Po pomieszczeniu rozeszło się parsknięcie. — No ej! Już i tak staram się być bardziej dojrzały… Czasami mi to nie wychodzi co prawda, ale… No weź mnie nie dobijaj! Jesteś moim przyjacielem!

Hajime poczuł dziwne ukłucie w sercu. 

— No… — mruknął Iwaizumi i podrapał się za uchem. — Jestem, jestem… Dlatego bardzo się o ciebie martwię. — Oikawa zamrugał powiekami, a do Hajime dopiero dotarł sens wypowiedziancyh przez siebie słów. — No w sensie, że jesteś dalej dzieckiem, dlatego się martwię, głupku. 

— Już się martwiłem! — zaśmiał się Tooru i klepnął przyjaciela w plecy. 

W korytarzu zapadła cisza. Oikawa zarzucił na górę kurtkę, z kolei Iwaizumi skończył wiązać sznurówki adidasów. Żaden się nie odezwał do momentu, w którym nie opuścili mieszkania. 

— To co? Teraz do mnie? — zapytał Tooru, zarzucając rękę na ramiona przyjaciela. — Już mam w głowie swój strój na dzisiaj! 

— Chyba się trochę obawiam, co ubierzesz…

— Spoko, spoko, na pewno nie takie nudne ciuchy, jakie ty masz — odparł zadowolony Oikawa. — Będę wyglądał jak bogacz. Wszystkie dziewczyny będą wzdychały na mój widok! — Hajime nie potrafił powstrzymać parsknięcie. — No serio mówię! Też byś spróbował…

— Nie mam czasu na miłość — mruknął przyjaciel, zamykając drzwi mieszkania na klucz. — Dla mnie najważniejsze są treningi i nauka. — Włożył klucze do tylnej kieszeni, po czym ruszył przed siebie.  — Zresztą i tak musisz ubrać mundurek! W innym stroju nie wpuszczą cię na teren szkoły… Powinieneś o tym wiedzieć.  Jesteś już w trzeciej klasie…


19 czerwca 2024

Warto było to kształtować [ 8 ]

 .



Nocowanie było jedną z tradycji przyjaciół. Tym razem spotkanie miało odbyć się w mieszkaniu Hajime. Na szczęście nastolatkowi skutecznie udało się pozbyć rodziców, dlatego razem z Oikawą nie musieli się krępować ich obecnością. Czasem ponosiła ich agresja, gdy włączali konsolę, dlatego dorośli woleli wychodzić na czas chłopięcych spotkań, a oni nie musieli się za siebie wstydzić czy krępować. 

O godzinie dziewiętnasej Iwaizumi skończył sprzątać, ugotował kolację oraz przygotował przekąski wraz z podłączeniem konsoli do telewizora. Choć mieli dopiero spotkać się o dwudziestej, wolał być przygotowany wcześniej. Zadowolony chłopak ze swojej pracy postanowił wybrać odpowiednie ubrania. 

Pierwszy raz od dawna nie wiedział, w co się ubrać. Swoją drogą ostatnie nocowanie miało miejsce z rok temu, a uczucia chłopaka względem przyjaciela wzrosły do tego stopnia, że zaczął się coraz częściej podniecać na jego widok. 

Zwykły t-shirt, bluza a może koszula? 

Przeglądając swoją szafę, zapomniał o czasie. I akurat gdy miał na swoje zwykłą bluzkę z rękawem, dzwonek do drzwi rozbrzmiał w całym mieszkaniu. Zaskoczony chłopak natychmiast spojrzał na telefon i ujrzał umówioną godzinę. 

— Kurwa — syknął pod nosem, przeklinając w myślach swój wybór. Gdyby miał jeszcze chwilę, to na pewno wybrałby coś lepszego. 

Chłopak gwałtownie otworzył drzwi. Od razu jego oczom ukazał się uśmiechnięty od ucha do ucha Oikawa, który wymachiwał reklamówką z zakupionymi produktami. 

— Dzisiaj impreza! — krzyknął uradowany gość, po czym dosłownie wparował do mieszkania. Gdy tylko ściągnął buty, wyciągnął z torby sześciopak piwa. 

Brwi Iwaizumi’ego od razu powędrowały ku górze, co nie umknęło uwadze rówieśnikowi. 

— C-Co ty? 

— No weźmy, choć trochę zaszalejmy! — Oikawa wszedł do salonu i od razu zajął miejsce na kanapie. — Nigdy jeszcze nie piliśmy razem!

— Ja nigdy jeszcze nie piłem… — wtrącił od razu Hajime. — A ty? 

— No wiesz… Na poprzednich imprezach się zdarzało — zaśmiał się rówieśnik, po czym otworzył pierwszą puszkę. — To nie jest takie najgorsze… Poza tym nie da się upić po pierwszym piwie! Włączaj konsolkę i napierdzielamy! 

Domownik przewrócił oczami, po czym wykonał polecenie przyjaciela. 

— Ale zagraj ty dzisiaj, mi się nie chce — mruknął Oikawa, upijając łyk alkoholu. — Fifa zaczyna mnie nudzić… Szkoda, że nie ma czegoś takiego z siatkówki! Byłbym w to najlepszy tak jak na żywo! 

Iwaizumi po raz kolejny uniósł brwi, ale nie skomentował wypowiedzi Tooru. W końcu ten od zawsze bardzo lubił sam siebie zachwalać i nawet się z tym nie krył. Swoją drogą… miał rację.

Dla Hajime Oikawa zawsze będzie najlepszy. 

Po pół godzinie grania przyjaciel otwierał już drugą puszkę, a Iwaizumi wciąż konsumował pierwsze piwo. Alkohol nie smakował mu jakoś specjalnie, ale skoro kupił to Oikawa, to nie chciał odmawiać. 

— Dooobra… Jednak da się najebać jeednym piweem… — jęknął Tooru, a następnie uwiesił się na Hajime, obejmując go wokół szyi. — Muusisz lepiej opeerować tą konsolą… 

— Co ty robisz? — mruknął Iwaizumi. — Złaź ze mnie, pijaku. 

— Ojj… Już nie bądź taki… — westchnął uśmiechnięty siatkarz, po czym przyłożył czoło do włosów przyjaciela. Serce omal nie wyskoczyło z klatki piersiowej Iwaizumi’ego, ale na szczęście Oikawa szybko się odsunął zmarnowany. — Dawaj! Teraz moja kolei! 




20 lipca 2023

Gdy uczy cię serwować [ Shiratorizawa ]

 



Wakatoshi Ushijima


Jęknęłaś cicho, gdy chłopak nabrał głęboki wdech. Od pięciu godzin ćwiczyliście serwowanie, a wciąż nie potrafiłaś przebić piłki na drugą stronę ponad siatkę. Byłaś słaba z siatkówki i nie chciałaś polepszać swoich umiejętności w tym zakresie, ale chciałaś mieć wysoką ocenę z przedmiotu sportowego. Niestety na zaliczeniu miała być właśnie siatkówka i egzamin z serwowania… 

O pomoc poprosiłaś wieloletniego przyjaciela, ale on raczej nie spodziewał się, że byłaś taką łamagą… Odwróciłaś wzrok, gdy serw po raz kolejny ci się nie udał. Nie chciałaś, by Ushijima widział cię w takim stanie… Pokazywałaś tylko swoje słabe strony, a zawsze chciałaś być w jego oczach… najlepsza. 

— Jeszcze raz, [Y/N]... — westchnął zmarnowany, a ty przygryzłaś dolną wargę. — Spróbuj jeszcze raz. 

— Nie chcę już! — jęknęłaś, chcąc odejść, ale Ushijima nieoczekiwanie zwrócił twoją uwagę swoim mocnym serwem. Poczułaś wtedy jak włosy zaczęły ci się poruszać pod wpływem wiatru. Z jaką prędkością leciała piłka? 

— Zrobimy z ciebie mistrzynię, [Y/N], wierzę w ciebie — Wakatoshi uśmiechnął się lekko. 

Jego mina wyrażała niezwykłą determinację. On naprawdę wierzył w to, co mówił. Westchnęłaś cicho, po czym kiwnęłaś głową. Jego obecność naprawdę bardzo ci pomagała. Postanowiłaś się nie poddawać. Dla siebie i… dla niego. Przecież tak bardzo się stara pomimo marnowania czasu. 



Eita Semi

— Nie spiesz się, [Y/N].

Przewróciłaś oczami i odrzuciłaś piłkę w bok. Miałaś serdecznie dosyć głupiej nauki serwowania. Przecież wcale ci na tym nie zależało! Na cholerę trener kazał ci podszkolić się w piłce siatkowej? Nigdy tego nie ćwiczyłaś, więc po co miało ci to być w klasie maturalnej. 

— Dajcie mi już święty spokój — warknęłaś zirytowana. 

— Mam totalnie gdzieś twoje podejście — odparł ostro Eita, zwracając na siebie twoją uwagę. Parsknęłaś pod nosem, gdy chłopak się zdenerwował. 

— Nie obchodzi mnie to, co mówisz. 

— Pokochasz siatkówkę — wtrącił. — Gdy pierwszy raz przebijesz piłkę na drugą stronę… totalnie się w niej zakochasz. 

— Nie interesuje mnie siatkówka! 

— Trener Washijo coś w tobie ujrzał — dodał, ignorując twoją wypowiedź. — Ja jeszcze tego nie dostrzegłem. Spokojnie, spróbuj chociaż raz zaserwować. Jestem pewny, że… Również to odkryję. 

— Nie puścisz mnie dopóki nie zaserwuję, prawda? — mruknęłaś zirytowana, ale widząc minę chłopaka, chwyciłaś do ręki piłkę w kolorze żółto-niebieskim. 

Spojrzałaś na jej kształt, a następnie podrzuciłaś lekko w górę. Nagle świat przestał istnieć. Byłyście tylko wy – ty i piłka. Wpatrując się w sportowy sprzęt, wykonałaś odpowiedni ruch ręki… niestety nie udało ci się przebić piłki na drugą stronę. Nim jednak zdążyłaś zrezygnować z dalszego trenowania, ujrzałaś poważną twarz Eity. 

— Sprawię, że staniesz się najlepszą siatkarką. Masz talent, [Y/N]. 




Leon Ohira

Przez pierwsze dziesięć minut nie miałaś zamiaru odezwać się do członka drużyny Shiratorizawy. Byłaś wściekła, że przyznali ci zawodnika, z którym nigdy nawet słowa nie przegadałaś! Zresztą w czym miałby ci Leon pomóc? Nie był najlepszy w serwowaniu… Przecież gdyby Ushijima cię uczył… 

— Gotowa, [Y/N]? — zapytał chłopak, wyrywając cię z zamyślenia. Prychnęłaś pod nosem, a następnie ustawiłaś się za linią boiska. Licealista stał natomiast po drugiej stronie pola do gry i przygotował się do ewentualnego odbioru. 

— Co ty robisz? — zadałaś pytanie. Przecież miał cię nauczyć serwować! — To pieprzony żart? 

— Dlaczego miałbym żartować? 

— Jak chcesz mnie nauczyć serwować bez serwowania?!

— Nie nauczę cię serwowania, pokazując ci technikę przez cały czas — westchnął, drapiąc się z tyłu głowy. Starał się nie reagować na twoje zdenerwowanie. Był cały czas opanowany. 

— W jaki sposób? — zapytałaś zirytowana. 

— Serwuj. Będziesz tak długo przerzucała piłkę na drugą stronę dopóki nie wyjdzie ci odpowiednia technika. 

— Skąd będę miała wiedzieć, że dobrze technikę opanowałam?! 

— Jeśli nie odbiorę choć jednej piłki, wtedy uznamy, że się nauczyłaś. 

Otworzyłaś szeroko usta, nie potrafiąc uwierzyć w to co mówił. Miałaś tylko sprawić, żeby nie przyjął? Bez problemu! Byłaś najlepszą zawodniczką w dziewczęcej drużynie siatkówki! Na spokojnie byłaś w stanie zaserwować, aby nie odebrał…

Choć jak się okazało – niekoniecznie… 

A Leon… no cóż… zaimponował ci…




Satori Tendou

Dłuższą chwilę trzymałaś w rękach piłkę, bojąc się ją odbić. Przydzielili ci do trenowania najgorszą (twoim zdaniem) osobę. Od zawsze bałaś się Tendou. Nawet jeśli znałaś go od dzieciństwa, starałaś się go unikać najczęściej jak tylko mogłaś. Niestety w liceum pierwszy raz w życiu musiałaś z nim spędzić czas sam na sam. 

— Ziemia do [Y/N]!

Krzyk chłopaka wyrwał cię z zamyślenia. Natychmiast drgnęłaś i podrzuciłaś piłkę do góry. Niestety nie dałaś rady przebić jej na drugą stronę siatki… Sport nie był twoją silną stroną… 

— P-Przepraszam… — jęknęłaś cicho, a on nabrał sporo powietrza, po czym podszedł do ciebie i stanął tuż za tobą. Drgnęłaś, czując jego ciało blisko swojego. — C-Co ty…

— Chcę cię nauczyć — odparł spokojnie, po czym nachylił się nad tobą i uśmiechnął od ucha do ucha. — Zajmie nam to sporo czasu, więc nie obijajmy się. 

Kiwnęłaś od razu. Pragnęłaś jak najszybciej nauczyć się serwować, by już nie musieć przebywać z nim w takiej bliskiej pozycji. Gdy znów nie udało ci się zaserwować, odszedł kawałek. Odchylił głowę do góry. 

— Długa droga przed nami — odparł wyraźnie zadowolony. — Ale nie martw się. Nie pozwolę ci, abyś ośmieszyła naszą szkołę. Staniesz się najlepszą zawodniczką, której serwów będzie się bał każdy. Nawet ja. 




Tsutomu Goshiki

— Dobra! — krzyknął entuzjastycznie, zwracając na siebie twoją uwagę. Podniosłaś prawą brew. Czy naprawdę musiałaś trenować właśnie z nim? Goshiki był jedną z ostatnich osób, które myślałaś, że zostaną wybrane do trenowania serwów. 

— Nie krzycz tak, błagam… — jęknęłaś, a on kiwnął głową eneregicznie. 

— Spokojnie, [Y/N]! Jestem w tym naprawdę dobry, możesz mi wierzyć! 

— Mhm…

Nabrałaś sporo powietrza, po czym uderzyłaś piłkę, by odbić ją od podłoża. Trener stwierdził, że powinnaś poćwiczyć serwowanie skośnych piłek. Mężczyzna miał na celu przede wszystkim ujrzeć zaskoczenie na twarzach przyszłych przeciwniczek. W końcu znana byłaś z serowania prostego, lecz mocnego. 

Goshiki podszedł po drugą piłkę, a następnie ustawił się obok ciebie i pokazał odpowiednią technikę. Przez krótką chwilę wpatrywałaś się w niego, nie potrafią oderwać wzroku. Nie spodziewałaś się, że wykona serw tak idealnie… 

— Teraz ty — zwrócił twoją uwagę, po czym szybko pobiegł na drugą stronę boiska. — Nie możesz we mnie zaserwować! Staraj się to zrobić na skos!

 — Łatwo się mówi… — mruknęłaś pod nosem, a on poklepał się po klatce i przyjął postawę do przyjęcia. — Cholera…

Nabrałaś sporo powietrza do płuc i zamknęłaś oczy. Musiałaś za wszelką cenę się skupić. Chciałaś być najlepsza. Po otwarciu oczu skupiłaś wzrok na chłopaku. Nie mogłaś w niego zaserwować. Jednocześnie nie mogłaś spojrzeć w miejsce, w które miała piłka spaść. 

Przygryzłaś dolną wargę, po czym uderzyłaś piłkę. 

— Udało się, [Y/N]! — krzyknął entuzjastycznie Goshiki, a ty zamrugałaś zaskoczona powiekami. Naprawdę udało ci się za pierwszym razem?




Kenjiro Shirabu 


Już po pierwszym nieudanym serwie odechciało wam się współpracować. Zirytowany twoim brakiem umiejętności Kenjiro wściekł się, a ty w odpowiedzi pokazałaś mu środkowy palec. Choć nigdy wcześniej nie rozmawialiście, pierwszy wspólny trening okazał się być jednym wielkim niewypałem. 

— Po cholerę się zgłosiłam — jęknęłaś, po czym kopnęłaś piłkę. Shirabu od razu zareagował na twoje zachowanie. 

— Ogarnij się, dziewczyno! — warknął wściekły, będąc po drugiej stronie siatki. — Nikt cię tu nie trzyma na siłę, więc łaskawie albo się ogarniesz albo spierdalaj. 

Zamrugałaś parę razy powiekami, a następnie prychnęłaś. Nie mogłaś uwierzyć, że ten chłopak podniósł na ciebie głos! Podeszłaś do niego i popchnęłaś w jego stronę piłkę. 

— Masz — mruknęłaś. Nim jednak odeszłaś, Shirabu chwycił cię za nadgarstek i mocno przytrzymał. 

— Możesz mieć do mnie urazę, ale daj szansę siatkówce — mruknął, gdy wreszcie ochłonął. — Zaczniemy od jednej z trudniejszych stron tego cudownego sportu. Serwowanie. 

— Nie chcę — odparłaś, a on zmrużył powieki. 

— Serwuj! — krzyknął nieoczekiwanie. — Jeśli nie uderzysz piłki, nie zobaczymy czy będziesz się do tego nadawała! 

— Kurwa. 

Przygryzłaś dolną wargę i odebrałaś piłkę z powrotem. Udałaś się na koniec boiska i stanęłaś za linią. Kenjiro wcześniej pokazał ci technikę, ale jego słowa kompletnie wyparowały z twojej głowy. Jak miałaś niby ją uderzyć? W którym momencie? 

— Kurwa — syknęłaś po raz kolejny, a następnie podrzuciłaś piłkę do góry. 

To było cudowne. 




Taichi Kawanishi

Rozejrzałaś się wokół, starając się jednocześnie zwrócić na siebie uwagę jedynej osoby przebywającej na boisku. Niestety chłopak, z którym miałaś odbyć trening, perfidnie cię ignorował. 

Co mam zrobić?, pomyślałaś zestresowana, lecz ostatecznie nie zdobyłaś sie na odwagę, aby do niego zagadać. Na szczęście Kawanishi już po chwili sam do ciebie podszedł i podał ci piłkę. 

— T-Tak? — zapytałaś, a on ruchem głowy kazał ci stanąć za linią boiska. Przełknęłaś głośno ślinę, gdy wykonałaś jego polecenie. Chłopak spokojnie stanął tuż obok ciebie i przyjął odpowiednią technikę do serwowania. 

Po raz kolejny nerwowo rozejrzałaś się po boisku. Taichi odsunął się odrobinę, co sprawiło, że poczułaś się… odtrącona? Miał zamiar cię trenować z takiej odległości?  

— P-Przepraszam, ale…

— Jestem beznadziejny… 

Wytrzeszczyłaś oczy, a jego wypowiedź nie potrafiła do ciebie dojść. Czy on właśnie się… uznał się za beznadziejnego? Patrzyłaś na jego smutną twarz, niedowierzając. 

— C-Co ty mówisz? — zapytałaś zaskoczona. 

— Nie wiem czy jestem w stanie ci pomóc… — szepnął, wpatrując się w piłkę. — Obiecałem to twojemu bratu i naprawdę chciałbym, ale… 

— Nie ma ale! — przerwałaś mu nieoczekiwanie. Drgnęłaś, gdy uświadomiłaś sobie, że krzyknęłaś. Przygryzłaś dolną wargę, po czym odwróciłaś wzrok. — N-Nie chcę innego trenera… B-Będziesz najlepszy…

— Naprawdę tak uważasz?

— Wybrał cię mój brat, więc… tak — odparłaś z lekkim uśmiechem, a on wykonał ten sam gest. 




Hayato Yamagata

Siatkarz przyjął pozycję do przyjęcia po drugiej stronie boiska. Zawiązałaś z tyłu kucyk, by osiągnąć większe skupienie. Yamagata był libero głównego składu drużyny Shiratorizawy. Dla ciebie oznaczało to jedno – był najgorszym przeciwnikiem do nauki serwowania. Chłopak odbierał wszystkie zaserwowane piłki drużyny dziewczęcej. 

— Jak mam niby zaserwować? — zapytałaś zirytowana, a on wzruszył ramionami. 

— Nie wiem — odparł od razu. — Nie potrafię serwować, jestem libero drużyny. Co prawda, prostą zagrywkę wykonam, ale nie licz na nic więcej. Mówiłem trenerowi, by wziął kogoś innego… 

— To ja ciebie wybrałam do pomocy — mruknęłaś. — Liczę na to, że mnie nauczysz. 

— Nie widzę innego sposobu niż próba serwowania. 

Kiwnęłaś głową. W pełni zgadzałaś się z jego zdaniem – ale mimo to chciałaś jego. Po pierwsze żywiłaś do niego uczucia, odkąd rozpoczęliście szkołę, a po drugie nie wyobrażałaś sobie trenowania w inny sposób. 

— Jeśli nie chcesz mnie zmienić — chłopak podrapał się z tyłu głowy — to zacznijmy trenować. Znasz podstawy, prawda?

— Yhm — odparłaś, przygryzając dolną wargę. 

Przez chwilę nie mogłaś uwierzyć w to, że treningi będziesz miała wyłącznie z nim. To brzmiało jak marzenie. Jednocześnie mogłaś poznać go lepiej i polepszyć swoje umiejętności. 

— Nie czekajmy. 

Twoje rozmyślenia przerwał głos chłopaka. Gdy ujrzałaś jego lekki uśmiech, podrzuciłaś piłkę do góry, a następnie ją uderzyłaś. Hayato bez problemu odebrał zagrywkę… Przed wami miał być długi trening. 




26 marca 2020

Warto było to kształtować [ 7 ]

.


To miał być zwykły dzień z życia normalnego ucznia liceum, jednak ostatecznie wcale się tak nie zaczął, a tym bardziej nie skończył.

Gdy tylko Iwaizumi stanął przed bramą szkoły niemal natychmiast naskoczył na niego jego najlepszy przyjaciel, po czym przewrócił ich na beton. Siedząc na nim pochylił się tuż nad jego uchem, by wyszeptać swój jakże wspaniały plan.

Szatyn miał zamiar opuścić lekcje, by udać się na mecz.

Oczywiście pomysł według rówieśnika był głupi, bo przecież mogą iść na jakikolwiek o każdej porze, a nie akurat w czasie zajęć, ale chęć spędzenia czasu z Oikawą wydawał się o wiele lepszy. Ruchem głowy potwierdził chęć pójścia, lecz za nim się udali na boisko po drugiej stronie miasta postanowili wejść jeszcze do sklepu sportowego.

Mieli zrobić to już wcześniej, lecz nigdy nie mieli na to czasu. Ostatecznie wyszli jednak z niego z pustymi rękoma. Pomimo tego, że Hajime miał zamiar kupić sportowe buty widząc ich cenę stwierdził iż na tą chwilę tyle na pewno nie ma. Tooru chciał pożyczyć mu pieniądze, jednak tamten odmówił mu z dosyć zdenerwowaną miną. Czuł się żałośnie z tym, że nie miał za co kupić wymarzonych obuwi.

Z budynku wyszli w dość ponurych minach, ale ich humory poprawiły się już w momencie w którym stanęli przed halą sportową na której miały dzisiaj zagrać dwie najpopularniejsze drużyny Japonii. Obydwoje głosowali na tych samych zawodników, jednak mimo to mocno ich krytykowali. Znali się na rzeczy, więc mogli oceniać grę profesjonalistów, choć na dłuższą metę ich zachowanie bardzo irytowało innych kibiców przez co często byli wyrzucani.

Tym razem postanowili się nie odzywać.

Oczywiście niezbyt długo wytrzymali w tym postanowieniu i znów ich ochrona wyprosiła, jednak nie żałowali tego.

Uważali bowiem, że zmarnowali jedynie czas dzisiejszego dnia obserwując tę niepoważną grę mężczyzn, którzy doświadczenie od nich mieli dużo większe oraz starsze, lecz… Źle się na to patrzyło.

Drużyna za którą byli nie pokazała nic ciekawego poza mocnymi serwami, które zawsze były ich dobrą stroną. Wiele razy jednak zapowiadali, że coś się w końcu zmieni, lecz poprawy w dalszym ciągu nie było.

Przyjaciele po paru minutach błąkania się po mieście, wciąż komentując mecz, musieli zacząć zbierać się do domów. Głównym powodem ich decyzji był deszcz, który nieoczekiwanie zaczął mocno padać. Roześmiana para szybko schowała się pod koszulą Hajime biegnąc w stronę jednego z budynków.

Sytuacja w której właśnie się znaleźli znacznie rozluźniła atmosferę między nimi, gdyż obydwoje choć ze sobą rozmawiali, śmiali się podczas tego dnia to czuli się przy sobie niezręcznie. Nie wiedzieli za bardzo czym było to spowodowane, lecz cieszyli się, że ostatecznie spędzili ze sobą czas naprawdę dobrze.