Pokazywanie postów oznaczonych etykietą demon slayer. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą demon slayer. Pokaż wszystkie posty

3 marca 2023

Bogowie Olimpijscy [ 3 ]

 .



Czas mijał nieubłaganie. 

A oni wciąż stali naprzeciw siebie i wpatrywali się w swoje oczy. 

To nie był żart.

Zenitsu od razu miał zamiaru uciec. Miejsce, w którym właśnie się znajdował było prawdziwe, a mitologiczny stwór – żywy. Na dodatek centaur jeszcze coś pieprzył o tym, że nastolatek jest wybawieniem. Szaleństwo! Ta sytuacja była tak irracjonalna, że blondyn nie wiedział: czy płakać czy się śmiać. 

— Porozmawiamy o rzeczach naprawdę ważnych? 

Rengoku tupnął kopytem, zwracając na swoją osobę uwagę licealisty. Chłopak wydawał się być przerażony. Jego ciało samoistnie się trzęsło, choć starał się to powstrzymać. 

— Jakich? 

Centaur prychnął i skrzyżował ręce przy klatce. Wyeksponował tym samym rozbudowane mięśnie klatki piersiowej, ramion oraz barków. Ale mimo to, Zenitsu skupił się na srogim wyrazie męskiej twarzy. 

— Jesteś naszym zbawicielem — powiedział Kyojuro i wskazał palcem na chłopaka. — Sam nie mogę w to uwierzyć, ale to ty masz nas uratować. 

— Jesteście szaleni! Jak miałbym niby to zrobić?! Przecież ja nawet liceum nie skończyłem! 

— Ale masz moc — westchnął centaur. 

— Jaką znowu moc? — zapytał blondyn, po czym otworzył dłoń, chcąc rzucić zaklęcie. — Widzisz? Nic się nie dzieje! Nie mam żadnej mocy!

W tym samym momencie wokół rąk chłopaka zaczęły pojawiać się rozładowania elektryczne. Nie były dużej wielkości i co najgorsze – wcale nie robiły mu krzywdy! Jak to w ogóle fizycznie mogło mieć miejsce! 

— Co to, kurwa?! — krzyknął przestraszony Zenitsu, starając się „strzepnąć” błyskawice z rąk. — To boli, cholernie mocno boli… 

Spojrzał na centaura. Stworzenie pochyliło tułów, wykonując tym samym ukłon. 

— Panów istnienie zagrożone będzie — Kyojuro rozpoczął swoją wypowiedź od słów, których Zenitsu nie kojarzył z żadnych książek. — Dziecię władzę zdobędzie. Myśl o potomstwie przekleństwem będzie. Przywództwo ich się pozbędzie. Brzemienna klątwą okryta będzie… 

— C-Co ty mówisz… 

— Przeklęta kobieta wybędzie. Nowe życie zakazane będzie. 

— Co to jest, do cholery?! — krzyknął blondyn. 

— Twoje przeznaczenie, Panie… — mruknął centaur. — Widzisz… Bóg naszych ziem pewnego dnia rozkazał przyprowadzić wiedźmę, która miała przepowiedzieć jego przyszłość. Wiedźma ujrzała jego losy, a jej słowa stały się przekleństwem.

— C-Co się stało? 

— Bóg… Zabijał wszystkie noworodki, a także dzieci do trzeciego roku życia… Wszystkie dzieci — podkreślił wyraźnie. — Nawet te niezrodzone z ludzkiego ciała… 

— To niemożliwe przecież… 

— Nie zauważyłeś, że nagle twój rocznik i te młodsze są mniej liczebne? — zapytał centaur i poprawił miecz schowany w pochwie, która przyczepiona były do pasa przy końskim ciele. 

— Nigdy się…

— Cudem wszyscy żyjecie — westchnął. — Artemida i Apollo połączyli swoje siły, aby uratować garstkę dzieci. Ukrycie was nie było prostym zadaniem, ale udało im się. 

— W jaki sposób? — zapytał wyraźnie zainteresowany Zenitsu. Czuł jednak nutkę niepokoju. 

— Ludzkie dzieci łatwiej było ukryć, ale te zrodzone z bogów, półbogów, tytanów i innych bóstw czy stworzeń… — Rengoku ukłonił lekko głowę. — Te które udało się uratować, zostały zesłane na ziemię, aby żyły wśród ludzi. Bogowie mają ograniczoną moc w ludzkim świecie. 

Agatsuma przełknął ślinę. Podszedł do ściany, a następnie oparł się o nią plecami i zjechał na podłogę. Chwycił się za głowę, czując, jak ogarnia go stres i zdenerwowanie. 

— W takim razie… 

— Tak — odparł od razu centaur. — Twój rocznik oraz jeden starszy i jeden młodszy w ludzkim świecie… Wciąż żyjecie w niebezpieczeństwie. A ty… Musisz wszystkich uratować.   

— A co ze światem boskim?

— Rok po twoich narodzinach… Boskie życie zostało zakazane. Uratuj nas! 

— Ale ja naprawdę… Przecież ja… 

— Jesteś synem Zeusa, panie.

Zenitsu otarł dłonią czoło, by po chwili spojrzeć na rękę i westchnąć. Nie minęła nawet sekunda, a wokół dłoni chłopaka zaczęły tworzyć się błyskawice. Tym razem jednak blondyn nie spoglądał na nie z przerażeniem. Nawet nie śmiał myśleć o sile, która została mu przekazana oraz o tym w jaki sposób mógłby ją wykorzystać.  

W tym momencie Zenitsu był w stanie myśleć tylko o tym, że czeka go prawdziwa walka na śmierć i życie. Nie tylko o swoje, ale o wszystkich ludzi, bogów i innych stworzeń… Czy to nie było dla niego zbyt wiele? 



Talon : Udało mi się dziś dodać notkę, z czego jestem bardzo dumna. Serio. Miałam dodać też w środę zamówienie, ale po prostu zapomniałam. Chyba zestresowałam się czwartkiem, w którym miałam mieć pierwsze zajęcia na ostatnim semestrze studiów... Na zajęciach zostałam pochwalona, więc jestem z siebie bardzo dumna ♥ 

5 listopada 2022

Bogowie Olimpijscy – rozdział 2

 .


Nieprzyjemny ból w okolicach potylicy wybudził go ze snu. Powoli podniósł dłoń, by wymasować obolałe miejsce. Miał jednak wrażenie, że każdy ruch kosztował go niesamowicie dużo energii. Zwykłe uniesienie ręki stało się dla niego katorgą. Jęknął, chcąc pokazać swoje niezadowolenie. 

Gdy wreszcie udało mu się otworzyć oczy, ujrzał przed sobą… koński… zad?

Zdegustowany chłopak odskoczył od zwierzęcia, po czym odszedł nieco dalej. Wiele rzeczy mu w tej chwili nie pasowało. 

 — Co tu robi koń? — szepnął sam do siebie, rozglądając się po pokoju. Był to sporej wielkości salon urządzony w starym stylu. W sumie można powiedzieć, że były to rozmiary idealnie przystosowane do trzymania konia w domu… ale po cholerę komuś koń w mieszkaniu? — W dwudziestym pierwszym wieku chyba już mnie nic nie przestanie zadziwiać… 

— Mówiłeś coś o mnie? 

Chłopak wzdrygnął się, gdy usłyszał nieznajomy głos. Świetnie. Nie dość, że nie wie gdzie jest, skąd się tu wziął i co się tak właściwie stało… to jeszcze kogoś będzie musiał poznawać. Wspaniale. Powinni mu byli przynieść tylko leki i odesłać do rodziców. 

Tak właściwie… To czemu on jest w cudzym domu…? I to na dodatek ranny…?

Gdy doszła do niego wiadomość o sytuacji, w której się znalazł, wpadł w panikę. Przyłożył palce do ust i zaczął obgryzać paznokcie, nerwowo szukając jakiegoś wyjścia z sytuacji. Przypomniał mu się też koński zad, więc podniósł wzrok na wcześniejszy widok… ale (jak na złość!) tajemnicze zwierzę było odwrócone do niego przodem. 

Zenitsu otworzył szeroko buzię. 

Tuż przed nim stał koń – a właściwie nie – z tułowiem człowieka!  

Krzyk chłopaka rozległ się po całym pokoju. Blondyn w zawrotnym tempie wyskoczył z zajmowanego łóżka, wypił szklankę wody, którą wcześniej zauważył na stoliku obok i ruszył w stronę drzwi. Choć jeszcze nie wiedział, gdzie ich szukać. 

— Uspokój się, panie. 

Zdanie wypowiedziane przez dziwne stworzenie sprawiło, że Zenitsu stanął w miejscu i zaczął drżeć. Czyżby to był już jego koniec? Powinien sobie zamówić trumnę? Przecież w filmach potwory zawsze zjadały ludzi. Chłopak westchnął cierpiętniczo, po czym odwrócił się w stronę nieznajomego… czegoś. No nie potrafił tego nazwać nawet! W szkołach nie uczyli go o żadnych nadprzyrodzonych istotach! 

— Nazywam się Kyojuro Rengoku. — Pół koń-pół człowiek ukłonił się nisko, a Zenitsu stwierdził… że to wariat! 

W tym momencie przecież nic nie było normalne. Od kiedy w normalnym świecie, dwudziestym pierwszym wieku, istnieją… no… coś takiego właśnie!? 

— Odejdź! Ja ci nic nie zrobię! Tylko mnie puść! Możesz mi zaufać! — krzyknął Zenitsu, starając się zakryć rękami ciało. To była jego forma ochrony, gdyby potwór chciał go zaatakować… co z tego, że mało skuteczna… — Moi rodzice są tylko farmerami!

— O czym ty mówisz? 

— Nie chcesz mnie zabić? — zapytał blondyn, spoglądając na tajemniczą postać. Uczeń liceum powoli zaczął się przyzwyczajać do rozmawiającej z nim istoty. 

— Dlaczegóż miałbym to zrobić? — odpowiedział pytaniem stwór. — Nie chcę skrzywdzić osoby, która ma nas wszystkich wybawić. 

— Nie no… Ja muszę śnić — parsknął śmiechem Zenitsu, po czym machnął dłonią. — To jest zbyt szalone jak na mój umysł. 

Istota spojrzała na nastolatka, marszcząc brwi. Ta rozmowa zmierzała w dziwnym kierunku. Zenitsu podrapał się z tyłu głowy. Musiał znaleźć wyjście z tej szalonej sytuacji.

— Czy…

— Ja nie rozumiem, co się dzieje… — mruknął blondyn. — Czym… Kim ty w ogóle jesteś?

— Ja? — zapytało stworzenie, by zaraz wyprostować się i wyeksponować wyrzeźbiony tors. Jednocześnie starał się pokazać potęgę końskiej części ciała. Jego postura zrobiła na Zenitsu niemałe wrażenie. — Jestem centaurem.

 Licealista nie potrafił powstrzymać śmiechu. To wszystko było tak nienormalne! Już wcześniej uważał, że to jakaś parodia, ale teraz był tego pewny. Szkoła postanowiła zrobić mu pewnie żarty, bo sam często robił je nauczycielom i teraz chcieli się odegrać. Ale żeby wpaść na coś tak żałosnego? Mogliby się wysilić i wpaść na coś śmieszniejszego, a także bardziej oryginalnego…

— Ty nie żartujesz. 



Talon : Znowu się spóźniłam, ale chyba będę na tą chwilę dodawała rozdziały w sobotę, bo zajęcia na uczelni mam naprawdę do późna... Mimo to wciąż chcę tutaj dodawać nowości! Dajcie trochę motywacji w postaci komentarzy ♥ 

6 sierpnia 2022

Bogowie Olimpijscy – rozdział 1

 .


— Proszę ustawić się jeden za drugim!

Uczniowie spojrzeli wreszcie na zdyszaną nauczycielkę. Wołała ich już od pięciu minut, ale nikt sobie z niej nic nie robił. Była nową pracownicą szkoły i musiała na szacunek dopiero zapracować. Dopiero krzyk zmieszany z płaczem zwrócił uwagę podopiecznych. 

— Musimy jak najszybciej dojść do schroniska. 

Tym razem głos zabrał przewodnik, który w porównaniu do nauczycielki japońskiego, nie pozwolił sobie na zniewagę. Patrzył na nieznajomych nastolatków, a oni w jednej chwili ustawili się w jednym rzędzie. 

— Dziękuję — szepnęła kobieta, po czym nagle się wyprostowała. 

Zgromadzeni nie wiedzieli jak zareagować. Przez ułamek sekundy przewinął im się obraz opiekunki, która stanęła w płomieniach. Parę osób przetarło oczy ze zdumienia, ale zaraz zapomnieli o wydarzeniu. Wymazano im z pamięci wcześniejszą scenę. 

Wyjątkiem był jednak stojący na uboczu chłopak. Jego blond włosy powiewały na wietrze, a co chwilę z końcówek skapywały krople deszczu. Pogoda im niestety nie dopisywała. Za chwilę rozpadało się na dobre, więc uczeń postanowił nie konsultować obejrzanego obrazu z rówieśnikami. Założył na głowę kaptur i udał się wraz z grupą przed siebie. Musieli jak najszybciej pojawić się w bezpiecznym miejscu… Co niestety w górach było dość ciężkie. 

— Szybko, szybko! — krzyknęła kobieta, wskazując ruchem dłoni wybrane przez siebie miejsce. Wyglądała na przejętą, jednak w dalszym ciągu nikt jej nie słuchał i wszyscy oczekiwali na wskazówki przewodnika wycieczki. 

— Trzeba się szybko schronić! — krzyknął mężczyzna donośnym głosem. Zaraz wszyscy ustawili się w dwuszeregu. — Nie ma na co czekać, dzieciaki! 

Nastolatkowie zaczęli chaotycznie wykonywać polecenia nieznajomego. Na dobre rozpętała się okropna burza. Co jakiś czas błyskawice oślepiały ich, tym samym dodając grozy. Mieli po prostu odbyć zwykłą wędrówkę, a nie liczyć na przetrwanie wśród górskich żywiołów. 

Zenitsu, który stał z tyłu i ze skupieniem obserwował nauczycielkę, ujrzał na jej buzi delikatny uśmiech. Nikt nie zwrócił na ten gest uwagi. Strach zawładnął rówieśnikami. Chłopak przygryzł dolną wargę, gdy rozbrzmiał huk. 

— Boję się! — krzyknęła jedna z uczennic. Rozpłakała się, po czym upadła na ziemię. — Chcę wrócić do mamy! 

Przewodnik podszedł do dziewczyny i ułożył dłoń na jej barku. Próbował ukryć własne przerażenie, ale nie wyszło mu to. Trząsł się niczym dziecko. Tym razem to on okazał się słabszy niż tajemnicza nauczycielka.

— N-nie macie czego… — szepnęła opiekunka. 

Dopiero teraz wszyscy zwrócili uwagę na jej twarz. Starała się ukryć uśmiech, jednak wyszło jej to zupełnie przeciwnie. Wyglądała jak psychopatka. Jej mimika twarzy wyrażała wręcz podniecenie niebezpieczeństwem. 

— C-Co ty robisz?

— Zamknij się, głupcze — warknęła wychowawczyni. — Zaczyna się! — zaśmiała się, po czym odeszła od grupy podopiecznych. — Rozpoczyna się Koniec Świata. A ja, Daki! Uczestniczę w tym!

Przysłuchując się nauczycielce, blondyn ukrył się za znajomymi. Nie ukazywał przerażenia, ale bardziej zaciekawienie i zmieszanie. Sytuacja była dla niego abstrakcyjna. Jaki koniec świata? 

— Co ona odpierdala? — Drżący głos jednego z uczniów drugiej klasy rozległ się po polanie. Wpatrywał się w nauczycielkę, starając się powstrzymać łzy. — Zostaw nas! 

— Zamorduję was! Jesteście gówno warci — warknęła wściekła, a tuż za nią rozbłysnęła błyskawica. — Zaraziliście się mojej osobie. Nie daruję wam! Mój ojciec nie zostawi tego tak… Zapłacicie za te szyderstwa! 

Zenitsu zmarszczył brwi. Właśnie starał się skryć za jedną z koleżanek, która wpatrywała się w kobietę ze łzami w oczach. Musiał się ukryć, aby poczuć się bezpiecznie. Nie lubił brać udziału w groźnych sytuacjach, dlatego starał się ich unikać… niestety na tą – nie miał żadnego wpływu. Uważnie obserwował więc psychopatkę. 

— Widzę cię! — wrzasnęła, wskazując palcem właśnie na niego. — Jesteś pieprzonym tchórzem. Obserwuję cię… Jesteś taki… Nijaki.

Kobieta ruszyła w stronę blondyna. Jednocześnie rozkazała stojącej tuż przed nim dziewczynie odejść. Wyraz twarzy wychowawczyni Daki ukazywał zirytowanie oraz wyższość. 

— Sprawiasz, że mam ochotę rzygać — mruknęła. Niebo po raz kolejny rozbłysnęło. — Czuję, że z tobą jest coś nie tak… Tak mnie wkurwiasz! Od samego początku… To jest tak…! 

— K-Kim ty… 

Nim chłopak zdążył jakkolwiek odpowiedzieć, nauczycielka uderzyła go w twarz. Chwilę wcześniej odepchnęła jeszcze uczennicę, za którą skrywał się Zenitsu.  

— W twoich oczach jest coś… — szepnęła, gdy znalazła się dostatecznie blisko, aby usłyszał jej słowa. — Znam to spojrzenie. Niczym wujka… Straszne… Muszę cię… — Pojawiła się tuż przy nim. — Zlikwidować!

— Zostaw mnie!

W tym samym momencie – błyskawica uderzyła w ich ciała. To miał być koniec. 



Od Autorki: Witajcie! Nie wiem czy zauważyliście, ale ten tydzień będzie wyjątkowo obfity w nowe rozdziały! Za niedługo może razem z K. wystartujemy również z nowym opowiadaniem! Już się nie mogę doczekać, gdy ujrzy ono światło dzienne. W przeciągu niecałych dwóch tygodni napisałyśmy aż 8 pełnych rozdziałów mających minimum 1500 słów! Nowy szablon jest właśnie nawiązaniem do nowego opowiadania. Jak wam się podoba? Jeśli chciał*byś zamówić u mnie szablon zapraszam na: https://infinite-graphic.blogspot.com/

2 kwietnia 2022

Bogowie Olimpijscy – Prolog

 



Panów istnienie zagrożone będzie. 

Dziecię władzę zdobędzie.

Myśl o potomstwie przekleństwem będzie. 

Przywództwo ich się pozbędzie.

Brzemienna klątwą okryta będzie.  

Przeklęta kobieta wybędzie. 

Nowe życie zakazane będzie.



Od Autorki: Jaki krótki prolog... Dawno aż tak mnie nie poniosło! Ale przynajmniej jest początek historii, w której głównym bohaterem jest Zenistu – moja ulubiona postać z Demon Slayer. Kto nie zna, musi się natychmiast zapoznać! Cudo! Zostawiam, więc was z tą zapowiedzią... A teraz znikam, nie mogąc doczekać się wykonania waszych zamówień! Choć pewnie zanim się za to zabiorę to trochę minie, bo studia trochę czasu zabierają... Do następnej notki!