Pokazywanie postów oznaczonych etykietą txt. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą txt. Pokaż wszystkie posty

21 marca 2025

Scenariusz TXT - Gdy dostałaś pracę w Korei - Yeonjun

 .


Yeonjun || TxT

Gdy dostałaś pracę w Korei

Poranna kawa w Starbucksie stała się twoim codziennym rytuałem, dlatego wybierając nowe miejsce do zamieszkania w Korei Południowej, zadbałaś o lokalizację. Do ulubionej kawiarni miałaś zaledwie pięć minut spacerem, a na uczelnię dotarcie zajmowało około trzynastu. 

Nic więc dziwnego, że już pierwszego poranka w nowym miejscu postanowiłaś wybrać się na kawę. Zamówiłaś ulubiony napój, taki jak zawsze – Iced Latte. Mimo zimnej formy, smak latte był pełen głębi. Na języku wyczuwalna była lekka nutka orzechowego posmaku kawy, z delikatnym słodkim akcentem. Całość dawała orzeźwiający, ale jednocześnie łagodny i przyjemnie pobudzający smak, który od lat towarzyszył ci każdego ranka.

Z kubkiem kawy usiadłaś w wybranym miejscu. Nie minęła sekunda, gdy obok ciebie pojawił się nieznajomy chłopak zasłaniający twarz. W Korei Południowej taki ubiór nie był niczym niepokojącym, więc postanowiłaś to zignorować. 

— Wybacz, że tu usiadłem, ale… 

— Nie, w porządku — odparłaś zdziwiona i posłałaś chłopakowi uśmiech. — Nie musisz mi się tłumaczyć, naprawdę. Przecież się nie znamy. Nie przeszkadza mi twoja obecność. 

— Dobrze. 

Nabrałaś pierwszy łyk, rozkoszując się smakiem kawy. Nie była podobna do tej z Polski, ale wcale nie uważałaś, że była gorsza. Oblizałaś wargi, by ani jedna kropelka napoju ci nie umknęła. 

— Nie jesteś stąd, prawda? — Nieznajomy przerwał ciszę. 

— To chyba widać na pierwszy rzut oka — zaśmiałaś się i palcem wskazałaś na swoje oczy. — Europejska uroda mówi sama za siebie. Jestem ___. Pochodzę z Polski. 

— Polska? — Uniósł brew. — Gdzie to jest dokładnie na mapie Europy? 

— Europa centralno-wschodnia… — jęknęłaś zawiedziona. — Czyli nawet dla Koreańczyków Polska nie jest zbyt wartościowym krajem… A tyle przecież przeżyliśmy! Mój kraj… 

— Przykro mi… — odparł wyraźnie skruszony. — Uczymy się przede wszystkim historii Azji, a i z tym czasami są problemy, by zapamiętać wszystko, co się działo… Niestety o Europie zbyt dużo nie wiemy… Poza tym, że… 

— Nie poruszajmy tego tematu — wtrąciłaś. — Historia Polski to nie temat na poranną kawę. Nie chciałabym ci niszczyć dnia! 

— Chyba oba nasze kraje miały ciężką przeszłość. 

— Myślę, że tak — odpowiedziałaś i wyciągnęłaś z kieszeni spodni telefon. Spojrzałaś na wyświetlacz, przyglądając się cyferkom. — Muszę powoli się zbierać. Za niedługo zaczynam pracę. 

Duszkiem wypiłaś ulubioną kawę, po czym zaczęłaś się zbierać ze stolika. 

— Czy… — Chłopak chwycił cię za nadgarstek. — Czy jeszcze tu przyjdziesz? 

— Pracuję niedaleko, a kawa to mój poranny rytuał, więc… Możesz się mnie spodziewać… 

— Yeonjun. 

— Miło mi cię poznać, Yeonjun — powiedziałaś z uśmiechem. — Jutro będę o tej samej godzinie, choć zdarza mi się niestety czasami spóźnić. Oczywiście na kawę, do pracy jestem punktualna. 

— Nie wątpię. 

Przygryzłaś dolną wargę, gdy na twarzy chłopaka również pojawił się uśmiech. Dopiero teraz mu się przyjrzałaś. Był przystojnym Koreańczykiem, który ubierał się zdecydowanie w zbyt duże ubrania. Mimo to było mu w tym do twarzy. Miał na sobie szeroki bezrękawnik, dresowne spodnie, czapkę i maskę na twarzy. Dopiero teraz zwróciłaś uwagę na to, jak bardzo Azjaci byli szczupli w porównaniu do europejskich realiów. W ojczystym kraju raczej spotykałaś napakowanych cwaniaków, a takich wręcz nie potrafiłaś zdzierżyć. 

Na twojej twarzy pojawił się rumieniec, gdy na odchodne odwrócił się do siebie i pomachał na dowidzenia. Raczej nie lubiłaś być w centrum uwagi obcych osób, ale jemu najwidoczniej to aż tak nie przeszkadzało. 

— Yeonjun… — szepnęłaś. — Ciekawe kim jesteś. 

Do twoich uszu dotarła popularna w Korei piosenka. Z jakiegoś powodu nie potrafiłaś skojarzyć ją do znanych ci zespołów a tym bardziej twarzy. Wzruszyłaś ramionami, po czym ruszyłaś przed siebie. Ostatnim na co zwróciłaś uwagę był dziewczęcy pisk i słowa „To on!”, ale nie miałaś już czasu, by spojrzeć na kogo wskazują nastolatki palcem. 



Kolejne dni były ciężkie. Okazało się, że nowe stanowisko wymagało od ciebie większego nakładu pracy niż zostało to na początku przedstawione. Ustalone początkowo stałe godziny robocze diametralnie się zmieniły i nie zaczynałaś od ósmej a znacznie wcześniej, by móc wyrobić się z zadaniami. Z tego powodu nie mogłaś też chodzić na poranną kawę do pobliskiej kawiarnii, tak jak początkowo ustaliłaś. 

Dopiero po dwóch tygodniach dyrektor działu marketingu pozwolił ci przyjść w kolejny poniedziałek na ustaloną na umowie godzinę. Zmęczona siedziałaś przy wybranym stoliku, pijąc Iced Latte. Głupio było ci się przed sobą przyznać, ale wzrokiem poszukiwałaś chłopaka, którego spotkałaś na początku przygody w Korei Południowej. 

Westchnęłaś głęboko, gdy twój wzrok powędrował do prawie pustej filiżanki. Miałaś nadzieję, że spotkasz go pomimo upływu czasu, ale musiałaś też być realistką. Przecież byliście sobie obcy. Dlaczego miałby…

— ___! 

Wzdrygnęłaś się, gdy usłyszałaś męski głos wymawiający twoje imię. Na dodatek był to jego głos. Przed tobą pojawił się Yeonjun z maseczką na twarzy, pod którą z pewnością skrywał się uśmiech. Ciepło bijące z jego spojrzenia oraz zmarszczki wokół oczu wyraźnie zdradzały radość.

— ___… Myślałem, że nigdy więcej cię nie spotkam, naprawdę… — odetchnął z ulgą. — Mogę się przysiąść? Mam chwilę, ale tak się cieszę, że cię widzę… 

— Pewnie… — odparłaś drżącym głosem.

Nie wiedziałaś, co odpowiedzieć. Przecież w głębi krzyczałaś ze szczęścia. Yeonjun był przed tobą i wciąż o pamiętał. To było coś niesamowitego. Czułaś kojące motyle w brzuchu i ciepło rozlewające się po twoich policzkach. 

— Codziennie tutaj przychodziłem i powoli zacząłem tracić nadzieję, ale jednak jesteś — odpowiedział, zajmując miejsce na przeciwko. — Opłaca się być upartym. 

— Miło mi bardzo. 

Yeonjun podwinął lekko maseczkę i upił łyk zamówionego napoju. Przymryżyłaś oczy, obserwując jego twarz. 

— Dlaczego masz maskę? — zapytałaś zaciekawiona, a on zaśmiał się nerwowo. 

— To… — Podrapał się po policzku, po czym nachylił się nad stolikiem z poważnym wyrazem twarzy. — To tajemnica… 

— Och? 

— Ale tobie ją zdradzę. — Uniosłaś brwi, czekając na dalszą wypowiedź. — Ale proszę nie rozpowiadaj o tym… — Kiwnęłaś. — Jestem idolem nastolatek. Jestem jednym z piosenkarzy zespołu TOMORROW x TOGETHER.  Raper, tancerz. Yeonjun, miło mi. 

Najpierw rozchyliłaś usta, potem odwróciłaś wzrok, a następnie zasłoniłaś twarz dłońmi. Yeonjun. Przed przylotem do Korei poznałaś niektóre zespołu i TXT było jednym z nich. Nie nauczyłaś się odróżniać jeszcze chłopaków, ale w życiu nie sądziłaś, że będzie ci ta wiedza potrzebna. 

— ___? — zapytał zmartwiony. — Proszę cię… Powiedz coś… 

— Poczekaj — jęknęłaś. 

Po przemyśleniu wypowiedzi chłopaka spojrzałaś na zegarek i przygryzłaś dolną wargę. Na pewno spóźnisz się do pracy. Zacisnęłaś pięści, po czym przeniosłaś spojrzenie na Yeonjuna. 

— Nie wyjawię twojej tajemnicy. — Uśmiechnęłaś się lekko. — Dziękuję, że tak mi zaufałeś. To na pewno nie było łatwe i wymagało dużego zaufania. Podziwiam, że wyjawiłeś to dopiero co poznanej dziewczynie… 

— Mam nadzieję, że to zostanie między nami… 

— Oczywiście! — odparłaś stanowczo. — Ale teraz muszę już iść… Niestety spóźniłam się do pracy. 

— Dobra, ale jutro już bądź w kawiarnii. 

— Postaram się, niestety godziny pracy… trochę różnią się od tego, co było ustalone… Dobrze, znikam. Do zobaczenia, Jun! 

Odeszłaś z uśmiechem. Wiedziałaś, że z jego twarzy uśmiech też nie potrafił zejść. Miałaś szczerą nadzieję, że jeszcze się spotkacie i na szczęście nie skończyło się tylko na dwóch rozmowach z rana. 



— Powinnaś się zwolnić z tej pracy. 

— Jeżeli się zwolnię, to będę mogła jednocześnie wrócić do Polski — mruknęłaś, leżąc na łóżku, otulona kołdrą aż po sam nos. Yeonjun zjawił się u ciebie, bo wyczuł, że coś jest nie tak.

— Na pewno by tak nie było. 

— Przecież jestem tutaj na podstawie pracy… Bez niej nie mogę przebywać na terytorium Korei — odpowiedziałaś spokojnie, a jego twarz momentalnie spochmurniała.

Wyraźnie napiął szczęki, a w jego oczach błysnęło zdziwienie pomieszane z gniewem. Usiadł na krańcu łóżka. Zaciśnięte dłonie uniósł na wysokość ust, opierając je o brodę, jakby próbował powstrzymać się przed wybuchem. 

— To jakaś pierdolona pomyłka — warknął, po czym gwałtownie zerwał się z miejsca i zaczął nerwowo przemierzać pokój, od jednej ściany do drugiej.

— Taka jest rzeczywistość... — odpowiedziałaś z lekkim uśmiech. 

— Nie podoba mi się ona...

— Yeonjun, nie martw się. Przecież nie mam zamiaru rezygnować z tej pracy. 

— No i to mnie martwi — westchnął ciężko, a ty podniosłaś się z łóżka i bezradnie rozłożyłaś ręce. Nie czekając, podszedł bliżej i od razu przyciągnął cię do siebie, mocno obejmując. Jego ramiona zacisnęły się tak mocno, że ledwo mogłaś złapać oddech. — Udusisz mnie, Yeonjun! — wykrztusiłaś z trudem, próbując się poruszyć. 

— Po prostu się nie ruszaj przez chwilę. 

Posłuchałaś go i poddałaś się jego bliskości. Choć obejmował cię trochę zbyt mocno, nawet przez chwilę nie myślałaś o tym, żeby go odsunąć. Jego ciepło sprawiało, że czułaś się bezpieczna, a wszystkie problemy związane z pracą zdawały się nagle tracić znaczenie. Nie było już miejsca na żal czy stres – pozostały tylko spokój i ukojenie.

Z uścisku wyrwały was wibracje telefonu chłopaka. Od razu odsunęliście się od siebie, a Yeonjun z wyraźnym smutkiem odebrał połączenie. Nie wiedziałaś, kto dokładnie dzwonił, ale jego mimika zdradzała, że był to ktoś z wytwórnii. Prawdopodobnie zorientowali się, że długo nie ma go poza dormem. Na samą myśl o ich niewolnictwie przygryzłaś dolną wargę. 

— Dobrze, przyjadę zaraz. 

Uśmiechnęłaś się pod nosem, ale unikałaś spojrzenia w oczy Yeonjuna, który wpatrywał się gdzieś w ścianę. Znów musiał odjechać, choć wasz wspólny czas i tak był ograniczony. Co kilka dni miał zaledwie półtorej godziny dla siebie — chwilę, którą mógł wykorzystać na wyjazd tam, gdzie tylko chciał. 

— Muszę jechać. 

— Tak… — odparłaś z uśmiechem. — Do zobaczenia, Yeonjun. 

— Pa… ___…



Nie wiedziałaś, co powiedzieć. Yeonjun siedział naprzeciwko ciebie w kawiarni, bawiąc się łyżeczką zanurzoną w swoim ulubionym napoju. Jego spojrzenie było puste, jakby myślami błądził gdzieś daleko. Czułaś, jak cisza między wami robi się coraz bardziej niezręczna, niemal przytłaczająca. Patrzyłaś na niego, szukając w głowie choćby jednego zdania, które mogłoby przełamać tę barierę, ale słowa nie przychodziły.

— Kiedy? — zapytał. 

— Za dwie godziny — odpowiedziałaś drżącym głosem.

Kąciki twoich oczu zaszkliły się, ale starałaś się nie dać po sobie poznać. Odwróciłaś na chwilę wzrok od Yeonjuna, próbując powstrzymać narastający płacz. Musiałaś być silna, choć ból malujący się na jego twarzy był jak nóż w sercu. Każde spojrzenie na niego tylko pogłębiało uczucie bezsilności, które zaciskało ci gardło.

— Dwie godziny? — powtórzył. 

— Nie mam pracy, Yeonjun. Nie mogę zostać w Korei. 

— Będę cię utrzymywał — odparł. 

— Rozmawialiśmy o tym — westchnęłaś. — Nie chcę być na niczyim utrzymaniu. 

— Nie obchodzi mnie to. Będę cię utrzymywał. Zarabiam ogromne pieniądze. Jestem w stanie zrobić nawet więcej. 

— To nie jest życie, jakie chciałabym prowadzić. Yeonjun, chcę być samodzielna i niezależna. Gdybyś mnie utrzymywał, byłoby mi naprawdę źle i nie byłabym szczęśliwa. 

Chłopak nie wytrzymał. Zasłonił twarz dłońmi i zawył, jakby próbując stłumić ból, który wzbierał w jego piersi. Z początku wydobył z siebie tylko jeden stłumiony dźwięk, ale kiedy pierwsze łzy spłynęły po jego policzkach, kolejne już nie miały zamiaru być kontrolowane. Jego ciało zaczęło drżeć, a on sam stał się coraz bardziej bezbronny, jakby cały ciężar świata spadł na jego ramiona.

— Nie poradzę sobie bez ciebie, ___… Pomogę ci znaleźć pracę… Wytwórnia na pewno coś wymyśli… 

Twoja wytwórnia też miała w tym udział, Yeonjun… To za ich poleceniem mnie zwolnili…, pomyślałaś, ale zaraz ugryzłaś się w język. Nie mogłaś mu tego powiedzieć. Chłopak nie mógł dowiedzieć się, że dla przedsiębiorstwa liczyły się tylko pieniądze, które z niego płyną. Ważniejsze były niż jego własne uczucia, a to bolało bardziej niż cokolwiek innego. Zaciśnęłaś usta, czując, jak słowa duszą się w tobie, ale nie mogłaś ich wypuścić.

— ___… Błagam… Nie zostawiaj mnie…

— Yeonjun, nie mam innej opcji. Nie chcę, ale muszę. 

— Dwa lata — Przerwał nagle ci wypowiedź. — Za dwa lata kończy mi się aktualny kontrakt. Nie będę go przedłużał na teraźniejszych warunkach. Nie będą układali mojego życia. 

— Yeonjun…

— Za dwa lata wyznam ci moje uczucia — powiedział, patrząc ci prosto w oczy. — Do tego czasu masz ze mną rozmawiać codziennie. Nie muszą to być wideo rozmowy, ale muszą być telefoniczne, nie tylko pisane. Dwa lata, rozumiesz? Przez ten czas nie możesz nikogo innego poznać. A za dwa lata… wyznam ci moje uczucia.

— Będę czekać, Yeonjun. 

— Wiem. 

— Będę tęsknić. 

Przygryzł dolną wargę, by powstrzymać kolejne łzy. 

— Za dwa lata wyznam ci moje uczucia. 

— Przez dwa lata będziemy ze sobą codziennie rozmawiać i nikogo nie znajdę, przyrzekam. 


25 października 2024

Drabble TXT – Ratunek III – Beomgyu

 .



Nieraz powtarzałaś sobie w głowie, że nie powinnaś tego wieczoru udać się w umówione miejsce, jednak… to było od ciebie silniejsze… Min Jae w dalszym ciągu nie odzywała się do ciebie, więc na szczęście nie zadawała głupich pytań, gdy wyszłaś z pokoju o późnej godzinie. 

Ubrana w zwiewną sukienkę i bawełniany sweterek udałaś się do jaskini, którą razem z Beom Gyu odkryłaś w czwarty dzień pobytu na szkolnych wakacjach. W tym momencie była ostatnia noc obozu, więc chcieliście wspólnie spędzić czas. 

Zresztą… Zostaliście parą, choć woleliście nikogo nie informować na tą chwilę o związku. Wielokrotnie tłumaczyłaś ukochanemu, że jego „fanki” są niezrównoważone psychicznie i powinnien uważać podczas pobytu w szkole z kim rozmawia. 

Około godziny dwudziestej trzeciej pojawiłaś się w jaskini. 

Czekał już tam na ciebie koc, na którym leżał koszyk. Przygryzłaś dolną wargę, starając się powstrzymać łzy. 

— Już myślałem, że nie przyjdziesz… — Usłyszałaś za sobą szept Beom Gyu, który następnie objął cię wokół pasa. Jego klatka piersiowa stykała się z twoimi plecmai. — Bardzo mi się podobasz, ___… 

— Nawet nie wiesz, jak bardzo się cieszę z tego powodu — odparłaś.

— Ja też — odpowiedział, po czym odwrócił cię do siebie przodem. 

Przez chwilę patrzyliście na siebie, nie potrafiąc oderwać od siebie wzroku. Gdy posłałaś mu uśmiech, Beom Gyu nie wytrzymał i wpił się agresywnie w twoje wargi. Z początku nie wiedziałaś, co zrobić, ale zmieszanie minęło, gdy uświadomiłaś sobie, co tak naprawdę między wami jest. 

  Oderwałaś od niego usta, by znów spojrzeć w jego tęczówki. 

— Czy… 

— Spróbujmy — powiedziałaś, po czym położyłaś jego dłoń na swojej piersi. — Jestem cała twoja…

— A ja cały twój — odparł i gwałtownie przycisnął cię do ściany.

Pierwszy raz zachował się wobec ciebie w tak… zwierzęcy sposób. Nie uważałaś, by było to coś… gorszącego – wręcz przeciwnie! Z zawrotną prędkością oplotłaś go wokół bioder i pozwoliłaś się zanieść na koc. Ułożył cię dość niedbale, bo uderzyłaś kością ogonową o podłoże. W odpowiedzi wydobyłam z siebie krótki pisk. 

— Coś się stało, ___?! — zapytał zmartwiony Beom Gyu, a ty pokiwałaś głową i znów złączyłaś wasze usta w pocałunku. 

Ta noc… mogłaby trwać całą wieczność. Jego ciało, ruchy, to jak się tobą zajmował… Wszystko było po prostu idealne. 


26 czerwca 2024

Drabble TXT – Ratunek 2 – Beomgyu

 .



— Przecież nie zrobiłam tego specjalnie — warknęłaś, obserwując zdenerwowaną przyjaciółkę. — Wcale nie chciałam… No w sensie to było moje marzenie, by kiedyś mnie uratował… Ale cholera! Przecież to było tylko głupie marzenie! Nie tonęłam, bo chciałam! 

— Jasne — burknęła urażona Min Jae, a ty ścisnęłaś pięści. 

— To głupie — odparłaś, po czym wzięłaś do ręki telefon i założyłaś na siebie gruby koc. — Nie wiem, czy wrócę. 

— Idziesz do niego, co?! 

— Dziewczyno! Ja prawie wczoraj utonęłam, a ty mi wypominasz, że chcę poderwać Beomgyu’ma?! — Nie mogłaś uwierzyć w to, co słyszysz. — Co one ci znowu nagadały?! 

Min Jae odwróciła się do ciebie plecami, a ty wyszłaś z pokoju. Nie wiedziałaś za bardzo gdzie się podziać, ale miałaś świadomość jednej rzeczy – nie chciałaś tego wieczoru spędzać ani chwili dłużej z przyjaciółką… O ile jeszcze mogłaś ją tak nazwać…

Zdenerwowana postanowiła udać się na zewnątrz.

Wieczór był chłodny, ale morze w nocy wygląda – twoim zdaniem – piękniej niż za dnia. Widok gwiazd oraz księżyca w pełni odbijający się od wody był po prostu nieziemski. Usiadłaś więc na piasku, wpatrując się w krajobraz. 

To w tym miejscu prawie wczoraj utonęłaś. 

I to tutaj pierwszy raz miałaś interakcję z Beom Gyu. 

Na samą myśl o chłopaku twoje serce zaczęło szybciej bić, a na ustach pojawił się uśmiech. Prawdę mówiąc – przez to, że to on cię uratował, zakochałaś się w nim jeszcze bardziej. Czułaś się żałośnie z tego powodu, lecz nic nie mogłaś zrobić z tym faktem… 

— Jak się czujesz?

Podskoczyłaś lekko, gdy ktoś zasłonił ci oczy dłońmi. 

— Beom Gyu? — zapytałaś zdziwiona. 

— Mhm… Mogę się przysiąść? 

— Yyy… No jasne — odparłaś, po czym odsunęłaś się odrobinę. 

Choć w sumie mieliście całą plażę dla siebie. Po prostu czułaś się dziwnie sam na sam z nim po wczorajszym incydencie. 

— Jak się czujesz?

Powtórzył pytanie, a ty zaśmiałaś się nerwowo. Zaraz jednak uśmiech zszedł z twojej twarzy. Czemu właściwie miałabyś kłamać? 

— Nie najlepiej — odparłaś i przytuliłaś nogi do piersi, opiercając podbródek na kolanach. — Przyjaciółka się na mnie zdenerwowana, że prawie wczoraj utonęłam. 

— Każdy był zdenerwowany. Nikt nie chciał, byś utonęła. 

— Tu wcale nie chodzi… Ech… Nie zrozumiesz… 

— Powiedz mi, jeśli coś się dzieje — powiedział, a ty spojrzałaś na niego mrugając oczami. 

— Wiesz co… Ja chyba… Już muszę iść…

Nim odeszłaś, chwycił cię za nadgarstek. 

— Możesz przyjść tutaj jutro o tej samej godzinie? 

— Ee… Chyba tak — odparłaś i odeszłaś czym prędzej w stronę pokoju dzielonego z Minjae. 





12 czerwca 2024

Drabble TXT – Ratunek 1 – Beomgyu

 .



Na wszelkie sposoby starałaś się zasłonić półnagie ciało, którego intymne części zakryte były strojem kąpielowym. Nie przepadałaś za wyjazdami na wodę, ale postanowiłaś wyjechać na klasową wycieczkę, by móc z boku obserwować chłopaka, który podobał ci się od paru miesięcy. 

Beom Gyu był klasowym przystojniakiem i nie było dziewczyny, której nie miękły by kolana na jego widok. Zresztą chłopak zawsze był uprzejmy, co sprawiało, że nie dało się go nie lubić. 

Ale właśnie ta popularność Choi’a sprawiała, że nie chciałaś robić sobie zbędnych nadziei. Chłopak taki jak on nigdy nie zwróciłby na ciebie uwagi.

Nie na tą osobę i nie na to ciało.  

— Ziemia do ___ — odezwała się twoja przyjaciółka, machając ci przed oczami rękoma. Spojrzałaś na nią niepewnie i przygryzłaś dolną wargę. W tle stał Beom Gyu, który obserwował waszą dwójkę. — Chodź popływać! 

— Przecież nie umiem pływać, Min Jae — powiedziałaś, ale nim zdążyłaś zaprzeć się nogami o piasek, wylądowałaś w zimnej wodzie. 

Minęło zaledwie sekund, gdy pojawiłaś się w morzu, a już straciłaś grunt pod nogami. Przerażona brakiem podłoża zaczęłaś się wierzgać na wszystkie strony. Słyszałaś, jakby w oddali krzyki nie tylko przyjaciółki, ale i pozostałych uczniów z klasy. Chyba nawet wychowawczyni coś wrzeszczała, choć nie pałałyście do siebie sympatią. 

Próbowałaś się jeszcze ratować, jednak brak talentu do pływania nie dawał ci na to szansy. Brak nadziei sprawił, że poddałaś się żywiołowy wody. Marzyłaś już tylko o tym, by porwał cię w swoją otchłań i pozwolił…

— ___! 

Przyciszony krzyk dotarł do twoich uszu. Zdążyłaś zauważyć wyłącznie zamazaną postać, zmierzającą w twoim kierunku, a potem wszystko stało się ciemniejsze. 

Ale nie czułaś już zimna i woda już cię nie atakowała… 

Nie potrafiłaś otworzyć oczy, miałaś wrażenie, że oddech ci się kończył, ale mimo to odgłosy dochodzące z niedaleka dochodziło do ciebie ze zdwojoną siłą. Z chęcią byś coś krzyknęła, ale chyba… umierałaś i nie byłaś w stanie w żaden sposób zareagować. 

— Jesteście żałośni. — Usłyszałaś męski znajomy głos, a potem poczułaś na swoich ustach coś miękkiego. Ktoś próbował cię ratować, robiąc ci sztuczne oddychanie. — Kurwa mać. 

Po chwili zaczęłaś się krztusić, a z twoich ust wydobyła się woda, którą zdążyłaś się zachłysnąć. 

— Dajcie ręcznik, debile. 

Gdy rozchyliłaś lekko powieki, ujrzałaś przed sobą twarz Beom Gyu, którego mokre włosy przylepiły się do twarzy. Nie miałaś siły jednak o czymkolwiek myśleć, więc wtuliłaś się jeszcze bardziej do jego klatki piersiowej.