Pokazywanie postów oznaczonych etykietą potęga rodziny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą potęga rodziny. Pokaż wszystkie posty

23 sierpnia 2023

Potęga rodziny [ 4 ]

 .


0? marzec 2022

godzina ?:?

wioska liścia

las nara 


Spojrzał na zegarek, który stanął w miejscu. Wskazówka pokazywała liczbę dwadzieścia trzy, lecz nie był pewny czy właśnie ta konkretna godzina była. Noce wciąż były długie, a pogoda sprawiała, że tracił rachubę czasu – w pewnym momencie miał wrażenie, że gubił również swoje zmysły.

Mężczyzna przeczesał dłonią blond włosy, po czym zaczął stukać nerwowo w zegarek. Po krótkiej chwili (a może i długiej) ściągnął czasomierz z nadgarstka i rzucił nim w runo leśne. Cichy odgłos rozniósł się po okolicy. Minato rozejrzał się nerwowo wokół. Mrok już dawno zapadł, ale dzięki rozpalonemu ognisku czuł się bezpieczniej. 

Chłód zaczął coraz bardziej doskwierać żołnierzowi. Pomimo wielu treningów jego umysł nie był w stanie zachować zdrowego rozsądku. Myśl o uwięzionej rodzinie sprawiała, że tracił zmysły. Miał ochotę rzucić się na każdego przeciwnika, choćby miał umrzeć. Z drugiej strony myślał nad prostym poddaniem się. Przecież zanim zdążyłby ich znaleźć… zabiliby jego rodzinę… Znał przecież tą ludność. Mieszkańcy Kraju Ziemi byli bezwzględni. 

— Kurwa mać — warknął, po czym upadł kolanami na mokrą trawę. Dłonie oparł na uda, a głowę schylił. — Dlaczego ta wojna w ogóle się zaczęła? Przecież nie mają o co walczyć… Powiększenie terytorium? — parsknął, zaciskając pięści. — Przecież oni nawet o swoją ludność nie potrafią zadbać. 

Minato zmarszczył gniewnie brwi. Miał ochotę rozszarpać runo leśne, które otaczało go z każdej strony. Wyżycie się na naturze mogłoby mu przynieść chwilowe ukojenie. Nie zdobył się jednak na to, aby wykonać ten pomysł. Kushina uwielbiała przyrodę i dbała o nią pod każdym względem. Nie mógł zniszczyć tego, na czym tak zależało ukochanej żonie. 

Mężczyzna wreszcie postanowił się podnieść. Ciemność powoli zaczęła zanikać. Wskazówka zegarka musiała się zepsuć już dawno. A może to on już całkowicie stracił rachubę czasu? 

Przygryzł dolną wargę zirytowany. Był cholernym dowódcą, a zdążył oszaleć w zaledwie parę godzin. To tylko udowadniało jego słabość. Cieszył się, że pozostali żołnierze nie widzieli go w takiej sytuacji. Miał również nadzieję, że uda im się przetrwać wojnę bez jego pomocy. Kraj Ognia miał w końcu w swoich szeregach wielu utalentowanych wojskowych. Jednym z nim był przecież Uchiha Fugaku – Dowódca Sił Lądowych. Tak, on na pewno byłby w stanie doprowadzić tę wojnę do wygranej. 

— Klan Nara musiał pozostawić parę wskazówek zagubionym osobom — mruknął pod nosem Namikaze. — Gdzie główny strateg mógłby ukryć podpowiedź? 

Mężczyzna parsknął cicho. Znalazł się w najgorszym położeniu. Przecież nie był na takim poziomie (pomimo wysokiego stopnia wojskowego), aby przełamać zagadkę Shikaku Nary. Minato już nawet nie liczył ile razy wzdychał z powodu załamania. 

Zabłądził. Żołnierz Wojska Konoszańskiego zgubił orientację w terenie. Las Klanu Nara okazał się być zdradziecki. Zamiast pomóc, okazał się być najgorszym wrogiem…

Lecz czy na pewno była to wina lasu? A może Minato po prostu oszalał? Może stracił swoje zmysły?

Mężczyzna parsknął śmiechem i chwycił się za głowę. Miał ochotę się rozpłakać. Sytuacja go przerosła. Wieść o porwaniu ukochanej rodziny zmieniła jego pogląd na temat wojny. Choć wiedział, że kiedyś może dojść do jakiegoś sporu – nie potrafił sobie tego wyobrazić. W tym momencie była to jednak smutna rzeczywistość. 

Znów spojrzał na zegarek. Licznik wciąż nie pokazywał poprawnego czasu. Wskazówka stała w miejscu, a umysł Minato jakby zamarł.

Namikaze w jednej chwili wytrzeszczył źrenice i uśmiechnął się od ucha do ucha. Mężczyzna ruszył przed siebie. W zadziwiającym gąszczu roślin ujrzał światło. 

— Kushina… Naruto… Wyruszam po was…        

Łuna światła z każdym krokiem stawała się coraz większa. Mężczyzna zacisnął dłonie, czując, jak do jego oczu napływają łzy. Na szczęście udało mu się powstrzymać płacz. 

Minato nie wiedział, ile szedł w stronę światła, ale gdyby tylko wiedział, co go tam czeka… Zawróciłby. Niestety gdy tylko wyszedł… Spotkał jeden z oddziałów wroga… Grupa agresorów siedziała przy ognisku i zajadała się ciepłym posiłkiem. 

Niestety nim Namikaze zorientował się, że musi uciec, żołnierze zdążyli go złapać. Jakakolwiek walka nie miałaby w tym momencie sensu… Liczba wrogów była zbyt duża na jedną osobę – nawet tak wybitna jednostka jak Minato, nie poradziłaby sobie. 

— Chłopcy, mamy co świętować — szepnął dowódca oddziału, wpatrując się pewnie w zmęczone oczy Minato. — Powiadomcie władze wyżej — zaśmiał się krótko. — Mamy Namikaze Minato!




27 stycznia 2023

Potęga rodziny – rozdział 3

 .


03 marzec 2022

godzina 04:20

wioska liścia

lotnisko im. hashiramy senju 


Leciał. 

Szybował ku górze, obserwując ciemne wciąż niebo. Co jakiś czas było rozświetlane. Przeciwnicy puszczali bomby. Cholerni degeneraci. Nikt nie chciał tej wojny. Władzom zachciało się poszerzenia terytorium o dawne tereny, które należały do Kraju Ziemi. Ucierpią przy tym niewinni ludzie. Dla głupiej chęci posiadania potęgi, a przecież mieli praktycznie wszystko. 

Minato zacisnął ręce na wolancie. Musiał się skupić. Przed nim było ciężkie zadanie. Uśmiechnął się pod nosem, gdy zauważył pierwszy samolot myśliwski wrogo oznakowany. Nie miał żadnych skrupułów, by od razu skierować się w jego stronę. 

— Wybiję tyle, ile dam radę — mruknął.

Chciał dać z siebie jak najwięcej. Namikaze wiedział ile ludzi na niego liczy. Dodatkowo zdawał sobie sprawę, że walczy nie tylko dla cywilów Kraju Ognia czy Wioski Liścia, ale też dla własnej rodziny. Pragnął, aby Naruto wychował się w tym samym miejscu co on. 

Dowódca zmrużył powieki, gdy przeciwna maszyny zboczyła z wcześniejszego toru lotu. Nie powinien wykonać takiego manewru. Sytuacja, w której się znalazł, sprawiła, że poczuł mocny ucisk w gardle. Co jeszcze mogło pójść nie tak? 

Prawdopodobnie nie wystarczyło, że zdjął im trzy maszyny podczas jednej nocy. Chcieli, by miał lepsze statystyki? Głupota. Arogancja z jego strony. Mieli jakiś popieprzony plan. A on – Żółty Błysk Wioski Liścia – nie potrafił go rozszyfrować. Jak dowództwo chciało nimi pokierować? Nikt o zdrowych zmysłach nie poprowadziłby swoich ludzi do pewnej śmierci…

… Prawda?

Namikaze nie był już pewny. Czegóż mógł się spodziewać po władcy Kraju Ziemi? Na pewno dążył do swoich celów po trupach. Pod sobą miał wybitnego generała głównodowodzącego – Onoki’ego. Były weteran wojenny o długoletnim wojskowym stażu. Wciąż pozostawał genialnym strategiem. Ale jednocześnie był ograniczony do starowojennego myślenia. 

Kraj Ognia miał całkiem spore szanse. Tym bardziej że dowodził nimi odwieczny rywal Onoki’ego – Sarutobi Hiruzen. Obydwaj znali się na wylot, więc czasem przewidywali ruchy przeciwnika. 


— Kurwa mać — szepnął zdruzgotany Minato. 

Oczywiście, że mieli pieprzony plan. Nie przewidział możliwości, że będą chcieli go otoczyć sześcioma myśliwcami. Werdykt był jeden. Zostali wysłani na śmierć. Zaraz rozpoczęły się strzały. 

A żołnierz wiedział, że to jeszcze nie koniec. 

Żółty Blask Kraju Ognia zniknie, lecz – Minato Namikaze, dowódca specjalnej jednostki ANBU wciąż będzie im zagrażał. Znajdzie sposób, by uratować się z tej trudnej sytuacji, a następnie powróci ze zdwojoną siłą. 

A przynajmniej takiego scenariusza kurczowo chciał się trzymać.

Prawdziwe czasy wojny różnią się od obrazów znanych ludziom do tej pory z filmów czy książek. Tego po prostu nie da się opisać. Okrucieństwo, bezmyślność i bestialstwo towarzyszy wszystkim na każdym kroku. Czy jako żołnierze ogarniętego wojną kraju będą w stanie go obronić? Chcieli w to wierzyć. Wszyscy. Bez wyjątku. Do końca.

— Generale!

Usłyszał w słuchawce krzyk poddanego. Namikaze uśmiechnął się pod nosem, a następnie przycisnął przycisk ewakuacyjny. Wciąż miał dla kogo żyć. A przeciwnicy nie zatrzymają go, gdy zniszczą jego najlepszy myśliwiec. Poradzi sobie z każdym innym. To on jest dla nich największym zagrożeniem i wszyscy o tym wiedzieli. 

— Mają pańską żonę! — Zamrugał parę razy powiekami, gdy doszedł do niego sens wypowiedzianych przez Uchihę słów. Zdążył to powiedzieć, jeszcze zanim Namikaze opuścił maszynę latającą. 


Mają pańską żonę.


Po niedługim czasie wylądował bezpiecznie na ziemi. Spadochron uchronił go  przed bolesnym upadkiem i pozwolił na ucieczkę z otoczonego myśliwca. Namikaze wpatrywał się przez chwilę w trawę, obserwując jej ciemną barwę. Robiło się powoli jaśniej. Spojrzał na zegarek umiejscowiony na lewym nadgarstku. Wskazywał godzinę szóstą trzydzieści. Prawie dwie godziny lotu bez przerwy. Teraz się uwolnił, lecz stracił samolot, który towarzyszył mu niemal od początku wojskowej kariery. 

Dowódca powędrował wzrokiem na niebo, ale przed oczami pojawił się widok Kushiny. Uśmiechnięta żona, która starała się uspokoić płaczącego Naruto, mieszać zupę, tłuc kotlety, robić jajka na patelni i wiele innych rzeczy na raz. Zawsze była zakręcona i nie potrafiła skupić się na jednej czynności. Była urocza, gdy się denerwowała, kiedy chciał jej pomóc. Chciała być samowystarczalną kobietą. A on przecież doskonale zdawał sobie z tego sprawę.

Kushina była silna fizycznie jak i psychicznie.  

Była jego oczkiem w głowie. 

Mają pańską żonę., powtórzył w myślach, po czym zacisnął mocno pięści. Miał ochotę w coś porządnie uderzyć, ale ruchy zablokował mu wykorzystany spadochron. Musiał najpierw się wyplątać z wszystkich pasów. Zajęło mu to oczywiście trochę czasu, dlatego odetchnął, gdy pozbawił się zbędnego już balastu. Poprawił mundur wojskowy, po czym wyciągnął z plecaka (który w trakcie ewakuacji oczywiście wziął ze sobą) krótkofalówkę. Nie chciał włączać telefonu, od razu pewnie starali by się wykryć jego położenie. Musiał zachować środki ostrożności. 

— Żółty Błysk, zgłaszam się — szepnął do urządzenia, choć nie wiedział, czy otrzyma odpowiedź. Przecież znajdował się na kompletnym pustkowiu. Westchnął zrezygnowany, gdy zwrotna wiadomość nie nadeszła. Postanowił kierować się na północ. Z łatwością mógł odczytać kierunki, wiedząc, gdzie znajduje się aktualnie słońce. 

A dlaczego na północ? No cóż… To tam znajdowała się najbliższa siedziba wrogów… I to tam na pewno więziono Kushinę. Nie mieli zamiaru wywozić jej na drugi koniec Kraju Ognia. Musiała być jak najbliżej. 

Tylko tak mogli go szybko zwabić. 

Ale nie przewidzieli jednego… Pójdzie uratować ukochaną – to pewne. Zapomnieli o pełnionej przez niego funkcji. Tworzona przez Minato jednostka ANBU będzie gotowa, by zginąć w jego imieniu, dlatego pójdą za nim nawet w sam środek pożaru. Nie zostawia się drugiej osoby z grupy racjonalnie. Będą go szukać, dopóki nie znajdą. 

ANBU było drużyną, której członkowie byli ze sobą blisko. W końcu ich celem było wykonywanie dodatkowych, niemalże samobójczych misji. Jedną z nich była ochrona najbliższych, gdy są w bezpośrednim niebezpieczeństwie. 

„Kod 314”

Napis ułożył z kamieni w widocznym z góry miejscu. Jako jednostka wyspecjalizowana również w lotnictwie, wiedział, że sojusznicy zauważą jego wiadomość. Następnie podążą za nim i ochronią jego rodzinę, gdyby Namikaze już nie dał rady. 



Talon: Jak wam się podoba trzeci rozdział PR? Wiem, że trochę wydaje się to opowiadanie być odrealnione, ale czuję frajdę, pisząc je... Jeśli wszystko pójdzie po mojej myśli i nie zmienię przebiegu tej historii to rozdziałów będzie 10 + prolog + epilog... Niestety utknęłam na czwórce i ciężko jest mi z tym ruszyć. W zamian staram się pisać regularnie nowe opowiadanie Lunar Loving oraz teksty pisane z kochaną K. ♥ Ostatnio wpadłam też na pomysł nowego opowiadania (ach, no tak...) z uniwersum Boku no Hero Academii, ale zobaczę, kiedy będę chciała je udostępnić ♥

8 sierpnia 2022

Potęga rodziny – rozdział 2

 .


03 marzec 2022

godzina 03:09

wioska liścia

lotnisko im. hashiramy senju 


Późną nocą zaczęła się warta dowódcy jednostki. Zaplanował sen na cztery godziny, aby być wypoczętym i gotowym do walki. Nie mógł sobie pozwolić na odpoczynek w czasie wojny, choć zdawał sobie sprawę, że lepiej być w pełni wyspanym. Niestety w czasach zagłady zegar biologiczny nie miał prawa bytu. W szczególności dla osób, które były nadzieją dla obywateli. 

— Generale.

Uwagę Minato zwrócił głos podoficera, który następnie powitał go, salutując. Nawet w takich sytuacjach obowiązywał szacunek dla starszego stopniem, a tym bardziej do dowódcy. 

— Coś się działo tej nocy, oficerze Uchiha? — zapytał Namikaze.

Doskonale znał mężczyznę. Był już starszy wiekiem, lecz wciąż nie pozbawił się instynktu żołnierza. Kagami Uchiha – imię jedno z najlepszych logistyków brygady siódmej Wioski Liścia. Doskonale znał tereny stolicy, a także posiadał dość obszerną wiedzę na temat innych miast Kraju Ognia. Konsultacje wylotów myśliwców najlepiej było przeprowadzić właśnie z nim. 

— Inabi Uchiha, nasz informator dowiedział się o możliwym ataku na Wioskę z powietrza. — Mężczyzna stał wyprostowany, trzymając przy czole dwa palce. Właśnie składał raport.

— Spocznij — mruknął Minato. — Dlaczego nie obudzono mnie wcześniej?

— Atak ma być przeprowadzony za około dwie godziny, generale — odpowiedział oficer. Obydwoje ruszyli w stronę gabinetu dowódcy. — Rozkazy? 

— Wylecę. 

— To niebezpieczne! Jeśli stracimy generała w powietrzu, to spadną gwałtownie nasze morale — wykrzyknął Uchiha, starając się powstrzymać pomysł doświadczonego żołnierza. 

— W powietrzu ja jestem mistrzem — odparł Namikaze. — Nie wątpcie w to. — Wyprostował się, aby pokazać przed podwładnym potęgę. — Jeśli wygram w górze, nasze morale pójdą w tym samym kierunku. Zawsze są dwie opcje. Pamiętajcie o tym, oficerze Uchiha. 

— Dobrze, generalne! — odpowiedział, lecz jego głos wcale nie brzmiał tak pewnie. — Powodzenia… 

— Nie wątp we mnie. 

Uśmiech na twarzy Minato sprawił, że podległy żołnierz wykonał sygnał pożegnania, po czym odszedł. Nie skomentował wywodu dowódcy, a generał nie miał zamiaru utwierdzać go jeszcze bardziej o swojej prawdzie. Wierzył w siebie bardziej niż inni. Znał swoje limity. Nikt nie był lepszy niż on. 

— Po wojnie wszystkich was ukażę — szepnął pod nosem. Kąciki ust wciąż nie zmieniły swojego ułożenia. — Chcę was wszystkich ochronić… 

Namikaze wyprostował się, dumnie eksponując pierś. Patrzył jednocześnie na  ścianę przed sobą. Poczuł pewnego rodzaju pustkę. Wolałby, aby Kushina była tuż przy nim. Zawsze była wsparciem, a w tym momencie nie mogła stać tuż obok. Tęsknił za uśmiechem żony oraz jej pozytywnym nastawieniem. Chciałby ją mieć przy sobie. 

Ale wtedy też przypomniała mu się przerażona mina ukochanej. Bała się o niego, o Naruto – owoc ich wspólnej miłości i główny sens ich życia. Chciał stworzyć dla syna bezpieczny dom. Jednak czy jako żołnierz wróciłby jeszcze do ich wspólnego kąta, aby przypatrywać się na rosnące dziecko i uśmiechniętą żonę? 

Pragnął wrócić do domu żywy. 

— Kurwa — syknął, zaciskając mocno pięści. — Doprowadzę tę wojnę do końca. Sprawię, że wróci pokój, a zbrodniarze wojenni odpowiedzialni za tę napaść stracą głowy…

Do pomieszczenia, w którym znajdował się generał wszedł ponownie poddany. W dłoni trzymał hełm należący do dowódcy. Mina mężczyzny w dalszym ciągu nie ukazywała zadowolenia. Gdy podawał ochronne nakrycie na głowę, trzęsły mu się dłonie. 

— Musisz się wziąć w garść, Kagami — powiedział Minato, obserwując nerwowy tik znajomego. Żołnierzowi nie wypadało okazywać strachu. Mimo to blondyn nie miał zamiaru karać podwładnego. W końcu każdy z nich się bał. 

— Nie kłamałem, kiedy mówiłem, że bez ciebie sobie nie damy rady — mruknął, a Namikaze westchnął ciężko. 

— Przecież mamy mojego zastępcę. Zresztą staruszek dużo lepiej poradziłby sobie na moim stanowisku.  

— Generał Hiruzen jest na emeryturze! 

— Właśnie dlatego to on powinien teraz wami dowodzić.

— Nie zgodzę się z tym. 

— On doświadczył i przeżył już swoje — odparł Minato, zaciskając pięści. Kurwa, nie chciał przecież narażać życia innych. Za dużo miał do stracenia. Już lepiej by było, gdyby sam się poświęcił. Dlaczego nikt nie potrafi tego zrozumieć? 

— Ale to ty, generale, znasz nas i nasze siły najlepiej. 

Blondyn zamrugał parę razy oczami, obserwując uważnie poważną minę oficera. Kompletnie zapomniał o tym, żę przecież wyszkolił najlepszą jednostkę wojskową własnego kraju. Co on mógłby osiągnąć bez drużyny? 

Namikaze zaśmiał się, po czym opadł na fotel. Przez chwilę spoglądał na Uchihę, po czym uderzył dłońmi o blat stołu. 

— Zwołać wszystkich — rozkazał Minato. — Natychmiast. 

Zaraz po odsalutowaniu się przez żołnierza Kagamiego Uchihy, Namikaze włączył komputer. Pomimo ataku bombowego nie odłączyli jeszcze zasilania w niektórych bazach wojskowych. W tym głównej siedziby drużyny Żółtego Błysku. 

Mężczyzna wstał, by następnie podejść do tablicy, na której widniała mapa Wioski Liścia. Już wcześniej zdążył na niej zapisać najważniejsze informacje, spekulacje, a także plany. Oczywiście w ten sposób, aby tylko on mógł się rozczytać. Szkoda, że nie posiadał pamięci doskonałej… 

Chwycił się za głowę, obserwując czerwone strzałki. To wcale nie były wojska najeźdźców – tylko wiatr. Ważnym czynnikiem w wojnie była pogoda. Zazwyczaj planuje się ataki na krótki czas, zapominając tym samym, że druga strona może bronić się o wiele dłużej niż zakładano. 

Z uśmiechem spojrzał na wyświetlacz urządzenia na pierwszy rzut oka wyglądającego jak telefon. Zaznaczone miał na nim ruchy wojsk. Sprzęt i aplikację otrzymał od Marszałka Wioski Liścia – Tsunade Senju. Potraktowała jego prośby odnośnie nowych inwestycji na poważnie, dzięki czemu łatwiej było mu się zorientować w sytuacji. 

Zaatakowali stolicę. Oczywiście jako przejęty przez okupantów punkt, miał oznaczać akt wygrania wojny oraz kapitulacji konoszańskich wojsk. Minato nie mógł więcej na to pozwolić. Za wszelką cenę musiał obronić Wioskę Liścia, a w następnej kolejności cały Kraj Ognia. 

— Kochanie… — Spojrzał na zdjęcie rodziny, które zawsze trzymał na biurku w swoim gabinecie umiejscowionym na lotnisku wojskowym. — Zaraz wylatuję… Jako Żółty Błysk… Wystrzelę ich tyle, ile dam rady… — Przygryzł dolną wargę. Nie mógł się rozpłakać. — Myśl o mnie… Ucałuj Naruto ode mnie… i w razie czego… wychowaj go na porządnego człowieka. Dasz radę… Sama, Kushina. 



Od Autorki: Może i będę nachalna, ale z chęcią zaproszę zainteresowane osoby do współtworzenia unravel. Strona jest dla mnie ważna i chciałabym, aby w dalszym ciągu się rozrastała. Może wy też chcielibyście wnieść tutaj coś od siebie? Jeśli ktoś jest chętny – niech zgłosi się do naboru!

9 lipca 2022

Potęga rodziny – rozdział 1

 .


02 marzec 2022

godzina 17:37

wioska liścia

aleja niepodległości 


Nie poddawajcie się, drodzy obywatele! — Nawoływanie słychać w głośnikach rozmieszczonych w strategicznych punktach stolicy Kraju Ognia. — Musimy walczyć o naszą wolność! Z tego powodu ogłaszamy powszechną mobilizację! Każdy mężczyzna w wieku od osiemnastu do sześćdziesięciu lat ma zakaz opuszczania granic kraju. To ze względu na dobro naszego narodu i państwa. Jesteśmy jednością. Potrzebujemy wzajemnej pomocy. Możemy to wygrać! 

Kolejny alarm rozbrzmiał po okolicy. Na ulicach nie było dużo osób – większość udała się do schronów. Dwa pociągi zdążyły już opuścić terytorium bombardowanego miasta. Skierowały się w stronę sąsiadującego Kraju Rzeki, by następnie przedostać się do Kraju Wiatru. 

Grupka mężczyzn zbierała się przy ratuszu miejskim, oczekując na możliwość zapisania się w szeregi Wojsk Obrony Terytorialnej. Nie mieli na co czekać. Wróg zaatakował ich dom. Trzeba było chronić to, co tak długo pielęgnowali. Przede wszystkim pragnęli przywrócić miejsce zamieszkania najmłodszym i najstarszym członkom rodzin. Aby mogli żyć w spokoju. 

— Będziecie musieli jeszcze trochę poczekać. Ale doceniamy wasze starania — westchnął jeden z urzędników. Był ubrany w ciemny zielony dres. W każdej chwili mogli być wezwani lub zostać ostrzeżonym przed możliwym atakiem. — Póki co, starajcie się nie wychylać z budynków. Lepiej, żeby nikt was nie widział. Ochronimy naszą Wioskę Liścia.  

— Jak najbardziej. 

Tuż za mężczyzną pojawił się blondyn o spokojnym spojrzeniu niebieskich tęczówek. Położył dłoń na ramię urzędnika. Nowo przybyły miał na sobie mundur wojskowy. Zaraz został zlustrowany przez obywateli Kraju Ognia. Niektórzy go znali. W końcu od czasu do czasu przewijał się im w telewizji. 

To Minato Namikaze – dowódca wojskowej jednostki specjalnej ANBU. Stał tuż przed nimi i lekko się uśmiechał. Wszyscy jednak wiedzieli, czym jest owy uśmiech. Pomimo braku większej znajomości z generałem, odczuli niesamowite pokłady siły. 

— Minato Namikaze. 

Mężczyzna przedstawił się kulturalnie, po czym spojrzał na krajobraz miasta. Nie było już tak spokojne. Niebo przykryło się ponurymi chmurami – choć momentami trudno było je odróżnić od kłębu dymu wywołanego wybuchem. Wioska Liścia już nie była tak pięknym miejscem, jak przed dzisiejszym dniem. 

— Dziękuję wszystkim za chęć dołączenia do obrony naszego miasta i kraju. — Rozpoczął wypowiedź Namikaze, przybierając poważną minę. — Nie będę kłamał, że Kraj Ziemi ma nad nami przewagę. Niestety jest od nas większy i prawdopodobnie potężniejszy. Mimo wszystko się nie poddamy. — Mężczyzna oparł się o biurko, na którym wypełniane były wnioski o dołączenie do wojsk. — Jestem silny. Silniejszy niż wy tutaj razem wzięci… Ale bez was jestem nikim. Mam wartości. Wiem, co chcę chronić… i kogo. Mam syna, wiecie? Taki szkrab… Zaledwie pięć miesięcy. Płacze, krzyczy, nie daje spać… Czasami mam ochotę… Ech… Ale jest dla mnie wszystkim. Tak, jak moja żona. Wy również jesteście osobami, dla których walczę. Jesteście moimi rodakami, ochronię was. Lecz potrzebuję waszej pomocy. Zajmijcie się lądem, a ja ochronię dla was niebo. Jako Żółty Błysk stanę się waszą tarczą. 

— Żółty Błysk? — Jedna z osób powtórzyła słowa wojskowego. — Słyszałem o tobie. Jesteś jednym z lepszych strzelców na niebie. Podobno zjawiasz się i znikasz. Jak ty to robisz? Nauczysz nas? Chcemy pomóc. 

— Latać myśliwcami nie nauczę was w jeden dzień. Mogę was jednak wyszkolić w ochronie lądowej. Zapiszcie się. Gdy tylko uzyskacie zgodę, powołajcie się na moje nazwisko w tym punkcie. Godzina. Tyle czasu wam wystarczy. Nauczę was ważnych zasad wojskowych w czasach wojny potrzebnych na lądzie. 

Okrzyk grupy chętnych rozświetlił ponury dzień. Wszystko miało się zmienić. Słowa otuchy dodały im pewności siebie oraz chęci walki. Otrzymali siły, której właśnie potrzebowali. Pójście na wojnę przeciw doświadczonym żołnierzom czy ich fachowemu zbrojeniu i uposażeniu, przerażała mieszkańców Kraju Ognia. Ale przecież nie byli w tym sami – zresztą mieli przewagę liczebną nad Krajem Ziemi. 

— Ochronię moją rodzinę, ale też i resztę obywateli — mruknął stojący niedaleko młody chłopak. Minato spojrzał na niego. — Nie mam osiemnastu lat, ale jestem stałym bywalcem strzelnicy. 

— Ile lat?

— Czternaście, generale! — krzyknął, salutując. Jego szare włosy rozwiał wiatr. Miał na sobie wojskowy strój wraz z kamizelką kuloodporną i przepasanym kałasznikowem przez klatkę. — Nie oddam broni i nie pójdę do schronu. 

Namikaze zamrugał parę razy powiekami. Mimo wszystko nie chciał pozwolić na to, aby tak młody człowiek miał w rękach broń. To nie jego zajęcie w tej chwili. Otulił chłopca, po czym jednym ruchem ściągnął karabin z niewielkiego ciała. 

— Możesz pomóc w inny sposób… 

— Jestem synem Białego Kła! Oddaj broń, generale! 

— Żołnierzu! — krzyknął blondyn, a chłopiec posłusznie ucichł. — Masz natychmiast udać się do schronu i tam czuwać nad obroną cywili! Nie trafisz na front! Staniesz na ważniejszym miejscu! Będziesz chronił naszych ojców, braci, synów, nasze babki, matki, żony i córki! 

— Tak jest, generale!

— Wykonać rozkaz!

Zebrani mężczyźni nie wiedzieli jak się zachować. Dowódca Wojsk Specjalnych wysłał właśnie na ochronę schronu małego dzieciaka. Jak mógł być tak nierozsądny? Autorytet, który wcześniej uzyskał generał, właśnie powoli gasł. 

— Kakashi Hatake — szepnął Namikaze i uśmiechnął się pod nosem. Nie zwracał uwagi na zdziwionych mężczyzn. — Syn Sakumo Hatake. Białego Kła. Na kogo wyrośniesz? — Wreszcie spojrzał na grupę, która oczekiwała wyjaśnień. — To pierwsza z ofiar tej wojny. — Zaczął tłumaczyć. — Genialny strateg i dowódca. Postanowił wysadzić się w imię naszego kraju. Dzięki niemu, wojskowi z Kraju Ziemi nie mogli przejść przez Most Wielkiego Nieba. Czołgi mają już tylko cztery przejścia, aby wkroczyć do naszego kraju drogą lądową od strony morza. 

— Chwała naszym żołnierzom i obywatelom. 



Od Autorki: Jak wam się podoba pierwszy rozdział? Mam nadzieję, że zachęciłam do dalszego czytania. Czy ktoś z was grał może w Final Fantasy VII i chciałby przeczytać jednopartówkę (erotyczną) Cloud x Tifa? Dajcie znać w komentarzu!

2 lipca 2022

Potęga rodziny – prolog

 .


02 marzec 2022

godzina 05:15

wioska liścia

ulica bohaterów wojennych, dom jednorodzinny


Nigdy nie spodziewał się, że obudzi go huk spowodowany wybuchem rakiety. Potrząsnął żoną, by ta również otworzyła oczy i pobiegł do okna, aby zapoznać się z sytuacją. Zaraz rozbrzmiał pierwszy alarm. 

— Co się dzieje?!

Kushina poderwała się z łóżka. Nie czekała na odpowiedź. Ruszyła w stronę łóżeczka śpiącego dziecka. Naruto był taki spokojny. Ze łzami w oczach chwyciła go na ręce. 

— Spakuję walizki — skomentował mężczyzna. 

Spojrzał na rodzinę i zacisnął mocno pięści. 

Rozpoczął się atak. 

— Zapewnię wam bezpieczeństwo. 

— Boję się!

Płacz dziecka przerwał ich dialog. Musieli się spieszyć. 

Minato wziął walizkę do ręki i zaczął szybko pakować pojedyncze ubrania. Zaraz po tym udał się do kuchni, by włożyć do bagażu puszki długoterminowe oraz butelki z wodą. 

Jego wzrok przykuł obraz zrozpaczonej żony czule całującej czoło ich dziecka. Starała się uspokoić chłopca, ale Naruto wiedział co się dzieje. Prawdopodobnie zdawał sobie sprawę lepiej niż sam dorosły. 

— Co my teraz zrobimy, Minato?

Pytanie kobiety sprawiło, że mężczyzna drgnął lekko. Nie wiedział, co powinien zrobić. Miał wiedzę, jak zachować się w trakcie niespodziewanego ataku, ale w praktyce ciężko było mu wykonać odpowiednią procedurę. 

Udać się jak najszybciej do schronu.

— Spakowałem was. Poprowadzę was wprost do miejsca, gdzie będziecie bezpieczni. Dalej będziesz musiała, Kushino, poradzić sobie sama — powiedział i bez chwili wahania objął jej drżące ciało. 

— Dlaczego sami?!

— Kushino… Kocham cię najmocniej na świecie… I naszego syna również… Ale moim obowiązkiem jest też walka o nasz dom… Nie ten w którym aktualnie stoimy… Lecz o naszą ziemię i przetrwanie konoszańskiego narodu. Muszę walczyć. 



Od Autorki: Co powiecie na tego typu opowiadanie? Minato w roli wysoko postawionego żołnierza, który jednocześnie pragnie uratować ojczyznę i rodzinę... Dajcie znać, czy podoba wam się taka wizja tej dwójki!